On kocha swoją byłą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On kocha swoją byłą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

Temat: On kocha swoją byłą.

Cześć, na początku wakacji poznałam świetnego faceta, 4 miesiące byliśmy razem...był to najlepszy czas w moim zyciu, nigdy nie spotkałam kogoś, kto byłby dla mnie tak dobry, czuły, kochany. Miał również wiele innych zalet, był uczciwy, zawsze mówił prawdę i był lojalny. Niestety tak jak wszystko ma swoje wady i zalety, on również posiadał nie tylko dobre cechy. W zeszłą niedzielę wyznał mi, że znów codziennie pali trawę. Ponadto, odkąd zaczął palić ją regularne, trochę dziwnie się zachowywał, mianowicie stał sie bardziej oschły, co nigdy nie miało miejsa... i tak od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o naszym związku. On stwierdził, że nie może ze mną być, ponieważ nie jest w stanie już nic do nikogo innego czuć. Mianowicie opowiedział mi o swojej pierszej miłości, był z nią 4 lata, ale oboje jeszcze byli dziećmi tak naprawdę, ona miała 14 lat kiedy zaczęli ze soba chodzić, on 17. Rozstali się ponieważ zdradził ją z inną dziewczyną. Minęło już prawie 5 lat od tego czasu, jak nie są razem, a on wciąż nie może ułożyć sobie życia z kimś innym, ponieważ twierdzi, że wciąż ją kocha. Dodam, że on a ma już dziecko i planuje ślub z jego ojcem. Wszyscy mieszkamy w tym samym mieście. Mój były chce się wyprowadzić, ponieważ ciągle ją widzi, i twierdzi, że na każdy jej widok ma zawał serca, ale przecież wyprowadzka nic nie da, ponieważ problem tkwi w nim, a zmiana otczenia to nie zawsze dobry pomysł. Mój były po tej dziwwczynie był zaangażowany w 3 poważne związki, z jedną dziewczyną nawet planował już ślub, ale rozstał się z nią z tego samego powodu, co ze mną. Oboje po tej rozmowie stwierdziliśmy, że ma on zaburzenia psychiczne i, że przydałaby mu się pomoc psychoterapeuty lub jakiegoś innego specjalisty, ale on jednak nie chce tej pomocy, nie chce dać sobie pomóc.  Nie wiem co mam zrobić, chcę mu pomóc, zależy mi na tym człowieku i wiem, że jemu zależy również na mnie, bo jednak wciąż nie traci ze mną kontaktu, odzywa się. Kocham go i chcę z nim być, przede wszystkim chcę mu pomóc. Myślę, że to wszystko może być spowodowane ilościami trawy, jaką pali. Dodam, że wcześniej miał taki okres, że przez 3 lata palił ją codziennie. Bardzo proszę o rady od serca i proszę, nie piszcie mi, że mam sobie dać spokój, odpuścić. Nie dam! zależy mi na nim i chcę mu pomóc, niezależnie od tego jak to będzie wyglądało z boku, on musi odciąć się od przeszłości, bo kiedyś się wykończy, lub zostanie całkiem sam, jak palec. Ostatnio wyznał mi, że jeżeli miałby kogoś skrzywidzić jeszcze raz tak jak mnie, to wolałby zostać sam. Proszę o pomoc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: On kocha swoją byłą.

On cie nie skrzywdzi, sama siebie skrzywdzisz.
Trawa nie ma tu nic do rzeczy, facet ma obsesje na punkcie swojej bylej i ty nic na to nie poradzisz - jestes w to emocjonalnie zaangazowana wiec na straconej pozycji. Twoim sukcesem bedzie jak przekonasz go do wizyty u psychologa.
Ale dla ciebie i tak jest stracony, bo nawet jezeli ta dziewczyna przestanie miec dla niego takie znaczenie ty nigdy nie pozbedziesz sie watpliwosci czy moze nadal jej nie kocha.

3

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

...on musi odciąć się od przeszłości, bo kiedyś się wykończy, lub zostanie całkiem sam, jak palec...

Prędzej Ty się wykończysz tym "pomaganiem" i zostaniesz sama.
Jak będzie chciał się odciąć to sam sobie poradzi.

4

Odp: On kocha swoją byłą.

Nałogowy jaracz zioła, świetny kandydat na partnera. Powodzenia w udzielaniu "pomocy" ukochanemu. Kiedyś Ci to bokiem wyjdzie.

5

Odp: On kocha swoją byłą.

Dokładnie.
Facet NIE CHCE,a nie nie potrafi o niej zapomnieć, bo ciągle liczy, że jeszcze kiedyś gdzieś coś, że ich drogi się w cudowny sposób zejdą, albo ona "zrozumie co straciła" itp. itd.

Nie stworzyłabyś żadnego związku z nim, w jego głowie jesteś na zawsze 'tą drugą', dopóki tamta jest na piedestale, a mówi ci przecież otwarcie, że jest.
I tyle dobrze,  że jest szczery w tym swoim szaleństwie, gorzej jakby mówił, że to skończone a myślami i uwagą był z nią, a ty byś się wkręcała.
Potem poszedłby w cholerę, a ty byś z tym wszystkim została.

6

Odp: On kocha swoją byłą.

Musi sam chcieć sobie pomóc. Inaczej to i Matka Teresa z Kalkuty by mu nie pomogła.

7

Odp: On kocha swoją byłą.

