Daj mi czas... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Daj mi czas...

Witam, mam na imię Dawid i mam 25 lat, jestem w 5 letnim związku. Kocham swoją kobietę z całego serca, robiłem i nadal zrobiłbym dla niej wiele. Zawsze przy niej byłem, kiedy mnie potrzebowała, pomagałem jak tylko mogłem. Miałem trochę żal, że ona nie dawała mi tego samego. Nigdy nie pyta jak było w pracy, czemu mam gorszy  humor itp. Nieraz musiałem sam się wygadać, gdy coś mnie gnębiło, ale jakoś sobie z tym radziłem.  Rozmawialiśmy często o naszym dalszym życiu tzn o ślubie, dziecku, wspólnym mieszkaniu, co bardzo mnie cieszyło, jednak zawsze po pewnym czasie pojawiały się jakieś wymówki. Różnie między nami bywało, czasami się kłóciliśmy, często wysłuchiwałem różnego rodzaju pretensje, ale jakoś zawsze próbowałem dojść do porozumienia, chociaż niejednokrotnie słyszałem słowa : "jak coś Ci nie pasuje to mnie zostaw". Jeszcze miesiąc temu byliśmy na tygodniowych wakacjach, mieliśmy super mieszkanie i spędziliśmy naprawdę udany czas w Tatrach. Wczoraj rano dostałem smsa, że to koniec. Natychmiast pojechałem z nią porozmawiać. Usłyszałem, że moja ukochana nie wie czy mnie kocha i czy nie jest to czasem przyzwyczajenie a także żebym jej dał 2-3 tyg czasu. Wieczorem się upiła, dziś również imprezuje z koleżankami. Jest mi bardzo ciężko i przykro, jestem załamany, bo nie chce jej stracić. Przypominają mi się te piękne chwile z nią spędzone. Może nie zawsze byłem idealny, może to moja wina, nie wiem sam. Zastanawiam się czy ona naprawdę mnie kochała, lub nadal kocha. Mam mętlik w głowie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Daj mi czas...

Nie obwiniaj siebie, to jej decyzja. Jeżeli nie zrobiłeś nic w ostatnim czasie co skłoniło ją do takiej decyzji to nie obarczaj siebie. Daj jej czas, nie naciskaj. Mi wygląda na to, że się nie wyszalała. Chciała "poczuć" życie jak za młodu, bez zobowiązań i stateczności. Może się mylę. Daj jej pomyśleć. A Ty zajmij się czymś !

3

Odp: Daj mi czas...

Może masz racje. Często miała do mnie pretensje, że nie zabiorę jej na dyskotekę, ale mnie to nie bawi. Wolałem wyjście do kina, czy pubu. Ostatnio wychodziła z domu nawet na zakupy, czy do lekarza bardzo prowokacyjnie ubrana (głęboki dekolt, wysokie szpilki). Trochę mnie to denerwowało, bo mnóstwo facetów ją podrywało. Co według Ciebie powinienem zrobić? Poczekać aż sama się odezwie? Chce o nią powalczyć i boję się, że jeśli ja nie zrobię co tylko będę mógł to ją stracę. Jeśli wpadnie w wir koleżanek imprezowiczek to szybko o mnie zapomni:(

4

Odp: Daj mi czas...

Hm, czyli sugerujesz, że ona ma się wyszaleć, spróbować wolności, być może eksperymentowania z innymi i wtedy wrócić, jak stwierdzi, że miała ostoję duchową w obecnym chłopaku? Hm... Dla mnie to nie brzmi dobrze. Owszem, daj jej czas na przemyślenie, na zatęsknienie, ale nie oddalaj się za bardzo bo możesz już nie wrócić.

5

Odp: Daj mi czas...

Jeśli wpadnie w wir koleżanek imprezowiczek to szybko o mnie zapomni:(

To faktycznie, skoro już masz takie obawy, to bardzo jej na tobie musiało zależeć..
Sorry, ale wygląda na to, że średnio (delikatnie mówiąc)

6

Odp: Daj mi czas...

Miałem nadzieję, że ona to przemyśli, zadzwoni, napiszę, będzie chciała jeszcze raz poważnie porozmawiać, jednak dziś to nie nastąpiło. Nie chce z nikim z moich przyjaciół o tym rozmawiać, bo jest mi wstyd, że daję się tak traktować.

7

Odp: Daj mi czas...

