Dobra, prawdę powiedziawszy nigdy bym nie powiedziała, że będę miała taki głupi, infantylny problem, jednak od niedawna zaczęło mnie to strasznie irytować.
Jestem na pierwszym roku studiów i w tym samym mieście studiuje też mój kolega. Z racji, że nikogo tu nie znałam to pomyślałam, że fajnie, przynajmniej jedna, znajoma twarz. Jeszcze w dzień rozpoczęcia roku akademickiego zapytał, czy może do mnie wpaść, odpowiedziałam, że w sumie to czemu nie, niech przyjdzie.
No i siedział.
... od 14 do północy.
Oczywiście dawałam subtelnie do zrozumienia, że mógłby już sobie pójść, tym bardziej, że dzień w dzień wstaję o 6:30, ale chyba nie załapał aluzji.
I od tej pory mam z nim problem. Bardzo często do mnie pisze z pytaniem, czy może wpaść (nie czy JA mogę wpaść, albo nie CZY się spotkamy, a czy może przyjść posiedzieć akurat u mnie). Wtedy odpowiadałam jeszcze, że nie mam czasu, bo takie są fakty (w ciągu tygodnia siedzę nad studiami, w dodatku rozwijam swoje pasje).
No i byłoby wszystko fajnie, gdyby nie to, że zaczął przychodzić ot tak. Po prostu. A mi głupio było nie otwierać, choć teraz dochodzę do wniosku, że może to chyba jedyny sposób, choć niegrzeczny, wiadomo.
Przyjaciel mi powiedział, że to pewnie dlatego, że on mieszka w akademiku i ma przy sobie non stop towarzystwo dwóch innych osób, zaś ja mam całe mieszkanie dla siebie, ale kurczę, kogo to obchodzi? Nie jestem osobą aspołeczną i niekulturalną, ale w momencie, kiedy masz natłok zajęć a ktoś przychodzi nie na godzinę, a na cały dzień, no to chyba nic dziwnego, że staje się to trochę męczące.
Kolejna sprawa, która mnie właśnie nurtuje, to nie pytanie, CZY się spotkamy, nie CZY ja do niego wpadnę, a wpraszanie się akurat do mnie ... nie wiem w ogóle, jak to interpretować, ale to trochę uciążliwa sprawa.
Prawdę powiedziawszy mam coraz to większą ochotę go pouczyć, że to co najmniej niekulturalne, gdy się do kogoś wprasza, no bo jak to inaczej nazwać? Jednocześnie trochę się martwię, że go urażę w jakikolwiek sposób, a może to ja przesadzam?
?
Czy znacie jakieś pomysły na pozbycie się niechcianych gości oraz jak podchodzicie do tego typu sytuacji?