Cześć dziewczyny, piszę do was kolejny raz o poradę gdyż chce zobaczyć jak to wszystko wszystko wygląda z kobiecego punktu widzenia. Otóż sprawa wygląda następująco, znam pewną dziewczynę, razem spędzaliśmy czas, dogadujemy się, dobrze nam że sobą, tęsknimy, a przy rozstaniu jest milion łez z obu stron. Na naszym ostatnim spotkaniu już zaczęliśmy rozmawiać o wspólnym mieszkaniu, bo jeżeli nie możemy bez siebie wytrzymać to po co to wszystko komplikować. Ona mówi że bardzo tego chce i zrobi wszystko żeby być ze mną, ale jest jedna sprawa która to wszystko komplikuje i powoduje że czar pryska. Otóż ona mieszka z facetem, mówi że on jej nie kocha, nic nie czują do siebie i że nie chce z nim być. Ale bardzo ciężko będzie jej odejść od niego bo jest strasznie przywiązana. Dodam że oboje mieszkamy w innych krajach ona w kraju X ja Z. Dla niej jestem w stanie wiele zrobić, nawet szukałem pracy tam gdzie ona mieszka, w poniedziałek mam rozmowe przez skype z pracodawcą gdyż nie mogę się od razu pojawić na miejscu w jej kraju. Obiecałem że ze swojej strony zrobię wszystko żeby być z nią, myślę że to jest bardzo wiele gdyż jestem w stanie zostawić wszystko co mam i wyjechać za nią. Czym bliżej powrotu ona ma do swojego kraju tym bardziej zaczyna kombinować i zmieniać zdanie na ten temat, wczoraj do południa mówiła że bardzo chce być ze mną, źle jej samej, że chce się zmienić dla mnie i rozpocząć nowe życie. Wieczorem gdy już miała pare godzin do odlotu(dodam że poleciała dzisiaj) zaczyna wątpić w to wszystko. Mówi że boi się że jej nie pokocham, że ją skrzywdzę, że nie sprzeda samochodu. Ciągle powtarza że ona go nie kocha ale on nigdy na nią nie podniósł głosu czy coś w tym stylu, mówię jej że musi mi dać szanse żebym mógł się wykazać i pokazać jaki jestem w normalnym życiu. Dla mnie byłoby najlepiej jeżeli by to ona się pojawiła tutaj gdzie ja mieszkam, wtedy miałbym całkowitą pewność że on nigdy nie będzie nas nachodzić a tym bardziej nie będą się spotykać po kryjomu, bo domyślam się że on wtedy będzie za nią latać i zacznie się starać a ona może ulegnąć temu wszystkiemu. Może ja źle zrobię że to napiszę ale jest mi tak ciężko z tym wszystkim że często płacze po nocach przez to wszystko, bo ja dla niej wiele zrobie a boję się że nie osiągnę celu i że ona nie będzie potrafiła odejść od niego przez to przywiązanie które tak często powtarza. Teraz ona siedzi z nim w domu a mnie samemu szlag trafia, bo pisze że tęskni, że ciężko jej samej, a waha się żeby zrobić pierwszy krok i wyszukuje dziwne rzeczy. Bo przecież ona musi podjąć najważniejszą decyzje, ja nie mam nikogo, czekam na nią bo chce z nią być. Często też mówi że ona wie że ja nie będe długo czekać na mnie dlatego ona podejmie szybko decyzję co zrobi.
Co myślicie o tym wszystkim ?, przepraszam ale jest to trochę chaotycznie napisane, dlatego jeżeli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem.