Krytyka laika - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Krytyka laika

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Krytyka laika

Zawsze dzieliłam książki, muzykę etc na tę, która mi się po prostu podoba (chociaż niekoniecznie musi być wybitnym dziełem) i tę, która po prostu jest dobra, chociaż niekoniecznie mi subiektywnie odpowiada, np. Tołstoja nie lubiłam, nie lubię i już chyba nie polubię. W drugą stronę analogicznie - coś mnie może się z jakiegoś powodu nie podobać (bo nudzi mnie np.), ale ogólnie jest ok, albo może być po prostu marne, bo - i tu szereg powodów.

Natomiast dziś się zetknęłam z opinią, że nie mam prawa do takich podziałów, bo nie jestem ekspertem z danej dziedziny, żeby mówić, czy uważam coś za dobre czy nie. Ogromnie mnie to zaskoczyło, bo wydawało mi się, że nie trzeba być wykształconą śpiewaczką operową żeby sobie wygłówkować, że np. muzyka Nicky Minaj jest do bani albo "50 twarzy Greya" to nie jest wysokich lotów literatura, najwyżej trzeba umieć podać sensowne argumenty na poparcie swojego zdania.

Co Wy o tym sądzicie? Czy laicy mogą byc (relatywnie) obiektywnymi krytykami?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Krytyka laika

Tak moga, oczywiscie.
Chociaz ludzie maja raczej kiepski gust (patrz na popularnosc 50 twarzy Graya, albo jakis zalosnych piosenkareczek)

3

Odp: Krytyka laika

Vian - mam podobne odczucia do Ciebie, czasem coś mi się podoba np. sztuka w Teatrze Polskim "Quo vadis słowami Sienkiewicza, Eliota, Audena i innych" ale jeśli mam być szczera chyba nie wszystko ogarnęłam, nie jestem aż takim znawcą literatury, natomiast sama sztuka miała swój klimat i była dobra, podobała mi się. Dlaczego nie miałabym się wypowiedzieć?

Ostatnio przeczytałam "Zbrodnię i karę". Jako dorosła osoba, bez powinności analizy jak w szkółce, mogę powiedzieć NUDA, nie nadaje się to już do czytania (może narażę się rusofilom, bo wiem, że to klasyka, ale poza Bułhakowem (też nie wszystko), Czechowem (czy innymi dramaturgami) to raczej nie lubię/nie rozumiem/nie fascynuje mnie rosyjska literatura). Dlaczego nie nazwać tego po imieniu?

Ponieważ nie jestem ekspertem i ktoś mógłby zarzucić mi, że nie mam prawa się wypowiadać lol to zacytuję klasyka:

"Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (...) Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!" (Gombrowicz).

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-24 11:57:32)

Odp: Krytyka laika

Tak, uważam, że żeby coś oceniać w kategoriach dobre-złe jeżeli chodzi o jakość danego dzieła/rzeczy to mimo wszystko trzeba się na tym znać odrobinę lepiej niż typowy laik.

I nie chodzi tu tylko o sztukę, ale o każdą inną dziedzinę życia.
Mogę powiedzieć, że moje ulubione wino mi smakuje, ale pojęcia nie mam czy ono jest dobre - w sensie dobrej jakości. Jest smaczne i już. Nie piłam naprawdę dobrych win, jedynie te, które są dostępne w sprzedaży detalicznej w sklepie. Jest to najlepsze wino, jakie piłam, ale licho wie jak wypada w porównaniu do tych naprawdę dobrych.

Podobnie jest z filmami. Co to znaczy, że film jest dobry? Że ma dobry scenariusz? Że dobrze nakręcony? Że porusza ważny temat? Że ukazuje jakieś zjawisko z nowej, nieznanej strony? A może oznacza to, że jest nudny i koniecznie rozwleczony do trzech godzin, bo tak dla mnie wygląda film uznany przez znawców.

Oczywiście inna sprawa, że w codziennym życiu nagminne używam pewnych skrótów myślowych i kategorii dobry-zły do oceny. Ale jest to ocena bardzo subiektywna i jak mi ktoś powie, że Woody Allen jest świetnym reżyserem, to się z nim kłócić nie będę tongue choć i nie pobiegnę od razu do kina.

