Witam wszystkie forumowiczki. Jestem tu nowa i pierwszy raz sie udzielam na forum. pisze, bo sama juz sobie z tym nie radze. nie licze na rady, bo w zaistnialej sytuacji pozostaje mi tylko czekac. Niestety, mojej historii nie da się opisac w kilku zdaniach. Ale do rzeczy.
kilka miesiecy temu poznalam wspanialego chlopaka. zabawne, ale na samym poczatku znajomosci nawet nie chcialam z nim byc. po prostu chcialam zrobic na zlosc mojemu bylemu chlopakowi (ktory mnie zdradzil ze swoja byla dziewczyna) i bawilam sie cala impreze z R. , kumplem mojego bylego. R. nawet nie byl w moim typie, ale fantastycznie nam sie rozmawialo, tanczylo itp. Poza tym udalo mi sie zemscic na "eksie". Po imprezie R. poprosil mnie o nr telefonu, nastepnego dnia zadzwonil by sie umowic. Ale ja odwolalam randke. Nastepnego dnia jednak sie spotkalismy- ot niezoobowiazujacy wypad na piwko. pozniej R. zadzwonil i chcial sie spotkac znowu... Kolejne randki byly boskie... Dlugie rozmowy, pierwszy pocalunek, przytulanie... tylko my sie liczylismy... świat wokol nas nie istnial. niestety, konczyl sie rok akademicki i R. musial wyjechac do domu. ja zostalam, bo nie wracalam na wakacje do domu (mieszkamy w roznych miejscowosciach). musialam pisac magisterke, a w domu nie mialabym takiej swobody. Myslalam, ze kontakt sie urwie i znajomosc z R. skonczy sie na tych paru cudownych chwilach. ALe R. codziennie dzwonil po kilka razy dziennie, wysylal mnostwo smsow, pisal na gg... Wiec zalezalo mu na utrzymaniu kontaktu. wiem, ze wczesniej mial za soba 5-letni zwiazek, ale sie rozstali (zanim go poznalam), bo nie pasowali do siebie. R. mial do mnie przyjechac na pare dni najpierw w lipcu, niestety jego wizyta przesunela sie na sierpien. nie moglam sie doczekac tego spotkania. wiedzialam, ze R. tez tego bardzo chce, inaczej by nie pisal, nie dzwonil, nie szukal kontaktu ze mna.
te 8 dni w sierpniu byly najcudowniejszymi dniami w moim 24-letnim zyciu... czulam sie jak w bajce, jak we snie. slyszlalam od R., ze jestem dziewczyna z jego marzen, ze na taka dziewczyne czekal cale zycie, ze mnie kocha... ON wypowiedzial te slowa pierwszy, ja odpowiedzialam dopiero za 3. razem. czulam, ze w koncu los sie do mnie usmiechnal, ze wreszcie znalazlam swoja druga polowke, Tego Jedynego... balam sie tylko, ze jak R. wyjedzie, to czar prysnie. Na szczescie pozytywnie sie rozczarowalam... bylo jeszcze cudowniej. pozniej przyjechal jeszcze raz w sierpniu na kilka dni. potem we wrzesniu znowu byl, bo zaprosliam go na wesele mojego brata. Sielanka trwala. Cala rodzina go polubila, mowili, ze R. to swietny chlopak. Cieszylam sie swoim szczesciem.
Jedyne, co mi przeszkadzalo, to fakt, iz jego rodzice nic o mnie nie wiedzieli. ze musial wymyslac jakies wymowki, zeby do mnie przyjechac. bolalo jak cholera, ale tlumaczyl mi, ze nie moze na razie o mnie powiedziec, bo najpierw sam musi odbudowac zaufanie rodzicow. "Skoro moi rodzice mi nie wierza, to dlaczego mieliby wierzyc mojej nowje dziewczynie?". na moje slowa, ze pewnie caly czas maja A. jako jego dziewczyne, strasznie sie smucil. mowil ze boli go to ze mu nie ufam. wiec staralam sie odpuscic. wmawialam sobie, ze powie o mnie, kiedy sam bedzie chcial. wierzylam w to, ze R. traktuje mnie powaznie, bo ktory chlopak przedstawia znajomym dziewczyne, z ktora nie wiaze przyszlosci, "to moja przyszla zona", przytula, obejmuje przy znajomych, trzyma za reke. Gdy moj telefon zaczal sie psuc, R. dal mi drugi, zeby miec ze mna kontak. nie bylo dnia, zebym nie wiedziala, co sie z nim dzieje, z kim jest i co robi. Jak mialam mu nie ufac?