Jak chcesz być jego mamusią to dalej się katuj i staraj się pomóc biednemu misiowi.

8

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

(...) znów codziennie pali trawę. Ponadto, odkąd zaczął palić ją regularne, trochę dziwnie się zachowywał, mianowicie stał sie bardziej oschły, co nigdy nie miało miejsa... i tak od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o naszym związku. On stwierdził, że nie może ze mną być, ponieważ nie jest w stanie już nic do nikogo innego czuć. (...)

on wciąż nie może ułożyć sobie życia z kimś innym, ponieważ twierdzi, że wciąż ją kocha. (...)

Mój były chce się wyprowadzić, ponieważ ciągle ją widzi, i twierdzi, że na każdy jej widok ma zawał serca, ale przecież wyprowadzka nic nie da, ponieważ problem tkwi w nim, a zmiana otczenia to nie zawsze dobry pomysł. (...)

Oboje po tej rozmowie stwierdziliśmy, że ma on zaburzenia psychiczne i, że przydałaby mu się pomoc psychoterapeuty lub jakiegoś innego specjalisty, ale on jednak nie chce tej pomocy, nie chce dać sobie pomóc.  Nie wiem co mam zrobić, chcę mu pomóc, zależy mi na tym człowieku i wiem, że jemu zależy również na mnie, bo jednak wciąż nie traci ze mną kontaktu, odzywa się. Kocham go i chcę z nim być, przede wszystkim chcę mu pomóc. (...)

Bardzo proszę o rady od serca i proszę, nie piszcie mi, że mam sobie dać spokój, odpuścić. Nie dam! zależy mi na nim i chcę mu pomóc, niezależnie od tego jak to będzie wyglądało z boku, on musi odciąć się od przeszłości, bo kiedyś się wykończy, lub zostanie całkiem sam, jak palec. Ostatnio wyznał mi, że jeżeli miałby kogoś skrzywidzić jeszcze raz tak jak mnie, to wolałby zostać sam. Proszę o pomoc.

Jak pogodzić wodę z ogniem? Jak spełnić Twą prośbę, czyli radzić od serca nie pisząc, byś dała sobie z nim spokój? To zadanie niewykonalne.

Chcesz być terapeutą tego mężczyzny? Masz stosowne umiejętności? Zdajesz sobie sprawę z tego, jak wygląda wspieranie osoby, która jest zdecydowana nie wprowadzać żadnych zmian w swym życiu? Wiesz, że decydujesz się na walkę z wiatrakami? Decydujesz się na poniesienie konsekwencji planowanych przez siebie działań? Jeśli tak, to nie zostawiaj go. Troszcz się o niego, wbrew jego decyzjom. Bądź z nim mimo, że on z Tobą być nie chce. Dalej żyj w Matrixie.

9

Odp: On kocha swoją byłą.

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

Odp: On kocha swoją byłą.
selinakyle17 napisał/a:

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

nie mogę, to nie w moim stylu, zlezy mi na tym człowieku i zależy mi na tym aby mu pomóc, wiem, że sam nie da sobie rady


Witcher napisał/a:

Musi sam chcieć sobie pomóc. Inaczej to i Matka Teresa z Kalkuty by mu nie pomogła.

Dlaczego wszystko było w porządku dopóki nie zaczął palić ?

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

11

Odp: On kocha swoją byłą.

Następna z syndromem Matki Teresy.

12

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
selinakyle17 napisał/a:

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

nie mogę, to nie w moim stylu, zlezy mi na tym człowieku i zależy mi na tym aby mu pomóc, wiem, że sam nie da sobie rady

Myslisz, ze go uratujesz? A ilu facetow udalo ci sie "uratowac" do tej pory?

Da sobie rade sam i naprawde nie pokocha cie za to, ze sie dla niego "poswiecisz".

Przyjrzyj sie raczej swojemu zyciu - masz dobre kontakty z wlasnym ojcem? Czy moze masz syndrom niekochanej coreczki, ktora zakochuje sie w facetach z problemami bo nie potrafila "naprawic" swojego ojca?

Nie probuj uszczesliwic go na sile. Medalu za to nie dostaniesz...

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

Następna z syndromem Matki Teresy.

A jak Ty zachowałabyś się w takiej sytuacji? Nie chciałabyś pomóc osobie, na której Ci zależy? Przecież nie można być obojętnym na takie rzeczy. Jeżli Twojemu bliskiemu coś się dzieje, ma jakies problem, to wydaje mi się, że chcesz tej osobie pomóc.

Odp: On kocha swoją byłą.
Iceni napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:
selinakyle17 napisał/a:

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

nie mogę, to nie w moim stylu, zlezy mi na tym człowieku i zależy mi na tym aby mu pomóc, wiem, że sam nie da sobie rady

Myslisz, ze go uratujesz? A ilu facetow udalo ci sie "uratowac" do tej pory?

Da sobie rade sam i naprawde nie pokocha cie za to, ze sie dla niego "poswiecisz".

Przyjrzyj sie raczej swojemu zyciu - masz dobre kontakty z wlasnym ojcem? Czy moze masz syndrom niekochanej coreczki, ktora zakochuje sie w facetach z problemami bo nie potrafila "naprawic" swojego ojca?

Nie probuj uszczesliwic go na sile. Medalu za to nie dostaniesz...

Nie wiem, czy to ma coś do rzeczy, ale moje kontakty z tatą są bardzo dobre. Nie wiesz jakich ludzi spotkasz na swojej drodzie, a jeżeli do kogoś już się przyzwyczajasz, zalezy Ci na nim, to nie jest Ci obojętny.

15 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-19 14:37:41)

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

Nie, zaczelo mu sie pieprzyc w glowie dlatego zaczal jarac. Nie zwalaj winy na trawe.


-----------

To, ze ktos nie jest mi obojetny jak go pozam nie oznacza, ze bede kogos probowac uszczesliwic na sile, na dodatek wlasnym kosztem.

Odp: On kocha swoją byłą.
Iceni napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

Nie, zaczelo mu sie pieprzyc w glowie dlatego zaczal jarac. Nie zwalaj winy na trawe.

Uwierz mi był taki czas, że sama sporo jarałam, przez długi czas i wiem jak człowiek może zmienić się po trawie. Nie chce mi się wierzyć, że to tak po prostu mogło prysnąć. Cały czas mam w głowie słowa jakie wypowiadał do mojego kuzyna nie będąc ze mną, nawet coś takiego nie przechodziło nikomu przez myśl że będziemy razem, jak bardzo mu się podobam, niezliczoną ilość razy. Nie wierzę w przypadki  i z autopsji wiem, że przy tym trybie co on prowadzi to w końcu przestawia się w głowie tym bardziej gdy miał okres, że palił bardzo dużo -> przestał na długo i znów zaczął. Jakby sobie odpuścił 2-3 tyg to wydaje mi się, że wszystko by mu wróciło. I to nie jest tylko moja opinia.

17

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Następna z syndromem Matki Teresy.

A jak Ty zachowałabyś się w takiej sytuacji? Nie chciałabyś pomóc osobie, na której Ci zależy? Przecież nie można być obojętnym na takie rzeczy. Jeżli Twojemu bliskiemu coś się dzieje, ma jakies problem, to wydaje mi się, że chcesz tej osobie pomóc.

Ale czy on prosił Cię o pomoc?

18

Odp: On kocha swoją byłą.

Aha. Znaczy on przestaje palic = zapomina o swojej bylej, zakochuje sie w tobie i zyjecie dlugo i szczesliwie...

19

Odp: On kocha swoją byłą.

Niestety, kiedyś próbowałam pomóc, dlatego jestem taka mądra dzisiaj wink

Odp: On kocha swoją byłą.
niunia77 napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Następna z syndromem Matki Teresy.

A jak Ty zachowałabyś się w takiej sytuacji? Nie chciałabyś pomóc osobie, na której Ci zależy? Przecież nie można być obojętnym na takie rzeczy. Jeżli Twojemu bliskiemu coś się dzieje, ma jakies problem, to wydaje mi się, że chcesz tej osobie pomóc.

Ale czy on prosił Cię o pomoc?

Nie prosił..fakt. Ake kiedy widzimy, że nasi bliscy potrzebują pomocy, to nie zastanawiamy się nad tym, czy jej chcą, tylko działamy. Tak robią przyjaciele.

21

Odp: On kocha swoją byłą.

Ale ty nie aspirujesz do miana 'przyjaciela'.. To ci nie wystarcza, dlatego masz ból dupy.

Odp: On kocha swoją byłą.
Iceni napisał/a:

Aha. Znaczy on przestaje palic = zapomina o swojej bylej, zakochuje sie w tobie i zyjecie dlugo i szczesliwie...

Po prostu wiem jaki jest kiedy pali, a kiedy nie. Znam go na wylot i wiem, że trawa może przestawić mu w głowie. Kiedy nie pali, funkcjonuje normalnie, jak zdrowy człowiek, oczywiście z sentymentem do starej miłości, ale nie z chorobliwą obsesją.

23

Odp: On kocha swoją byłą.

Twoja obsesja zeby go "nawrocic" tez jest chorobliwa.

24

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
niunia77 napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:

A jak Ty zachowałabyś się w takiej sytuacji? Nie chciałabyś pomóc osobie, na której Ci zależy? Przecież nie można być obojętnym na takie rzeczy. Jeżli Twojemu bliskiemu coś się dzieje, ma jakies problem, to wydaje mi się, że chcesz tej osobie pomóc.

Ale czy on prosił Cię o pomoc?

Nie prosił..fakt. Ake kiedy widzimy, że nasi bliscy potrzebują pomocy, to nie zastanawiamy się nad tym, czy jej chcą, tylko działamy. Tak robią przyjaciele.

Ty nie rozumiesz. On nie jest chory na nowotwór czy inną poważną chorobę na którą nie ma wpływu. On zwyczajnie lubi palić trawę i czuje mięte do swojej byłej. Nawet najlepszy lekarz/terapeuta i przyjaciel mu "nie pomoże".

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

Ale ty nie aspirujesz do miana 'przyjaciela'.. To ci nie wystarcza, dlatego masz ból dupy.

A czy w związku nie ma przyjaźni?

Odp: On kocha swoją byłą.
niunia77 napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Ale czy on prosił Cię o pomoc?

Nie prosił..fakt. Ake kiedy widzimy, że nasi bliscy potrzebują pomocy, to nie zastanawiamy się nad tym, czy jej chcą, tylko działamy. Tak robią przyjaciele.