5

Odp: Krytyka laika

Hmmm wiecie, nie mam wykształcenia muzycznego, ale gdyby ktoś mi powiedział że nie mam prawa oceniać muzyki bo go nie mam, to padłabym ze śmiechu. Mam ogromną wiedzę muzyczną i każdy kto mnie zna o tym wie, jestem chodzącą encyklopedią utworów, zespołów, gatunków i nie ma pytania na które nie odpowiem, serio. Równocześnie mam też wiedzę techniczną i bez problemu mogę stwierdzić co w danym zespole jest złe i dlaczego to tak źle brzmi, moja wiedza jest duża, nabyta samodzielnie co za różnica czy nabyłam ją sama czy na studiach?

Wiecie z moich ostatnich obserwacji wynika, że ludzie bardzo lubią stawiać swoje wykształcenie na piedestale. Zauważyłam to nawet w przypadku paznokci żelowych gdzie babki po kursach czepiają się tych bez kursów, bo przecież skąd te drugie mają wiedzieć jak prawidłowo robić paznokcie. Ja nie mam kursu, a zawsze ktoś mnie pyta kto robił te paznokcie, bo ładne.

Jeśli ktoś chce mieć wiedzę i chce się dowiadywać nowych rzeczy to zrobi to i nie musi koniecznie robić tego na studiach. To już kwestia charakteru.

6

Odp: Krytyka laika

Jest na to sposób: wystarczy wypowiedź poprzedzić wyrażeniem "moim zdaniem" i już nikt się nie przyczepi do krytyki czy pochwały, bo to moje prawo mieć swoje zdanie. Nawet jeżeli będzie ono odmienne od ogółu.
Z drugiej strony kim jest ekspert? Czy  nieomylną wyrocznią, czy człowiekiem, który też ma swoje gusta ewentualnie "wzmocnione" wykształceniem?

7

Odp: Krytyka laika

Ale czy "ekspert" to ktoś po studiach koniecznie? Czy po prostu znawca?

8

Odp: Krytyka laika

Popieram zdanie Bbasi, że zastrzegające indywidualność opinii na dany temat (w naszej dyskusji - wytworów kultury) wyrażenie "moim zdaniem", czy "według mnie", odbiera tzw. "ekspertom" prawo do zarzucania braku kompetencji formalnych do wyrażenia takiej opinii.

Pamiętajmy, że nie wypowiadamy się, jako krytycy sztuki, lecz jako jej odbiorcy.
A każdy widz lub słuchacz odbiera dzieło własnymi zmysłami, a nie oczami, czy uszami krytyków i analizuje według osobistego gustu oraz poziomu wyrobienia estetycznego.

A, tak w ogóle, to uważam, że nie ma także obiektywnych recenzji krytycznych.
Jest za to od dziesiątek lat, jeśli nie od kilku stuleci, ustalany co jakiś czas kanon, który zmusza krytyków do trzymania się, jak najbliżej, określonej lini z nieznacznym zakresem dopuszczalnego odstępstwa.
Weźmy na przykład Van Gogha: chłopina zmarł w nędzy, bo krytycy nie dopatrywali się geniuszu w jego malarstwie.
Teraz pieją z zachwytu na widok kolejnego, znalezionego na pokrytym grubą warstwą kurzu strychu arcydzieła.

Pozdrawiam.

9

Odp: Krytyka laika

A dla mnie to trochę bez sensu z tym pisaniem "moim zdaniem", "uważam, że". Jeśli napiszę "to świetne!" albo "to głupie..." to chyba oczywiste, że MOIM ZDANIEM to świetne albo JA UWAŻAM, ŻE to głupie. A nie cudzym zdaniem. W końcu czyje zdanie miałabym pisać jak nie moje.

Tu chodzi mi o coś lekko innego - o różnicę między "nie podoba mi się" (czyli w domyśle może być niezwykle wartościowe, a jedynie nie trafiło w mój gust), a "to jest marne" (to chyba nie wymaga tłumaczenia). Oczywiście można wcześniej dodać "moim zdaniem" jeśli ktoś tak woli. ;-)

Pamiętajmy, że nie wypowiadamy się, jako krytycy sztuki, lecz jako jej odbiorcy.

A konkretnie to jaka jest różnica między krytykiem a odbiorcą poza faktem, że krytyk jest zobligowany do napisania jakiejś opinii, wygłoszenia jej publicznie, a odbiorca może ją wyrazić lub nie?

10

Odp: Krytyka laika

W takim myśleniu laik-ekspert jest pułapka. O ile specjalista - naukowiec może mieć wiedzę o zagadnieniach, o których laik nie powinien się wypowiadać, to w przypadku sztuki ciężko postawić taką granicę.

Niewielu wybitnych krytyków wyraża swoje opinie o "nowej" sztuce np. sztuka uliczna - teatry plenerowe, czy murale. Tradycyjne kryteria nie pasują do nowej sztuki.