Ty nic nie zrobisz, przecież jej nie zmusisz do związku. Ale jeżeli dziewczyna zaraz po tym jak ogłosiła Ci chęć przerwy imprezuje to zastanów się czy jest Ciebie warta. Nie dopasowaliście się względem oczekiwań i temperamentu. Jak mówią miłość to nie wszystko!

8

Odp: Daj mi czas...

Naraz zajmij sie swoim zyciem. Jesli wroci to fsjnie, a jesli nie wroci to znaczy ze nie byliscie sobie pisani. Life is brutal.

9

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Miałem nadzieję, że ona to przemyśli, zadzwoni, napiszę, będzie chciała jeszcze raz poważnie porozmawiać, jednak dziś to nie nastąpiło. Nie chce z nikim z moich przyjaciół o tym rozmawiać, bo jest mi wstyd, że daję się tak traktować.

Po pięciu latach zrobiła sobie przerwę w sytuacji, gdy już wcześniej nie miałaby nic przeciwko, gdybyś ją zostawił?
Zresztą, praktycznie od początku związku mijaliście się we własnych oczekiwaniach, co do przyszłości.
Moim zdaniem, już po Waszym związku, a jej "przerwa", to zawoalowane "Nie kocham cię, odchodzę, a ty  rób, co chcesz, mam to gdzieś".
Dla samego siebie, powinieneś tak to przyjąć i nie szukać z nią kontaktu.
Zdajesz sobie sprawę, że skamleniem o miłość tracisz poczucie godności, więc tym łatwiej powinieneś zrozumieć, że najlepszym wyjściem dla Ciebie jest przejście nad związkiem z tą kobietą do porządku dziennego.

10

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Witam, mam na imię Dawid i mam 25 lat, jestem w 5 letnim związku. Kocham swoją kobietę z całego serca, robiłem i nadal zrobiłbym dla niej wiele. Zawsze przy niej byłem, kiedy mnie potrzebowała, pomagałem jak tylko mogłem. Miałem trochę żal, że ona nie dawała mi tego samego. Nigdy nie pyta jak było w pracy, czemu mam gorszy  humor itp. Nieraz musiałem sam się wygadać, gdy coś mnie gnębiło, ale jakoś sobie z tym radziłem.  Rozmawialiśmy często o naszym dalszym życiu tzn o ślubie, dziecku, wspólnym mieszkaniu, co bardzo mnie cieszyło, jednak zawsze po pewnym czasie pojawiały się jakieś wymówki. Różnie między nami bywało, czasami się kłóciliśmy, często wysłuchiwałem różnego rodzaju pretensje, ale jakoś zawsze próbowałem dojść do porozumienia, chociaż niejednokrotnie słyszałem słowa : "jak coś Ci nie pasuje to mnie zostaw". Jeszcze miesiąc temu byliśmy na tygodniowych wakacjach, mieliśmy super mieszkanie i spędziliśmy naprawdę udany czas w Tatrach. Wczoraj rano dostałem smsa, że to koniec. Natychmiast pojechałem z nią porozmawiać. Usłyszałem, że moja ukochana nie wie czy mnie kocha i czy nie jest to czasem przyzwyczajenie a także żebym jej dał 2-3 tyg czasu. Wieczorem się upiła, dziś również imprezuje z koleżankami. Jest mi bardzo ciężko i przykro, jestem załamany, bo nie chce jej stracić. Przypominają mi się te piękne chwile z nią spędzone. Może nie zawsze byłem idealny, może to moja wina, nie wiem sam. Zastanawiam się czy ona naprawdę mnie kochała, lub nadal kocha. Mam mętlik w głowie.

Znudziła jej się rutyna, ona chce jeszcze poszaleć zanim się ustatkuje, czuje się ograniczona przez Ciebie, dla niej to jeszcze nie ten czas, mijacie się, stąd też zapewne jej zmiany w uczuciach.  Ty chcesz czegoś innego, niż ona i Wam nie po drodze,a tego na chwilę obecną nie pogodzicie, bo każde z Was będzie czuć się jak w klatce.

11

Odp: Daj mi czas...

Po pierwsze dorośli ludzie się tak nie zachowują, pomijam już fakt, że po 5-letnim związku nie zostawia się kogoś tak ot poprzez sms-a.

Moim zdaniem ona poznała kogoś innego a ten czas jest jej potrzebny po to, żeby zobaczyć czy coś z tego będzie. Jeśli się okaże że to pomyłka to wróci do Ciebie. Taka jest oczywiście moja opinia.