niestety, po weselu okazalo sie, ze moj ukochany musi wyjechac na miesiac do Norwegii. A juz sie cieszylam na pazdziernik, bo wiedzialam, ze R. wraca na studia. No ale stwierdzilam, ze tyle juz czekalam, ze ten dodatkowy miesiac tez wytrzymam. Poza tym mowil mi, ze pojechal tam zarobic na wycieczke dla nas, ze dla mnie warto. na moje slowa, ze nie musi tego robic, ze najpierw niech pomysli o sobie, R. odpowiadal "Ale ja chce z Toba pojechac!!! ja to robie dla nas". codziennie utwierdzal mnie w przekonaniu, ze jestem jedyna, wyjatkowa, ze kocha tylko mnie.
Niestety, cos, co sie wydarzylo tydzien temu, zburzylo wszystko. moj ukochany przez przypadek skopiowal fragment rozmowy, a wraz z nim nazwe kontaktu na gg "ukochany ***(tu ksywa jego bylej dziewczyny). Spytalam, dlaczego ma tak zapisana byla dziewczyne. strasznie sie zirytowal. poklocilismy sie. wyslal sms, ze nie chce ze mna na razie kontaktu. nie spalam cala noc. znowu mialam wyrzuty sumienia, ze nie ufam mojemu chlopakowi.
Rano dostaje informacje, ze mam wiadomosc na poczcie. Ten e-mail zwalil mnie z nog. R. napisal, ze nie mozemy byc dalej razem, bo on musi wrocic do A. Bo ona go potrzebuje z racji swojej choroby (powaznej, niewazne, jakiej). Stwierdzilam ze nie moge tego tak zostawic, ze bede walczyc o swoja milosc... napisalam do A. ze ja naprawde kocham R, ze jest nam razem cudownie, a ze jej moze pomoc jako przyjaciel. i ze skoro im nie wyszlo, to musi o czyms swiadczyc. zeby dala nam szanse i pozwolila byc szczesliwym.
jej odpowiedz byla dla mnie jeszcze wiekszym szokiem. Okazalo sie, ze ona nic o mnie nie wiedziala. Malo tego: R. z nia WCALE NIE ZERWAL!!! Na poczatku A. nie chciala w to uwierzyc, ale w miare naszej rozmowy doszlo do niej, ze ja nie klamie. Za duzo faktow sie zgadzalo, za duzo rzeczy o R. wiedzialam. Serce mi pekalo... Moj ukochany zdradzal ze mna swoja dziewczyne (o ktorej ja nic nie wiedzialam) i jednoczesnie zdradzal mnie z nia... Oszukal nas obie. Bolalo i boli nadal. W dodatku on miał do mnie pretensje, ze odezwalam sie do A. Ale przeciez sam mi mowil, ze A. o mnie wie, wie o nas. Rozbilam związek, o którym nie mialam pojecia. Który podobno sie skończył, zanim R. zaczal się spotykac ze mna. Pozniej przepraszal, pisal, ze nie wie, czemu tak postąpił. Ze nie chciał mnie po prostu wykorzystac, ze mnie tez kocha? Ze chciał mnie wiecej i wiecej. Az zaczęło go to przerastac. Dlatego chciał to skonczyc. To tak strasznie boli? Nie mogę jesc, nie spie w nocy, bez tabletek uspokajających nie bylabym w stanie wstac z lozka.