Z drugiej strony - gdyby krytycy mieli magiczną moc oceniania, nieosiągalną dla laika -  to dobra sztuka (dobra powieść, film, muzyka) miałaby "dobre" oceny. Jeżeli przeczytasz recenzję tej samej sztuki, to oceny mogą być różne, więc który krytyk ma racje? Trochę to przypomina szkółkę, gdy pani od polskiego ma jedynie słuszną analizę wierszyka i tylko ona wie, co poeta miał na myśli big_smile Literatura nie powstaje dla filologów, tylko dla czytelnia, a ludzie czytaj, bo mają swoje własne odczucia, przemyślenia.

Każdy ma inną wrażliwość na sztukę i chociażby dlatego powinien mieć prawo wyrażać swoje opinie.

11 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-25 00:59:28)

Odp: Krytyka laika
Vian napisał/a:

"A dla mnie to trochę bez sensu z tym pisaniem "moim zdaniem", "uważam, że". Jeśli napiszę "to świetne!" albo "to głupie..." to chyba oczywiste, że MOIM ZDANIEM to świetne albo JA UWAŻAM, ŻE to głupie. A nie cudzym zdaniem. W końcu czyje zdanie miałabym pisać jak nie moje."

M o i m   z d a n i e m,   to wcale nie jest takie oczywiste, bo
pisząc lub wypowiadając opinię bez zastrzeżenia, że to wyłącznie Twoje zdanie na temat spektaklu, filmu itp., sugerujesz czytelnikowi (słuchaczowi), który do tej pory nie miał okazji obcować z danym dziełem, że uprawnia Cię do tego odpowiednie przygotowanie z tej, czy innej dziedziny sztuki, bądź "cytujesz" zdanie fachowców, czyli krytyków.
Tym samym, nieuprawniona, wpływasz w jakiś sposób na decyzję czytelnika lub słuchacza - "obejrzę"/ "a może dać sobie spokój, bo nie warto?"

"Tu chodzi mi o coś lekko innego - o różnicę między "nie podoba mi się" (czyli w domyśle może być niezwykle wartościowe, a jedynie nie trafiło w mój gust), a "to jest marne" (to chyba nie wymaga tłumaczenia)"


Niestety, jeżeli coś "...może być niezwykle wartościowe..." to przyznajemy, że wynika to z oceny fachowców, która jednak nie jest w stanie wpłynąć na nasze preferencje w odbiorze.


"

Pamiętajmy, że nie wypowiadamy się, jako krytycy sztuki, lecz jako jej odbiorcy.

A konkretnie to jaka jest różnica między krytykiem a odbiorcą poza faktem, że krytyk jest zobligowany do napisania jakiejś opinii, wygłoszenia jej publicznie, a odbiorca może ją wyrazić lub nie?

"

Właśnie taka, że krytyk, jak niezawisły sędzia, opiera się na najlepszej, specjalistycznej wiedzy o sztuce i doświadczenie, które pozwalają mu wydać bezstronną (pozbawioną pierwiastka własnych upodobań) opinię, za którą bierze odpowiedzialność. My, odbiorcy zachowujemy sobie prawo do subiektywnych ocen, które wcale jednak nie muszą odbiegać od tych fachowych.



P.s. Coś tu nabałaganiłem z cytowaniem, przepraszam.

Pozdrawiam

12

Odp: Krytyka laika

Właśnie taka, że krytyk, jak niezawisły sędzia, opiera się na najlepszej, specjalistycznej wiedzy o sztuce i doświadczenie, które pozwalają mu wydać bezstronną opinię, za którą bierze odpowiedzialność.

Raczysz, waćpan, żartować!
Po pierwsze kiedy czytasz recenzję Jana Bąkowicza na portalu XXX, to skąd wiesz, czy on ma "specjalistyczną wiedzę o sztuce", czy nie ma? Przecież nie ma specjalnych "szkół krytyków", są ludzie, którzy się pasjonują filmem, teatrem, muzyką i recenzują z pasji, a są zapewne tacy, co by woleli być aktorami, reżyserami, pisarzami, ale im nie wyszło, więc recenzują cudze książki. Są wykształceni w danym kierunku i niewykształceni, którzy po prostu dobrze się znają na temacie.

Co to w ogóle znaczy "specjalistyczna wiedza o sztuce"? Jak sądzisz, kto lepiej napisze o powiedzmy płycie zespołu Meshuggah - osoba wykształcona muzycznie, która ukończyła klasę fortepianu z wyróżnieniem, ale która z metalu zna jedynie Black Sabbath, czy naturszczyk, pasjonat metalu, który przesłuchał setki i tysiące metalowych płyt? Ja obstawiam tego drugiego.

