Witam, od jakiegos czasu myslalam o tym, aby wygadac sie gdzies 'online', bo czuje sie nieszczesliwa i bezradna. Z mezem razem jestesmy od 8 lat, malzenstwem zaledwie kilka miesiecy. Mamy 2 letnie dziecko. Mieszkamy za granica. Maz pracuje, a ja studiuje, co wydaje sie byc tez problemem, bo przy byle klotni slysze,ze nie zarabiam= wiecznie odpoczywam. Kocham go, ale nie czuje sie szczesliwa i doceniana. Wiekszosc obowiazkow domowych spada na mnie, opieka nad dzieckiem w 80% tez, do tego studiuje dziennie i dojezdzam codzien po 30km na uczelnie. Moj maz jest kierownikiem, pracuje 8h dziennie. Problemow mam kilka, przede wszystkim uzaleznienie od marihuany, maz pali codzien po kilka razy, nie widzac w tym problemu. Widze jak bardzo sie zmienil, jest nerwowy, drze sie przy byle okazji, nie ma agresji fizycznej, ale jest slowna.Gdy tylko cos mu nie pasuje, leci mega wiazanka w moja strone, po czym mowi,ze zartowal i udaje, ze to nic, choc wie,ze ja tego nie toleruje, ale juz sobie z tego nic nie robi. Wiem,ze nas kocha, mowi to czesto, za nasze dziecko skoczylby w ogien, ale nie panuje nad nerwami, mysle,ze to efekt wieloletniego uzalezenia. Kiedy miewamy przejsciowe problemy finansowe, czesto slysze, nie bezposrednio, ale daje mi do zrozumienia, ze to moja wina bo nie pracuje, choc wiedzial,ze zamierzam studiowac i zgodzil sie na to. Wg niego oprocz dziennych studiow, dojazdow, bycia mama i kura domowa, powinnam jeszcze pracowac... Ciagle mi mowi, ze to on pracuje, i jest wiecznie zmeczony. Dodam,ze nie uwaza aby powodem jego zmeczeniam, bylo siedzenie z piwem przed komputerem do nocy
dzien w dzien. Dla niego spedzanie czasu ze mna jest nudne, przychodzi i siada przed tv i uwaza zesiedzenie w tym samym pokoju to spedzanie razem czasu. Piszac to widzze jak to wyglada, jakby mial nas kompletnie w dupie. Czy on moze nas kochac i tak sie zachowywac? Czy ja moge go kochac bedac jednoczesnie nieszczesliwa? Nie wiem co mam robic, zyje takz dnia na dzien, robie co sobie zalozylam, spedzam czas z synkiem i tak lewituje w malzenstwie, czekajac ,ze cos sie zmieni, ale nie zmenia sie od kilku lat...
A ile zostało Ci jeszcze tej szkoły? Czy masz plan, aby po ukończeniu studiów pójść do pracy, a dziecko oddać do żłobka?
A ile zostało Ci jeszcze tej szkoły? Czy masz plan, aby po ukończeniu studiów pójść do pracy, a dziecko oddać do żłobka?
A nie widzisz tu innego problemu? ![]()
Nawet jeśli Autorka ma takie plany i pójdzie wreszcie (dla małżonka WRESZCIE) do pracy i zacznie zarabiać NA SIEBIE to Twoim zdaniem wszystko wróci do normy (ta "norma" Kropko282 to w ogóle była wcześniej?), nagle mąż zacznie szanować swoją żonę i będzie sielanka?
...Maz pracuje, a ja studiuje, co wydaje sie byc tez problemem, bo przy byle klotni slysze,ze nie zarabiam
...Moj maz...pracuje 8h dziennie. Problemow mam kilka, przede wszystkim uzaleznienie od marihuany, maz pali codzien...jest nerwowy, drze sie przy byle okazji...cos mu nie pasuje, leci mega wiazanka w moja strone...Wiem,ze nas kocha, mowi to czesto
...Dla niego spedzanie czasu ze mna jest nudne...wyglada, jakby mial nas kompletnie w dupie...
Czy on moze nas kochac i tak sie zachowywac? Czy ja moge go kochac bedac jednoczesnie nieszczesliwa?...
Twoje małżeństwo stało się toksyczne. Czy palenie marychy ma tu znaczenie nie wiem, ale nawet i bez tego jego zachowania są niedopuszczalne. To, że mówi, iż Ciebie, Was kocha to moim zdaniem TYLKO SŁOWA. Jego zachowania wobec Ciebie, a posrednio i wobec dziecka przeczą jego zapewnieniom...
