Witam Was kobietki. Chciałam poruszyć temat rozmów z partnerem po zdradzie/ przy podejrzeniu zdrady. Czytam wasze posty i za każdym razem pojawia się "pogadaj z nim", "tylko szczera rozmowa", z drugiej strony piszecie, że zdradzacz rzadko przyznaje się do winy bądź postawiony pod ścianą wykręca się. Nierzadko też próbuje zrzucać winę na osobę zdradzoną. Jaki więc ma sens rozmowa?
Rozmowa może dać wiedzę, wiedza pomaga zrozumieć, zrozumieć znaczy zaakceptować?
Witam Was kobietki. Chciałam poruszyć temat rozmów z partnerem po zdradzie/ przy podejrzeniu zdrady. Czytam wasze posty i za każdym razem pojawia się "pogadaj z nim", "tylko szczera rozmowa", z drugiej strony piszecie, że zdradzacz rzadko przyznaje się do winy bądź postawiony pod ścianą wykręca się. Nierzadko też próbuje zrzucać winę na osobę zdradzoną. Jaki więc ma sens rozmowa?
Dobre pytanie.
Moim skromnym zdaniem, rozmowa z partnerem jest niezbędna, nie tylko, gdy jest dobrze, ale przede wszystkim, gdy zauważamy, że dzieje się coś niedobrego.
Brak rozmowy oznacza rezygnację z zaspokojenia potrzeby wyjaśnienia przyczyn, które doprowadziły do tego takiej sytuacji, a tym samym milczącą zgodę na status quo.
Inna rzecz, czego się oczekuje po tej rozmowie.
Pozdrawiam.
rozmowa może dać wiedzę... pod warunkiem, że zdradzacz powie Ci prawdę, pod warunkiem, że uwierzysz jeśli powie, ze to nieprawda.... w sumie to chyba i tak żyjemy w ciągłej niepewności. Jeśli raz Cię oszukał/zdradził, to dlaczego wierzyć, że mówi prawdę?
w swoich postach piszecie o intuicji kobiecej i o tym, że jeśli ona wam podpowiada, ze coś jest na rzeczy to znaczy, że jest. Dlaczego więc pomimo nadwyrężonego zaufania mamy się "pakować" w wysłuchiwanie kolejnej bajki? skąd pewność, że zdradzacz powie prawdę a nie to chcesz usłyszeć?
mela66 napisał/a:Witam Was kobietki. Chciałam poruszyć temat rozmów z partnerem po zdradzie/ przy podejrzeniu zdrady. Czytam wasze posty i za każdym razem pojawia się "pogadaj z nim", "tylko szczera rozmowa", z drugiej strony piszecie, że zdradzacz rzadko przyznaje się do winy bądź postawiony pod ścianą wykręca się. Nierzadko też próbuje zrzucać winę na osobę zdradzoną. Jaki więc ma sens rozmowa?
Dobre pytanie.
Moim skromnym zdaniem, rozmowa z partnerem jest niezbędna, nie tylko, gdy jest dobrze, ale przede wszystkim, gdy zauważamy, że dzieje się coś niedobrego.
Brak rozmowy oznacza rezygnację z zaspokojenia potrzeby wyjaśnienia przyczyn, które doprowadziły do tego takiej sytuacji, a tym samym milczącą zgodę na status quo.
Inna rzecz, czego się oczekuje po tej rozmowie.Pozdrawiam.
zazwyczaj oczekuje się prawdy, tylko czy się ją dostaje? to główne pytanie..
Zależy co chce się uzyskać...
8 2014-11-23 13:49:10 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-23 14:22:44)
Excop napisał/a:mela66 napisał/a:Witam Was kobietki. Chciałam poruszyć temat rozmów z partnerem po zdradzie/ przy podejrzeniu zdrady. Czytam wasze posty i za każdym razem pojawia się "pogadaj z nim", "tylko szczera rozmowa", z drugiej strony piszecie, że zdradzacz rzadko przyznaje się do winy bądź postawiony pod ścianą wykręca się. Nierzadko też próbuje zrzucać winę na osobę zdradzoną. Jaki więc ma sens rozmowa?