I na czym de facto polega ta "odpowiedzialność krytyka"? Jeśli namaluję obrazy, krytycy mnie objadą za mój wernisaż, a ja uznam, że niesłusznie, to co - pozwać ich mogę i odszkodowanie dostanę? A rozsądzi nas jeszcze wyższy krytyk?

pisząc lub wypowiadając opinię bez zastrzeżenia, że to wyłącznie Twoje zdanie na temat spektaklu, filmu itp., sugerujesz czytelnikowi (słuchaczowi), który do tej pory nie miał okazji obcować z danym dziełem, że uprawnia Cię do tego odpowiednie przygotowanie z tej, czy innej dziedziny sztuki

Sugeruję, że czuję się na tyle dobrze w danej tematyce, żeby oceniać jakość książki/muzyki/you name it, że przeczytałam tysiące książek w życiu, przesłuchałam tysiące płyt, mam słuch, inteligencję, otwarty umysł i krytyczne podejście do tematu. Dokładnie to sugeruję. I nie widzę powodu, dla którego miałabym tego nie robić, skoro to prawda, ani czemu opinia Jana Bąkowicza miałaby być więcej warta niż moja. Albo Averyl, albo Małpy, albo Twoja, jeśli coś Cię pasjonuje i się przez to na tym dobrze znasz.

13

Odp: Krytyka laika
Vian napisał/a:

Co Wy o tym sądzicie? Czy laicy mogą byc (relatywnie) obiektywnymi krytykami?

Każdy z nas ma prawo do wyrażenia własnego zdania na dany temat, to od innych zależy czy w ogóle, a jeśli tak, to na ile, będą się z naszą opinią liczyć.

Osobiście niezmiennie zadziwia mnie ocena dziedziny sztuki, jaką jest malarstwo, gdzie mi, laikowi, naprawdę trudno jest dostrzec dlaczego coś, co mi się zwyczajnie nie podoba i nawet nie chciałabym, aby wisiało w moim domu na ścianie (ze względów estetycznych), zyskało miano wielkiej sztuki. Za to naprawdę dobrze znając się na krawiectwie potrafię stwierdzić co jest dobrze wykonane od strony technicznej, co całkiem przeciętnie, a co byle jak, reszta jest kwestią gustu Moda też podobno jest sztuką wink.
Sądzę, że dokładnie tak jest z każdą dziedziną - jeśli coś jest trudne do wykonania, to laik nie doceni kunsztu, bo się na tym zwyczajnie nie zna, za to znawca już tak. To właśnie znajomość technik i możliwych, pojawiających się po drodze problemów, powoduje, że niektórzy z nas mogą być autorytetami w danym temacie, a inni nie bardzo. 

Edit: Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden przykład. Jakiś czas temu nie miałam bladego pojęcia o tańcu towarzyskim, dlatego patrząc na tańczącą parę mogłam mówić wyłącznie o esetycznych odczuciach i subiektywnym odbiorze, ale już tego tańca nieco "liznąwszy" zwracam uwagę na niuanse, których wcześniej zupełnie nie zauważałam. Obecnie już wiem o co w tym chodzi i co sprawia największą trudność, dlatego zachwycam się, że inni potrafią, a ja nie, choć przecież i ja, i oni, tańczymy. Wiem też, że osiągając kolejne stopnie wtajemniczenia zaczęłabym zauważać detale, których dziś jeszcze nie dostrzegam. Pomimo swojej niepełnej znajomości tematu, już teraz daję sobie prawo do głośnego wyrażania własnych, subiektywnych opinii opartych na poziomie wiedzy, jaki reprezentuję na tę chwilę. Kto mi zabroni? Nikt. Jednak dla kogoś, kto się na tańcu kompletnie nie zna, moja opinia będzie w miarę cenna, za to dla sędziego tańca przypuszczalnie absolutnie bez znaczenia.

