Witam ![]()
Pewnie wątek jak dziesiątki innych w tym dziale, ale byłabym wdzięczna za przeczytanie mojej historii i świeże spojrzenie na sprawę.
Chodzi o mężczyzn i ich , często dziwne, zainteresowanie, a raczej brak poważnego zainteresowania mimo moich starań.
Jestem zadbaną kobietą - ładne ciuchy, pomalowane paznokcie, make up, długie ułożone włosy, perfumy itp. Dość szczupła. Mam kompleksy jak chyba każdy, ale staram się z nimi walczyć - wyprostowałam zęby, leczę trądzik, jakieś drobne mankamenty udaje mi się zakrywać makijażem bądź ubraniami. Często widzę, jak panowie zerkają na mnie na ulicy. Mimo to jestem od ponad 4 lat sama...
To nie jest tak, że zamykam się w domu i czekam na księcia, o nie! Kończę studiować dość babski kierunek (choć na uczelni jest sporo mężczyzn), pracuję w małej drogerii (więc i tam panów jak na lekarstwo), a w wolnych chwilach chodzę na fitness, do kina, spotykam się ze znajomymi i od czasu do czasu wychodzę do klubu. Zainteresowanie widzę głównie ze strony zajętych panów, bo jak wytłumaczyć ciągłe zapraszanie na kawę, prośby o numer telefonu, szukanie kontaktu fizycznego itp. Mnie jednak taki układ zupełnie nie interesuje. Jeśli natomiast mi spodoba się jakiś mężczyzna, to po chwili okazuje się, że ma dziewczynę lub narzeczoną, czyli również odpada.
Nie wiem, gdzie chodzić i co robić, żeby poznawać nowych facetów? Może i problem tkwi we mnie, bo z roku na rok w mojej głowie powstaje coraz większa blokada do związku, mam przeświadczenie, że nie zasługuję na wartościowego człowieka, a coraz dłuższa samotność stała się kwestią przyzwyczajenia. Koleżanki mieszkają z chłopakami, zaręczają się, chodzą na imprezy, a ja na wszelkich imprezach zawszę robię za 5 koło u wozu, bo mimo wszystko staram się nie unikać spotkań towarzyskich, choć te po powrocie do domu często kończą się płaczem. Ogólnie słyszę, że miło się ze mną rozmawia, bo dużo się śmieję i jestem otwarta(choć to taka maska dla ludzi). Związek dla mnie to jak lot w kosmos - coś obcego, zupełnie odległego i nieosiągalnego. Przez tyle lat nie otrzymałam żadnej propozycji wyjścia przez interesującego mnie mężczyznę, na randce też nie byłam przez te 4 lata.
Może Wy pomożecie mi zrozumieć:
- co robię nie tak?
- co powinnam w sobie zmienić?
- gdzie zacząć bywać, żeby spotkać miłego i wolnego pana?
I proszę nie mówcie mi, że miłość można spotkać wszędzie i w najmniej oczekiwanym momencie, bo przerabiałam i olewanie i szukanie, ale żadna metoda nie dała pożądanego skutku.
Będę wdzięczna za każdą sugestię ![]()