Stwierdziłam, że założe nowy wątek, nie potrafię tu nic znaleźć.
Opowiem swoją historię, chciałąbym żeby ktoś na to popatrzył ze strony obiektywnej.
Otóż to, byłam 3 lata z facetem, to była jak strzała amora, przez pierwsze dwa lata było świetnie, ponieważ mieliśmy podobne priorytety, on jeszcze się uczył, nie potrafił znaleźć pracy, ja kończyłam szkołę, zaczęłam studia zaoczne. Nie miał pracy, był po wykształceniu gimnazjalnym, pomogłam mu zrobić średnie, zawsze byłam, wspierałam, pomagałam, a on uganiał się za kumplami i jarał ziele. Schody zaczęły się gdy wyprowadził się na własne mieszkanie (kupiła mu je mama, ogólem był bardzo niesamodzielny). Zaczęły się kłótnie, okazało się że ów pan ćpał, zaćpał się i kłamał, zerwałam, lecz sumienie nie pozwoliło mi go tak zostawić, więc robiłam cuda, żeby go z tego wyciągnąć. Kosztowało mnie to wiele nerwów i stresów, zaczął wydzwaniać, płakać nachodzić, żebym wróciła, zgodzilam się i zostaliśmy na nowo parą. Zaczęłam chodzić do psychologa, ponieważ byłam współuzależniona, bałam się że znów weźmie białe, że znów się stoczy, od tego momentu byłam bardzo zdenerwowana, płaczliwa, dużo krzyczałam, a nawet wyzywałam, przyznaję się bez bicia, strach mnie paraliżował, lecz niejednokrotnie mówiłam, ze potrzebuje wsparcia, bo się wykańczam. Zaczęło się, raz pojechał, bez słowa z kumplem z którym kiedyś ćpał, do Chorwacji na 5 dni, bez słowa, bo niby było mu źle, potem gdy nie odpowiadałam na jego smsy, po tym czynie, zapoznał się z jakąś laseczzką i był z nią w kinie, twierdząc że nic sie nie działo, ale spotkał się z nią bo był taki smutny i zdołowany. Wybaczyłam. Znów kłótnia, poleciał na jakiś koncert ze swoim kumplem, znów jakiś numer jakieś smarkuli. Zrozumiałam, był pijany. Potem skłamał że pracuje, przez tydzień mnie przekonywał że pracuje, stwierdziłam że skoro normalnnie sie nie da, to będę przemiła żeby go sumienie zjadło. Wygadał się, wybaczyłam, bo "bał się że mama mu będzie rachunki sprawdzać". Pracy normalnej to on nie miał, od dwóch lat studiowałam zaocznie, pracowałam w restauracji na normalny etat, a on przez 3 lata nic! Potem było przez miesiąc okej, festiwal, pojechaliśmy wspólnie na Chorwacje i nic nie wskazywało na cokolwiek... Pokłocilśmy się, bo znów mnie okłamał, bądź jego kumpel nazmyślał. Uderzyłam go w twarz po pijaku, przepaszałam, zrozumiałam. Udał że tego nie było, i jak gdyby nigdy nic, zaczął się do mnie dobierać. Stwierdziłam że to dziwne, ale okej. Później kłamał w żywe oczy że nie jarał zioła, mówił że z tym skonczy. Wyszłam z jego mieszkania z histerycznym płaczem. Dwa tygodnie nic, raz trochę pisał on, potem w drugim tygodniu ja. Zerwał ze mną, bo go wybłagałam o spotkanie. Był szczęśliwy, uśmiechnięty, zaraz zorientowałam się ze kogoś ma, to był moment, mówił że nie chce nikogo, chce być sam, oddać się pasji, motorowi. Płakałam, nie rozumiałam, myślałam że robi sobie jakieś żarty...
Nie odzywałam się do niego 1,5 tygodnia, zaczął wypisywać, że mnie kocha, że wierzy w naszą miłość, że nie daje rady bezenie, że nie widzi życia z inną kobietą, że sie zabije, że jest w fatalnym stanie ; O , że jego życie nie ma sensu, że będzie tego żąłował do końca życia. Olałam, na drugi dzień wydzwaniał, już mu odpisałąm, że miał rację, nie pasujemy do siebie, że to byla jego decyzja, że nie rozumiem go. Błagał o spotkanie, mówił że ciągle o mnie myśli, tęskni. Po 5 dniach, czy dam sie wyciągnąć na herbatę, że nie chce urywać takiego kontaktu, że myślał że BĘDĘ WALCZYĆ i takie pierdzielenie głupie. Dzisiaj weszłąm przez przypadek na jego gg, na moim laptopie, okazało się że ma panienkę od 11 października, ze mną zerwał 12 października, wydzwaniał i pisał 1,5 tygodnia później, czyli już z tą panienką był. Już słodkie foteczki na facebooku i inne. Nie przejelam się tym tak bardzo, ale do jasnej ciasnej, ja jestem chora psychicznie czy on? Może mi ktoś powiedzieć co mnie jeszcze czeka żebym była przygotowana psychiczznie i w co on ze mną pogrywa? o co tu kurczaki chodzi? Broń Boże nie chce z nim być, ale jego zachowanie jest... dziwne... po prostu zaczynam się bać... Ciągle o mnie wypytuje innego znaojmego, pisze że chce wrócić mając tamtą. Zaczyna związek od kłamania jej? Pozdro. Moge prosić o szczere opinie?
