Witam , dzisiaj po spacerku teściowa zawołała nas na obiad jak zwykle bo to ona robiła przeważnie obiady. i przy stole siostra męża zaczyna gadka że chciałaby mieć pieska dalmatyńczyka i zaczyna mówić do mojego synka że Mateuszek miały by takiego żywego pluszaczka, no ja nic na to ...dalej to czy się gadka po co jej ten pies...bo przy stole był jeszcze teść. no i na koniec dalej mówi do mojego synka a Mateuszek chce pieska tak? to wtedy już powiedziałam że jak synek będzie chciał pieska to rodzice mu kupią . Ona się obraziła o to i powiedziała że już nic nie może powiedzieć zostawiła obiad i wyszła. a teściowa na to do mnie że to ja przesadzam że jestem przeczulona, to powiedziałam że wcale tak nie uważam wziełam Mateuszka i wyszłam. bo tego typu odzywki do mojego synka wielokrotnie się zdarzały np. mateuszek ma 10 msc i już się za wszystko chwyta np. za telefon i ona mówi nie to będziesz miał swój telefon jak będziesz miał 15 lat , albo za latem będziesz sie mógł kąpać w jeziorze. a mi sie wydaje że o takich rzeczach decydują rodzice czy to ja przesadzam???
wtedy teściowa przyszła do mnie do pokoju i zaczeła na mnie krzyczeć aż synek zaczął płakać. Zaczeła cisnąć że gówniara nie będzie mi tu podskakiwać idt i od słowa do słowa zaczeła wszytko wypominać..i ze ja tu u nich mieszkam to w nerwach juz powiedziałam ze zaluje...ze tu mieszakam ze wzielismy no raczej ja wziełam kredyt na wesele bo wtedy sprawy potoczyły się całkiem inaczej. (ja byłam przeciwna wyprawianiu wesela ale tesciowa i mąż kategorycznie mówili ze musi byc. wolała za to kupić mieszkanie)
mogłabym więcej pisać ale brak mi już sił.....doradźcie cos...
Dodam ze mieszkamy u tesciow od roku pierwszy rok małżeństwa mamy synka wczesniaka...zajmujemy jeden pokój i to tyle ,bo tosciowa stwierdziła że my i tak nie damy sobie rady a jedzenia jest dośc i nie mamy nic kupować.. teraz płaczę i bardzo żałuję że daliśmy się tak bardzo uzależnić od teściów i że wogóóle na początku mało walczyłam o swoje zdanie i tak szybko sie poddałam