"podrzucony" bratanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: "podrzucony" bratanek

Witam,
chciałabym prosić o opinię w sprawie, która denerwuje mnie od jakiegoś czasu. Mieszkam w domu jednorodzinnym w małej miejscowości. Mam zaadaptowane piętro, dom należy do rodziców. Mieszkamy tam z mężem i dwiema córkami - 5 lat i 3,5 roku. Oboje z mężem pracujemy, dzieci chodzą do przedszkola. O przeprowadzce na razie nie ma mowy, bo włożyliśmy dużo pieniędzy w remont i wyposażenie naszego lokum. Poza tym nie stać nas na wynajęcie mieszkania z naszych pensji. Po pracy lubię przyjść do domu i mieć święty spokój. Dzieci bawią się albo oglądają bajki, a ja w tym czasie gotuję, sprzątam, piorę itd. aż do przyjazdu męża z pracy. Potem  albo gdzieś razem jedziemy albo coś robimy na dworze. Problem ( być może dla innych to nie problem) tkwi w tym, że notorycznie bratowa 'podrzuca " do mamy swojego 2,5 letniego syna. On niby ma być na dole u mamy, ale zawsze tak naprawdę siedzi u n nas. I tak zamiast spokoju po pracy mam wrzaski, rozlewanie picia, rozwalanie jedzenia i zabawek. Do tego te wizyty trwają nawet do 20.00 a ja o 19.00 kąpię dzieci i szykuję do spania. Jak zwracam uwagę  mamie, że potrzebuję spokoju to jestem wyzywana od egoistek, obraża się na mnie i odgraża że nigdy już nie popilnuje mi dzieci jak ją poproszę. Moja postawa wypływa też pewnie częściowo z relacji z mamą. Synem brata zajmuje się od urodzenia, praktycznie bez przerwy. Po przedszkolu przywożą go do nas albo ona tam jedzie, bo jego rodzice wolą pracować na dwa etaty niż mu choć trochę czasu poświęcić. Jak urodziły się moje dzieci, to mama ani razu nie przyjechała na porodówkę, potem musiałam zrezygnować z pracy w urzędzie i przejść na wychowawczy. Teraz pracuję na stanowisku poniżej kwalifikacji, ale blisko domu i przedszkola. Przez rok zatrudniałam niańke, której płaciła 3/4 mojej pensji. Nie mogłam się pogodzić z tym, że siedzę w domu. a jak się urodził syn mojego brata, to jego rodzice z niczego nie musieli zrezygnować. Mają własny, dochodowy biznes, nienormowany czas pracy a i tak pomoc w postaci mam, ciotek z każdej strony. Wystarczy jeden telefon i już opieka nad dzieckiem jest. ja wszędzie moje dzieci ze sobą biorę, bo jak mam się zapytać czy ktoś przypilnuje i wysłuchiwać tysiąca wymówek, to mi się odechciewa. O narodzin dzieci ani razu nie wyszliśmy z mężem gdzieś wieczorem, bo nie mamy z kim ich zostawić. Nie chcę i nie mam zamiaru uczestniczyć w opiece nad bratankiem, bo mam tak dużo obowiązków, że  o godzinie 21.00 marzy mi się tylko spanie. Poza tym jak ktoś chce u  mnie tak przesiadywać, to powinien zapytać najpierw a nie obrażać się. Nie znoszę tej sytuacji, kiedy wracam z pracy, a tak już na mnie czeka bratanek.  I zamiast cos zjeść, napić się to zaczynam pokrzykiwać na dzieci, które od wejścia walczą o zabawki. wyznaję zasadę, że dom jest moją twierdzą i chcę mieć w nim spokój. Wydaje mi się, że nie żądam dużo. jak mówię mamie, że jestem zmęczona to ona mi wymyśla, że po czym to niby jestem zmęczona ? jak ona pracowała 20 lat temu to wtedy dopiero była zmęczona, a teraz ja wymyślam i jestem wredna. Proszę om opinię.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "podrzucony" bratanek

Mówisz jedno, robisz drugie. Stąd Twe zdanie jest lekceważone.

Przejdź do czynów. Nie chcesz opiekować się bratankiem? To poinformuj o tym wszystkich zainteresowanych, nie wpuszczaj go do domu, odprowadzaj do mamy, która zgodziła się opiekować nim. Czy będziesz wówczas słyszała negatywne uwagi o sobie? Pewnie tak. Tyle tylko, że wtedy będą one 'zasłużone'. Teraz też je słyszysz mimo tego, że bratanek jest pod Twoją opieką.

