Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Pytane może i trywialne, ale ostatnio coraz częściej zastanawiam się jak kobiety to robią, że udaje im się zdobyć tych facetów których sobie "upatrzą". Zresztą, nie tylko kobiety, ale w ogóle, jak ludzie to robią, że łącza się w pary, że pojawia się wzajemność uczuć, że chcą się angażować w stałe związki.

Co sprawia, że dana osoba jest zainteresowana drugą?
Co sprawia, że chcemy się angażować i wejść w związek, albo właśnie nie chcemy tego?
Jak można okazać drugiej stronie zainteresowanie, ale tak, było to to na tyle wyraźne, że nie odebrane jako zwykła uprzejmość?
Co sprawia, że postrzegamy dana osobę jako potencjalnego partnera a nie jedynie kolegę/koleżankę?

A skąd te pytania? Ano stąd, że zwyczajnie chciałabym rozwikłać tą zagadkę jak to się dzieje, że innym się udaje, a mi ni ząb... Mam już trochę lat na karku, bliżej mi do 30stki niż 20stki, a mimo to, ta sfera życia nadal jest dla mnie kompletną zagadką. Nigdy nie byłam w żadnym związku. Nawet takim przelotnym czy krótkim. Oczywiście byli faceci, którzy mi się podobali, z którymi chciałam być bliżej. Ale albo oni postrzegali mnie wyłącznie jako koleżankę (moje największe przekleństwo, w tzw friend zone lądowałam już kilkakrotnie), albo były inne okoliczności, które sprawiały, że to nie miało prawa bytu (np. osoby zajęte). Nigdy nie miałam szeroko rozumianego powodzenia, nikt mnie nie podrywał, nigdy nie byłam na randce, itp. A podobno, jeśli chodzi o wygląd, to wszystko jest ze mną w porządku. Nie jestem może zjawiskową pięknością, ale brzydką też bym siebie nie nazwała. Nie jestem zaniedbana, nie mam nadwagi, nie mam żadnych defektów itp które mogłyby sprawiać, że mój wygląd nie jest do zaakceptowania. Nie byłam też osobą, która siedzi zamknięta w czterech ścianach. Miałam różnych znajomych, byłam towarzyska, nie byłam zamknięta w sobie. Zdarzało się nawet, że ludzie nazywali mnie "duszą towarzystwa", byłam lubiana, nie miałam problemu w nawiązywaniu relacji koleżeńskich. Ani z kobietami, ani z facetami. Miałam różnych kolegów, których lubiłam, ceniłam, wiem, że oni mnie też. Ale właśnie... to zawsze byli koledzy. Nie raz słyszałam jak to ja niby jestem fajna, normalna, godna zaufania etc etc... Wszystko to bardzo miłe, ale cóż z tego, skoro nikt nie dostrzegał we mnie kobiety, tylko wyłącznie koleżankę.

Przez całe swoje życie udało mi się zbliżyć tylko do jednego faceta, przekroczyć wreszcie tą granicę koleżeństwa. Było to coś co można nazwać jakimś tam romansem. Niestety, koniec końców, również wylądowałam w szufladce z napisem "koleżanka", mimo, że chciałam z nim być, stworzyć związek. To dość świeża sprawa, jeszcze się nie odkochałam i po części to właśnie ona sprawiła, że zaczęłam się nad tym wszystkim coraz bardziej zastanawiać. Że czemu tak jest. Że czemu całe mnóstwo moich koleżanek bez problemu wchodzi w związki. Niektóre w krótkotrwałe, niektóre w wieloletnie, ale w tym momencie nie znam żadnej dziewczyny, która byłaby w podobnej sytuacji jak moja, czyli, że nigdy nic. Moje rówieśniczki zazwyczaj są już w dłuższych relacjach, wiele z nich po ślubach, niektóre nawet już dzieciate. A ja ciągle jestem na samiutkim początku tej drogi... Niczym niedoświadczona nastolatka która chciałaby wreszcie zacząć, a nie może.