Ty nie rozumiesz. On nie jest chory na nowotwór czy inną poważną chorobę na którą nie ma wpływu. On zwyczajnie lubi palić trawę i czuje mięte do swojej byłej. Nawet najlepszy lekarz/terapeuta i przyjaciel mu "nie pomoże".

Przyznaj, że to dziwne...że kiedy nie pali wszystko jest dobrze, a kiedy zaczyna nałogowo jarać, przypomina mu się miłość z dzieciństwa tak naprawdę, kiedy wszystko już skończyło się 5 lat temu? Dziwna sprawa, to nie jest zdrowe myslenie.

27 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-11-19 14:53:29)

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ale ty nie aspirujesz do miana 'przyjaciela'.. To ci nie wystarcza, dlatego masz ból dupy.

A czy w związku nie ma przyjaźni?

Daj sobie spokój naprawdę. Nie zmienisz go, nie sprawisz, że nagle Cię pokocha. I przede wszystkim mu nie pomożesz.

nicjejsięniechce napisał/a:

Przyznaj, że to dziwne...że kiedy nie pali wszystko jest dobrze, a kiedy zaczyna nałogowo jarać, przypomina mu się miłość z dzieciństwa tak naprawdę, kiedy wszystko już skończyło się 5 lat temu? Dziwna sprawa, to nie jest zdrowe myslenie.

Kochana, Twoje myślenie nie jest zdrowe.
Nie wmawiaj sobie, że jak nie pali to jesteś dla niego ważna a jak zapali to fiksuje, bo tak nie jest.

28

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Ale ty nie aspirujesz do miana 'przyjaciela'.. To ci nie wystarcza, dlatego masz ból dupy.

A czy w związku nie ma przyjaźni?

Ale ty nie jesteś w związku smile Do związku potrzeba WIDZIEĆ kobietę jako potencjalną partnerkę, a tu mamy zdesperowana koleżankę, która podbija do jakiegoś zagubionego we wspomnieniach fana trawki, który nawet jej nie zauważa.

Zejdź dziecko na ziemię.

29

Odp: On kocha swoją byłą.

Ale ty nie masz juz zwiazku.
Twoje dzialanie to akcja "tonacy brzytwy sie chwyta" - facet ci powiedzial, ze miedzy wami koniec bo nie moze przestac myslec o bylej, a ty nagle poczulas potrzebe, zeby mu "po przyjacielsku" pomoc.

Wez sie dziewczyno ocknij i nie wciskaj nam kitow big_smile a przede wszystkim sobie...

30

Odp: On kocha swoją byłą.

Witam.. Twój kochany powinien wyleczyć się z dwóch '' przypadlości''. Pierwsza - dawna milość. Druga- palenie ziola..
Chcesz mu pomoc?.. Niestety, Ty nie dasz rady, niech uda się do specjalisty, podda się terapii.

Odp: On kocha swoją byłą.
Iceni napisał/a:

Ale ty nie masz juz zwiazku.
Twoje dzialanie to akcja "tonacy brzytwy sie chwyta" - facet ci powiedzial, ze miedzy wami koniec bo nie moze przestac myslec o bylej, a ty nagle poczulas potrzebe, zeby mu "po przyjacielsku" pomoc.

Wez sie dziewczyno ocknij i nie wciskaj nam kitow big_smile a przede wszystkim sobie...

nie chcę nikomu wciskać kitów, zwierzyłam się Wam, mam problem, jest mi ciężko i chcę go rozwiązać. Nic więcej.

32

Odp: On kocha swoją byłą.

To go rozwiąż, a nie stwarzaj sobie nowe.

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

To go rozwiąż, a nie stwarzaj sobie nowe.

Czyli według Ciebie powinnam to wszystko sobie odpuścić? Mimo, że zależy mi na tym człowieku ?

34

Odp: On kocha swoją byłą.

Zdecydowanie odpuścić.

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

Zdecydowanie odpuścić.

No dobra, zakładając taką opcję - odpuszczam. I co dalej, jak sobie poradzić z pustką po tym człowieku ?

36

Odp: On kocha swoją byłą.

Źle pytanie zadałaś.
Powinno brzmieć: Jak nie zaklejać pustki TYM (lub kolejnym -innym) człowiekiem ?


Pustka jest jest czymś co powstaje w wyniku braku satysfakcji z własnego życia. Zajmij się tym by było ono takie jak chcesz- ciekawe i dające spełnienie.
Podpowiedź : Szczęśliwe życie nie równa się "mieć faceta, mieć faceta, mieć faceta". - za wszelką cenę.

37 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-19 16:02:44)

Odp: On kocha swoją byłą.

O, wreszcie zaczynasz pisac jak czlowiek... o realnym problemie.
Pustka minie, o ile nie bedziesz tego w kolko rozpamietywac - bo wtedy pojdziesz droga bohatera tej historii.. Zamknij ten rozdzial, odetnij sie od niego i przestan go idealizowac.

Wypisujac jak bardzo ci na nim zalezy, jaki jest wspanialy i jak on do ciebie pasuje idziesz dokladnie ta sama droga, ktora on podaza od 5 lat.

38

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

No dobra, zakładając taką opcję - odpuszczam. I co dalej, jak sobie poradzić z pustką po tym człowieku ?

Zacząć żyć. Swoim życiem.

39

Odp: On kocha swoją byłą.

Skup się na sobie..., stan się "zdrową'' egoistką..

Odp: On kocha swoją byłą.