1 2014-11-05 06:58:37 Ostatnio edytowany przez Milusinska123 (2014-11-05 07:02:04)
Nie wiem o co pytasz w gruncie rzeczy.
Oboje jesteście dzieciarnią totalną tak na marginesie.
Ale jeśli oburzasz się na fakt, że zaczyna związek od kłamstwa, to tak, to jest bardzo częste.Nie ma znaczenia czy facet czy kobieta.
Potężna grupa ludzi, rzekłbym - większość- preferuje gładkie przejścia, tzn. zacząć coś nowego nie kończąc starego.Dopiero jak się zobaczy co i jak, to się sprząta i czyści teren.Taka pragmatyka, na wypadek jakby nie wypaliło, to żeby nie zostać na lodzie.
Zaraz mnie tu zakrzyczą umoralniacze ale taka prawda chociaż mało kto się do tego przyznaje.
Na szczęście jest grupa ludzi, która zachowuje się odpowiedzialnie i nie ma zwyczaju oszukiwać, widząc człowieka w osobie zdawałoby się bliskiej, a nie przedmiot, którym może manipulować.
4 2014-11-05 10:18:08 Ostatnio edytowany przez Milusinska123 (2014-11-05 11:02:09)
Pytam o ogół. O co w tym wszystkim chodzi, raz pisze tak, raz tak, potem tak, co on sobie wyobraża po prostu? Manipuluje mnie? Myśli że pobawi się, potem rzuci a ja przybiegnę? Żaluje, nie widzi z nikim innym życia, poza mną, a dalej z nią jest? CO TO W OGOLE JEST? o.O Po co zaczynać związek z kimś, z kim wiemy że nam nie odpowiada, przecież to bez przyszłości!
Dziecinada? Tak, wiem z mojej strony, że aż tyle z nim byłam...
Huhuhuhu jakie ziółko Ci się trafiło ![]()
Twojej winy poza dziecinną naiwnością bym się nie doszukiwał.
Problem z zielskiem, z białym? Litości. Jak ktoś ma mocny charakter to i z heleną wygra a jak nie to po piwie popłynie. Wszystko jest dla ludzi, dla baranów jest woda.
Ty trafiłaś na gościa któremu ewidentnie kłamstewka weszły w krew. To że obrabiał inne na boku to chyba tłumaczyć nie muszę. Po cholerę się męczyć z takim wrzodem? Jak dorośnie to albo przejrzy na oczy albo będzie typowym sebixem z podwórka nafukanym aż miło z mieszkaniem od mamy ![]()
Pamiętaj, to jakich wyborów dokonujesz determinuje kim się stajesz. Chcesz być dobrą dziewczyną z etykietką furtki awaryjnej - proszę bardzo, ale polecam rozejrzeć się za ogarniętym chłopakiem i po prostu żyć w normalnym związku.
Ooo to ja myślałam ,ze moj były jest frajerem
Tyle, ze on zerwał ,zeby się uganiać za dziewczynami ,a nie bo już ją miał. Ale jak frajer to frajer w takim wypadku nie ma czego żałować, a w twoim to już zwlaszcza.
Ten twój to nie wiem skąd się urwał
Po pierwsze to jakiś ćpun to już Ci powinno dać do myślenia ,a po drugie jak zerwal z tobą dla jakiejś laski a ty jesteś kołem awaryjnym. Odetnij się od niego
myśle ,ze stać Cię na kogoś innego. Wiem ,ze trudno jest zaponieć ale lekarstwem jest czas. Jak zadzwoni nastepnym razem to powiedz mu ,ze nie życzysz sobie od niego telefonów i życzysz mu powodzenia
nie ma sensu się męczyć dziewczyno zwłaszcza ,ze koleś z tego co czytam to nie jest nic wart.
Długo to nie trwało, zanim znowu napisał. Teksty piosenek wysłał i "nasze" piosenki, można tak powiedzieć...
Po prostu PSYCHOL! ;|
Nie bardzo rozumiem nad czym się tu zastanawiać?
Olej kolesia. Jest uzależniony na dodatek niezrównoważony psychicznie. W jakim celu chcesz Go zrozumieć?
Daj sobie spokój i zacznij żyć normalnie , bo z tego co tu piszesz sama zachowywalaś sie dziwnie. Ale to pewnie przez niego.
Sama kiedyś byłam w chorym związku . partner był nałogowym kłamcą , też chyba brał. Jednak nigdy nie przy mnie. Wiem jak ciężko się uwolnić. Mnie udało się dopiero jak dał noge zagranicę. Jednak warto walczyć o siebie a nie rozmyślać i męczyć się przy takich elementach.
Spoczko, już dałam sobie spokój, żyje własnym życiem. ![]()
Po prostu z czystej ciekawości chciałam wiedzieć co mu może siedzieć w mózgu... Już wiem. NIC.
10 2014-11-06 17:51:23 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-11-06 17:52:09)
Cos Ci sie chyba autorko pomieszalo. Pytasz o zachowania MEZCZYZN a jako przyklad podajesz incydenty z GOWNIARZEM. Cos tu nie gra. Twoje pytanie w koncu dotyczy mezczyzn, czy dzieciakow?
Co najlepsze, ja mam 21 lat, on 23, z tego jarania w głowie mu się pomieszało, poznałam faceta rok młodszego odemnie, czyli 20, różnica między nimi w myśleniu, jak jasna cholewcia. o.O
Czasem tak jest czym starszy facet tym głupszy. Mam wrażenie, że niektórzy Panowie zamiast dorastać to sie cofają w rozwoju.