Piotr3k napisał/a:Witam
Mam na imie Piotrek i mam 28 lat. Obecne ( jeszcze przez miesiac ) mieszkam w Bristolu, UK. Mieszkalem tu 3,5 roku.
Byl to zwiazek na odleglosc. Trwal rok czasu.
W grudniu mialem wrocic aby byc przy niej i wspolnie za jakis czas zamieszkac. Miala 20 lat.
Cześć!
Ona ma lat 20, Ty 28... macie pomimo wcześniejszej bliskości zupełnie inne zapatrywanie na życie. Dla Ciebie priorytetem staje się trwały związek (małżeństwo), a ona jeszcze do tego jeszcze nie dorosła. Będzie dorastać jeszcze co najmniej rok. Dla niej priorytetem będzie imprezowanie i rozglądania się za typami facetów, poznawanie innych i próbowaniem, z kim będzie jej najlepiej. Oczywiście, są przypadki, że dziewczyny decydują się na trwałe związki w tym wieku, lub młodszym, ale najczęściej skutki przeskakiwania etapów są w późniejszym czasie bardziej przykre dla ich partnerów. Na wszystko musi być odpowiedni czas.
Piotr3k napisał/a:Przez ten czas ukladalo sie, ona w krakowie ja tutaj. Jezdzilismy do siebie, spedzialismy ze soba czas. Czulem sie kochany i ona rowniez. Liczylem na wspolna przyszlosc. Czulem sie spelniony mimo jej drobnych wad i mlodego wieku. Nie zaslugiwalem na to co sie stalo. Na poczatku tygodnia poinfomowala mnie ze to jednak koniec, ze nie pasujemy do siebie. Po dluzej rozmowie wyznala zdrade. Ze czuje sie jak szmata, ze ma wyrzuty sumienia ze nie zasluguje na mnie, plakala. Bylem wsciekly, zarazem zalamany. Lzy ciekly mi do oczu.
No na pewno nie zasłużyłeś na to i nie pozwól dać sobie wmówić, że to Twoja wina. Ból, wściekłość, szok i załamanie są normalne w tym momencie.
Ona sama podjęła o tymdecyzję. Skutki tej decyzji powinna sama ponosić. W jednym przyznaję jej rację - nie zasługuje na Ciebie.
Znasz to?: " nie goń konia, niech biegnie... jeśli jest Twój, to sam wróci. Jeśli nie wróci, to Twój nigdy nie był..."
Puść ją w swojej głowie, niech idzie w swoją stronę, niech zdobywa nowe doświadczenia, niech dorasta. Wiem, że to łatwo się pisze a trudniej zrobić - ale postaraj się zacząć zapominanie o niej. Jaka ona jest, to tylko projekcja twojego mózgu, który do tej pory dostawał swoją dawkę hormonu szczęścia.
Zacznij swój detoks od pożegnania się z nią. Powiedz jej o swoich uczuciach i o tym jak bardzo Ciebie zawiodła i zakończ kontakty z nią. Wszystkie próby kontaktu od niej ignoruj, sam zablokuj ją w telefonie, na FB, Skypie, NK i gdzie tam jeszcze ją Masz. Skasuj jej namiary wszędzie gdzie Masz. Odtąd ZERO kontaktu, to Twój klucz do odbudowania siebie. Odeślij jej rzeczy i zażądaj zwrotu swoich. Usuń z zasięgu wzroku wszystko, co ją przypomina, spakuj w taki sposób, aby łatwo nie było można się do tego dobrać w chwili słabości.
Teraz weź się za pracę nad sobą. Polecam Ci metody podane w innym wątku - "Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę". Tu na tym forum Masz podręcznik, jak w Twojej sytuacji pracować nad odbudowaniem SIEBIE.
Piotr3k napisał/a:Poswiecilem tyle czasu, siebie, emocji, smutku, tesknoty aby w koncu otrzymac cos takiego. Czuje sie zalamany. Probowalem to jakos naprostowac, zrozumiec, nawet wybaczylem bo ja kocham. Nie moglbym zyc w nienawisci do kogos kogo tak mocno dazylem uczuciem. Na poczatku bylo dobrze, nawet o dziwo mnie to zmotywowalo.
Bardzo dobrze, ze wybaczyłeś, o ile to szczere w stosunku do samego siebie. To powinno dać Ci spokój i dobry punkt wyjściowy do pracy nad sobą i swoim detoksem.
Przyjdzie pytanie - Dlaczego? Wszyscy zdradzacze zrobili to z jednego powodu: było z kim, było gdzie i było jak. Każde inne tłumaczenie jest tylko przerzuceniem winy na zdradzonego. Taki schemat.
Nie patrz na czas jaki poświeciłeś dla niej jako coś straconego, to Twoje doświadczenie. Coś czego nie nauczyłbyś się z żadnej książki. To coś, co jest tylko i wyłącznie Twoje. Da Ci w przyszłości bazę "startową".