Właśnie do mnie napisał..ja mam o nim zapomnieć, skoro on się ciągle ze mną kontaktuje. Nie rozumiem go, niby nie chce ze mną być, a sam nie potrafi zrozumieć, że jeżeli on będzie do mnie się odzywać, to nie będzie mi łatwo o nim zapomnieć.

41

Odp: On kocha swoją byłą.

No jasne, że będzie się odzywał. On nie może być z tamta, z którą by chciał, to musi "zadowolić się" chociaż twoją adoracją, a tu nagle zamilkłaś???
Natychmiast wracaj na swoje miejsce i lataj za panem! To jest jego tok rozumowania smile

Na związek nie licz, bo byłej nie dorastasz do pięt, ale ktoś mu podbijać ego musi -ten zaszczyt przypadł tobie.


Nie miej złudzeń - on DOSKONALE rozumie co robi, a teksty o tym, że nie chce cię skrzywdzić włóż między bajki. On ma cie głęboko w d... Wychodzi z założenia, że skoro on cierpi- możesz pocierpieć i ty.

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

No jasne, że będzie się odzywał. On nie może być z tamta, z którą by chciał, to musi "zadowolić się" chociaż twoją adoracją, a tu nagle zamilkłaś???
Natychmiast wracaj na swoje miejsce i lataj za panem! To jest jego tok rozumowania smile

Na związek nie licz, bo byłej nie dorastasz do pięt, ale ktoś mu podbijać ego musi -ten zaszczyt przypadł tobie.


Nie miej złudzeń - on DOSKONALE rozumie co robi, a teksty o tym, że nie chce cię skrzywdzić włóż między bajki. On ma cie głęboko w d... Wychodzi z założenia, że skoro on cierpi- możesz pocierpieć i ty.

Czyli najlepiej nie odzywać się do niego, zamilknąć, nie odpowiadać? Pokazać mu, że w ogóle nie cierpię? Ale to nie tak, że on ma mnie w dupie..jest naprawdę wrażliwym człowiekiem, znam go. Widziałam w jego oczach smutek z jakim mi to mówił, co najlepsze przyszedł do mnie na drugi dzień..dziwna sprawa.

43

Odp: On kocha swoją byłą.

jest naprawdę wrażliwym człowiekiem, znam go. Widziałam w jego oczach smutek z jakim mi to mówił, co najlepsze przyszedł do mnie na drugi dzień..dziwna

Mój ex też tak robił i ja tez ten smutek odczytywałam jako WIELKĄ WRAŻLIWOŚĆ! A to był ból dupy, że była nie chce mieć z nim kontaktu nadal, a on nieustannie próbuje..od lat.
Taki był wrażliwy smile

Nie myl "wrażliwości" i empatii ze wspomnianym bólem dupy= użalanie się nad SOBĄ i zapełnianiem sobie czasu inną osobą by pozornie odwrócić uwagę od myśli o innej kobiecie.
On ciebie nawet nie zauważa. Jesteś plastrem.

44

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
selinakyle17 napisał/a:

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

nie mogę, to nie w moim stylu, zlezy mi na tym człowieku i zależy mi na tym aby mu pomóc, wiem, że sam nie da sobie rady


Witcher napisał/a:

Musi sam chcieć sobie pomóc. Inaczej to i Matka Teresa z Kalkuty by mu nie pomogła.

Dlaczego wszystko było w porządku dopóki nie zaczął palić ?

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

Nie zaczęło mu się pierd*lić, tylko szczerość z niego wylazła smile Tak trawka działa smile

nicjejsięniechce napisał/a:
Iceni napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

Nie, zaczelo mu sie pieprzyc w glowie dlatego zaczal jarac. Nie zwalaj winy na trawe.

Uwierz mi był taki czas, że sama sporo jarałam, przez długi czas i wiem jak człowiek może zmienić się po trawie. Nie chce mi się wierzyć, że to tak po prostu mogło prysnąć. Cały czas mam w głowie słowa jakie wypowiadał do mojego kuzyna nie będąc ze mną, nawet coś takiego nie przechodziło nikomu przez myśl że będziemy razem, jak bardzo mu się podobam, niezliczoną ilość razy. Nie wierzę w przypadki  i z autopsji wiem, że przy tym trybie co on prowadzi to w końcu przestawia się w głowie tym bardziej gdy miał okres, że palił bardzo dużo -> przestał na długo i znów zaczął. Jakby sobie odpuścił 2-3 tyg to wydaje mi się, że wszystko by mu wróciło. I to nie jest tylko moja opinia.

I jak Cię to jaranie zmieniło? Chyba nie bardzo i pytanie jest CO jarałaś bo trafffka traffffce nie równa. I na serio uważasz, że jakby przestał palić, to by mu "miłość" do Ciebie wróciła? Niech żyje naiwność smile

Dla przypomnienia, trafffka wzmacnia i wyzwala w nas te uczucia, które zwykle tłumimy, albo czujemy. Jeśli on po traffce nie rzucił CI się na szyję z wyznaniem, że Cię uwielbia i jesteś "jedyna", to znaczy, że w ogóle tak o Tobie nie myślał.

nicjejsięniechce napisał/a:
Iceni napisał/a:

Aha. Znaczy on przestaje palic = zapomina o swojej bylej, zakochuje sie w tobie i zyjecie dlugo i szczesliwie...