3 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-15 11:38:08)

Odp: "podrzucony" bratanek

Witaj,
Byłam w podobnej sytuacji.Z tym,że to były dzieci brata mojego męża.Mamy duże mieszkanie na wsi,na dole mieszkają moi teściowie,my przyjeżdżamy na weekendy i jesteśmy tam przez miesiąc wakacji.
Brat męża notorycznie podrzucał nam dzieci,mimo,że jego zona nie pracowała ale musiała w weekend posprzątać. Pod moją opieką dzieci bawiły się z moją córką,jadły nieraz śniadanie,ja czesałam dziecko brata,jadły obiad,kolację a nieraz i nocowały.
W wakacje tak samo- no bo przecież ja w wakacje mam wolne to dla mnie żaden problem.
Mój mąż uważał,że przesadzam.Ale dlatego,że on się dziećmi nie zajmował.
W te wakacje pracowałam,dojeżdżałam do pracy 25 km,wracałam ok 19 i naprawdę byłam zmęczona.Była żona tego brata postanowiła podrzucić dzieci do swojej  byłej synowej- no bo ona pracuje (!) i odbierać je w weekendy.
Wiadomo,że dzieci jak zwykle były u mnie a nie u babci.Mąż też miał już trochę dość bo musiała gotować i zajmować się dzieciakami.
Cały tydzień były u nas,w sobotę zabierała je mama a w niedzielę po południu znowu były u nas.Gwoli ścisłości- dzieci mają 8 i 14 lat więc spokojnie przez osiem godzin pracy mamy mogą zostać w domu.Ale mamusia nie gotuje a tu obiad trzeba by było zrobić,poza tym oszczędza na alimentach a jak dzieci cały tydzień są "na ludziach" to trochę można zaoszczędzić na jedzeniu,gazie i prądzie.

Zadzwoniłam więc do mamy dzieciaków i powiedziałam,że jak tak samo jak ona pracuję i codziennie przyjeżdżam na wieś by zająć się i pobyć z moim dzieckiem.W związku z tym nie zgadzam się by dzieci były cały czas u mnie.Jak najbardziej zapraszam je- mogą wpaść na kilka godzin ale bez nocowania.
I wiesz co się stało? Matka dzieci się do mnie nie odzywa, podobnie ich tatuś.
Ale mam to w nosie bo mam spokój.
Dzieciom podobno rodzice powiedzieli,że ja ich nie lubię i dlatego nie chcę ich widzieć.
Teściowa,która też miała dosyć ciągłego zajmowania się wnukami (żadne z rodziców nie wpadło na to by zrobić zakupy kobiecie ponad sześciesiecioletniej,która ma 5 km do sklepu a dzieci są wybredne),powiedziałam mi o tym a po tym jak wyjechaliśmy do naszego domu okazało się,że dzieci znowu przyjechały do babci a babcia udawała,że to nieprawda co mówiła do mnie - no bo syn je przywiózł i mógłby się obrazić.
W któreś tam święta pewnie dojdzie do jakiejś tam konfrontacji i nie zamierzam ukrywać tego,że teściowa codziennie mi narzekała,że ona już za stara by codziennie 24/24 zajmować się dziećmi.
Na razie nic z tym nie robię- rozkoszuję się spokojem,którego nie miałam od ośmiu lat:)
Wydaje mi się,że siostrze jakoś łatwiej powiedzieć,że nie możesz i nie chcesz się zajmować codziennie ich synem.Ale wiem- ten cudowny patent,że dziecko jest przecież u babci u mnie też długo działał:)
Czy rozmawiałaś z siostrą?
Może powiedz jej o tym i zgódź się na to,że na godzinkę,dwie ich dziecko będzie przychodziło do Was.Ale pod warunkiem,że jak Ty będziesz potrzebowała opieki nad swymi pociechami to ona także się nimi zajmie- np. w weekend.
U mnie niestety to nie działało. Kiedy mąż przyprowadził córkę na dwie godziny do brata ten zabrał je "na dwór" a potem na obiad do sąsiadki bo żona akurat miała sobotnie sprzątanie. Potem spędziły czas u sąsiadki a brat zmył się do swoich spraw.
Od tamtej pory zabierałam ze sobą córkę do pracy w soboty...

4 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-10-16 12:51:10)

Odp: "podrzucony" bratanek

mi jak podrzucają dzieci, to ja jestem sprytna, bo mówie idz marysiu do babci na dół i juz.
ale moje bratanki to jeszcze zajmą się moim, takim co ma 2 latka. wiec nie narzekam.
tzn dzieci brata mają po 10 lat,9 i 7 wiec sa duze i rozerwą malucha. on tez ma dosyc siedzeina bez dzieci i za nimi teskni.
nie są upierdliwe i są grzeczne. swoje juz przeszlam. tak jak mowicie gdy mialy 5 lat i 3,5. to byl bieg apacza wokół sracza. wspólne biegunki, ryki od rana,płacze, pretensje.
mialam ostatnio na imieninach 5 dzieci w wieku wlasnie takim i dalam rade.
ale gdy moja siostra sprowadzila dzieci od sąsiadów do zabawy i dzieciaki mnie wnerwiały to wiecie co zrobilam? 3 chlopaków biegało wokół domu, jeden zechcial pic to kazalam isc mu do duzego pokoju i powiedziec ze chce. obudzil siostre z drzemki popoludniej i ona straszine sie wkurzyla.
ale ja jestem bezczelna

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024