Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez kubas (2014-11-30 00:00:08)

Temat: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Witam wszystkich,

Oto moja historia. 12 lat razem od 7 lat małżeństwo (żona młodsza 6 lat wariowała na moim punkcie) i 7 letnia córeczka. Plany piękne, optymizm, dom na kredyt ale niestety po 4 latach pojawił się problem finansowy. Wyjechałem za granicę. Odwiedzałem je co miesiąc ? półtora. Codziennie kilkukrotne kontakty przez telefon, skype itd. Wszystko tylko dla nich. Po półtora roku dowiedziałem się o krótkiej zdradzie. Przyznała się, zakochała się ale skończyła to natychmiast. Był żal, ból; potraktowałem żonę wyzwiskami wielokrotnie ale .. próbowałem przebaczyć. Sam popełniłem wiele błędów (długi, wyjazd, chałupa wymaga obowiązków). Wróciłem do Polski na kilka miesięcy, raz było lepiej raz gorzej jak to w małżeństwie ale już inaczej. Rozłąka robiła swoje. Zamiast zostać wyjechałem na 8 miesięcy raz jeszcze. Ogromny błąd. Żona się wyprowadziła. . Ale dalej dawała szansę, chciała bardzo żebym poważnie zastanowił się nad pracą w Polsce i sprzedażą domu. Obie rzeczy rozumiałem. Żona ma jednak silny, specyficzny charakter i tą presją wywoływała u mnie skutek odwrotny. Będąc już tu w Polsce na miejscu prosiłem o czas żebym SAM mógł na nowo odnaleźć się w Polsce i żebym SAM mógł to przetrawić. Inna sprawa, że nie czułem presji bo mam duży zasiłek, odłożone pieniądze. W końcu na przekór, na złość, z głupoty podpisałem z nią 2 i pół miesiąca temu wniosek o rozwód bez orzekania o winie z zaplanowanym podziałem majątku, sposobem wychowania córki jednym słowem ?wzorcowy?. ?Jak mnie nie chce to nie, znajdę se inną?. Przykre ale prawdziwe - tak myślałem. Trzy miesiące temu poznałem inną kobietę, spotykaliśmy się. Sytuację moją znała. W pewnym momencie zorientowałem się , że ona się angażuje emocjonalnie a ja w ogóle tego związku nie chcę. Uciąłem to natychmiast. Żadnego zbliżenia fizycznego nie było; nie nastawiałem się na to zupełnie. Zrozumiałem, że kocham żonę.........a tu niespodzianka........żona ma już kogoś :-( Z racji odległości spotkała się z nim (rozwodnik 5 lat po rozwodzie) dwa razy po dni kilka , miłość platoniczna jak twierdzi ale trwa już kilka miesięcy.  A ja ?spóźniłem się o trzy miesiące? jak mówi. Popłakała się jak jej powiedziałem, że ją kocham.  Dom już wystawiony na sprzedaż, widok na pracę precyzyjnie określony choć proces rekrutacyjny etapowy i bardzo długi.
I coż z tego.....
Żona już mnie nie chce. Wyczerpała się jej cierpliwość....Jest zła na mnie, że burzę jej ten zdobyty po pozwie spokój. Twierdzi, że mnie nie rozumie, że zaskoczyłem ją. Nie jestem namolny, o nic nie proszę, nie błagam, nie płaczę, nie manipuluję, nie gram dzieckiem, nie nalegam, zero złości. Staram się być ojcem i pomagać jej w domu. Dużo rozmawiamy. Tak jak kiedyś. Spędzam u nich kilka dobrych godzin dziennie. Ale na każdym kroku daje mi odczuć, że już nie wróci .Boi się też , że wywinę jej numer na sprawie rozwodowej. Ja ten rozwód jej dam, nie mam innego wyjścia :-(...20-go stycznia sprawa rozwodowa. Co robić...:-(
Żony nigdy nie zdradziłem, nie uderzyłem, Było za to wiele przykrych słów.
PS. Obok mnie śpi córa a żona gdzieś celebruje 30 - te urodziny... i "nowe życie" :-(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem
kubas napisał/a:

(...)
PS. Obok mnie śpi córa a żona gdzieś celebruje 30 - te urodziny... i "nowe życie" :-(

Była zdrada zony, teraz Ciebie porzuciła, rozwód w trakcie... Co Ty chcesz ratować? Kochasz tylko wspomnienie kobiety jaką kiedyś była. Czas na rozpoczęcie zapominania o niej. Twoja ex wybrała dla siebie opcję i Ciebie w niej nie ma. Radzę odciąć się całkowicie od kontaktów, poza sprawami dotyczącymi dziecka. A w domu niech jej pomaga jej facet.

Spójrz na córkę... to Twoja powinność teraz. Dać jej musisz więcej miłości niż w czasie kiedy byliście razem.