On chce wrocic do A. Ona go nie chce. Pisalam mu, ze jak ona go odrzuci, ja jestem w stanie dac mu szanse, wybaczyc, spróbować jeszcze raz. Kocham tak bardzo, ze potrafiłabym wrócić. Napisal, ze nie chce? ze nie umiałby mi spojrzec w oczy po tym, jak bardzo mnie skrzywdzil. Odpowiedziałam, ze ja i tak będę czekac? może jednak sobie o mnie przypomni? o tym, jak nam było cudownie. Nie wierze, ze z jego strony była tylko namiętność, tylko zauroczenie. Jego oczy mówiły wszystko.
R. za tydzień prawdopodobnie wraca do Polski. Spotka się z A. i od jej decyzji właściwie zalezy wszystko. Jeśli wroci do niego, ja się wycofam i pozwole chociaż im być szczesliwym. Z czasem przestane plakac, może zapomne. Jeśli nie, będę walczyc o swoja milosc.
Nie bol jest najgorszy. Bol odrzucenia, rozstania. Tylko ta bezsilność. To czekanie. Nie potrafie bez niego zyc. Jeśli nie będę z nim, będę sama. Nie umiałabym zaufac. Nie chce znowu cierpiec. Nie zniose tego po raz kolejny.
Wspolczuje Ci bardzo.
Ale odpowiedz sobie na pytanie czy bedziesz w stanie mu ponownie zaufac, czy nie bedzie ciagnal sie za Wami cien bylej dziewczyny?
Trudne to wszystko jest, ale musisz kierowac sie nie tylko tymi dobrymi chwilami ale rowniez o tym musisz pamietac, jak bardzo Cie skrzywdzil, zanim zaufasz ponownie...
Czy bedziesz miala pewnosc, ze nie zrani Cie po raz kolejny.
Trzymaj sie cieplutko:)
Nie potrafiłabym zaufać po takiej sprawie facetowi... To nie był jeden raz. Tylko tyle czasu ile byliście razem. NIe oszukał Cie raz. Tylko perfidnie za każdym razem kiedy rozmawialiście o jego życiu, 'byłej' dziewczynie. Jak dla mnie taka miłość jest na straconej pozycji.... ;]
lady-in-black,
dziekuje Ci za wsparcie. jest ciezko, ale bez Niego jest mi jeszcze gorzej. nie umiem przestac Go kochac. odbudowanie zaufania nie bedzie latwe, zdaje sobie z tego sprawe... ale chce sprobowac... jesli tylko R. tego zechce i nie wroci do A.
mylenne,
rowniez dziekuje za opinie. wiem, ze 99% z was by nie zaufalo ponownie, nie wybaczylo, znienawidzilo i jego, i ją. ale jesli sie kocha naprawde, taka milosc przetrzyma wszystko. bez goryczy slodycz nie bylaby tak slodka.
kazdego dnia zyje nadzieja, ze wroca te piekne chwile z Nim...
pozdrawiam Was
Nitka widze,że bardzo go kochasz tylko czy on jest wart Twojej miłości?Myślę,że on działał świadomie na 2 fronty i mu to odpowiadało.Poza tym napisałaś,że on chce wrócić do tamtej dziewczyny więc chyba jednak tamto uczucie jest dla niego ważniejsze i silniejsze a jeśli tamta dziewczyna go odrzuci a Ty przygarniesz to może za jakis czas znów to zrobić z ta czy inną bo będzie wiedział,że i tak go przyjmiesz. Zastanów sie czy jest tego watr.Pozdrawiam
Trzymam kciuki. Ale nie rozumiem jednego. On czeka na decyzje A., jesli ona sie zgodzi to beda razem a jesli nie to z Toba?
Ty masz byc wyjsciem awaryjnym, albo z braku laku?
Zaslugujesz na kogos lepszego naprawde.
Buziaczki:***
On byl z nia bardzo dlugo, duzo jej zawdziecza, byl w bardzo kiepskim stanie psychicznym i fizycznym, gdy ja poznal. wiec wydaje mi sie, ze jego uczucie do A. to bardziej przyzwyczajenie, wdziecznosc, przyjazn... byc moze boi sie zaczynac cos nowego. po tym wszystkim mowil mi, ze w ciagu 5-letniego zwiazku z A. nawet na inna nie spojrzal... poza mna. wiec to chyba o czyms swiadczy. Gdyby nie moja dociekliwosc i jego "wpadka" z gg (skopiowanie nazwy kontaktu A. - pisze o tym n poczatku) to pewnie dalej by trwal ten uklad. i bysmy obie zyly w niewiedzy... no ale stalo sie.
