Witam!
Jak myślicie czy całkowita zmiana osobowości jest możliwa? Pytanie to wynika z problemu, który ostatnio sobie stworzyłam. Otóż mam 24 lat i do tej pory zawsze byłam aspołeczna, zakompleksiona i wręcz chorobliwie nieśmiała. W sumie to jest tak nadal, ale od pewnego czasu odczuwam silną potrzebę zmiany. Chciałabym choć przez chwilę zobaczyć jak to jest żyć "pełnią życia" tzn. imprezować, flirtować, mieć dużą ilość przyjaciół, z którymi stworzyłabym kółko wzajemnej adoracji. Wiem żeby tego dokonać musiałabym "zabić" tą starą siebie i wywrócić swoje życie do góry nogami. I tu właśnie pojawia się pytanie czy jest to w ogóle możliwe, aby tak radykalnie zmienić wszystko w sobie. Cały słów charakter, który był kształtowany przez niemal ćwierć wieku. A nawet jeśli jest to możliwe, zmiana z dnia na dzień nie nastąpi. Jest to raczej proces długotrwały więc może lepiej dać sobie spokój i zostawić wszystko tak jak jest?
Nie jesteśmy niestety twardym dyskiem który można zresetować i wgrać nowy system czyli całkowicie się zmienić.
Ale jest możliwość aby powoli się odnaleźć rozpocząć trochę inne życie czyli ono będzie takie same ale nasze relacje będą inne.
Używaj czarodziejskich słów które otwierają wszystkie zamknięte drzwi,tj, proszę,dziękuję,przepraszam.
To na początek i postaraj się o szczery uśmiech i zadowolenie na swojej twarzy,patrz ludziom prosto w oczy nie chowaj głowy w piasek.
Twoje relacje powinny się powoli poprawiać, twoje kompleksy same zaczną powoli ustępować,wtedy zobaczysz swoje nowe oblicze.
K.A.S.A.-Piekniejsza Zbys.
Nie da się siebie zmienić, co to za myślenie "zabić starą siebie" ?! Weź się w garść i zrób coś by zmienić SWOJE ŻYCIE. Chcesz mieć grono przyjaciół to uśmiechaj się, rozmawiaj z ludźmi, zapisz się na jakieś kółko zainteresowań, jeśli nie masz to próbuj czegokolwiek.
Wiesz przecież co robić, więc nie bój się tylko działaj. Będziesz tą samą osobą, tylko taką, która podjęła ryzyko.
Myślę, że nie da się całkowicie zmienić, ale na pewno można wprowadzić wiele zmian. Ja od dziecka miałam problem z relacjami z ludźmi, nowa szkoła była dla mnie strasznym przeżyciem. Teraz dużo się zmieniło i myślę, że jestem zdecydowanie odważniejszą osobą, ale duszą towarzystwa raczej nigdy nie będę. Nie warto się poddawać, jeśli jest Ci źle, to zmień to. Człowiek potrzebuje zmian, ale też nie podchodź do tego, że zmienisz się diametralnie. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że zmienisz swoje życie
.
Hypnos, gdzieś ostatnio przeczytałam takie ciekawe słowa, że jeśli ktoś całe życie był okrągły to nie zrobi się nagle kwadratowy. Pragniesz zmian, bo uwiera Cię obecny stan? To dobrze. Ale myślę, że radykalnie nie wywrócisz sobie życia do góry nogami i z nieśmiałej dziewczyny przeobrazisz się w "imprezowe zwierzątko". Może warto wypróbować metodę małych kroków? Tak naprawdę pierwszy i najtrudniejszy krok to polubienie samej siebie. Pokonaj własne kompleksy i ograniczenia, które siedzą w Twojej głowie.
Nieśmiałość i kompleksy nie są cechami osobowości (na szczęście!), a raczej skutkami Twoich doświadczeń z przeszłości, relacji z rodzicami itd. Nad tym jak najbardziej można pracować - najlepiej z pomocą psychoterapeuty. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś po prostu zmusiła się trochę do innych zachowań, jeśli jest faktycznie tak jak napisałaś: że chcesz choć na chwilę zobaczyć jak to jest być bardziej towarzyską. Zacznij chodzić na imprezy, otwórz się na innych, spróbuj sama nawiązywać kontakty z ludźmi. Czasami łatwiej jest zacząć zmiany w myśleniu od zmiany zachowania - ludzki mózg jest na tyle przewrotny, że zawsze próbuje uzasadnić i usprawiedliwić nasze zachowanie, więc jeśli zaczniesz zachowywać się w określony sposób, jest duża szansa, że automatycznie zaczniesz postrzegać samą siebie inaczej
Przyłapuj się na każdej myśli typu "nie poradzę sobie", "nikt i tak nie będzie chciał ze mną rozmawiać", "źle się czuję wśród ludzi" (to tylko przykłady, nie musisz wcale mieć dokładnie takich myśli) i od razu wysuwaj kontrrargument.
