Zacznę moją długą historię od tego że dwa miesiące temu poznałam chłopaka przez interenet . Od pierwszej chwili juz się świetnie dogadywaliśmy , żartowaliśmy i znaleźliśmy wspolny jezyk. Potem przyszło równie spontaniczne spotkanie. Od razu się sobie spodobaliśmy wszystko było pięknie, cudownie, był (w sumie nadal jest )dla mnie cudownym facetem. Codziennie ze sobą pisalismy, rozmawialiśmy. On był miły, czuły, prawił komplementy, mówił że jestem dla niego wyjątkowa, że jestem bardzo wartosciową kobietą bo jego eks była straszna egositką.Tak seks tez wchodził w grę. Już na poczatku znajomości czulismy do siebie mega pociąg fizyczny. Aż pewnego dnia przyszedł taki moment i zaczeła sie trudna rozmowa, że on nie szuka teraz związku bo całkiem niedawno sie z nią rozstał. Że wie o tym że ja potrzebuje czułości, przytulenia, miłego słowa ale on nie chce sie na razie zwiazac. Potem sytuacja wróciła do normy- znowu zachowywalismy sie jak bysmy byli para . Po jakimś czasie (tak bywa najczesciej gdy jest zjarany lub pijany) znów zaczał trudna rozmowe żebym nie myślała ze za dzień czy dwa dni bedziemy w zwiazku bo on na razie nie chce z nikim byc. Że moze mnie przytulac, całowac, mówić miłe słowa, kochac sie ze mna ale żebym nie wyobrażała sobie zbyt wiele. Z mojej strony znów były łzy, płacz , chęc wyjścia ale mnie zatrzymał. Na drugi dzien pytał czy sie obraziłam powiedziałam, że nie. Od tametgo czasu stwierdzil że nie chce dawac mi sprzecznych sygnalów i postanowił być oschły i bez emocji. A mi cholernie brakowało czułosci. Było mi żle, smutno, potrafil nie pisac przez dwa dni (gdzie wczesniej po polowie dnia przepraszal mnie za nieodzywanie sie), tlumaczył sie brakiem czasu itd ale ja to rozumialam bo taki ma tryb pracy. Niedawno powiedzialam mu ze brakuje mi tych jego czulych słow itd wiec troche sie poprawil znów był kochany. Niestety ostatni spedzony wieczór byl okropny. On znowu po trawie zaczał temat. Pytał czego od niego oczekuje sam twierdzac że ja chce miłości i faceta na stałe a on teraz nie szuka zwiazku , ze nie moze dac mi tego czego ja chce. Z jednej strony tłumaczy mi że jestem dla niego wazna bo gdybym nie była to by sie ze mna nie spotykał, miał na mnie wyjebane i nie jechal by do mnie w śrdku nocy a z drugiej strony mówi mi żebym nie myślała ze sie we mnie zakochal bo mi mowi mile słowa czy jest czuły. Tamtego wieczoru wyszłam z płaczem z jego domu powiedzialam mu ze jeśli teog chce to znikne z jego życia i nie bede mu zatruwala głowy. Powstrzymywał mnie. Jednak ja stwierdziałam, że chce isc. Wrociłam do domu. Zadzwonil po godzinie ale nie odebrałam. Potem telefon juz milczał. I tak jest od 2 dni. A ja nie wiem co mam ze soba zrobić. tak cholernie mi go brakuje że nie umiem sobie z tym poradzic i sila powstrzymuje sie zeby nie napisac do niego czy nie zadzwonic że go przepraszam za to wyjscie i że mi zalezy na nim . Widze tez że ma problemy z trawa i alkoholem. Co drugi raz gdy u niego jestem to sie rozluźnia uzywkami. Błagam pomóżcie mi bo nie wiem co mam z tym zrobic. Z jednej storny widze że mu jednak troche zalezało , że sie starał a z drugiej te dni milczenia i ignorancji wskazuja na to że nie jestem tak do końca bardzo ważna. Boje sie że może jak odpuszcze to bede do konca życia żałowała ze nic nie zrobiłam ? Moze on jednak sie zakocha ? Czy jemu tylko na seksie zalezy ?
A może czekać na jego krok lecz jeśli nie bedzie odzewu to odpuścic ?
Myśle, że wystarczy byś przeczytała swoje 2 poprzednie posty i w nich masz odpowiedź. Czy Twoje zycie polega na szukaniu sobie kogoś?
Czerwiec - dupek - płacz po dupku - wyniszczenie emocjonalne - nie umiesz zapomnieć - nie wierzysz, że spotka Cie coś dobrego.
Koniec lipca - nowy mężczyzna - strasznie sie nim przejmujesz.
Listopad - nowy facet, oczywiście dupek, bo jakby inaczej. Seks jest, nałogi są. Dajesz się poniewierać, mimo że mówi wprost że jesteś koleżanką do seksu. Poznany 2 miesiące do tyłu, czyli wrzesień.