14 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-10-25 08:05:54)

Odp: Krytyka laika

coś mi się podoba lub nie
coś jest wartościowe (w danej dziedzinie) lub nie. dla mnie dwie zupełnie odmienne rzeczy

ten obraz mi się nie podoba  ale ...może jest to rzeczywiście wartościowe dzieło w dorobku malarstwa, nie wiem nie znam się na tym
ta książka nie powaliła mnie na kolana ale ...może warta jest tych wszystkich nagród, które zdobywa

uważam, że trzeba się na czymś znać aby wypowiadać się na dany temat, trzeba posiadać WIEDZĘ
inaczej jest to po prostu tylko mój osąd w jakiejś sprawie do którego oczywiście mam prawo

15

Odp: Krytyka laika

Tak, to jest chyba najbardziej widoczne w malarstwie.
Szczególnie w abstrakcyjnym, które nie przemawia do mnie, chociaż chciałabym żeby przemawiało wink najlepiej tak głośno jak surrealizm, który uwielbiam.
Zastanawiam się, czy są ludzie, którzy rodzą się z taką wrażliwością i intuicją, że widzą, albo odczuwają od razu jakieś głębsze dno i potrafią odróżnić zły obraz od dobrego, czy tego zawsze trzeba się nauczyć.


Gdzieś kiedyś w sieci był test polegający na tym, żeby odróżnić prawdziwy,stworzony przez artystę obraz abstrakcyjny od obrazu wygenerowanego przez komputer. Nie muszę dodawać że oblałam? smile

http://i57.tinypic.com/4t0tn6.jpg

16

Odp: Krytyka laika

Moim zdaniem żeby wypowiadać się czy coś jest dobre czy nie, nie tylko w naszych oczach, ale w ogóle trzeba posiadać wiedzę (niekoniecznie ze studiów) z danej dziedziny, żeby mówić o muzyce, trzeba znać różne rodzaje muzyki, różnych wykonawców na przestrzeni lat, mieć wiedzę na temat instrumentów żeby ocenić grę poszczególnych osób.

To samo z malarstwem trzeba znać proporcję, perspektywę, cienie, żeby ocenić czy coś w ogóle technicznie jest dobre.

Z książkami to samo, trzeba mieć odpowiednią wiedzę językową by ocenić samo to czy książka jest dobrze napisana, przeczytać w życiu wiele książek by móc ocenić czy fabuła jest wartościowa, czy to już gdzieś było.

17

Odp: Krytyka laika

a propos malarstwa
byłam na wycieczce w sławnym muzeum - galerii malarstwa w Dreźnie i spacerowałam tam w towarzystwie mojej koleżanki, która mówiła chcę koniecznie zobaczyć ten obraz albo posiedźmy chwile tutaj przyjrzę się temu dziełu
Zaczęłam rozmawiać z nią na temat obrazów, co w nich takiego jest szczególnego i ona mi to tłumaczyła. Zobacz ta perspektywa albo ten dobór kolorów, światło i ta kreska...
Spędziłyśmy pół dnia podziwiając malarstwo a ja z rozdziawioną buzią chłonęłam jej słowa. Dziewczyna jest żoną profesora na ASP, stąd jej wiedza. Wróciłam do domu i zaczęłam oglądać albumy ze sztuką. Połknęłam bakcyla. Od tego czasu zwiedziłyśmy razem niejedno muzeum i galerie. Nadal jestem laikiem przy mojej koleżance ale już inaczej patrzę ogladając malarstwo.

18

Odp: Krytyka laika

Czasem za dużo wiedzy w danej dziedzinie obiera przyjemność z obcowania ze sztuką czy kulturą. Bo zaczynamy się skupiać na analizowaniu poszczególnych części i umyka nam piękno całości.

19

Odp: Krytyka laika
bbasia napisał/a:

Czasem za dużo wiedzy w danej dziedzinie obiera przyjemność z obcowania ze sztuką czy kulturą.

ciekawe spostrzeżenie
a może odwrotnie ... pomaga sztukę bardziej chłonąć wink

uwielbiam podróżować, zwiedzać ciekawe miejsca i jednak znajomość historii danego obiektu potęguje moje doznania a nie pomniejsza ale to moje zdanie oczywiście

20

Odp: Krytyka laika

Owszem, cała otoczka danego dzieła, np. historia na podstawie której powstaje scenariusz do filmu, znajomość stylu epoki w której powstawała budowla itp. pomagają odebrać to co zwiedzamy czy oglądamy pełniej.
Ale... mam jakąś tam wiedzę z fotografii... widzę fajne zdjęcie. Na pierwszy rzut oka. Na drugi rzut oka dostrzegam np. jakieś niepotrzebne elementy w kadrze, jakieś drobne uchybienia w sposobie kadrowania... i już to zdjęcie przestaje mi się podobać. Błędy wysuwają się przed oczy i przeszkadzają w odbiorze. A laik tego nie zauważy i będzie mógł bez przeszkód zachwycać się fajnym zdjęciem.