3

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Obydwoje święci nie byliście. Do tego Wasze dziecinne przekomarzanie. Kto komu mocniej wbije nóż w plecy i macie tego skutek hmm.
Moim zdaniem musicie usiąść i odbyć trudną rozmowę, o tym dlaczego się tak oddaliliście. Wyrzućcie z Siebie zarówno te dobre, jak i te złe wspomnienia. Co było powodem Waszych (złych) zachowań. Zastanówcie się, czy Wasz związek ma rację bytu. Jeśli dacie Sobie szansę, to pracujcie nad małżeństwem. Jeśli nie, to niech każdy z Was ułoży Sobie życie, ale razem wychowujcie córeczkę. Do bycia z kimś nie można nikogo zmusić. Ty po Swoich przeżyciach tego chcesz, a czy Ona jest gotowa ponownie się zaangażować?

4

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Smutno mi kiedy czytam taki post.
Zreflektowałeś się dość szybko , że nie da się zastąpić kogoś, kimś i za to chwała. Rozumiem, że obwiniasz się częściowo za rozpad rodziny spowodowany długotrwałą nieobecnością w domu. Czy dlatego przystałeś na papiery rozwodowe?
Trochę mnie zastanawia wcześniejsza zdrada Twojej żony i to jak to przepracowaliście bo dla mnie to trochę zamiecione pod dywan się wydaje.

Ona znalazła sobie powód a Ty choć niechętnie dałeś jej rozgrzeszenie dla świętego spokoju. Takie mam odczucia w temacie.
Nie chcę rozgrzebywać ran ale to co się wtedy działo pewnie jakoś ma wpływ na to co jest teraz.

Fajnie że jesteście tak zgodni co do rozwodu i podziału majątku, ale córki nie da się tak podzielić. Teraz chyba ma mętlik w głowie kiedy tata zostaje z nią w domu a mama gdzieś fruwa choć oficjalnie jest jeszcze Twoją żoną.

Mam takie pytanie, czy mimo tych emocji jakie w Tobie są i w niej może, czy Wy potraficie się tak spokojnie dogadać? Czy szczerze możecie ze sobą rozmawiać? Czy to że choć pogodzony z rozwodem nie jesteś, bez poczucia krzywdy, w poczuciu własnej wartości jesteś w stanie dyskutować i wzajemnie?

Są prawie 2 miesiące przed Wami czy jakieś mediacje, rozmowy i terapia małżeńska nie wchodzi w grę? Czy nie da się zrobić zawieszenia broni czy separacji?

Nie chcę namawiać Cię do blokowania decyzji o rozwodzie i ratowania tego czego nie ma.
Być może taką decyzję podjęła żona już wtedy gdy weszła w pierwszy romans i nie masz już wpływu na jej życie.

Jeśli jednak jest szansa na zmianę były solidne fundamenty to może warto jeszcze iść do "lekarza" po radę zamiast samemu amputować chory kawałek i czekać na śmierć z wykrwawienia?

Jeśli to Wam nie pomoże, to może Tobie pozwoli zrozumieć Wasze wybory i pogodzić się z przeszłością.

5 Ostatnio edytowany przez kubas (2014-11-30 10:49:33)

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Witam Was i bardzo Wam dziękuję za pomoc.

Żona zauroczyła się i mnie zdradziła z facetem dla którego była jedynie krótką rozrywką. To wiem na pewno. Ale nie mogłem zapomnieć i ciągle wypominałem. Wiele razy myślałem o powrocie do niej ale na przeszkodzie stawała ta zdrada :-( Nie mogłem się z tym pogodzić. Dostawało jej się w kłótniach za to...ech...
Podpisanie przeze mnie pozwu (bez orzekania o winie bo choć ojcem jestem bardzo dobrym to do idealnego męża brakowało mi wiele; długa rozłąka czy te nieszczęsne długi) to kompilacja żalu za zdradę, chęć wyswobodzenia się spod jej presji no i chyba skrajna głupota gdyż przed podpisaniem pozwu i jego wysłaniem nie było szczerej, prawdziwej i uczciwej rozmowy na nasz temat. Ignorowałem jej prośby i próby naprawy tkwiąc w żalu za to co mi zrobiła. Tak...to fakt.
Rozmawiamy codziennie o sprawach błahych ale i o nas. Tak, dyskutujemy na równorzędnej stopie jak dorośli ludzie. Nie kłócimy się, spokojnie też wymieniamy zdania odnośnie tego co było i jest w naszych sercach. O nic nie proszę, niczego nie wymagam, nie oczekuję. Widzę, że żona analizuje, myśli. Powiedziała też o tym nowym mężczyźnie. I że będzie z tym chłopakiem chyba, że on kopnie ją albo ona jego bo nawet nie wie czy to miłość. Jest ostrożna ale mam wrażenie, że bardzo liczy na tę znajomość. Co ciekawe on jedzie za granicę na rok....o ironio! Rzuci czasem zdanie , że może za rok znów będziemy razem...albo za lat dziesieć...?
Nie proponowałem jej mediacji, terapii.....za późno na to. Ona proponowała mi rok temu ale...sami wiecie :-(
Wyznaczyłem sobie plan działania aby zadbać o swoje prawidłowe funkcjonowanie i rozwój osobisty tu w Polsce. Żona widzi i będzie widziała co się u mnie dzieje. Ale dam jej rozwód gdyż w tym momencie to i tak chyba najlepsze rozwiązanie. Jeśli coś ma być z nas jeszcze to będzie i po tym fakcie. A może coś się wydarzy?