Dobre pytanie.
Moim skromnym zdaniem, rozmowa z partnerem jest niezbędna, nie tylko, gdy jest dobrze, ale przede wszystkim, gdy zauważamy, że dzieje się coś niedobrego.
Brak rozmowy oznacza rezygnację z zaspokojenia potrzeby wyjaśnienia przyczyn, które doprowadziły do tego takiej sytuacji, a tym samym milczącą zgodę na status quo.
Inna rzecz, czego się oczekuje po tej rozmowie.Pozdrawiam.
zazwyczaj oczekuje się prawdy, tylko czy się ją dostaje? to główne pytanie..
Otóż to.
Aby poznać prawdę z ust partnera, trzeba z nim rozmawiać, jednak gwarancji, że się ją usłyszy, niestety, nie ma.
Jeśli jednak ma się dowody wiarołomstwa na przykład, a partner w żywe oczy zaprzecza, poznaje się prawdę o nim.
Że jest tchórzem.
Pozdrawiam.
a co jeśli nie masz dowodów? żyjesz w nieustannej niepewności?udowodnić możesz tylko "łapiąc" ich w łóżku...wszystkie inne poszlaki (sms, maile) mogą być tłumaczone na rózne sposoby. Co wtedy?
Zależy co chce się uzyskać...
pewność co do sytuacji
Excop, z postów, które tu przeczytałam wynika, że zdradzacz/ka często jest dobrym ojcem/matką, kochankiem/ką, pozornie wszystko ok...a jednak. "Idealny" partner/ka miewa skoki na bok i za nic nie przyzna się do wiarołomstwa..
assassin napisał/a:Zależy co chce się uzyskać...
pewność co do sytuacji
No dobrze, a gdy pewność będzie to co wtedy, jeśli czarny scenariusz się potwierdzi?
mela66 napisał/a:assassin napisał/a:Zależy co chce się uzyskać...
pewność co do sytuacji
No dobrze, a gdy pewność będzie to co wtedy, jeśli czarny scenariusz się potwierdzi?
wtedy moim zdaniem ruch lezy po stronie osoby pokrzywdzonej, ale to juz inny tamat. głównie chodzi mi o to jak wierzyć zdradzaczowi, który już przecież dopuścił się oszustwa?
Wierzyć, że się pogubił, że kocha? przecież to bzdura...
Dla mnie szansa dla zdrajcy to strata czasu, tyle... Kiedy jest czysta sytuacja, to nawet nie ma się nad czym zastanawiać, gorzej jeśli są różne zależności. A wierzyć to i w yeti można, ale czy ono istnieje, to już insza inszość.
Właśnie o to chodzi, jeśli masz pewność (złapałeś ich w łóżku) to fora ze dwora, a jesli nie masz niezbitych dowodów, to co? po co rozmawiać? wierzyć? na jakiej podstawie, skoro wiara została zachwiana
Z drugiej strony jeśli nie uwierzysz a intuicja zawiodła to można spieprzyć sobie związek. I tak źle i tak niedobrze
Excop, z postów, które tu przeczytałam wynika, że zdradzacz/ka często jest dobrym ojcem/matką, kochankiem/ką, pozornie wszystko ok...a jednak. "Idealny" partner/ka miewa skoki na bok i za nic nie przyzna się do wiarołomstwa..
No i wracamy do punktu wyjścia.
Tam, gdzie nie ma właściwej komunikacji "przed", trudno liczyć na szczerość partnera "po".
mela66 napisał/a:Excop, z postów, które tu przeczytałam wynika, że zdradzacz/ka często jest dobrym ojcem/matką, kochankiem/ką, pozornie wszystko ok...a jednak. "Idealny" partner/ka miewa skoki na bok i za nic nie przyzna się do wiarołomstwa..