Jak myślisz jak to wygląda? Co rusz jakbyś chciała się leczyć nowym facetem i do każdego z nich od razu czujesz mega duże uczucia, cierpisz, nigdy nie odwzajemniają, tracisz wiare i od nowa to samo. Wszystkie to jakaś patologia sie wydaje, choć fakt faktem Twój stan psychiczny determinuje Twoje wybory "miłosne", a raczej pseudo miłosne, bo tylko przelewasz na nich swoje lęki i wyobrażenia.
Szukasz potwierdzenia czego tutaj? Zamiast sie wyleczyć/zmienić przekonania to wchodzisz w dziwne relacje, które spowodują jeszcze większe cierpienie. I dobrze o tym wiesz. Motywuje Cie jeszcze strach przed utratą tego. Tego, co sobie wyfantazjowałaś, a nie tego jak jest. Zwiazek jako lekarstwo na złe życie, nerwice itp u kogoś kto w ogole nie nadaje się do tego. Tak więc nie wygląda to za dobrze i moim zdaniem na dłuugi czas powinnaś zaprzestać szukania kogoś i zajęcia sie sobą w pełni. Tak by nie uwieszać się i zrewidować to czego pragniesz. Bo jakoś ciągniesz do takich samych, a nie wydają się "godni" związku i to z osobą z problemami. Z reszta tu nie ma żadnego związku, to tylko układy na seks, gdy Ty liczysz na coś więcej. A co by to zmieniło gdyby powiedział, że kocha? Nic. Czy sie kiedyś zakocha - nikt Ci nie powie, ale tak można sobie marnować wiele lat i żyć tylko własną iluzją, a nie poukładać sobie w głowie. Za to on juz wystarczająco dużo negatywnych rzeczy zrobił. Ty się na to godzisz, nikt inny. Ty wierzysz że zmieni zdanie. Cóż, może jakby był kobietą... a tak na serio, to słuchaj go. Powiedział pewne rzeczy i nieważne czemu. Tylko nie mów później, że sie Tobą bawi, bo jest bardzo szczery.
Facet jasno daje Ci do zrozumienia, że jedyne na czym może opierać się wasza znajomość, to wspólne spędzanie czasu, również - jak nie przede wszystkim - na seksie. Bez głębszych emocji i zaangażowania w poważniejszą relację. I to jest fair z jego strony. Niemniej jest w tej swojej uczciwości na tyle perfidny, że zachowuje się tak, jakby to wszystko robił dla Ciebie, bez czerpania korzyści własnych:
Że wie o tym że ja potrzebuje czułości [...] moze mnie przytulac, całowac, mówić miłe słowa, kochac sie ze mna ale żebym nie wyobrażała sobie zbyt wiele.
Generalnie trafiłaś na złotego cielca miłości, który był dla Ciebie tak oddany, a Ty mu nawet w podzięce za tą wielkoduszność loda nie zrobiłaś, tylko płacz i próba obrócenia się na pięcie w stronę drzwi ! Niewdzięcznico jedna ! ![]()
Pomijając już bardzo ważną i wpływającą negatywnie na ogólny obraz sytuacji kwestię, że facet ma nałogi, których ewidentnie nie jest świadom i sobie z nimi nie radzi, to po prostu zauważył, że zaczynasz układać sobie w głowie piramidę priorytetów, a tym samym zaczynasz wiedzieć czego chcesz. Reasumując darmowe orgie lada chwila się skończą, więc zawinął majdan i przeniósł się na inne pole namiotowe.
Nie masz czego żałować !
Jeśli trzeba o kogoś walczyć to...to nie ma sensu.
Tak , masz rację Thepass od jakiegoś czasu pakuje sie w dziwne relacje z kolejnymi facetami i tak masz racje- dlatego że szukam milości na siłę. Jestem osobą młodą, żyjąca w dużym miescie sama. Mam przyjaciół znajomych ale oni maja swoje sprawy problemy i swoje zwiazki. Wstyd mi sie przyznać ale potrzebuje drugiej osoby. Kogoś ktos mnie pokocha taka jaka jestem , kto sie bedzie staral, komu bedzie zalezało i to pokaże. Ale niestety ciągle jest coś nie tak. Faktycznie przyznaje sie jest nie tak przeze mnie chyba dlatego że zbyt szybko sie angażuje i pokazuje że mi zależy.
Tylko sie zastanawiam po co on ciągle pyta czego od niego oczekuje skoro sam wyłożył mi jak na tacy moje potrzeby,że potrzebuje faceta który bedzie mój i bedzie sie o mnie starał.
Nadal jednak nie zmienia to faktu że nie wiem co ze sobą zrobić bo owszem jestem w rozsypce. Każdy to widzi, kazdy to wie ale brakuje mi go bardzo . Moge śmiało stwierdzic, że jestem emocjonalnym wrakiem człowieka i boje sie że mogę sie już tak szybko z tego nie podnieść.
On być może i tęskni ale pewnie świetnie sobie radzi. Jest raczej człowiekiem który jest silny psychicznie i ma mnóstwo kobiet wokół siebie z ktorymi się świetnie dogaduje