21

Odp: Krytyka laika

Z tą krytyką bywa różnie.
Uważam, że każdy ma prawo do własnej oceny. Jeżeli mi się coś nie podoba, to dlaczego miałabym kłamać?
Jak przeczytam nudną książkę, to nie powstrzymam się, żeby nie stwierdzić, iż straciłam czas, ale jak jakaś mnie wciągnie, to będę piać o niej z zachwytu. To naturalne.
Subiektywne opinie odbiorcy są bardzo ważne, bo właśnie odbiorca decyduje o popularności.

Gdy się dyskutuje o sztuce w większym gronie i chce, żeby liczono się z naszą opinią warto mieć argumenty. Jeżeli nie doczytam książki, to mogę tylko powiedzieć, że nie przeczytałam, bo mnie nudziła, jednak jeśli przeczytam wyrobię sobie zdanie dlaczego.

Co do krytyków, bo widzę, że wzbudzają emocje, to ich opinie nie zawsze się pokrywają z sukcesem danego dzieła.
Oceniają (skoro zaczęłam o książkach, to pozostanę przy ich przykładzie), publikację pod kątem technicznym, estetycznym, merytorycznym itd... Krytyk czyta wiele książek i porównuje. Bez wiedzy z danej dziedziny nic mądrego nie wymyśli i szybko się skompromituje. Musi wiedzieć wszystko o gatunku, na temat którego wystawia opinię. Znać kultowe dzieła gatunku, budowę, uznanych autorów itd...
Nie należy mylić zdania poszczególnego odbiorcy ze zdaniem krytyka.

Za przykład podam sukienkę. Będzie piękna suknia, na której widok kobiety się zachwycają. Każda chciałaby taką mieć. Gdy suknię obejrzy krawcowa może uznać, że to niedopracowana szmata. Od podszewki wcale nie jest taka piękna. Wewnątrz strzępi się materiał, ścieg nierówny, wykończenie niechlujne. Ale nie każdy jest krawcem, żeby dostrzec takie rzeczy.
Krawcowa uzasadni swoje zdanie i może nim obrzydzić kobietom kieckę.

Tak samo może zniechęcić czytelników do książki krytyk literacki. Dlatego bardzo ważne są opinie zwykłych ludzi.
Gdybyśmy polegali tylko na zdaniach krytyków, to dziewięćdziesiąt procent sztuki pozostałaby bez odbiorców. Co gorsza, nudzilibyśmy się sromotnie przy wielkich dziełach uznanych, stworzonych według standardów na piękno.

Osobiście rzadko się sugeruję opinią krytyków. Jeżeli już, to tylko po to, żeby sprawdzić czy ich zdanie pokrywa się z moim.
Nie muszę być specem w dziedzinie, żeby mieć prawo do wypowiedzi na jej temat.
Człowiek ma jakiś tam gust i nim się kieruje w wyrażaniu zdania.

22 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2014-10-25 21:50:17)

Odp: Krytyka laika

Każdy odbiera sztukę SUBIEKTYWNIE. Nawet ekspert. Nawet mając wykształcenie w tym kierunku nigdy nie będzie zdolny do maksymalnie obiektywnej oceny dzieła, bo jest tylko człowiekiem i nie jest w stanie stanąć obok siebie samego, zapomnieć na chwilę o całym bagażu doświadczeń, który go ukształtował, oraz stanąć obok zmysłów, którymi tę sztukę odbiera- a każdy jest wrażliwy w innym stopniu - chodzi mi tu zarówno o wrażliwość emocjonalną, jak i wrażliwość na odbierane bodźce- wzrokowe, słuchowe itd...

Nawet w czasopismach muzycznych, w których jednym z głównych działów są recenzje płyt, autorzy tych recenzji są osobami, które znają się na tym gatunku. "Siedzą w tym", są osłuchani w setkach płyt, znają historię gatunku. Czy to znaczy, że ich ocena jest JEDYNIE SŁUSZNA? Jak najbardziej nie! Recenzje nie są żadną wyrocznią, szczególnie, że jeśli weźmiemy dwa różne czasopisma (a czasem nawet w jednym czasopiśmie niektóre płyty bywały oceniane przez kilku recenzentów), zobaczymy, że wiele ocen się różni. Czasem nawet diametralnie. I w takim razie, jeśli to specjaliści są obiektywni, no to któremu z nich mamy zaufać? Który jest tym prawdziwym i nieomylnym? To pokazuje, że NIE MA obiektywnych specjalistów w dziedzinie sztuki. A recenzje nie są żadną wyrocznią, jedynie mogą stanowić swojego rodzaju wskazówkę dla słuchaczy, że o! ta płyta MOŻE mi się spodobać, bo to chyba takie klimaty, jakie mi odpowiadają. Ale równie dobrze może się okazać, że ta płyta mi się kompletnie nie podoba. I co, ja nie mam racji, że mi się płyta nie podoba? Nie ma czegoś takiego, jak racja w sztuce... Nie ma czegoś obiektywnie dobrego/ złego, nawet wśród specjalistów nie ma w tym temacie jednomyślności...

