Wpraszający się goście - co sądzicie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wpraszający się goście - co sądzicie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Dobra, prawdę powiedziawszy nigdy bym nie powiedziała, że będę miała taki głupi, infantylny problem, jednak od niedawna zaczęło mnie to strasznie irytować.

Jestem na pierwszym roku studiów i w tym samym mieście studiuje też mój kolega. Z racji, że nikogo tu nie znałam to pomyślałam, że fajnie, przynajmniej jedna, znajoma twarz. Jeszcze w dzień rozpoczęcia roku akademickiego zapytał, czy może do mnie wpaść, odpowiedziałam, że w sumie to czemu nie, niech przyjdzie.

No i siedział.
... od 14 do północy.

Oczywiście dawałam subtelnie do zrozumienia, że mógłby już sobie pójść, tym bardziej, że dzień w dzień wstaję o 6:30, ale chyba nie załapał aluzji.

I od tej pory mam z nim problem. Bardzo często do mnie pisze z pytaniem, czy może wpaść (nie czy JA mogę wpaść, albo nie CZY się spotkamy, a czy może przyjść posiedzieć akurat u mnie). Wtedy odpowiadałam jeszcze, że nie mam czasu, bo takie są fakty (w ciągu tygodnia siedzę nad studiami, w dodatku rozwijam swoje pasje).

No i byłoby wszystko fajnie, gdyby nie to, że zaczął przychodzić ot tak. Po prostu. A mi głupio było nie otwierać, choć teraz dochodzę do wniosku, że może to chyba jedyny sposób, choć niegrzeczny, wiadomo.

Przyjaciel mi powiedział, że to pewnie dlatego, że on mieszka w akademiku i ma przy sobie non stop towarzystwo dwóch innych osób, zaś ja mam całe mieszkanie dla siebie, ale kurczę, kogo to obchodzi? Nie jestem osobą aspołeczną i niekulturalną, ale w momencie, kiedy masz natłok zajęć a ktoś przychodzi nie na godzinę, a na cały dzień, no to chyba nic dziwnego, że staje się to trochę męczące.

Kolejna sprawa, która mnie właśnie nurtuje, to nie pytanie, CZY się spotkamy, nie CZY ja do niego wpadnę, a wpraszanie się akurat do mnie ... nie wiem w ogóle, jak to interpretować, ale to trochę uciążliwa sprawa.

Prawdę powiedziawszy mam coraz to większą ochotę go pouczyć, że to co najmniej niekulturalne, gdy się do kogoś wprasza, no bo jak to inaczej nazwać? Jednocześnie trochę się martwię, że go urażę w jakikolwiek sposób, a może to ja przesadzam?
?
Czy znacie jakieś pomysły na pozbycie się niechcianych gości oraz jak podchodzicie do tego typu sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

A gdybyś tak zamiast dawać subtelnie do zrozumienia, potraktowała owego kolegę jak człowieka? I powiedziała mu wprost, że już dość masz owego spotkania?
A gdybyś tak, zamiast ukrywać się w domu, wprost powiedziała owemu koledze, że nie spotkasz się z nim?

Naprawdę myślisz, że oszukiwanie jest lepsze od powiedzenia prawdy? Że mniej uraża? Hm...

3

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Kurczę, widzisz - moim zdaniem kiedy ktoś odmawia spotkania raz, drugi, trzeci to dla mnie byłby to jasny sygnał, że ta osoba nie jest mną zainteresowana, jak i znajomością samą w sobie i wówczas nie ciągnę tematu, po prostu przestaję się kontaktować.

Na pewno opcja przez Ciebie zaproponowana jest najlepszym wariantem, ale ciężko mi powiedzieć, że nie chcę się z nim spotykać, bo, jak już wspomniałam, nie chcę go urazić. Myślę, że jeżeli ktoś któryś raz z rzędu uzyskuje odpowiedź, że nie ma się czasu albo ochoty to jest to oczywisty sygnał i ktoś, kto ma choć trochę inteligencji społecznej zrozumie, gdzie jest pies pogrzebany.

Poza tym przypomniał mi się bardzo śmieszny dialog, który się wywiązał podczas naszego pierwszego (i ostatniego) spotkania u mnie. Jest godzina 22, oznajmiam delikatnie, że już późno, zaś rano trzeba wstać. Na co uzyskałam odpowiedź "Nie, nie, spokojnie, ja zajęcia zaczynam dopiero od 12." - ...

4

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Albo, albo. smile
Albo będziesz 'delikatna' (ja zachowanie, które opisałaś określam innym słowem), albo wprost będziesz mówiła o SOBIE, SWOICH potrzebach, SWOICH uczuciach.

5 Ostatnio edytowany przez Nektaryna (2014-10-25 14:16:05)

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?
SugesticLove napisał/a:

Poza tym przypomniał mi się bardzo śmieszny dialog, który się wywiązał podczas naszego pierwszego (i ostatniego) spotkania u mnie. Jest godzina 22, oznajmiam delikatnie, że już późno, zaś rano trzeba wstać. Na co uzyskałam odpowiedź "Nie, nie, spokojnie, ja zajęcia zaczynam dopiero od 12." - ...

I tu była idealny moment na reakację. Okazja, aby dialog pociągnąć dalej tzn. " a ja muszę wstać o 6-ej!!!" Może by dotarło?