Piotr3k napisał/a:Zalozylem dziennik celow, wypisalem wszystko co chcialbym zrobic w ciagu najblizszych miesiecy. Niestety dzien pozniej dopadla mnie depresja. Od 4 dni prawie nic nie jem, ledwo spie, jak juz zasne to budze sie w leku i ze zlami w oczach. Ciagle o niej mysle, o tych wszystkich wspolnych chwilach ktore daly mi tyle radosci, o tym jak moglo byc cudownie jak bym tylko juz do niej wrocil i byl razem. Czasem mysle ze to moja wina, ze moglem wczesniej podjac decyzje o powrocie, ze to wszystko wlasnie przez to. Dzis w koncu rozmawialem z nia na skype, opowiedzialem o wszystkich uczuciach, plakala, martwila sie o mnie ze powinienem jesc, spac, ze nie usunela calkowicie kontaktu miedzy nami bo czuje sie za mnie odpowiedzialna za to co mi zrobila i jak sie teraz czuje. Czulem sie jak jej przyjaciel a teraz zostalem sam.
Ależ powtarzam - nie jest to Twoja wina.
"dziennik celów" - Jesteś w trakcie jakiejś terapii? Może pogadaj z terapeutą jeszcze o tym problemie...
"Czulem sie jak jej przyjaciel a teraz zostalem sam" - A teraz musisz odnaleźć w sobie przyjaciela dla siebie i o niego starannie zadbać. Ona musi sobie teraz radzić bez Ciebie. A tak poza tym, po co Ci przyjaźń z kimś, kto zawodzi?
Nie usunęła z Tobą kontaktu? no wybacz, ale jak długo miała zamiar dręczyć Ciebie sobą? Ona nawet nie wie co zrobiła i jakie to niesie za sobą skutki?
Dla samego siebie, to Ty musisz usunąc ten kontakt. Inaczej ona będzie w Tobie każdym kontaktem wzbudzała stan w jakim Jesteś teraz.
Przyjdzie okres złości - lepiej nie mieć możliwości dodatkowego poniżania się... Sam zerwij wszelkie kontakty.
Piotr3k napisał/a:Jedyne co mi zostalo to wracac do rodzinnego krakowa bo czuje wytrzymam tu minuty dluzej. Zycie na emigracji w pojedynke nie ma juz dla mnie prawa bytu. W ciagu miesiaca postaram sie odlozyc troche kasy, pozamykac sprawy i wrocic. I tam jakos sobie z tym poradzic. Mimo wszystko napisalem tutaj bo potrzebuje wsparcia. Czuje sie bezsilny.
Nie podejmował bym na Twoim miejscu żadnych ważniejszych decyzji w tym stanie w jakim Jesteś. Po co Masz wracać? Bo ona zdradziła? Skoro to zrobiła, to jest dla Ciebie sygnał, że jej motyle już nie fruwają w Twojej motylarni. Pozwól jej dorastać, bez ranienia ciebie. Od teraz rób tylko to co TOBIE przyniesie największe korzyści. Na innych nie patrz...
Piotr3k napisał/a:Czasem mysle ze jedynym wyjsciem jest sie poprostu zabic ale to nie rozwiaze zadnych problemow a tylko narobi ich innym. Powinienem o niej zapomniec ale nie potrafie, czuje ze nadal kocham, a teraz nawet mocniej niz na poczatku. Chcialem wspierac, motywowac, isc do przodu we dwoje. Martwie sie o nia i ciagle o niej mysle. Nie wiem jak sobie z tym poradzic, jak zapomniec. Nadal licze ze zmieni zdanie i wroci do mnie jak tylko wroce na stale do polski.
Samobójstwo nie jest dobrym rozwiązaniem. Na razie zamknąłeś ten etap w swoim życiu, ale jednocześnie otworzyłeś inny. Skoro trafiłeś na to forum, to chyba jest sygnał dla Ciebie, że podświadomie walczysz o siebie i swoja przyszłość - Masz mieć lepszy etap, ale musisz się do niego przygotować. Tu czy tam nie ma znaczenia. Jeżeli Twoje życie warte jest poświecenia dla dziewczyny, która pod wpływem chwili nie potrafi powstrzymać się przed pójściem z pierwszym lepszym do łózka, to nie podejmuję się z takim podejściem polemizować.
Wrócisz do Krakowa i co? będziesz się z nią spotykał, rozkminiał, wypominał. Nie będziesz w stanie, kochając się z nią, powstrzymać myśli o tym jak ona to wtedy robiła, jak było, w czym był lepszy, gorszy...
Zatrujesz siebie i ją negatywnymi myślami i w efekcie i tak zostaniesz sam...
Piotr3k napisał/a:Chcialbym, cholernie chcialbym ale nie wiem czy ma to jaki kolwiek sens.
Pozwól jej dorosnąć, ale ona musi sama to zrobić. Musi sama zdecydować co jest dla niej ważne, a co nie.
Zajmij się swoim rozwojem, zbuduj swoje silne ego, takie, które da Ci pewność, że nie musisz błagać żadnej dziewczyny o miłość i żebrać o jej uwagę.
Piotr3k napisał/a:Jak mam wyjsc na prosta ?
Czytaj polecony watek, rób notatki i układaj plan pracy nad sobą dla siebie.