Wiem, ze R. nie kocha A. Gdyby tak bylo, nie szukalby czegos u mnie. Nie zdradzilby jej.
lady-in-black,
nie mam byc wyjsciem awaryjnym,ja tego tak nie odczuwam (chociaz na pierwszy rzut oka tak to moze wygladac). JEsli bedzie chcial wrocic do mnie, bedzie znaczylo to, ze jednak mu na mnie zalezy. ale pisal mi, ze nie moglby mi spojrzec w oczy po tym wszystkim. jak wroci do Polski to sie spotkamy i porozmawiamy na zywo. Bo gg nie zastapi normalnej rozmowy. I nie mozna pokazac emocji.
A propo tego, ze zasluguje na kogos lepszego: dziewczyny, ja juz tyle razy zostalam zraniona, zdeptana, oszukana, ze nie mialabym sily na nowy zwiazek. nie potrafilabym zaufac innemu mezczyznie.
pozdrawiam was serdecznie i dziekuje za wsparcie :*:*:*
Mam pytanie: czy ktoras z was miala chociaz troche podobna sytuacje? trudno ten uklad jakkolwiek sklasyfikowac. Nie jest to typowa sytuacja: oni dwoje i "ta druga". Pozdrawiam
On byl z nia bardzo dlugo, duzo jej zawdziecza, byl w bardzo kiepskim stanie psychicznym i fizycznym, gdy ja poznal. wiec wydaje mi sie, ze jego uczucie do A. to bardziej przyzwyczajenie, wdziecznosc, przyjazn... byc moze boi sie zaczynac cos nowego. po tym wszystkim mowil mi, ze w ciagu 5-letniego zwiazku z A. nawet na inna nie spojrzal... poza mna. wiec to chyba o czyms swiadczy. Gdyby nie moja dociekliwosc i jego "wpadka" z gg (skopiowanie nazwy kontaktu A. - pisze o tym n poczatku) to pewnie dalej by trwal ten uklad. i bysmy obie zyly w niewiedzy... no ale stalo sie.
Wiem, ze R. nie kocha A. Gdyby tak bylo, nie szukalby czegos u mnie. Nie zdradzilby jej.
lady-in-black,
nie mam byc wyjsciem awaryjnym,ja tego tak nie odczuwam (chociaz na pierwszy rzut oka tak to moze wygladac). JEsli bedzie chcial wrocic do mnie, bedzie znaczylo to, ze jednak mu na mnie zalezy. ale pisal mi, ze nie moglby mi spojrzec w oczy po tym wszystkim. jak wroci do Polski to sie spotkamy i porozmawiamy na zywo. Bo gg nie zastapi normalnej rozmowy. I nie mozna pokazac emocji.
A propo tego, ze zasluguje na kogos lepszego: dziewczyny, ja juz tyle razy zostalam zraniona, zdeptana, oszukana, ze nie mialabym sily na nowy zwiazek. nie potrafilabym zaufac innemu mezczyznie.
pozdrawiam was serdecznie i dziekuje za wsparcie :*:*:*
On kochana to chyba nie kocha żadnej z was:((
Jeśli będzie chciał wrócić do Ciebie to tylko dlatego, że tamta go nie chciała ( co zresztą uważam za słuszne ).
Rozpoczynać poważny związek od kłamstwa i oszustwa? Piszesz, że nie mogłabyś zaufać innemu mężczyźnie, a temu R. zaufasz?!
Masz twardy orzech do zgryzienia i wiele trudnych decyzji do podjęcia. Trzymam kciuki, życzę Ci wszystkiego najlepszego!!!!
alex, wiem ze nie bedzie latwo. R. tez nie zaufam tak od razu... ale z czasem i to sie uda. milosc przezwyciezy wszystko. niestety, na razie pozostaje mi tylko czekac. przede wszystkim na Jego decyzje, na Jego ruch.
pozdrawiam goraco
dziewczyny, prosze was o wsparcie... sama nie dam rady przez to przejsc. dzisiaj bylam na imprezie, mialam powodzenie jak nigdy... ale caly czas mam w glowie R. tylko jego kocham i nie potrafie byc z kims innym
wczoraj mi napisal, ze wybral A., bo czuje sie do niej przywiazany i zzobowiazany...