6

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Uważam, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Zastanów się czym jest rozwód. To koniec. Czy tego chcesz?
Wydaje mi się, że godzenie się na coś czego nie chcemy nie jest dla nas dobre. Czy dobrze jest się rozwodzić kiedy kocha się drugą osobę i chce z nią tworzyć rodzinę...

7

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Bet nie opowiadaj glupot, autor juz nie ma z kim tworzyc tej rodziny. Godzenie sie na zdrady i porzucenie zas jest dobre?

8

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Nie jest tworzeniem rodziny. Zdecydowanie nie jest. Kubas jednak chce być z żoną pomimo zdrady. Czy może kiedyś pomimo rozwodu. To mi się jakoś kłóci. Kocham, ale się rozwodzimy.
Najpierw ja długi, ona romans, potem ja wypominanie i rozwód, ona ok to sobie życie układam. Ja ok życie układam, a jednak nie: z inną to nie to samo. Żona jednak była spoko chcę z żoną. Ale żona już nie, ja już nie chcę. Może jak mi z tym nie wyjdzie to zechce z tobą.
... Albo stanowczo w jedną albo w drugą...
Jak to tak, rozwodzić się z nadzieją, że kiedyś się zejdziemy.
A jak w sądzie spytają czy kocha Pan żonę, co Kubas odpowiesz?

9

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

no cóż kłamać nie będę i powiem, że kocham....

10

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Kubas chcesz tego rozwodu?

11

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Będzie rozwód. Ratować nie ma czego. Oboje się gdzieś w tym wszystkim pogubiliśmy. Lepiej dla nas będzie jeśli się to wszystko zakończy szybko. Innego racjonalnego wyjścia z tej chorej sytuacji nie ma :-(
A w sądzie powiedziane zostanie to co trzeba..
pozdrawiam i dzięki wszystkim!

12 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-11-30 19:12:08)

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Nie wiem czemu ale mnie w oczy ukłuł jeden niuans

kubas napisał/a:

..podpisałem z nią 2 i pół miesiąca temu wniosek o rozwód bez orzekania o winie ....
.... Trzy miesiące temu poznałem inną kobietę, spotykaliśmy się. ...

więc zanim podjęliście decyzję o rozwodzie Ty miałeś inną kobietę ??

13

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Absolutnie nie. Przed podpisaniem pozwu nie spotykałem się z żadną kobietą. Doszło tu do nieścisłości dat...Mało tego na drugim spotkaniu poprosiła mnie i pokazałem jej pismo z sądu informujące o terminie rozprawy itd...

14

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Mi to jakoś też nie pasuje.


Coś tu nie gra, rozwód jako kara za grzechy? Kto kogo ukarze? Nie róbcie z Sądu błazenady.

"Nie proponowałem jej mediacji, terapii.....za późno na to. Ona proponowała mi rok temu ale...sami wiecie :-(
Wyznaczyłem sobie plan działania aby zadbać o swoje prawidłowe funkcjonowanie i rozwój osobisty tu w Polsce. Żona widzi i będzie widziała co się u mnie dzieje. Ale dam jej rozwód gdyż w tym momencie to i tak chyba najlepsze rozwiązanie. Jeśli coś ma być z nas jeszcze to będzie i po tym fakcie. A może coś się wydarzy?"

Samo się wydarzy? W tym momencie najlepsze rozwiązanie? A Jaki jest Twój cel? Jakie masz oczekiwania? Zawsze można wziąć rozwód...
Termin rozprawy z pewnością da się przełożyć do czasu aż będziecie oboje pewni rozwodu.

Wiesz kiedy orzeka się rozwód? Kiedy nie ma przesłanek na odbudowę związku. Kiedy więzy wygasły i jest on zgodny z dobrem małoletnich dzieci. Żadna przesłanka tu nie zachodzi... ten wniosek z Twojej strony o mają być czyste kpiny? A może masz plan żeby zamias bez orzekania o winie zmienić wniosek o orzekaniu winy ale po co mydlisz nam oczy, że chcesz coś ratować?

Ja nie bronię Ci brać rozwodu, ale to jest kwestia ostateczna gdy któryś z małżonków na 100 a nawet 1000 % nie widzi wspólnej przyszłości a u Ciebie tego nie widać.

Dlatego nie rozumiem...

15

Odp: Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Jeśli chodzi o kobietę to jest to prawda. Nie było jej przed...
Jeśli chodzi o orzekanie bez winy to tak, nie mam najmniejszych niecnych intencji w zmianie tego orzeczenia. Co do rozwodu to jasna sprawa; żona jest pewna w 1000% procentach, że tego chce. A ja się obudziłem....Kwestia jest tego rodzaju, czy chcę iść z nią na wojnę po przeciąganiu procesu czy w sposób kulturalny się rozejść....
Jak słusznie niektórzy rozmówcy zauważyli nie mam już z kim odbudowywać tego związku.
Tyle...

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ratowanie małżeństwa tuż przed rozwodem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024