Wiesz co...szkoda na taką osobę czasu. W małżeństwie też będzie robiła sobie przerwy...dla odpoczynku i zastanowienia... Zupełnie bez sensu.

Przemyśl sprawę czy rzeczywiście jest o kogo walczyć i czy chcesz z nią być.

12

Odp: Daj mi czas...

Wiesz przykro mi to pisać, ale ona kompletnie szacunku do Ciebie nie miała, a Ty zbytnio o ten szacunek nie walczyłeś. Tobie było przykro, że ona się mało Tobą interesowała?! To Ty powinieneś myśleć o odejściu od niej, a nie ona! Ty się starałeś, na głowie stawałeś, by było jej jak najlepiej, a ona nic. Lecz prawda jest taka, że jej na to pozwalałeś (i nadal to robisz). A dowód jej zlekceważenia Ciebie pokazała w ostatni dzień związku, informując Cię telefonicznie że to koniec. Widać ile dla niej te 5 lat znaczyły i jak były dla niej ważne. No i jeszcze te imprezy...
Chłopie błagam Cię: zejdź na ziemię i zacznij się szanować.

13

Odp: Daj mi czas...

Wiem, że upokarzam się prosząc ją o miłość. Ciężko mi po tylu latach spędzonych razem. Jest mi żal, że mnie tak potraktowała. Gdy mówiła o wspólnym mieszkaniu, małżeństwie, dziecku to kłamała? Ja brałem sobie to wszystko do serca i trudno tak nagle pozbyć się tych uczuć, oraz wspomnień. Dziś jej napisałem czy jest jej lepiej beze mnie. Odpisała, że na dzień dzisiejszy tak i żebym dał jej 3 tyg czasu. Sam nie wiem co mam w tym czasie robić.

14

Odp: Daj mi czas...

Jeśli dojdzie do tego, że się rozstaniemy to ciężko będzie mi się z tym pogodzić. Wiem, że to forum dla kobiet, ale muszę to napisać. Za nic nie mogę Was zrozumieć. Często mówi się, że to facet zdradza, źle traktuje kobietę, oszukuje, kłamie. Może ja mam po prostu złe doświadczenia, ale to co widzę wokół, przeraża mnie. Kobieta zawsze może więcej, jeśli flirtuje z innym to nie jest nic złego a jeżeli to jej partner spotka przypadkowo na ulicy koleżankę i normalnie z nią porozmawia, to od razu jest powód do kłótni. Jeśli np kolega z pracy powie jej kilka komplementów to natychmiast zaczynają się pretensje, a nowy adorator staje się ideałem mężczyzny. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma osobami i każdy ma podobny problem. To kobiety zdradzają, okłamują, na końcu zostawiają, traktują swoich facetów jak śmieci. My też mamy uczucia. Po co składać obietnice, których nie jest się w stanie dotrzymać. Rozumie rozpad związku, gdzie jedna z osób całkowicie się przestała angażować, nie wspominając o patologi, gdzie występuję przemoc, alkoholizm, ale nie rozumie tego jak można zostawić osobę , która oddałaby za swoją drugą połówkę życie. Jak pisałem wcześniej, chciałbym związku opartego na zaufaniu, przyjaźni, by druga osoba była zawsze przy mnie w tych trudniejszych, oraz szczęśliwych chwilach, żeby mnie wysłuchała. Każdy się kłóci, ale przecież większość sporów można rozwiązać na drodze pokojowej. Czy istnieją jeszcze takie kobiety?

15

Odp: Daj mi czas...

Bredzisz w oparach opiatów nieodwzajemnionego uczucia.

Uogólnienia i myślenie przez pryzmat ofiary i cierpiętnika. Pełno jest normalnych, zdrowych kobiet pragnących dojrzałego związku, ale trzeba na siebie trafić. Twoja nie była ci pisana widocznie i tyle.
Nie dorabiaj ideologii zaraz do wszystkich kobiet i związków, bo popadasz w paranoję.