Odczuwam potrzebę więzi, zawsze odczuwałam. Chciałam być w związkach, zakochiwałam się, potrzebowałam fizycznej bliskości. Seksu brakuje mi straszliwie, jest to dla mnie już coraz większa zmora tej samotności. Może to płytkie, ale nie oszukujmy się, sfera seksualna jest bardzo ważna sferą życia człowieka i jej brak potrafi dać w kość. Z czasem robi się coraz gorzej, gdyż do samotności nie można przywyknąć, jeśli jest niechciana. Coraz trudniejsze staja się spotkania ze znajomymi, gdzie każdy przychodzi w towarzystwie partnera, często wieloletniego. Najbardziej dotkliwe momenty to te, kiedy obserwuje kogoś i nagle dociera do mnie, że ja tego nie doświadczę: nikt tak na mnie nie spojrzy, nikt mnie tak nie przytuli, nikt mi nie powie, że mnie kocha. To wszystko zaczyna być coraz bardziej przygnębiające i boję się czasem, że naprawdę już zawsze będę sama. Bo im dłużej się z czymś zwleka, tym trudniej potem zacząć...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Zadałaś tyle pytań, ale trzymajmy się wątku. Może to zabrzmi lakonicznie. To dobrze że masz dość samotności. Chciała byś mieć kogoś bliskiego przytulić się kochać. Proste pytania odpowiedź też jest prosta, Jeszcze nie trafiłaś na swoja połowę, będąc wcześniej duszą towarzystwa pokazałaś tym których spotkałaś w swoim życiu swoja osobowość lubili cię ale nie zawsze się z tobą zgadzali, jako przyjaciółce mówili tobie o swoim życiu pomagałaś pewnie w niejednym temacie> czasami lepiej być samym niż w niewłaściwym związku .Z prostej przyczyny mniej boli. Minzy miłości trzeba trochę poszukać dać jej szanse aby ciebie odnalazła pokaż innym że jesteś zadowolona szczęśliwa gotowa na życie i nigdy się nie poddawaj

                                                                                   Zbyś

3

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Jeżeli miałbym odpowiedzieć na tytuł (jest powiązany z treścią) to trzeba wiedzieć, że są różne typy ludzi, jednak mniej lub więcej KAŻDY z nas jest istotą społeczną i potrzebuje drugiego człowieka.
Mając na myśli istotę społeczną, każdy z nas potrzebuje kontaktu "ze światem" czyli z drugim człowiekiem, jednemu wystarczy kontakt z ludźmi na uczelni/w pracy, jednemu wystarczy to samo + 1 raz w miesiącu wypad z kolegą gdziekolwiek, trzeci będzie chciał mieć dużo znajomych a 4 nie będzie mógł funkcjonować bez dziewczyny/chłopaka.
Znam ludzi co mają prawie 30 lat, żyją praktycznie sami i jakoś jest im dobrze, mają swoje hobby, od czasu do czasu się z kimś spotkają i gitara gra.
Są też ludzie co mają dosłownie kilkanaście lat i strasznie cierpią z powodu tego, że nie mają drugiej połówki - wszystko jest zależne od nas samych.
Po Tobie można zauważyć, że po prostu potrzebujesz faceta, jest takie powiedzenie "szukajcie a znajdziecie" jeżeli będziesz chciała szukać (nie mam na myśli szukania na siłę) to znajdziesz. Chodzi o to, że jeden znajduje miłość życia w wieku 15 lat i są ze sobą do śmierci a również są tacy co znajdują swoją drugą połówkę w wieku >40 lat i są szczęśliwi. Tak więc jednemu to przychodzi szybciej, drugiemu wolniej, najważniejsze by nie ustawać w "szukaniu" ale również ważna jest też intensywność szukania, bo jak ktoś się zamknie w domu to nie znajdzie prędzej niż osoba, której wszędzie pełno, takie moje zdanie.

4

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Czy będąc dusza towarzystwa nie było tak, że próbowałaś wszystkich zadowolić? Sprawić przyjemność im? I czy w ten sposób zasłaniałaś siebie? Tę prawdziwą. Czasem smutną. Innym razem nieprzyjemną, bo z fochami w nosie?