23

Odp: Krytyka laika
Vian napisał/a:

Raczysz, waćpan, żartować!
Po pierwsze kiedy czytasz recenzję Jana Bąkowicza na portalu XXX, to skąd wiesz, czy on ma "specjalistyczną wiedzę o sztuce", czy nie ma? Przecież nie ma specjalnych "szkół krytyków", są ludzie, którzy się pasjonują filmem, teatrem, muzyką i recenzują z pasji, a są zapewne tacy, co by woleli być aktorami, reżyserami, pisarzami, ale im nie wyszło, więc recenzują cudze książki. Są wykształceni w danym kierunku i niewykształceni, którzy po prostu dobrze się znają na temacie.

Co to w ogóle znaczy "specjalistyczna wiedza o sztuce"? Jak sądzisz, kto lepiej napisze o powiedzmy płycie zespołu Meshuggah - osoba wykształcona muzycznie, która ukończyła klasę fortepianu z wyróżnieniem, ale która z metalu zna jedynie Black Sabbath, czy naturszczyk, pasjonat metalu, który przesłuchał setki i tysiące metalowych płyt? Ja obstawiam tego drugiego.

I na czym de facto polega ta "odpowiedzialność krytyka"? Jeśli namaluję obrazy, krytycy mnie objadą za mój wernisaż, a ja uznam, że niesłusznie, to co - pozwać ich mogę i odszkodowanie dostanę? A rozsądzi nas jeszcze wyższy krytyk?

No przepraszam cię bardzo, ale jak ty wierzysz, nomen omen, bezkrytycznie jakiemuś krytykowi-amatorowi, to już twoja sprawa big_smile
Nie każdy, kto się kryryką zajmuje jest krytykiem, tak samo jak nie każdy, kto złapie za pędzel od razu staje się malarzem.

Do nieznanych krytyków podchodzi się z rezerwą, tak samo jak nie okrzykuje się objawieniem stulecia pisarza, który wydał ledwie swój pierwszy zbiór opowiadań.

Dobry krytyk jest jak wino - albo z czasem kwaśnieje, albo nabiera głębi smaku wink a jeżeli ktoś gustuje tylko w beaujolais nouveau to już jego sprawa ;P

A co do drugiej sprawy - ktoś, kto ma wykształcenie muzyczne, a co za tym idzie - prawdopodobnie i dobry słuch może sobie poradzić całkiem dobrze z zespołem trash metalowym jak i ten naturszczyk, który pzesłucha tysiąc płyt bez głębszego zastanowienia.

A jeżeli będzie się umiał w temat zagłębić, to już inna bajka  - w i e d z a nie jest dostepna tylko i wyłącznie na uniwersytecie.

Z drugiej strony, żeby czyjejś opinii zaufać warto się najpierw tej wiedzy trochę przyjrzeć.



Ja na przykład mam kilku ulubionych dziennikarzy muzycznych - nie są oni stricte krytykami, ale ta branża z zasady o krytykę mocno się ociera - i kiedy pan X. czy Y. mówi, że płyta jest dobra i warto jej posłuchać, to wiem, że wiedzą co mówią.

I pewnie gdyby nie ci panowie, to do dziś nie miałabym pojęcia o takich nazwiskach jak Satriani czy Patitucci.

24

Odp: Krytyka laika
Olinka napisał/a:
Vian napisał/a:

Co Wy o tym sądzicie? Czy laicy mogą byc (relatywnie) obiektywnymi krytykami?

Każdy z nas ma prawo do wyrażenia własnego zdania na dany temat, to od innych zależy czy w ogóle, a jeśli tak, to na ile, będą się z naszą opinią liczyć.