Moja rada: Zanim następnym razem będziesz chciał "oddać za kogoś życie", zwłaszcza jeśli ta osoba już od jakiegoś czasu oddala się od Ciebie emocjonalnie lub olewa- walnij baranka o ścianę. Takie słowa to hasło wywoławcze każdego współuzależnionego.
Zatraciłeś się w swojej wizji waszego związku i tej kobiety, których już dawno nie ma, a Ty przegapiłeś moment rozpadu.
Jak to się mówi, w takich momentach wygrywa ten, kto pierwszy opuści statek wink

16

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Jeśli dojdzie do tego, że się rozstaniemy to ciężko będzie mi się z tym pogodzić. Wiem, że to forum dla kobiet, ale muszę to napisać. Za nic nie mogę Was zrozumieć. Często mówi się, że to facet zdradza, źle traktuje kobietę, oszukuje, kłamie. Może ja mam po prostu złe doświadczenia, ale to co widzę wokół, przeraża mnie. Kobieta zawsze może więcej, jeśli flirtuje z innym to nie jest nic złego a jeżeli to jej partner spotka przypadkowo na ulicy koleżankę i normalnie z nią porozmawia, to od razu jest powód do kłótni. Jeśli np kolega z pracy powie jej kilka komplementów to natychmiast zaczynają się pretensje, a nowy adorator staje się ideałem mężczyzny. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma osobami i każdy ma podobny problem. To kobiety zdradzają, okłamują, na końcu zostawiają, traktują swoich facetów jak śmieci. My też mamy uczucia. Po co składać obietnice, których nie jest się w stanie dotrzymać. Rozumie rozpad związku, gdzie jedna z osób całkowicie się przestała angażować, nie wspominając o patologi, gdzie występuję przemoc, alkoholizm, ale nie rozumie tego jak można zostawić osobę , która oddałaby za swoją drugą połówkę życie. Jak pisałem wcześniej, chciałbym związku opartego na zaufaniu, przyjaźni, by druga osoba była zawsze przy mnie w tych trudniejszych, oraz szczęśliwych chwilach, żeby mnie wysłuchała. Każdy się kłóci, ale przecież większość sporów można rozwiązać na drodze pokojowej. Czy istnieją jeszcze takie kobiety?

Sarmato, nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego wora, bo to niesprawiedliwe.
Rozumiem, że przemawia przez Ciebie gorycz porzuconego, ale tak nie można.

Co do Twojej byłej (bo, moim zdaniem, można ją tak nazywać)?
Niestety, nie wszystkie związki mają przed sobą przyszłość typu "żyli długo i szczęśliwie".
Nie wiem, jak byś oceniał postępowanie tej kobiety, faktów nie zmienisz.
Nie kocha Cię, "przerwa" służy jej po temu, by szukać czegoś (czytaj: kogoś) nowego.
Przez jakiś czas będzie Cię zwodzić, przedłużać przerwę, aż znajdzie lub - o ile już nie znalazła, upewni się, co do tego "nowego".
A choćby wróciła do Ciebie po tych "3 tygodniach", jak wyobrażasz sobie życie z nią, skoro wiesz, że Cię nie kocha?
I na jak długo wróciłaby? Do następnej "przerwy"?

Ułożyłeś sobie w głowie wizję życia z nią, ignorując od dawna jej sygnały, że do siebie nie pasujecie i jej to nie odpowiada.
To co zakładała na początku Waszego związku, szybko zrewidowało życie z Tobą.

Powtórzę za Dantem "Porzuć wszelką nadzieję..."
Im szybciej, tym lepiej.
Ponuro to wszystko brzmi, ale taka bywa ta nasza rzeczywistość.
Przykro mi.

Pozdrawiam.

17

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Jeśli dojdzie do tego, że się rozstaniemy to ciężko będzie mi się z tym pogodzić. Wiem, że to forum dla kobiet, ale muszę to napisać. Za nic nie mogę Was zrozumieć. Często mówi się, że to facet zdradza, źle traktuje kobietę, oszukuje, kłamie. Może ja mam po prostu złe doświadczenia, ale to co widzę wokół, przeraża mnie. Kobieta zawsze może więcej, jeśli flirtuje z innym to nie jest nic złego a jeżeli to jej partner spotka przypadkowo na ulicy koleżankę i normalnie z nią porozmawia, to od razu jest powód do kłótni. Jeśli np kolega z pracy powie jej kilka komplementów to natychmiast zaczynają się pretensje, a nowy adorator staje się ideałem mężczyzny. Rozmawiałem na ten temat z kilkoma osobami i każdy ma podobny problem. To kobiety zdradzają, okłamują, na końcu zostawiają, traktują swoich facetów jak śmieci. My też mamy uczucia. Po co składać obietnice, których nie jest się w stanie dotrzymać. Rozumie rozpad związku, gdzie jedna z osób całkowicie się przestała angażować, nie wspominając o patologi, gdzie występuję przemoc, alkoholizm, ale nie rozumie tego jak można zostawić osobę , która oddałaby za swoją drugą połówkę życie. Jak pisałem wcześniej, chciałbym związku opartego na zaufaniu, przyjaźni, by druga osoba była zawsze przy mnie w tych trudniejszych, oraz szczęśliwych chwilach, żeby mnie wysłuchała. Każdy się kłóci, ale przecież większość sporów można rozwiązać na drodze pokojowej. Czy istnieją jeszcze takie kobiety?