Dziewczyno... Jesteś bardzo młodziutka. Bez zbędnego bagażu. Mam na myśli krzywdzące Ciebie związki. Myślę, że mój przemówca napisał prawdę. Ty jeszcze nie natrafiłaś na Niego. I oby okazał się tym Jedynym, gdy na Niego wpadniesz...

5

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Najwyraźniej jeszcze nie trasfilas.Nie ma przepisu kiedy,gdzie,kto.

6

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

1. Puste laski znajdą szybko faceta.

2. Te "niepuste" muszą trochę poczekać, bo również facetów "niepustych" jest mniej.

3. Laski, które mają mało wymagań, często są atrakcyjniejsze. Jedynym ich wymaganiem są one same, ich wygląd, od partnera oczekują tylko by był i po prostu pachną. A jak obojgu się znudzi, to "next".

4. Laski, które są pewne siebie, zdecydowane, znają swą wartość (och, jak ja nienawidzę tego tekstu!) - przyciągną do siebie szybciej, niż szare myszki.

5. Laski, które są głupie mają większe pole do popisu. Mądrzy faceci też czasem lubią głupie.

6. Z tego co widzę, to jesteś kobietą która wie czego chce. Ustal sobie w głowie, czego oczekujesz i chcesz. I dąż do tego.

7. Nie czekaj na księcia z bajki. Niestety, fajnych facetów nie ma wielu, a żeby przyciągnąć uwagę fajnego to też musisz być fajna wink. Proste to.

8. Faceci lubią popatrzeć na laski, ale chcą mieć kobietę. Dziewczynę. Bo przy takiej czują się pewniej, mogą się wykazać, zaimponować.

9. Omijaj facetów z widocznymi kompleksami. Unikaj obrażalskich. Unikaj tych, którzy widać że mają niską samoocenę, ale udają że mają wysoką. Zniszczą Cię 1,2,3.

10. Patrz na czyny - słowa słowami, ale CZYNY. Jeśli facet mówi, że jest zmęczony i idzie spać - to może rzeczywiście jest zmęczony i idzie spać. Jeśli mówi, że jest zmęczony i idzie spać a potem okazuje się, że tak naprawdę całą noc przesiedział gdzieś w knajpie przykładowo, to już jest kłamstwo. Niby nic nie znaczy, ale jednak. Jeśli facet mówi, że kocha ale nie widzisz tego by kochał, nie widzisz po czynach, no to niestety...


Ja wiem - easier said than done... Też mam mnóstwo problemów w tejże dziedzinie - nie ufam facetom. Dla mnie każdy jest fiu*em, któremu zależy tylko na seksie. Ok, jest jakieś 15%-20% facetów którzy są inni, ale to jest 15%-20% facetów. Musisz być ostrożna, oczy dookoła głowy i eliminować podejrzanych typów. Czyny to podstawa, patrz na czyny i na to co mówi, w jaki sposób mówi, odczytaj ten "kod" bo jeśli dobrze się przysłuchasz, to nie będziesz miała problemów ze zrozumieniem intencji typa.

Od razu widać kiedy facet chce Cię zaciągnąć do łóżka, a kiedy traktuje jak swoją ukochaną.

7

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

A jak się przełamać? Zacznij robić rzeczy, których nigdy nie robiłaś. Które zawsze chciałaś zrobić, albo których zawsze unikałaś. Jeden pies. Ma być odważnie. Zaskocz sama siebie. Jak zaskoczysz sama siebie, spojrzysz na siebie z zupełnie innej perspektywy.

Tak naprawdę każdy z nas jest sam.

8

Odp: Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

mój przedmówca ma raję:tak naprawdę każdy jest sam :nie jestem żadnym psychologiem no ale z doświadczenia widzę że lepiej być samemu ale z przyjaciółmi niż samemu w związku nawet nie wiesz ile bym dała za twoją wolność

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wieloletnia samotność - jak sobie z nią radzić, jak przełamać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024