Mam ogromny problem, związany z moimi uczuciami, których nie mogę prawidłowo sobie posegregować i to od dłuższego czasu. W czerwcu gdy wróciłam z chorobowego poznałam w pracy nowego kolegę. Na początku odepchnął mnie od niego już sam wygląd i styl bycia- typowy punk, glany, kolczyk, irokez. Do tego nienawidzę facetów z zarostem. Z charakteru bardzo szczery/bezczelny, trudno powiedzieć, nie liczący się z normami społecznymi które obowiązują, żyjący według własnych zasad. W okresie wakacyjnym, gdy akurat razem pracowaliśmy zauważyłam że jest na prawdę równym gościem(tak mi się bynajmniej wydawało). Złapałam z nim świetny kontakt, bo traktował mnie na równi z innymi- tu chodzi przede wszystkim o to, że w pracy jest tak jak by "poprzeczkę" wyżej ode mnie, i z innymi ludźmi na jego stanowisku jestem na per pan/pani. Pod koniec wakacji byłam na urlopie, tak się złożyło że on złamał nogę i poszedł na zwolnienie. Wtedy zaczęliśmy się wymieniać sms(wcześniej pisaliśmy, ale rzadko, bardziej w sprawach służbowych). I tak od gadki do gadki, mijały dni, a ja powoli nie mogłam żyć bez wiadomości od niego. Pisaliśmy wszędzie i o wszystkim. W końcu się spotkaliśmy, tak pierwszy raz poza pracą. Były to krótkie spotkania, typowo koleżeńskie, ale sam fakt że chciał się spotkać był dla mnie szokujący. Warto wspomnieć, że otwarcie nie chciał być w związku, dzieci go przerażały(a mam jedno), prowadził szalony tryb życia- koncerty, wyjazdy, woodstock itp.
Sama nie wiem, w którym momencie on mnie tak na prawdę ujął. Nasze kolejne wiadomości nie były już takie niewinne i dawał mi jasno do zrozumienia, że chciałby się ze mną przespać. Zamiast mnie to zniechęcić, to skłoniło do pisania dalej. I w tym momencie wpadłam jak śliwka w kompot- zauroczyłam się(nie wiem, co mnie tak ujęło) i byłam gotowa spróbować być razem. Jednak nie wiedziałam, czy on coś konkretnego do mnie czuje, czy nie. Więc zaczęłam tworzyć takie konwersacje, aby w końcu powiedział mi o tym. Od tego momentu zmienił swoje podejście i zaczął tracić mną zainteresowanie. Wysłał mi tekst piosenki, z której wynikało, bynajmniej moim zdaniem, że on po prostu nie jest jeszcze gotowy na to by pakować się w związek i chce być jeszcze wolnym duchem. Nasze dalsze wiadomości były tak suche, że nie wiedziałam w pewnych momentach, co tak właściwie mam do niego napisać/odpisać. Pewnego dnia miałam zły dzień i napisałam do niego coś w stylu, że "niektórzy ludzie są popi*przeni", na co mi odpisał, że to ja taka jestem, wyznał mi też, że nigdy mnie nie lubił, chciał mnie tylko przelecieć, czym mnie zatkał totalnie. Żeby nie dać mu satysfakcji, odpisałam, że nigdy by mu się to nie udało, bo na to nie zasługuje, i w zasadzie nasze sms się zakończyły. W pracy na drugi dzień- nic, normalnie siema i w ogóle, tak mnie to bolało, bo w sumie ja to odebrałam jak by kompletnie mnie olał. Liczyłam, że może coś kiedyś napisze do mnie, po pijaku/z nudów, sama nie wiem. Po prostu chciałam, żeby się odezwał. Kiedyś przeczytałam, żeby nie liczyć na to, że facet się odezwie pierwszy, więc napisałam raz, czy podwiezie mnie do pracy jak będzie jechał, bo deszcz bardzo padał, ale znów zero reakcji. Później zamiast się polepszyć to pogorszyło się do końca. Potrzebowałam pewnego dnia pomocy, bo winda się zepsuła, zadzwoniłam do niego, żeby mi pomógł coś wnieść, z wielką łaską to uczynił. Tego samego dnia znów potrzebowałam pomocy przy tym samym, nie odebrał ode mnie tel, a jak poszłam po niego osobiście, to powiedział że ode mnie odbierać nie będzie. Było mi tak przykro już wtedy... Później przy pewnym chłopaku, który bywa codziennie u nas w pracy nazwał mnie s*ką. Dowiedziałam się o tym, i natychmiast poszłam do niego, powiedziałam, że nie życzę sobie tego więcej bo nic nigdy mu nie zrobiłam, żeby mnie tak nazywał. On powiedział tylko "Przyjmuję do wiadomości" i koniec. Teraz to już nawet "cześć" nie powie. Tak na prawdę nigdy nic nie było między nami, ale na prawdę jest mi źle z tym jak to się wszystko potoczyło. Może dlatego, że był jednym z niewielu facetów którzy tak bezczelnie mi się nie narzucają. Nienawidzę facetów którzy zakochują się od pierwszego wejrzenia i latają jak ze sraczką za daną osobą, wygadują co chwila jakieś bzdury, komplementy. Chyba dlatego, że był taki niedostępny, sprawił że polubiłam go aż do przesady. Najśmieszniejsze jest to że widzieliśmy się codziennie w pracy, a komunikacja między nami głównie sms. Trochę kiepsko brzmi, że spodobał mi się taki facet, który nawet nie wziął mnie na poważnie, choć, miałam wrażenie, że w pewnym momencie się zawahał(wtedy co napisał mi tekst piosenki). Ale może mi się tylko zdawało?
Moje pytanie brzmi następująco: Czy napisać do tego pajaca, że jest mi przez niego źle, i nawrzucać mu to co mi leży na sercu? Bo szczerze to mam ochotę to zrobić, ale nie chciała bym wyjść na stukniętą.
Czekam na rady.
Ja bym nie ryzykowała z pisaniem widać że koleś nie dojrzały, przygody mu się zachciało.
Nie pisz, nie odzywaj się po prostu, jakby chciał to by był i nawet przeciwieństwa tu nie grają roli. On zachowuje się jak debil więc daj sobie spokój CAŁAKOWICIE. Jak napiszesz, to tylko będziesz bardziej cierpieć, jak odpisze zaczniesz znowu powracać do uczucia i tak w kółko, aż wykończysz się psychycznie.
A zakochanie w kompletnym przeciwieństwie nie jest niczym dziwnym, sam miełem dziewczynę która była dokładną odwrotnością: ja katolik- ona ateistka, ja spoglądałem na przyszłośc- ona nie. ja hip hop ona metal i tak długo by to wymieniać. Byłem z nią szczęśliwy, dawało się żyć , ale gdy zaczęła wymagać tego bym zrezygnował z pasjii jaką dla mnie są motocykle to powiedziałem, że nie i mnie zostawiła mimo tego, że byłem przekonan, że mnie kochała- kochała, ale n a swój sposób.
Doslownie zlapalam sie za glowe, jak to czytalam.
Po pierwsze: Facet pisze Ci, ze Cie nie lubi tylko chcial Cie przeleciec, a Ty zamiast zachowac godnosc to prosisz o podwiezienie do pracy, bo deszcz pada? A pozniej prosisz o pomoc w innych rzeczach, a jak on Cie olewa to Ty osobiscie przed jego twarza sie pojawiasz?
On Cie NIE LUBI, a Ty jeszcze masz zale, ze Ci z laska cos pomogl wniesc?
No o pomste do nieba tylko wola Twoje zachowanie.
Po drugie: Kolejna genialna kobieta, ktora pozwala soba wytrzec podloge jak szmata. Bo przeciez, jak facet jest mily i prawi komplementy i sie stara to jest be.
A pozniej dziwicie sie, ze faceci mysla, ze wszystkie jestesmy idiotkami, ktore lubia niegrzecznych chlopcow, ktorzy nas olewaja.
Daruj sobie pisanie smskow, ktore on wysmieje.
On nie zasluguje na Ciebie, ale Ty nie zaslugujesz na kochajacego , dbajacego, zakochanego , dobrego faceta - nie z takim podejsciem. Wiec teraz nie jecz, ze zostalas zle potraktowana, tylko sie zastanow co jest z Toba nie halo, zeby na przyszlosc tak nie wyszlo znowu
Haha, thepass - to wątek dla Ciebie ![]()
Klasyczny przykład takiej właśnie laski - im większy burak i prostak, byleby od czasu do czasu rzucił miłe słówko i majty przez głowę.
Kobieto ty nie masz problemu z uczuciami i ich segregowaniem, tylko z poczuciem własnej wartości, że imponuje ci gość, które traktuje cię jak numer na przelot, a ty klaskasz uszami.
Tak i jak spotka fajnego wartego facta to jak by to uslysza to zapewne nie chcialby takiej kobiety juz
trzeba miec jakis szacunek do siebie zafacynowal cie troche swoja odmiennoscia i tyle. Ale reszta to juz przesada ze ty zamiast mmu cos powiedziec pare slow i zakonczyc to, to brnelas dalej zadowolona a on mial cie gdzies.