No to tak. Pierwszy raz piszę co kolwiek na forum więc nie bardzo wiem jak to się robi ale muszę poznać opinie kogoś z zewnątrz bo ta sprawa bardzo mnie dołuje.
Mój brat od 1,5 roku chodzi z moją "kolerzanka". Na początku wszystko było pięknie ale z czasem mój brat chciał żebyśmy przestaly się spotykać bo ona ma mniej czasu dla niego. Ona poszła go liceum ja do technikum no i się zaczęło.zdradzala go na każdym kroku chodziła na imprezy sama i wogole to mnie dobijalo ale on nie dawał sobie nic powiedzieć bo ona jest cudowna a ja głupia. Wogole przesiaduje u mnie w domu całymi dniami ja,mój tata i moja siostra mamy jej dość ona go zdradza a on się denerwuje i topi smutki w alkocholu, wszysko spoko tylko ze mój brat się robi agresywny po alkocholu. Jakoś na początku września zrobiłam posiadowe u mnie przed domem w altance a ona przyszła nie proszona i jeszcze przyprowadzila że sobą jakąś dziewczynę której nikt nie znał, na domiar złego mój brat był pijany więc kazalam jej wziąść mu kluczyki od samochodu i mi je dac a ona zabrała kolerzanke, wsiadly w samochód i pojechały sobie gdzieś jego zostawiając xD moja mama wraca i do mnie z pretensjami gdzie jest samochód, no to jej powiedziałam prawdę ( byłam już wstawiona). Mój brat wpadł w szał zaczol mnie szarpać i wogole wyzywać, a ona po 10 minutach wróciła i jeszcze mnie zaczęła wyzywać. Od tej pory mam jej dos i nie chce jej widzieć no ale jakoś ją tolerowalam do ostatniej sytuacji.
Wyszłam z domu i poszłam się przejść bo wiedziałam że jedzie mój brat ze swoją dziewczyną, kiedy wróciłam zobaczyłam jak w kuchni siedzi tata,mama a dziewczyna mojego brata się wydziera na moją starszą siostrę. To oczywiście podeszłam do niej i z pełnym spokojem powiedziałam jej " jak masz się klucic to lepiej wyjdź" i ku mojemu zaskoczeniu ona wyszła. Rozpetalo się piekło. Mój brat zaczol dusić moją siostre, moja mama go odciagalam a ja podeszłam i sprzedalam mu buta więc oczywiście i na mnie się rzucił z pięściami. Nie minęło nawet 30 minut a ona już była spowrotem, co mnie mocno zirytowalo ale po klutni z rodzicami, ze mamy się nic nie oddzywac stwierdziłam że nie będę sobie psula nerwów.
Na drogi dzień rano, ledwo otworzyłam oczy i już ją słyszę w moim domu no dziewczyna nie ma totalnie godności ani honoru. Usiadłam z moją siostra w kuchni i czytałam na cały dom definicje słowa godność ( hehe troszkę wredne). Wyszłam z domu na 20 minut, po powrocie zobaczyłam że drzwi na dół ( gdzie mieszka moja siostra) są zamknięte a klucza nie ma. Ze spokojem weszłam do niego do pokoju ( oczywiście był z nią) i powiedziałam " oddaj klucz, albo otwórz drzwi". Wstał bez słowa, złapał mnie za barki i rzucił mną o ścianę, zaczęłam się bronić a on mnie tak po całym domu rzucał i na koniec przydusil na podłodze. Dopiero moja siostra weszła i go odciagnela ale ja też zaczol szarpać i bic a jego dziewczyna siedziała sobie w pokoju i się śmiała. Jak już nie mogłam sobie dac rady to wzięłam patelnie i oczywiście sobie nie trafiłam w głowę więc go uderzylam w ramie. Nie mogłam już z nerwów oddychać więc wzięłam telefon i moja siostrę na pole. Powiedziała mu że jest pijany więc dzwonię na policję, więc zabrał tą swoją ukochaną i uciekl z płaczem do bwbci xD ja zadzwoniłam w tym czasie do mamy a ona do mnie " powiec lepiej co ty mu zrobiłaś". Po powrocie mojej mamy do domu rozpetalo się piekło ona została nastawiona przez moją babcię,ciotke i brata na mnie i siostrę. Kazała mojej siostrze się wynieść a mi wyjść z domu i wogole jak zaczęłam płakać i się przytulilam do niej to mnie odepchnela i powiedziała " daj mi spokój. Wyjdź." no to wyszłam, i szłam przed siebie, nie wiedziałam gdzie idę ani co dalej, po prostu szłam. Dopiero moja przyjaciulka ( moja sąsiadka) pobiegla za mną i mnie wróciła do domu, poszłam do niej na cherbate i tam siedziałam 5 godzin a moja mama dzwoniła co 10 min Ale skoro nie miała mi nic do powiedzenia to nie odbieralam. Dopiero mój Tata wrócił z pracy i był ktoś kto mnie zrozumial. Lecze się od roku na nerwicę lekowa ( robi mi się słabo w autobusie i boję się kontaktów z obcymi ludźmi) kiedy powiedziałam mojej mamie ze potrzebuje mieć warunki do tego aby wyzdrowięc to powiedziała mi żebym się nie zaslaniala choroba. Ona cały czas broni mojego brata, on nadużywa alkocholu i jest agresywny. Nawet chciała się rozwiesc z moim tatą bo bronił mnie i mojej siostry, obwiniajac za to oczywiście mnie.
Przez 2-3 dni dziewczyna mojego brata nie wchodziła do domu ale i tak przychodziła pod dom, jednak dziś przyszła i weszła do domu. Byłam sama, boję się byc z nimi sama więc zadzwoniłam do mojego taty, żeby zadzwonił do mamy, żeby ona powiedziała mojemu bratu żeby wyszli, a moja mama zadzwoniła do mnie imnie jeszcze zjebala że mam siedzieć cicho i zamknąć się w pokoju. Zdenerwowalam się i kiedy mój brat z dziewczyną wychodzili to jej powiedziałam że ma się tu nie pokazywać jeżeli mojej mamy nie ma w domu bo ja sobie tego nie życzę, i że nie ma wogole godności. Zrobiła taką wielce zdziwiona minę i wyszła. Moja mama cały czas mi truje że ja mam się nie oddzywa, ale oni za niedługo mi wejdą na głowę już i tak mnie ani nikogo u mnie w domu nie szanują a jak bd siedziała cicho to będzie coraz gorzej. Cały czas kluce się przez to z mamą.
Proszę o pomoc . Co o tym myślicie? Czyja to wina i co mam zrobić?