Istnieją. Wczoraj miałem okazje też z takową pogadać - mowila ze wszystkie jej kolezanki zachowują się w ten sposób jaki opisujesz. Tylko ona jedna nie rozumie tego, jest inna, ale też nie walczy z wiatrakami. Po prostu tych lepszych jest mniej, lub zajęte po prostu.
Ale też tak z przekąsem - im ładniejsza tym bardziej szurnięta smile Co kto lubi?

18

Odp: Daj mi czas...
thepass napisał/a:

Ale też tak z przekąsem - im ładniejsza tym bardziej szurnięta smile Co kto lubi?

Z przekąsem, nie z przekąsem, jak się patrzę wokoło - coś jest (chyba?) "na rzeczy"... czyżby ładniejszym więcej "uchodziło"? bo ten UROK, ten CZAR ... wink

19

Odp: Daj mi czas...

oj uroda tu chyba nie ma nic do rzeczy, po prostu niektóre związki po pewnym czasie się wypalają. Może zabrakło wspólnych pasji, a może za bardzo wszystko było wspólnie robione i zaczęła się dusić w związku.

20

Odp: Daj mi czas...

Nic się nie wypaliło. Po prostu autor od dawna przestał się szanować. Wiesz autorze, kobieta też czasami musi poczuć, że może Ciebie stracić. Ona była pewna, że cokolwiek by nie zrobiła, Ty i tak nie odejdziesz. Zobacz: potrafiła nawet zostawić Cię przez telefon, a Ty nadal się o nią prosisz, nadal walczysz, pragniesz jej powrotu. A ona chodzi sobie na imprezy, nie wiadomo co na nich robi, bawi się i jest jej świetnie bez Ciebie, a Ty NADAL chcesz do niej wrócić. To jest nienormalne! Weź jej powiedz, że powrotu nie chcesz, że zachowuje się fatalnie, że potrafiła po 5 latach związku w ten sposób zerwać go, że przegieła na całej lini i straciła wszystko w Twoich oczach, a wróci po dwóch tygodniach do Ciebie! Bo Ty masz jej pokazać, że masz jaja i nie dasz się tak traktować. Nawet psa się tak nie traktuje!

21

Odp: Daj mi czas...

wiesz co jestem tak jak Ty gdy kocham, zależy mi wtedy jestem gotów na wszystko, człowiek się stara, martwi ogólnie chce kobiecie przychylić nieba. Jedna to doceni inna nie i będzie cie próbowała na ile może cie wykorzystać a gdy zobaczy że jesteś w jej mocy zacznie zachowywać się tak jak teraz bo wie że i tak od niej nie odejdziesz. Niektóre kobiety są wyrafinowane w tym co robią, uważają się za takie którego żaden facet nie zostawi a tu trzeba pokazać że masz jaja. Też miałem taki mały problem, kiedy powiedziałem dość i chciałem się rozstać to wtedy otrząsnęła się i chciała mnie zatrzymać no i przekonała mnie żebym dal ostatnia szansę. Na razie jest git ale poczekamy zobaczymy teraz inaczej do tego podchodzę. Moja rada? Zluzuj, zajmij się sobą, nie pisz do niej, nie dzwon, olej na razie chce 2-3 tyg niech ma choć wiem że po tak długim stażu ciężko jest od tak coś zmienić  w sobie, być obojętnym na to co robi ale pamiętaj nie rób z siebie idioty!!!! pozdro mordo

22

Odp: Daj mi czas...

Macie racje, przestałem się szanować. To ja zawsze prosiłem, starałem się, przepraszałem, chociaż wiedziałem, że to nie we mnie leży wina nieporozumień i kłótni. To ja dla niej zerwałem kontakty ze znajomymi (zlikwidowałem wszystkie portale społecznościowe), po to tylko żeby ona była szczęśliwa. Pomagałem jak tylko mogłem, a często nawet nie usłyszałem słowa dziękuję. Dziś postanowiłem, że nie będę się odzywał i to ona pierwsza napisała co porabiam. Wiem, że głupio robię, ale zapytałem ją czy tęskni. Odpisała mi, że trochę i znów kontakt się urwał. Ehh. Chciałem z kimś porozmawiać, dlatego założyłem post na tym forum. Dużo mi to pomogło. Muszę się  zgodzić z Myszeczka23, moja kobieta była zbyt pewna, że cokolwiek by nie zrobiła, ja i tak jej nie zostawię i miała racje.