Po prostu wiem jaki jest kiedy pali, a kiedy nie. Znam go na wylot i wiem, że trawa może przestawić mu w głowie. Kiedy nie pali, funkcjonuje normalnie, jak zdrowy człowiek, oczywiście z sentymentem do starej miłości, ale nie z chorobliwą obsesją.

Znasz go na wylot? Po 4 miesiącach motylków? No chyba nie bardzo skoro jesteś w szoku, ze on się zachowuje tak, jak się zachowuje.

A jego funkcjonowanie nie jest normalne tylko opanowane. Panuje nad emocjami, to nie znaczy, ze ich nie ma i nie czuje tego, co się uzewnętrznia przy paleniu.

Odp: On kocha swoją byłą.
Teo napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:
selinakyle17 napisał/a:

krótko rzeczowo na temat: daj sobie spokój smile

nie mogę, to nie w moim stylu, zlezy mi na tym człowieku i zależy mi na tym aby mu pomóc, wiem, że sam nie da sobie rady


Witcher napisał/a:

Musi sam chcieć sobie pomóc. Inaczej to i Matka Teresa z Kalkuty by mu nie pomogła.

Dlaczego wszystko było w porządku dopóki nie zaczął palić ?

Wcześniej też mu się wszystko układało, a jak zaczął jarać, to zaczęło mu się pier*olić w głowie

Nie zaczęło mu się pierd*lić, tylko szczerość z niego wylazła smile Tak trawka działa smile

nicjejsięniechce napisał/a:
Iceni napisał/a:

Nie, zaczelo mu sie pieprzyc w glowie dlatego zaczal jarac. Nie zwalaj winy na trawe.

Uwierz mi był taki czas, że sama sporo jarałam, przez długi czas i wiem jak człowiek może zmienić się po trawie. Nie chce mi się wierzyć, że to tak po prostu mogło prysnąć. Cały czas mam w głowie słowa jakie wypowiadał do mojego kuzyna nie będąc ze mną, nawet coś takiego nie przechodziło nikomu przez myśl że będziemy razem, jak bardzo mu się podobam, niezliczoną ilość razy. Nie wierzę w przypadki  i z autopsji wiem, że przy tym trybie co on prowadzi to w końcu przestawia się w głowie tym bardziej gdy miał okres, że palił bardzo dużo -> przestał na długo i znów zaczął. Jakby sobie odpuścił 2-3 tyg to wydaje mi się, że wszystko by mu wróciło. I to nie jest tylko moja opinia.

I jak Cię to jaranie zmieniło? Chyba nie bardzo i pytanie jest CO jarałaś bo trafffka traffffce nie równa. I na serio uważasz, że jakby przestał palić, to by mu "miłość" do Ciebie wróciła? Niech żyje naiwność smile

Dla przypomnienia, trafffka wzmacnia i wyzwala w nas te uczucia, które zwykle tłumimy, albo czujemy. Jeśli on po traffce nie rzucił CI się na szyję z wyznaniem, że Cię uwielbia i jesteś "jedyna", to znaczy, że w ogóle tak o Tobie nie myślał.

nicjejsięniechce napisał/a:
Iceni napisał/a:

Aha. Znaczy on przestaje palic = zapomina o swojej bylej, zakochuje sie w tobie i zyjecie dlugo i szczesliwie...

Po prostu wiem jaki jest kiedy pali, a kiedy nie. Znam go na wylot i wiem, że trawa może przestawić mu w głowie. Kiedy nie pali, funkcjonuje normalnie, jak zdrowy człowiek, oczywiście z sentymentem do starej miłości, ale nie z chorobliwą obsesją.

Znasz go na wylot? Po 4 miesiącach motylków? No chyba nie bardzo skoro jesteś w szoku, ze on się zachowuje tak, jak się zachowuje.

A jego funkcjonowanie nie jest normalne tylko opanowane. Panuje nad emocjami, to nie znaczy, ze ich nie ma i nie czuje tego, co się uzewnętrznia przy paleniu.

Więc niech ktoś mi wytłumaczy po co się do mnie odzywa, skoro tak bardzo ma mnie w dupie.

46

Odp: On kocha swoją byłą.

Więc niech ktoś mi wytłumaczy po co się do mnie odzywa, skoro tak bardzo ma mnie w dupie.

Bo cie kocha, gupia ty!


<japyrtole>

47

Odp: On kocha swoją byłą.

Bo jesteś kołem zapasowym, opcja nr 2 jak nikogo innego nie będzie. Rozumiesz? Fajnie Ci z tym?

48

Odp: On kocha swoją byłą.
Elle88 napisał/a:

Więc niech ktoś mi wytłumaczy po co się do mnie odzywa, skoro tak bardzo ma mnie w dupie.

Bo cie kocha, gupia ty!


<japyrtole>

big_smile no taaak big_smile Ale kocha ją tylko wtedy jak nie jara tongue

Odp: On kocha swoją byłą.

Zabawne, dzięki za pomoc.

50 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-11-19 18:44:32)

Odp: On kocha swoją byłą.

Elle :* nie przywitałam się.