(( to NIE JEST milosc. on jej nie kocha...
On byl z nia bardzo dlugo, duzo jej zawdziecza, byl w bardzo kiepskim stanie psychicznym i fizycznym, gdy ja poznal. wiec wydaje mi sie, ze jego uczucie do A. to bardziej przyzwyczajenie, wdziecznosc, przyjazn...
Niech Ci się nie wydaje. Nie okłamuj się sama.
byc moze boi sie zaczynac cos nowego.
Przecież zaczął...z Tobą.
Wiem, ze R. nie kocha A.
Skąd możesz wiedzieć?? Przecież wybrał ją! Przestań sie okłamywać, niteczko...Wystarczy, że on to robi.
JEsli bedzie chcial wrocic do mnie, bedzie znaczylo to, ze jednak mu na mnie zalezy.
Ale nie chce...Wybrał tamtą, obudź sie wreszcie.
nie potrafilabym zaufac innemu mezczyznie.
A jemu zaufasz?? Takiemu rasowemu kłamcy?
(( to NIE JEST milosc. on jej nie kocha...
Ciebie też nie! Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej.
Obie powinnyście go wywalić - oszusta i dwulicowca. A on tu zjedzie - do jednego ciepłego kącika lub drugiego gniazdka. A TY go przyjmiesz z otwartymi ramionami tylko po to, aby po kilku dniach znów zaczął Cie okłamywać.
Wiesz co....Ja sobie tak myślę, że on w tej Holandii czy gdzie tam jest ma trzecią laskę.
Nitko24, przepraszam, ale nie mogę nigdy zrozumieć tych wszystkich dziewczyn tutaj piszących o różnych zdradach swoich facetów, które są ślepe i głuche na wszystko, tylko żyją w świecie ułudy, jaką sobie stworzyły.
Nie będę Cie popierać w czekaniu na tego kłamcę, chociaż bardzo Ci współczuję.
Albo czekaj, czekaj na jego powrót, ale zaraz po wejściu wywal go za drzwi. Niech spada!!
nie oszukuj się i zacznij żyć własnym życiem
czemu to jest taki poważny problem, przecież jedna zdrada określa, że pojawią się następne więc jak można w ogóle pomyśleć o tym że facetowi można ponownie zaufać
no cóż, jeśli zdradzi ktoś raz to zdradzi i 2 raz. A jeśli to jest facet, jak opisujesz. To jest już pewne jak 2 razy 2 = 4. Po prostu zdradzi i powie zakochałem się w innej. Dla niektórych to baaaaaardzo łatwe.
zaczynajac ten watek, zdawalam sobie sprawe z tego, ze 99% z was bedzie negowac moje postepowanie. wiem, ze jedna zdrada moze oznaczac kolejne. ale NIE MUSI. jestesmy tylko ludzmi, kazdy popelnia bledy... swiat nie jest tylko czarny i bialy. Zycie pokazuje nam to na kazdym kroku. dlaczego mam skreslac osobe, na ktorej mi bardzo zalezy, tylko dlatego, ze sie pogubila w swoich uczuciach? wlasnie w takich chwilach wychodzi na jaw sila uczucia. Kochamy, wiec wybaczamy. Matka tez wybacza dziecku, nawet jesli wyrzadzi jej straszna krzywde. nie skresla go i nie przestaje go kochac.
Dziewczyny, to nie jest tak, ze jestem jakas desperatka. Naprawde nie moge narzekac na brak powodzenia, bez problemu znalazlabym sobie nowego chlopaka - i to bardzo szybko. Ale nie chce. Wole poczekac na R. Dopoki bedzie nadzieja na powrot, nie zrezygnuje.
pozdrawiam :*
Jesteś niepoprawną optymistką
Ale i tacy muszą istnieć. Cóż ja nie cierpię tego typu facetów, jak ten R. choć moje imię jest też na R. Ale życzę powodzenia i cierpliwości w czekaniu. Przygotuj się na trudne miesiące. Pozdrawiam
nie, nie jestem optymistka. wrecz przeciwnie. po prostu w tym przypadku wierze w to, ze jeszcze bedziemy razem.