6

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Musisz wyraźnie powiedzieć, że wolałabyś ustalać telefonicznie spotkania z nim, bo jest Ci to na reke i że w tygodniu brakuje Ci na spotkania czasu. Po prostu przeproś i powiedz, że ostatnio jak u Ciebie był to nastepnego dnia byłaś niewyspana i że musisz to powiedzieć. Powiedz jeszcze, że nie chcesz psuć waszej znajomości i żeby nie myslał sobie, że jego chcesz się "pozbyć".
Miałam taką koleżanke, co zawsze do mnie wpadała niby na "spotkanko". Niby przyniosła piwko czy winko, ale wiadomo, godzinka minęła, koleżanka nie chce wyjść, obie robimy się głodne to oczywiście się kończyło na mojej lodówce. Czasem niestety lodówka moja była ubogo wyposażona więc szło się do spożywczaka na rogu. No niestety, koleżanka miała same drobne, tam kartą nie szło zapłacić więc płaciłam ja. I kolejny raz znowu wpadała z piwkiem czy winkiem. Ten alkohol był jako rekompensata za kolacje. Niestety te kolacje wynosiły troche więcej niż 20zł. Koleżanka łakoma, a to jeszcze może jeszcze coś słodkiego. I tak się koło toczyło. Ja u niej byłam raz. Kontakt z nią zerwałam ze wzgledu na jej przeprowadzke (I was so happy). Do dziś się zastanawiam skąd sie biorą tego typu ludzie tongue

7

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Też miałam taka fajną koleżankę,która wpadała do mnie bez zapowiedzi,na szczęście rzadko.Ja jeszcze wtedy nie pracowałam,ale Jej wizyta i tak była męcząca.Wpadała w godzinach rannych,a wychodziła w późno-wieczornych.Najciekawsze jest to,ze miała pięcioro dzieci.

8

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

No jak chcesz się z nim pieścić to się pieść, ale jak dajesz sobie wejść na głowę jednemu koledze, to boję się, co się stanie jak pójdziesz pracować gdzieś do jakieś firmy, albo będziecie na uczelni robić projekt w grupie smile

Na telefony odpowiadaj, że nie masz czasu i tyle. A jak wpadnie bez zapowiedzi to stań w drzwiach, uśmiechnij się i zapytaj co się stało. Odpowie, że wpadł z wizytą, a Ty na to, że miło z jego strony, ale nie masz teraz czasu. I zamykasz drzwi. Oczywiście wcześniej pożegnaj się ładnie smile

9

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?
Wielokropek napisał/a:

Albo, albo. smile
Albo będziesz 'delikatna' (ja zachowanie, które opisałaś określam innym słowem), albo wprost będziesz mówiła o SOBIE, SWOICH potrzebach, SWOICH uczuciach.

Oj tutaj w całej rozciągłości zgadzam się z Wielokropkiem.To co robisz nie ma nic wspólnego z 'delikatnością'.
Powiedz otwarcie że nie masz dziś ochoty na spotkanie.
Potraktuj człowieka , jak człowieka. Odwoływanie się do 'inteligencji' społecznej nie ma tutaj wg mnie racji bytu kompletnie.

10 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-11-19 16:33:02)

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Heh, więc skoro już o gościach mowa to wykorzystam okazję i się wyzale wink. Jak niektóre z Was się orientują mieszkam w domu wielopokoleniowym. Na dole ja z mężem i dzieckiem oraz teściowa, są tu dwa pokoje. Na górze męża brat z rodziną plus jeszcze teściowej matka, lat 90. Problem w tym, że ta babcia ma jeszcze jedna córkę, która mieszka jakieś 350 km od nas . Przyjeżdża do nas jakieś 3-4 razy w roku. Siedzi zawsze nie mniej jak tydzień. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo śpi z babcią na górze, w jej łóżku, gdyby nie to, że przyjeżdża zawsze ze swoimi córkami. Jedna z nich ma dwoje dzieci- 6 lat i 3 lata. I cała ta czwórka śpi u nas na dole, u teściowej. A są tam tylko 2 łóżka, z czego na jednym przecież śpi teściowa... Jest więc 8 ludzi na dwóch pokojach... Pierwszy raz przyjechali taką "brygadą" jak nasze dziecko miało miesiąc... Myślałam, że oszaleję... I nie wiem, czy to już przegięcie z ich strony, czy to ja jestem niegoscinna.

Tak że autorko, doskonale Cię rozumiem, bo wiem, co to znaczy kłopotliwy gość. Ty możesz zawsze zamknąć drzwi i nie wpuścić znajomego, lub po prostu pogadać, ja nie za bardzo mam taką możliwość. Babcia po prostu przychodzi zadowolona i obwieszcza "radosną" nowinę, że wtedy i wtedy przyjeżdża Jadzia z córkami i ich dziećmi... I nie ważne, że śpią w naszej części domu, a my czujemy się jak intruzi... Teraz, w grudniu jakoś znowu przyjadą. Nie wiem tylko, ile osób, ale na pewno nie mniej jak 3 i nie na krócej jak tydzień. W tum roku będzie to chyba 4 albo 5 raz. Tacy goście mogą się przejeść...

11

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Ewika, a jaki jest powód, żebyś się gnieździła z mężem w jednym pokoju w domu pełnym ludzi?

12

Odp: Wpraszający się goście - co sądzicie?

Taki, że nie ma u nas na wsi gdzie wynająć domu. Poza tym w planach jest budowa własnego, ale jesteśmy stosunkowo niedługo po ślubie, a budowa to jednak duża inwestycja. Zresztą, z rodziną męża się dogadujemy. Brat męża i jego zona to naprawdę fajni ludzie. Tylko babcia gości swoją rodzinę kosztem naszej swobody... Teoretycznie nie mogę jej tego zabronić, bo, nocuja u teściowej w pokoju, nie w naszym.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wpraszający się goście - co sądzicie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024