No i wracamy do punktu wyjścia.
Tam, gdzie nie ma właściwej komunikacji "przed", trudno liczyć na szczerość partnera "po".
Ludzie się zmieniają, w zależności od otoczenia, wieku odległości, która ich dzieli bądź łączy, komunikacja też się zmienia, to co było wczoraj nie istnieje dziś
Czasem nawet największemu kłamcy wyrwie się w czasie rozmowy /zwłaszcza w emocjach/ jakaś prawda...
mela66 napisał/a:Excop, z postów, które tu przeczytałam wynika, że zdradzacz/ka często jest dobrym ojcem/matką, kochankiem/ką, pozornie wszystko ok...a jednak. "Idealny" partner/ka miewa skoki na bok i za nic nie przyzna się do wiarołomstwa..
No i wracamy do punktu wyjścia.
Tam, gdzie nie ma właściwej komunikacji "przed", trudno liczyć na szczerość partnera "po".
Gadka szmatka kiedy chcesz dobić przeciwnika odbiera Ci argumenty, gdy chcesz uzyskać określone rzeczy np. przed sądem.
Czasem nawet największemu kłamcy wyrwie się w czasie rozmowy /zwłaszcza w emocjach/ jakaś prawda...
Myślisz... z tego co tu czytam zdradzacze pilnują się baaardzo...jakoś nie widzę, żeby w rozmowie o pogodzie padło " wiesz zdradziłem/łam....
Excop napisał/a:mela66 napisał/a:Excop, z postów, które tu przeczytałam wynika, że zdradzacz/ka często jest dobrym ojcem/matką, kochankiem/ką, pozornie wszystko ok...a jednak. "Idealny" partner/ka miewa skoki na bok i za nic nie przyzna się do wiarołomstwa..
No i wracamy do punktu wyjścia.
Tam, gdzie nie ma właściwej komunikacji "przed", trudno liczyć na szczerość partnera "po".Gadka szmatka kiedy chcesz dobić przeciwnika odbiera Ci argumenty, gdy chcesz uzyskać określone rzeczy np. przed sądem.
nie gadka szmatka, tylko moje przemyślenia, obserwacje, wątpliwości
Dobra...co wzbudza niepokój i wzmaga czujność??
pytasz o mój niepokój?
A niby czyj...
27 2014-11-23 14:56:13 Ostatnio edytowany przez mela66 (2014-11-23 15:00:36)
Ok, jakis czas temu zapaliła mi się czerwona lampka, zapytałam. Usłyszałam, że jestem tą jedyną, jednak obecnie każde "odchylenie" od normy wzbudza moją czujność, nie ufam już bezgranicznie. Niepokój...każde spóźnienie, wątpliwości? mój M jest b daleko nie wiem co i z kim robi, opieram się na tym co usłyszę, ale czy prawdę?
Zapaliła się bo...??
Jest jeszcze coś takiego jak mowa ciała. Podobno jak się kłamie, to ręce "wędrują" do twarzy, nosa. No i źrenice się zwężają gdy patrzymy na kogoś kogo nie lubimy... ![]()
przeczytałam wiadomość od kobiety, mniej więcej: chcesz pogadac zadzwon. I podpis, zadzwonił
Nie uważasz, że to...za mało na panikę??
Nie uważasz, że to...za mało na panikę??
nie wiem...tylko dlaczego ja nie wiem nic o tej znajomości?, sądząc po doświadczeniach mój M zawierał znajomości w necie, więc sam pomyśl, co pierwsze mi się nasunęło?
Stop....znaczy, że raz już nadszarpnął Twoje zaufanie?? A teraz możliwa jest powtórka z rozrywki?