Gdyby Mu na mnie nie zalezalo, nie staralby sie utrzymywac ze mna kontaktu. Kluczowe w tej sprawie okaze sie spotkanie z R. I na to wlasnie czekam.
Buziak :*
Gdyby Mu na mnie nie zalezalo, nie staralby sie utrzymywac ze mna kontaktu.
Utrzymuje kontakt, aby Ci napisać, że wybrał A.
Kluczowe w tej sprawie okaze sie spotkanie z R. I na to wlasnie czekam.
Tak, napisałaś dlaczego...Bo łatwiej wyrazić emocje - gestem, płaczem, wielokrotnymi prośbami...
Gdyby facet powiedział mi "wybieram tamtą", to byłyby to ostatnie słowa do mnie skierowane. Drugiej szansy by nie miał.
Ty widać jesteś inna...
no jestem. dla wiekszosci pewnie naiwna. Wczesniej nigdy nie wybaczylam zdrady, nawet nie chcialam widziec swoich owczesnych partnerow. z R. jest inaczej.
koma5
Nie chodzi mi o emocje MOJE, tylko JEGO. Nie, nie bede go blagac o powrot. Zostalam zle zrozumiana. Jesli zdecyduje sie wrocic do A., uszanuje to. Jesli jednak bedzie chcial wrocic do mnie, zgodze sie na powrot.
witam, dziewczyny
Wybaczcie moja nieobecnosc na forum, ale bylam troszke zalatana ostatnio. R. wrocil do Polski. Z A. sie nie kontaktowal. Ze mna- tak. Szuka kontaktu, pisze SAM, PIERWSZY :> Nie spotkalismy sie jeszcze, ale najpozniej w przyszlym tygodniu sie zobaczymy i porozmawiamy. jestem pelna nadziei... Czekam z niecierpliwoscia na to spotkanie. Chcialabym, zeby wrocil... zeby bylo dobrze. zebysmy znow byli razem. innego nie pokocham.
pozdrawiam was
naiwna? glupia? niewazne, myslcie, co chcecie. Ja Go i tak kocham ![]()
buziaki
Z Tobą się skontaktował, bo A. pewnie była mądrzejsza i już wcześniej kazała mu spadać. Prosiłaś tutaj o rady, ale tak naprawdę nic do Ciebie nie trafiło, wszystko poszło jak grochem o ścianę. Jesteś zbyt naiwna i bezradna w swojej bezsilności, by być z kimś lepszym niż ten Twój amant z Bożej łaski.
Celia,
gdybys uwaznie przeczytala mojego pierwszego posta, wiedzialabys, ze ja nie szukalam tu rad. Chcialam po prostu wyrzucic to z siebie, wygadac... pisanie na forum bylo dla mnie pewnego rodzaju terapia. wiem, ze zdrada to cos pozornie niewybaczalnego. tez tak uwazalam- az do teraz. wiem, ze jesli sie kogos naprawde kocha, mozna wybaczyc. kazdy zasluguje przeciez na druga (i ostatnia) szanse.
moze jestem naiwna. bezradna? nie sadze. gdybym tylko chciala, moglabym spotykac sie z innymi. na brak powodzenia nie narzekam. ale po co mam byc z kims, kogo nie pokocham?
zreszta... myslcie sobie, co chcecie. wazne, ze terapia mi pomogla. juz nie placze ![]()
wczoraj sie spotkalismy, dlugo rozmawialismy o nas, o tym, co sie stalo. R. z A. juz nie bedzie na pewno. doszlismy do wniosku, ze damy sobie miesiac czasu na przemyslenia, zastanowienie sie, czy chcemy budowac nasz zwiazek na nowo czy nie ma to juz sensu. Dzisiaj r. juz szukal kontaktu
napisal pierwszy, tak jak wczoraj i przez ostatnie dni!!!
pozdrawiam ![]()