Witam. Mam trudna sytuacje licze na wasza pomoc. Jestem a raczej myslalam ze jestem szczesliwa narzeczona,wiodlam spokojne zycie,wyjechalam na studia do pracy,do wiekszego miasta. Zamieszkalam ze swoim narzeczonym. Wszystko bylo ok, rutyna,praca szkola zero niespodzianek. Nie myslimy o dziecku slubie bo nasza kieszen nam na to nie pozwala,chociaz moj instynkt jest coraz mocniejszy. Po prostu zylismy jak kazdy, z dnia na dzien. Pewnego wieczoru zostalam w miescie sama, usiadlam jak zawsze przed komputer i tam czekala na mnie wiadomosc od mezczyzny ktorego nie znalam. Czarnoskorego mezczyzny. On w Oslo ja tutaj ,myslalam ze popiszemy i jak zawsze kazde z nas wroci do tej normalnosci...ale on byl tak ciekawy..doktorat,medycyna,dojrzaly i myslacy inaczej niz kazdy kogo znam. Od razu mnie zauroczyl. Do dzisiejszego dnia rozmawiamy codziennie, w grudniu bedzie w polsce u kolegi. Ciagle zastanawiam sie czy jechac i sie z nim spotkac. Czy to wogole mozliwe ze moze nam sie udac?czy ludzie sa w stanie zaakceptowac szczupla polke,blondynke i czarnego silnego mezczyzne? Co wy byscie zrobili czujac ze to wasze przeznaczenie? Szansa na zadowolenie z zycia? Moja rodzina jest tolerancyjna ale doskonale wiem ze sa na swiecie ludzie ktorzy sa okrutni. Moze ktos z was ma podobna sytuacje,doswiadczenie?
Najpierw rozstan sie z narzeczonym a pozniej zastanawiaj sie nad zwiazkiem z ciemnoskorym...
Najpierw rozstan sie z narzeczonym a pozniej zastanawiaj sie nad zwiazkiem z ciemnoskorym...
Powinna zacząć od tego, żeby w końcu dorosnąć... Odnośnie sytuacji, jak ktoś chce znaleźć dziurę w całym, to znajdzie.
Abstrahując od tego, że już masz narzeczonego (o czym wspomniała już mery90, więc nie będę się powtarzać):
1) zastanawiasz się nad związkiem z kimś, kogo nawet na oczy nie widziałaś i w ogóle nie znasz - głupota
2) kierujesz się przekonaniem o "przeznaczeniu", zamiast logiką - głupota
3) uzależniasz swoje postępowanie od tego, "co ludzie powiedzą" - głupota.
Podsumowując - jesteś jeszcze młodziutka i w swoich działaniach kierujesz się nie rozsądkiem, a emocjami, co nikomu nigdy nie wyszło na zdrowie.
I robisz to wszystko będąc w związku...sorry będąc narzeczoną???
Wiesz bycie razem zobowiązuje... wpierw powinnaś zakończyć związek z narzeczonym a potem angażować się w coś innego. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. To taka swoista asekuracja, albo dreszczyk emocji- bo czarnoskóry, bo nowy bo coś innego. Oj uważaj! Nikt nie lubi być okłamywanym.
Zdradzasz (na razie emocjonalnie) swojego narzeczonego.
Jak możesz?
Jeśli go nie kochasz, to po prostu od niego odejdź i wtedy możesz spotykać się z kim tylko chcesz.
Nie możesz oszukiwać swojego narzeczonego. Piszesz, że jesteś w szczęśliwym związku więc nie widzę powodu żebyś zastanawiała się nad związkiem z mężczyzną, którego nawet nie widziałaś.
Ja zakończyłabym znajomość z internetu bo nawet nie masz pewności kim tak naprawdę jest ten facet.
Zgaduje następny temat autorki :"Zdradziłam narzeczonego, ale to był błąd. Co robić?"
A ja doradzę... dojrzeć!
Ludzie!!!spokojnie nikogo nie zdradzam rozstalismy sie myslalam ze to logiczne
Ludzie!!!spokojnie nikogo nie zdradzam rozstalismy sie myslalam ze to logiczne
W Twojej poprzedniej wypowiedzi nie ma o tym ani słowa, więc nikt tu nie jest jasnowidzem, by to wydedukować z fusów.
Nie za bardzo wiem, czego chcesz sie tutaj dokladnie dowiedziec
Rozumiem, ze kolor skory ma tu znaczenie jakies duze, skoro to umiescilas nawet w temacie?
Moj maz jest czarnoskory, ale nie wiem co to ma tak naprawde wspolnego ze zwiazkiem i wszystkim.
Jesli chodzi o komentarze ludzi, to tak czasami slyszalam jakies chamskie odzywki np. jestes dziwka.
Mieszkalam w bardzo malym miasteczku gdzie inaczej sciete wlosy budzily kontrowersje. Znajomi mowia mi ze to inne obyczaje,kultura,ze nigdy sidm nie dogadamy. Chcialam porozmawiac z kims kto przez cos takiego przechodzil.
Ja mieszkalam w Londynie, jak poznalam meza. Wiec nie wiem, co by bylo w innym miasteczku. Moj maz nie ma zadnych obyczajow i ja tez nie. Wiec sie dogadujemy.
Autorko zaglądasz tu jeszcze? Jak potoczyły się Twoje losy?