Osobiście niezmiennie zadziwia mnie ocena dziedziny sztuki, jaką jest malarstwo, gdzie mi, laikowi, naprawdę trudno jest dostrzec dlaczego coś, co mi się zwyczajnie nie podoba i nawet nie chciałabym, aby wisiało w moim domu na ścianie (ze względów estetycznych), zyskało miano wielkiej sztuki. Za to naprawdę dobrze znając się na krawiectwie potrafię stwierdzić co jest dobrze wykonane od strony technicznej, co całkiem przeciętnie, a co byle jak, reszta jest kwestią gustu Moda też podobno jest sztuką wink.
Sądzę, że dokładnie tak jest z każdą dziedziną - jeśli coś jest trudne do wykonania, to laik nie doceni kunsztu, bo się na tym zwyczajnie nie zna, za to znawca już tak. To właśnie znajomość technik i możliwych, pojawiających się po drodze problemów, powoduje, że niektórzy z nas mogą być autorytetami w danym temacie, a inni nie bardzo. 

Edit: Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden przykład. Jakiś czas temu nie miałam bladego pojęcia o tańcu towarzyskim, dlatego patrząc na tańczącą parę mogłam mówić wyłącznie o esetycznych odczuciach i subiektywnym odbiorze, ale już tego tańca nieco "liznąwszy" zwracam uwagę na niuanse, których wcześniej zupełnie nie zauważałam. Obecnie już wiem o co w tym chodzi i co sprawia największą trudność, dlatego zachwycam się, że inni potrafią, a ja nie, choć przecież i ja, i oni, tańczymy. Wiem też, że osiągając kolejne stopnie wtajemniczenia zaczęłabym zauważać detale, których dziś jeszcze nie dostrzegam. Pomimo swojej niepełnej znajomości tematu, już teraz daję sobie prawo do głośnego wyrażania własnych, subiektywnych opinii opartych na poziomie wiedzy, jaki reprezentuję na tę chwilę. Kto mi zabroni? Nikt. Jednak dla kogoś, kto się na tańcu kompletnie nie zna, moja opinia będzie w miarę cenna, za to dla sędziego tańca przypuszczalnie absolutnie bez znaczenia.

Może dlatego się różnimy, Vian, w podejściu do przyznawania sobie prawa do publicznej oceny wartości dzieła, bo ja nie ufam publikowanym (zwłaszcza w Internecie) ocenom kogoś, kogo nie poznałem od strony jego kompetencji w tym zakresie.
Oczywiście, nie ma "szkół dla krytyków", tak samo, jak nie ma szkół dla "wróżek" i różnej maści "jasnowidzów", a jednak tysiące ludzi wierzą w te brednie o ich nadnaturalnych mocach.
Staram sie poznać "dossier", że się tak wyrażę, osoby, która publikuje recenzję.
Poza tym trzymam się grupy uznanych krytyków, których wiem, że są uprawnieni do wydawania sądów, bo czytam lub słucham ich od lat.
Porównuję recenzje spektakłu tetralnego, filmu lub książki publikowane przez, conajmniej, kilku krytyków, w periodykach kulturalnych, prasie, telewizji.
Na tej podstawie wyrabiam sobie zdanie o wartości danego dzieła.
Jeśli opinie te pokrywają się, różniąc się jedynie nieistotnymi szczegółami, uznaję, że jest dobre albo złe.
Jeżeli po obejrzeniu lub przeczytaniu stwierdzam, że mnie się podoba lub nie, wynika to, jak słusznie zauważyłaś, z mojego gustu ale też poziomu wyrobienia estetycznego.

Odniosłem nieprzyjemne wrażenie ,Vian, że dzielisz recenzentów na "swoich" i "onych". Ci "oni", to właśnie nieudaczni, Twoim zdaniem, reżyserzy, pisarze aktorzy, śpiewacy , etc., jak, wypisz  wymaluj, grany przez Królikowskiego krytyk filmowy z "Superprodukcji", ktory miażdży recenzjami kolejne filmy, a sam nie potrafi poprowadzić aktorów.
Ci "swoi" zaś to Ci, ktorzy pasją i poznaniem twórczości w danej dziedzinie sztuki zasługują na to, by brać pod uwagę ich spojrzenie na jakość dzieła.
Tylko dlaczego nie publikują swych ocen
podobnie, jak ich nieudaczni "koledzy"?
Bo jednak, moim zdaniem, podstawy warsztatu trzeba mieć, poprzez, między innymi kierunkowe wykształcenie z dziedzin obejmowanych krytyką.
A ostatni akapit Twojej wypowiedzi zadziwił mnie wręcz.
Przecież jesteś inteligentnym człowiekiem i doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że chodziło mi o poczucie etyki zawodowej i odpowiedzialność  moralną za słowa "za" lub "przeciw" przed nami, widzami, słuchaczami i czytelnikami.
Twórca zaś, publikując swoje dzieło liczy się z tym, że równocześnie poddaje je ocenie, która może być diametralnie różna od jego własnej.

Pozdrawiam.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Krytyka laika

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024