To nie jest zabawne tylko 'true story', tez miałam syndrom misjonarki, nie mylić z pozycja tongue. Trawa nie ma wpływu na kocha nie kocha, tylko na ośrodek nerwowy, pobudza zmysły tworząc iluzje to szczęśliwości, bądź pogłębia doła. Miałam koleżankę która już się uzależniła od trawy i kochającego ja faceta, założyli rodzinę, dzieckiem zajmował się tylko facet, więc słusznie można zauważyć że silna wieź jaka jest między matką a dzieckiem nie pomogła by dana osoba się nie stoczyła.
Zdrowy egoizm i nie musisz mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Na pierwszy rzut oka widać że Ty również próbujesz zapełnić pustkę a zdrowy egoizm jest dla Ciebie abstrakcja, bo czym zając myśli jak nie pomaganiem.

51

Odp: On kocha swoją byłą.

Znalazłaś się w dość skomplikowanej sytuacji. Twoje rozterki są uzasadnione, bo skoro do tej pory obdarzałaś go uczuciem, to trudno Ci w obecnej chwili, gdy wyszły na jaw pewne fakty z jego życia, nagle zmienić front, odejść od niego, zaniechać wszelkich kontaktów, gdyż uważasz, że właśnie w imię tego, co Was połączyło należałoby mu pomóc. W sumie można byłoby uznać taką postawę za szlachetną, gdyby nie kilka "ale" ...

Primo: 
Intencje z jakimi on wchodził w relację z Tobą...Napisałaś, że jesteś czwarta w kolejce, a on w tym swoim wyśnionym archetypicznym związku zdradzał swoją rzekomą wielką miłość (sic!). Potem zaś, było mu już tak dobrze z inną, że nawet planował żeniaczkę... Wycofał się jednak, bo mu się zackniło do dawnej dziewczyny...

Teraz strzela oczami i wzdycha do niej, choć ona ma już dziecko z innym i szykuje się do ślubu...

Zaiste wspaniały fundament kładzie Twój luby pod nowy związek z Tobą lub inną niewiastą, która mu się napatoczy, by dalej mógł prowadzić swój eksperyment pt. 'A może w ramionach tej mi w końcu przejdzie?"

Secundo:
pomoc ma w sobie coś z bezinteresowności, altruizmu, a w tym przypadku Ty dążysz do pewnej transakcji: moja pomoc za jego miłość... Uważasz, że jeśli ocalisz go  przed skutkami "trawki", on pokocha Cię na wieki wieków... Sądzisz, że on "sztachając się" zaczyna myśleć o niej i jeśli przestanie, to ona z jego myśli wyparuje jak kamfora... Kompletnie tu brak logiki, skoro już wiesz, że przyczyną jego rozstań z poprzedzającymi Cię trzema kandydatkami nie były joint'y...

Tertio:
Czytając Twe słowa, odnoszę wrażenie, że człowiek, dla krórego skłonna jesteś zrobić tak wiele, w rzeczywistości nie kocha nikogo. Ani swej pierwszej dziewczyny, ani Ciebie, ani siebie. W związku z powyższym, nie potrafi póki co, niczego sensownego w życiu "skręcić". Skręca więc skręty... A Ty, zamiast dostać skrętu kiszek z powodu tych głodnych kawałków, którymi Cię karmi i rzucić mu dumne "addieu!", opracowujesz pięcioletni plan ratowania pana S-Krętka i powołujesz komitet wdrażania Twych szczytnych idei... 

Wydrukuj mu lepiej listę kontaktów do poradni uzależnień. Możesz go nawet zapisać na pierwszą wizytę, a potem... zamknąć drzwi na kluczyk zapomnienia...

52

Odp: On kocha swoją byłą.
aurora borealis napisał/a:

Wydrukuj mu lepiej listę kontaktów do poradni uzależnień. Możesz go nawet zapisać na pierwszą wizytę, a potem... zamknąć drzwi na kluczyk zapomnienia...

Popieram

Odp: On kocha swoją byłą.
aurora borealis napisał/a:

Znalazłaś się w dość skomplikowanej sytuacji. Twoje rozterki są uzasadnione, bo skoro do tej pory obdarzałaś go uczuciem, to trudno Ci w obecnej chwili, gdy wyszły na jaw pewne fakty z jego życia, nagle zmienić front, odejść od niego, zaniechać wszelkich kontaktów, gdyż uważasz, że właśnie w imię tego, co Was połączyło należałoby mu pomóc. W sumie można byłoby uznać taką postawę za szlachetną, gdyby nie kilka "ale" ...

Primo: 
Intencje z jakimi on wchodził w relację z Tobą...Napisałaś, że jesteś czwarta w kolejce, a on w tym swoim wyśnionym archetypicznym związku zdradzał swoją rzekomą wielką miłość (sic!). Potem zaś, było mu już tak dobrze z inną, że nawet planował żeniaczkę... Wycofał się jednak, bo mu się zackniło do dawnej dziewczyny...

Teraz strzela oczami i wzdycha do niej, choć ona ma już dziecko z innym i szykuje się do ślubu...

Zaiste wspaniały fundament kładzie Twój luby pod nowy związek z Tobą lub inną niewiastą, która mu się napatoczy, by dalej mógł prowadzić swój eksperyment pt. 'A może w ramionach tej mi w końcu przejdzie?"

Secundo:
pomoc ma w sobie coś z bezinteresowności, altruizmu, a w tym przypadku Ty dążysz do pewnej transakcji: moja pomoc za jego miłość... Uważasz, że jeśli ocalisz go  przed skutkami "trawki", on pokocha Cię na wieki wieków... Sądzisz, że on "sztachając się" zaczyna myśleć o niej i jeśli przestanie, to ona z jego myśli wyparuje jak kamfora... Kompletnie tu brak logiki, skoro już wiesz, że przyczyną jego rozstań z poprzedzającymi Cię trzema kandydatkami nie były joint'y...