Ale warto też pamiętać, że nie ma niczego złego w byciu introwertykiem/samotnikiem/domatorem czy jakkolwiek to nazwać. Jedni są duszami towarzystwa, a inni po prostu nie i nie ma sensu się zmuszać do czegoś, co po prostu nie sprawia Ci przyjemności. Jeśli czujesz się samotna - ok, rozumiem, że chciałabyś mieć więcej kontaktu z ludźmi i łatwość nawiązywania go, ale jeśli chodzi tylko o to, że chcesz chodzić na imprezy tylko dlatego, że inni chodzą, a Ciebie samej to nie kręci - lepiej odpuść i zaakceptuj, że taka po prostu jesteś. Sympatia i wyrozumiałość dla samej siebie jest bardzo ważna.
Zmiana jest możliwa. Napewno nie zmienisz się z dnia na dzień w szaloną imprezowiczkę ale warto zastosować inne, mniej 'drastyczne' środki
Zacznij częściej się uśmiechać, rozmawiać z obcymi ludźmi itd.
Ja sama w ten sposób troszkę pokonałam nieśmiałość i moje życie stało się łatwiejsze...
Dobrze ktoś tutaj napisał. Czy na dyskotekach czy imprezach dobrze byś się czuła? Bo jak nie to szkoda nerwów na to. Nie można się zumszać do czegoś co się nie lubi bo to powoduje większą frustracje. Zmienić w 100 procentach osobowości się nie da. Podobno bo jakiś dużym szkoku ludzie potrafią się mocno zmienić ale nie wiem czy w pozytywnym znaczeniu.
Powiem Ci tak. Zawsze mialam grono znajomych. Bylo z kim sie napic, isc potanczyc, posmiac sie. Wyjechalam za granice, trzeba bylo budowac wszystko od nowa... nie mialam nikogo, bylo ciezko. Bardzo ciezko.
poszlam do szkoly, trzymalam sie od wszystkich z daleka. Poznalam w miedzy czasie mojego ukochanego, jednak to tez jest dosc skomplikowany zwiazek. Teraz jestesmy zmuszeni zyc osobno, dosc daleko od siebie. Chce miec tylko jego przy sobie, a nie moge. Co zrobilam? Otworzylam sie na ludzi z klasy... wiecej z nimi rozmawiam, z 3osobami podzielilam sie swoim problemem. Dostalam pomoc, dostalam szanse, i z niej korzystam. Od jutra wracam spowrotem na fitness. Tam coprawda chodze tylko dla siebie, ignoruje innych, nie zawieram znajomosci, bo chodze cwiczyc. Ale moze Ty bys sie tam mogla wybrac, zawsze idzie nawiazac tam jakies relacje.
Idz gdzies gdzie jest duzo ludzi. Napewno to pomoze Ci sie otworzyc na innych. Bo czasami potrzeba nam w zyciu innych, troche rozrywki.
wiem jak to jest byc samemu, wiec Ci szczerze dopinguje.
jesli moj post jest chaotyczny, przepraszam, od kilku dni ciezko mi sie skupic na czyms w 100%
Owszem, da się zmienić. Jestem tego przykładem. Byłam nieśmiała, zakompleksiona, jak słyszałam nie to się z tym godziłam. Teraz jestem zupełnie inną osobą. Mówię co myślę, jak mnie w urzędzie wyrzucają oknem to wchodzę drzwiamy, jestem uparta i dążę do celu. Ogólnie zmiana ogromna i wszyscy to widzą. Z tym, że na moją zmianę chyba wpłynęła pięść mojego byłego męża i rozwód. Po prostu musiałam się zmienić, żeby nie zostać z niczym. Ale chyba nie da się tak po prostu powiedzieć "od jutra będę inną osobą" i nią być
11 2014-11-12 17:22:45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-12 17:23:23)
Osobowość zależy od bardzo wielu czynników. Predyspozycji oczywiście też, zdrowie, siła neuroprzekaźników etc.
Ale w wiekszosci ludzie są po prostu zablokowani. Zablokowany potencjał z powodu braku wiary w siebie dajmy na to, lęku. Widzenia w czarnych barwach co mogło zostać wpojone w dziecinstwie, przy braku akceptacji. To się zmienia poszerzaniem strefy komfortu czyli robieniem czegoś na przekór swoim przekonaniom ,czegoś trudnego. DZIAŁANIEM.
Człowiek zostaje na etapie żółtodzioba i uważa to za coś złego. Że zacznie coś czego nie umie i będą się np śmiali. Ale przeciez im wiecej praktyki - tym wieksza szansa ze sie nauczy i juz wyszydzania nie będzie. Boją sie ludzie stać KIMŚ, bo trzeba przechodzic trudne etapy zmian i nie są gotowi by być kimś lepszym. To buduje pasywność i w konsekwencji np depresja, a co za tym idzie obniżenie możliwości psychofizycznych, motorycznych. Jak masz więcej do zaoferowania (rozwiniesz się) to masz wyzsza wartosc, co z kolei przekłada sie na bycie mniejszym egocentrykiem skupionym tylko na sobie i szukaniu akceptacji u ludzi. Wtedy ludzie sami akceptują, jest większe pole wyboru co np zabija desperacje, uzależnienie od innych. Więcej luzu, więcej umiejętności, więcej korzystania ze swojego potencjału. Jeśli chodzi o tanczenie - czemu nie tanczysz? Ego często nie dopuszcza powiedzenia sobie - bo sie boje, tylko od razu mowi - bo nie lubie, to nie dla mnie. A mimo to gdzieś tam jakiś mały % by chciał to robić, mieć z kim.