23

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Macie racje, przestałem się szanować. To ja zawsze prosiłem, starałem się, przepraszałem, chociaż wiedziałem, że to nie we mnie leży wina nieporozumień i kłótni. To ja dla niej zerwałem kontakty ze znajomymi (zlikwidowałem wszystkie portale społecznościowe), po to tylko żeby ona była szczęśliwa. Pomagałem jak tylko mogłem, a często nawet nie usłyszałem słowa dziękuję. Dziś postanowiłem, że nie będę się odzywał i to ona pierwsza napisała co porabiam. Wiem, że głupio robię, ale zapytałem ją czy tęskni. Odpisała mi, że trochę i znów kontakt się urwał. Ehh. Chciałem z kimś porozmawiać, dlatego założyłem post na tym forum. Dużo mi to pomogło. Muszę się  zgodzić z Myszeczka23, moja kobieta była zbyt pewna, że cokolwiek by nie zrobiła, ja i tak jej nie zostawię i miała racje.

No, więc powoli przekonujesz się, że obojgu Wam nie po drodze.
Ona wciąż "poszukuje", ale też trzyma Ciebie "w odwodzie".
Dlatego co jakiś czas będzie będzie Cię mamić, że nie wszystko stracone tą rzekomą troską.
Uspokoiła się, bo potwierdziłeś, że wciąż jesteś na kolanach przed nią.
Gdy nie odezwiesz się, nie odpiszesz przez parę dni, znów "wypuści sondę".
Skoro łudzisz się w dalszym ciągu,
zrób eksperyment, masz w końcu te "daj mi trzy tygodnie".
Zagraj twardziela, zawieś wszelkie kontakty.
I tak nic więcej zrobić nie możesz.
Stawiam dobrego Guinnes'a, że będzie bomardować Cię sms-ami, dzwonić.
Bo poczuje, że wymykasz się jej, a ona jeszcze nie dostała tego, co chce.

Pozdrawiam.

24

Odp: Daj mi czas...

marios34 nie ma kobiet wyrafinowanych. Są tylko kobiety, które dostały pozwolenie na takie zachowanie! Nikt się nie rodzi tylko zły, lub tylko dobry. I wielkim błędem jest patrzeć na to w ten sposób, że facet jest cudowny, wspaniały, nieba przychyli, a kobieta to ta zła,która nie docenia! Nie! Bo ja też bym nie potrafiła docenić faceta, który się nie szanuje. Więc trzeba to wziąć pod uwagę, bo takie kategoryzowanie ludzi jest dość krzywdzące.

Drogi autorze: jak sam widzisz Twoja dziewczyna potrafi się pierwsza do Ciebie odezwać, więc musisz przestać być taką ciepłą kluchą, tylko weź się w garść, bo na sentymenty jej nie weźmiesz. Powodzenia.

25

Odp: Daj mi czas...
Myszeczka23 napisał/a:

marios34 nie ma kobiet wyrafinowanych. Są tylko kobiety, które dostały pozwolenie na takie zachowanie! Nikt się nie rodzi tylko zły, lub tylko dobry. I wielkim błędem jest patrzeć na to w ten sposób, że facet jest cudowny, wspaniały, nieba przychyli, a kobieta to ta zła,która nie docenia! Nie! Bo ja też bym nie potrafiła docenić faceta, który się nie szanuje. Więc trzeba to wziąć pod uwagę, bo takie kategoryzowanie ludzi jest dość krzywdzące.

Drogi autorze: jak sam widzisz Twoja dziewczyna potrafi się pierwsza do Ciebie odezwać, więc musisz przestać być taką ciepłą kluchą, tylko weź się w garść, bo na sentymenty jej nie weźmiesz. Powodzenia.

No i z tego wynika że nie ma gwałcicieli. Są tylko kobiety, które pozwolą się zgwałcić wink
To bad, że jednak tak to nie działa. Jesteś złą osobą to jesteś Ty, a nie dlatego że ktoś Cie do tego "zmusił" o matko, nie szanując się.