Tertio:
Czytając Twe słowa, odnoszę wrażenie, że człowiek, dla krórego skłonna jesteś zrobić tak wiele, w rzeczywistości nie kocha nikogo. Ani swej pierwszej dziewczyny, ani Ciebie, ani siebie. W związku z powyższym, nie potrafi póki co, niczego sensownego w życiu "skręcić". Skręca więc skręty... A Ty, zamiast dostać skrętu kiszek z powodu tych głodnych kawałków, którymi Cię karmi i rzucić mu dumne "addieu!", opracowujesz pięcioletni plan ratowania pana S-Krętka i powołujesz komitet wdrażania Twych szczytnych idei... 

Wydrukuj mu lepiej listę kontaktów do poradni uzależnień. Możesz go nawet zapisać na pierwszą wizytę, a potem... zamknąć drzwi na kluczyk zapomnienia...

Tak było, dzwoniła do różnych instytucje, które pomagają ludziom z takimi problemami, z jakimi się on boryka, podałam mu wszystko jak na dłoni. Niestety podziękował i powiedział, że jak na razie na żadną psychoterapię się nie wybierze, niestety.

Może jest jakiś sposób na uświadomienie mu, że naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty?

54 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-19 20:33:10)

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

Może jest jakiś sposób na uświadomienie mu, że naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty?

Oczywiście, że jest.
Np.
- możesz walnąć go obuchem w łeb, przewieźć w bagażniku i ocucić u psychologa na kozetce;
- powiedzieć mimochodem, że w poradni jest taki jeden dobry dealer i przypadkiem to z wykształcenia psycholog;
- stanąć przed jego domem z transparentem: "gdy masz umysł mglisty udaj się do specjalisty!"

55

Odp: On kocha swoją byłą.

Hej Redziu :*:)


Aurora , ze "skrętkiem" znakomite rymy  big_smile <hi-five>

I dokładnie jak zostało powiedziane milion razy już w tym wątku (a ja po raz 1 00000 używam słowa "dokładnie", co jest słabe.. tongue) - pomoc jest BEZINTERESOWNA..jako i my Ci tu pomagamy.
Twoja pomoc jest jak napisała Aurora skażona smrodkiem TRANSAKCJI.

56

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:

Może jest jakiś sposób na uświadomienie mu, że naprawdę potrzebuje pomocy specjalisty?

Chyba taki sam, jak przekonanie Ciebie, że wybieranie wody z Oceanu Arktycznego  za pomocą  sfatygowanej sznurówki od pepegów jest nieroztropne.

Zawsze jednak możesz spróbować. Tytuł "Primus inter pares" masz z góry zagwarantowany...

Elle,

Ty, która chadzasz (s)krętymi ścieżkami ludzkich uczuć, nie ustawaj w wędrowaniu... :-)

57

Odp: On kocha swoją byłą.

Swoja drogą to dziwne tyle czasu mineło od rozstania ,a on coś czuje do swojej byłej chyba od tych ziółek coś mu się w główce poprzestawiało.
Z uzależniem trudno jest wygrać jeżeli on sam nie dojdzie do tego, że musi coś zmienić to nikt mu nie pomoże. On sam musi dojrzeć do tego by coś zmienić, a jak widać nie chce. Lepiej ratuj się dzieczyno i uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie.

58 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-11-20 16:16:14)

Odp: On kocha swoją byłą.
nicjejsięniechce napisał/a:
Iceni napisał/a:

Aha. Znaczy on przestaje palic = zapomina o swojej bylej, zakochuje sie w tobie i zyjecie dlugo i szczesliwie...

Po prostu wiem jaki jest kiedy pali, a kiedy nie. Znam go na wylot i wiem, że trawa może przestawić mu w głowie. Kiedy nie pali, funkcjonuje normalnie, jak zdrowy człowiek, oczywiście z sentymentem do starej miłości, ale nie z chorobliwą obsesją.

Zakochałam się. Zakochanie w Tobie = oznaka zdrowia. Zakochanie w byłej = obsesja, choroba, potrzebowanie pomocy. big_smile

niunia77 napisał/a:
nicjejsięniechce napisał/a:
niunia77 napisał/a:

Ale czy on prosił Cię o pomoc?

Nie prosił..fakt. Ake kiedy widzimy, że nasi bliscy potrzebują pomocy, to nie zastanawiamy się nad tym, czy jej chcą, tylko działamy. Tak robią przyjaciele.

Ty nie rozumiesz. On nie jest chory na nowotwór czy inną poważną chorobę na którą nie ma wpływu. On zwyczajnie lubi palić trawę i czuje mięte do swojej byłej. Nawet najlepszy lekarz/terapeuta i przyjaciel mu "nie pomoże".

Nie rozumiesz. On potrzebuje pomocy, bo zachowuje się inaczej, niż by autorka sobie życzyła. Nie może być po prostu zakochany w byłej i lubić jarać trawy, bo wtedy autorka nie miałaby na to wpływu. A jak się to nazwie problemem, wyniesie do rangi choroby, to od razu ma się pretekst do forsowania zmian szumnie nazywanych pomocą i wskazywaniem właściwej drogi. big_smile

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » On kocha swoją byłą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024