34 2014-11-23 15:20:20 Ostatnio edytowany przez mela66 (2014-11-23 15:23:18)
nie to nie o to chodzi, nie powtórka to ciągle we mnie jest, nie jestem Go pewna w 100%, nie ufam bezgranicznie, każdą sytuację rozkminiam na 10 sposobów. A ty jak widzisz tą sytuację? myślę o wiadomości od niej? jak z męskiego p-ktu widzenia wytłumaczyłbyś to?dodam, że podawała nr ździ na tel więc nie była to znajoma sprzed lat, znajomość się rodziła.....nie mam pewności, że nie rozkwitła.Wszelkie porady typu: spóźnia się, jeździ na delegacje, zmienił sposób ubierania tu mają się nijak, bo na co dzień On jest b daleko
35 2014-11-23 15:24:59 Ostatnio edytowany przez mela66 (2014-11-23 15:27:44)
Znajomości przez neta zawierał przed "naszą erą". My poznaliśmy się w sposób bardziej tradycyjny
W skrócie... Związek na odległość to marny związek. Nie każdy jest w stanie w czymś takim funkcjonować, już widać, że to nie dla Ciebie, a więc męczyć się i dręczyć czy szukać bliżej lub wyluzować...opcji mnóstwo.
Marny powiadasz?... może i tak. Na codzień niby wszystko ok-rozmawiamy przez komunikator, On snuje plany na przyszłość, nie zaniedbuje mnie, wspiera gdy tego potrzebuję, ale coś jednak mnie uwiera...czy mógłbyś się odnieść do pytania z mojego poprzedniego postu?
Tu nie ma do czego dorabiać teorii...o tę wiadomość mi chodzi. Przykładowo gość może chciał się w mankiet wypłakać albo ona jemu.
39 2014-11-23 15:52:34 Ostatnio edytowany przez mela66 (2014-11-23 15:52:58)
Tu nie ma do czego dorabiać teorii...o tę wiadomość mi chodzi. Przykładowo gość może chciał się w mankiet wypłakać albo ona jemu.
wypłakać? nieznajomej osobie? a skąd miała jego nr?
jedyne co mi przychodzi do głowy to netowa znajomość, po co szukać w necie skoro ma się partnera?
Mela, już z tego wątku widać że jesteś upierdliwym zmęczydłem i choćby z tego powodu lepiej taić przed Tobą jakiekolwiek kontakty z innymi kobietami.Po co narażać się na dociekania, wyjaśniania, jakieś tam wielopłaszczyznowe trucie dupy.
To tak z perspektywy faceta.
Mela, już z tego wątku widać że jesteś upierdliwym zmęczydłem i choćby z tego powodu lepiej taić przed Tobą jakiekolwiek kontakty z innymi kobietami.Po co narażać się na dociekania, wyjaśniania, jakieś tam wielopłaszczyznowe trucie dupy.
To tak z perspektywy faceta.
dzięki:) za tą perspektywę
43 2014-11-23 19:53:39 Ostatnio edytowany przez kicur (2014-11-23 19:56:49)
Ale inaczej byś pisał gdyby ona była facetem ![]()
Przecież, jak już wcześniej napisała, raz już nadszarpnął jej zaufanie.
jedyne co mi przychodzi do głowy to netowa znajomość, po co szukać w necie skoro ma się partnera?
Znaczy, jak ma partnera, to nie może mieć innych znajomości? Boże... ![]()
Jaki więc ma sens rozmowa?
Moim zdaniem prawie żadnego... Zdradza - więc kłamie. Kłamie - po co rozmawiać. Nawet jak akurat powie prawdę, to najgorsze już się stało. Rozmowa miałaby sens, zanim dojdzie do zdrady, gdy widzimy, że coś się psuje. Po zdradzie gadać nie ma o czym.
Rozmowa po zdradzie a przy podejrzeniu zdarady to jest istotna roznica. Rozumiem ze intencja autorki jest wyciagniecie informacji podczas rozmowy. Tak sie niestety nie da. Natomiast rozmowa po odkryciu zdrady, w zaleznosci od sytuacji a czesto sa to rozmowy przez jakis czas, jest nie tylko niezbedna ale rowniez realizuje wiele celow dla zwiazku.