26

Odp: Daj mi czas...

Thepass Twój przykład jest bardzo kiepski. Wyobraź sobie, że gdybym ja się dowiedziała, że mój kandydat na chłopaka ma skłonności do młodych dziewczynek, to bym się z nim nie związała, serio.:)
A autor chyba od początku zauważył charakter swojej dziewczyny i go tolerował. Pewnie twierdził:"zołza, ale ją kocham." No i ma teraz tą swoją zołzę.

27 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-23 23:38:45)

Odp: Daj mi czas...
Myszeczka23 napisał/a:

Thepass Twój przykład jest bardzo kiepski. Wyobraź sobie, że gdybym ja się dowiedziała, że mój kandydat na chłopaka ma skłonności do młodych dziewczynek, to bym się z nim nie związała, serio.:)
A autor chyba od początku zauważył charakter swojej dziewczyny i go tolerował. Pewnie twierdził:"zołza, ale ją kocham." No i ma teraz tą swoją zołzę.

Kiepskie to jest założenie, że coś jest na pewno, że zauwazył i że się ludzie nie zmieniają wink
Ona mogła w trakcie stracic do niego szacunek, fochać bo np nie umiała zerwać/nie umiała "wymusić" tego czego chce, czyli w momencie kiedy nawet nie było jego winy. Ile takich przypadkow jest? Mnostwo.
Z jednej strony uwazasz, ze to kto jaki jest jest zalezy od nas (czyli jak jest zły, to sie nie szanujemy) to pewnie wlasnie wierzył ze sie dzieki niemu zmieni - kobiece myslenie ;0 a raczej ludzi z niską samoooceną i uzalezniajacych od 2 osoby. Czyli bedzie dobry, to ona tez bedzie dobra.

28

Odp: Daj mi czas...
sarmatadumny napisał/a:

Macie racje, przestałem się szanować. To ja zawsze prosiłem, starałem się, przepraszałem, chociaż wiedziałem, że to nie we mnie leży wina nieporozumień i kłótni. To ja dla niej zerwałem kontakty ze znajomymi (zlikwidowałem wszystkie portale społecznościowe), po to tylko żeby ona była szczęśliwa.

A co ma piernik do wiatraka? Aby poczuć się szczęśliwą wymagała od Ciebie zerwania kontaktu z innymi? Przecież to ABSURD!

Stary, posłuchaj mnie. Wiem, że ciężko ale musisz zapomnieć o niej. Zostałeś upokorzony, wykorzystany, przez nią potraciłeś kontakty ze znajomymi a koniec końców zerwała PRZEZ TELEFON(!!!)

Rozumiem, miłość, wspomnienia, ciężko się będzie pozbierać, ale w końcu się pozbierasz, przejdzie Ci.

Cała Twoja godność mężczyzny została zdeptana przez jedną osobę, sam na to pozwoliłeś, ale teraz nie pozwól żeby poza godnością zabrano Ci jaja. Skoro ona imprezuje to zrób to samo, nawróć kontakty, odetchnij trochę, zabaw się. To Ci pomoże zapomnieć.

Skoro jesteś taki och i ach, to na bank znajdziesz sobie kolejną kobietę, tym razem jednak patrz czy aby na pewno nie trafiła Ci się zołza jak ta wyżej opisana. Trzymaj się.

29

Odp: Daj mi czas...

Z jednej strony nie narzucac sie a z drugiej kazda rozlaka (zwlaszcza tego typu) to krok do wolnosci... Bo niby co ma sie zmienic? Przemysliwac i rozmawiac mozna bedac razem. Oj ludziska, jestescie bardzo naiwni i podatni na manipulacje.

30

Odp: Daj mi czas...

thepass ja podejrzewam, że on chyba właśnie myślał, że ona się wkońcu zmieni, tylko on jej nie dał powodu do tych zmian. Robił wszystko co ona chciała, mogła być zła, mogła go krzywdzić, mogła zachowywać się jak egoistka i  uchodziło jej to płazem. Więc zamiast siebie to wolała zmienić związek.:)

31 Ostatnio edytowany przez Zbyrek (2014-10-28 04:23:35)

Odp: Daj mi czas...