Sumując - biorąc pod uwagę opis jego postępowania - jego uczucie musi być bardzo specyficzne i chyba mylnie nazywa je miłością...
Odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie: sam fakt, że tym się przejmujesz i szukasz tu jakiejś porady, pomocy świadczą o tym, że tak, możesz. Szkoda, że przy tym i przez to właśnie uczucie - do niego - jesteś kobietą nieszczęśliwą...
A co ma innego zrobić? Może się albo rozwieść (mąż ma i tak w 4 literach ją i to małżeństwo), albo pójść do pracy i stać się niezależną.
Kazdy nalog wyniszcza. Jednak narkotyki powoduja znaczne zmiany w mogzu i w zachowaniu. Dla mnie narkoman to juz nie czlowiek (to kiedys byl czlowiekiem ale juz nigdy nie bedzie). Mialem wiele osobistych przykladow bylych kolegow i ich postepowania w tym stanie, widze co sie dzieje z sasiadem (mlody chlopak) i wlasnie od agresji sie zaczyna.
Tak, oczywiscie,ze zamierzam pracowac, to dosyc dobry kierunek tu w uk, wiec o prace sie nie martwie, dziecko juz chodzi do zlobka, wiec to nie problem. Marze o tym, aby niezalezna materialnie od niego, mam wrazenie,ze on wie,ze poki co nic nie zrobie, bo on nas utrzymuje, moge albo czekac az skoncze studia- 1.5 roku- albo je rzucic i isc do pracy, on wie,ze ich nie rzuce, bo za ciezko na to pracowalam.
I tak, kiedys bylo super, bylo mi znim naprawde dobrze, byl spokojny, bardzo czuly i bardzo wrazliwy. On jest wrazliwy, ale cos mu sie w glowie poprzestawialo, nie panuje nad soba, traktuje mnie jako srodek, zeby spuscic swoje zle emocje, przy dziecku. Ktore mimo,ze ma 2 lata dopiero, napewno wyczuwa, a zaraz i zacznie rozumiec. Mam wrazenie,ze on mnie podswiadomie obwinia za swoja jak to czasem nazywa ' zmarnowana mlodosc' , bo mial 20 lat jak wyjechal za granice, a ja po 2 latach dojechalam, bo oboje bardzo tego chcielismy i wiedzial ( taka byla umowa nasza ) ,ze szkola to dla mnie priorytet i nie mial nic przeciwko, a teraz nieraz uslyszalam,ze przez to,ze musial mnie utrzymywac, to nic niemogl zrobic dla siebie. Ja rozumiem to, ale problem w tym jest taki, ze ja nieraz go zachecalam,zeby cos dla siebie zrobil, proponowalam mu mase rzeczy, rozrywek, wyjazdow, kursow, zeby mogl sie rozwijac,no roznych rzeczy, ale on zawsze byl na nie, bo cos, wiec ile mozna wlazic mu w tylek
Najbardziej zal mi dziecka ![]()
kropka.
Twój mąż jest taki nerwowy bo codziennie pali marychę. I tego w stu procentach jestem pewna. Znam takie osoby, od nerwów się zaczyna, później dostanie lęków i innych paranoi. Człowiek się coraz to bardziej stacza.
Ja na twoim miejscu postawiłabym warunek że albo ja i idziesz na odwyk albo żegnaj kochanie ale musimy się pożegnać.
Ze szkoły nie rezygnuj. Zostało tylko 1,5 roku. Załatw sobie pracę w weekendy. Wtedy mąż się będzie cały czas zajmował dzieckiem to może jak mu przybędzie obowiązków to zacznie myśleć.
A póki co on ma se za dobrze, dzieckiem się prawie nie zajmuje, a wieczorkami piwko do nocy i palenie trawki.
No dajże spokój kobieto. Musi wybrać a ty postaraj się załatwić jakąś weekendową pracę.
Nie zostawilabym dziecka z facetem, ktory codziennie pali trawe...
Dziewczyno, walcz o siebie i dziecko! Definitywny zakaz palenia! Trudno mowic: odejdz, bo to nie jest proste. Jednak w tej chwili sprobuj sobie i dziecku "uszykowac grunt" w razie czego. Zaplecze finansowe czy chocby kogos kto sie dzieckiem zajmie gdy ty bedziesz w pracy.
Gdy twoj maz zobaczy, ze jestes silna i niezalezna bedzie musial ciebie szanowac...jesli tego nie zrobi...sama wiesz co powinnas zrobic.
Z nalogu sama go nie wyciagniesz. Szukaj osoby, ktora moglaby wplynac na niego, ciebie zapewne nie poslucha.