Witam wszystkich na forum.
Na pewno znacie w osoby, które są flegmowate, nieśmiałe i zakompleksione. Oto ja w 3 przymiotnikach. Mam 24 lata, a zachowuję się gorzej niż 60 latek.
Interesują mnie dziewczyny, ale ciężko jest mi pokazać inicjatywę często wydaje mi się, że coś nie wypali/może być odebrane. W sumie ciężko jest mi traktować kobiety jak kobiety, pod względem inicjowania dotyku i zwiększania poziomu intymności. Raczej staram się na początku zostać dobrym kumplem, chociaż na dłuższą metę to gorzej wychodzi dla mnie - friendzone. Ciężko jest mi się przestawić do randkowania z dziewczynami, w sumie to gdy dziewczyna nie powie zbyt wiele to ja sam z siebie wiele nie wyduszę.
Kolejna sprawa to komputer, który jest moją strefą komfortu. W grach single player nie jestem przez nikogo oceniany, tracę czas, a przy okazji sprawiam sobie tymczasową przyjemność w i tak nudnym życiu (no bo poza paroma kumplami to nie mam do kogo się odezwać, większość dziewczyn ma już swoich narzeczonych).To wszystko jest krótkotrwałe, gry nie zastąpią mi związku. A jednak wolałbym związek, poznać miłość.
Jeśli chodzi o dziewczyny, to moje jedyne doświadczenia to friendzone, więc sceptycznie podchodzę do napotkania miłości. Jeszcze kiedy zobaczę na różnych forach wątki typu "mój chłopak jest dla mnie nieatrakcyjny" już układam sobie w głowie scenariusze, że w moim przypadku gdybym miał dziewczynę, pewnie też by założyła taki wątek/miała takie myśli. Nie podobam się sobie, więc jak miałbym spodobać się kobiecie. Pracuję nad sylwetką, biegam dużo, ale pewność siebie? To jest najtrudniej wyrobić jak jedyne doświadczenia jakie się zdobyło są negatywne. Często usłyszałem niemiły tekst na swój temat.
Do pracy też mi się nie chce chodzić (a to bardzo niedobrze, ale mimo niechęci chodzę), najchętniej bym siedział w domu i nic nie robił, bo taki chłopak jak ja nie ma przyszłości czy to w miłości czy to w karierze/hobby.
Ostatnio w życiu nic mi się nie chce, popadłem w stagnacje, bo w końcu skoro przez tyle lat nic się nie zmieniło to dlaczego teraz by miało? No, ale z drugiej strony jeśli będę walczyć to nic więcej nie stracę, nie da się bardziej nieinteresować dziewczyn
, więc mój stan może jedynie wyjść na coś lepszego. Chciałbym być atrakcyjnym człowiekiem i staram się to robić, ale nie mając dla kogo i nie widząc efektów jest mi zwyczajnie smutno. Co mądrego możecie mi doradzić?