Współczuje ci stary mój 4 letni związek skończył sie 2 dni temu tez założyłem temat sam nie wiem z tego co napisałeś czy to jej chwilowa załamka czy porostu zrobiła to co moja z nudziło sie jej to wszystko czuje monotonie i i chce czegoś nowego ..strasznie jest to przykre moja twoja i wiele innych  polówek powinny wiedzieć ze lamia serca i jeżeli nie chciały tego związku powinny w niego nie wchodzić zastanów sie czy na pewno chcesz z nią być bo jak raz to zrobiła nawet jak wrócicie do siebie to może się powtórzyć ... takjak u mnie z jednej strony chce zeby wróciła żebym mógł ja przytulic tak mocno jak nigdy i pocałować.. ale z 2 czy to jest warte?jeśli maja sprawić nam ten bul jeszcze raz? zaczynam się bać tego życia hmm

32

Odp: Daj mi czas...
Myszeczka23 napisał/a:

thepass ja podejrzewam, że on chyba właśnie myślał, że ona się wkońcu zmieni, tylko on jej nie dał powodu do tych zmian. Robił wszystko co ona chciała, mogła być zła, mogła go krzywdzić, mogła zachowywać się jak egoistka i  uchodziło jej to płazem. Więc zamiast siebie to wolała zmienić związek.:)

To jest właśnie "dojrzałe" podejście do związku: "Szukam sobie tatuńcia albo mamuńci, którzy mnie wychowają i naucza jak się zachowywać w związku, bo jak nie to mogą się po mnie spodziewać najgorszego świństwa, bo taka już jestem <wzrusza rączkami> sad"

Kop w tyłek z rozpędu i tyle -z takim podejściem do relacji się nie dyskutuje, ani nie wykazuje zrozumienia.
Od kiedy to osoba, która krzywdzi stawia warunki?

A jeśli ktoś musi stale czuć "bata" nad sobą żeby się jako tako przyzwoicie zachowywać w stosunku do partnera to po jaką cholerę z nim jest?

33

Odp: Daj mi czas...

Brak szacunku przejawiał się nie w tym że dawal z siebie wszystko, tylko że dawał to osobie która nie odwzajemniala jego uczuc.

autorze, twoja byla moim zdaniem po prostu nie kochala Cie tak samo, , walczyla ze soba ale jednak poczula ze to nie to.

sam piszesz ze nie dostawales od niej zainteresowania , uwagi.  autorze nic na siłe. byc moze kiedys jej podziekujesz ze odeszla bo znajdziesz kogos dla kogo bedziesz wazny.

34 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-10-28 19:00:59)

Odp: Daj mi czas...
Elle88 napisał/a:

...To jest właśnie "dojrzałe" podejście do związku: "Szukam sobie tatuńcia albo mamuńci, którzy mnie wychowają i naucza jak się zachowywać w związku, bo jak nie to mogą się po mnie spodziewać najgorszego świństwa, bo taka już jestem <wzrusza rączkami> sad"
Kop w tyłek z rozpędu i tyle -z takim podejściem do relacji się nie dyskutuje, ani nie wykazuje zrozumienia.
Od kiedy to osoba, która krzywdzi stawia warunki?
A jeśli ktoś musi stale czuć "bata" nad sobą żeby się jako tako przyzwoicie zachowywać w stosunku do partnera to po jaką cholerę z nim jest?

fanfantulipan napisał/a:

Brak szacunku przejawiał się nie w tym że dawal z siebie wszystko, tylko że dawał to osobie która nie odwzajemniala jego uczuc...
autorze, twoja byla moim zdaniem po prostu nie kochala Cie tak samo, , walczyla ze soba ale jednak poczula ze to nie to.
sam piszesz ze nie dostawales od niej zainteresowania , uwagi.  autorze nic na siłe. byc moze kiedys jej podziekujesz ze odeszla bo znajdziesz kogos dla kogo bedziesz wazny.

Śledzę ten wątek i przyznaję: jestem pod wrażeniem. Trafiliście (zacytowanymi wpisami) w sedno problemu...
Nie mam tu - ponad to - nic wiecej do napisania.
Chociaż nie, chciałbym zapytać Myszeczkę23 o wykładnię "szanowania się" faceta. Ot, chocby na przykładzie Autora...
"...błędem jest patrzeć..., że facet jest cudowny, wspaniały,...a kobieta to ta zła,która nie docenia! Nie! Bo ja też bym nie potrafiła docenić faceta, który się nie szanuje..."
Co znaczy "szanować się", by ...być DOCENIONYM? smile
W świetle sytuacji Autora - według mnie - takim "nieszanowaniem się" jest brak zasadzenia od samego początku ...wyżej wspomnianego kopa. smile

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024