Witam, chcialabym zapytać Was o zdanie a moze ktos ma podobny przpyadek?
Prosze, przeczytajcie mój wpis do końca.
Nie wiem czy ma to cos do rzeczy, ale los tak chciał że jestem jedynaczką. Jednak rodzice nie rozpieszczali mnie jakoś cudownie jak to bywa w stereotypach. Uważam ze jestem normalną dziewczyną. Jakies 2 lata temu poznalam chlopaka 2 lata starszego ode mnie (ja mam aktualnie 21 lat a on 23, oboje studiujemy). Na poczatku w związku powiem szczerze, ze nie układało się nam jakoś rewelacyjnie, moze dlatego ze nie byliśmy do końca siebie pewni i nigdy wczesniej zadne z nas nie bylo w innym powaznym zwiazku. Moj chłopak był troche takim egoista, nie było miedzy nami jedności. Dopiero po czasie bycia razem zaczeliśmy sie lepiej dogadywać, zaczęła tworzyc sie miedzy nami duża więź. Aktualnie myślimy o tym zwiazku baardzo powaznie i mamy plany na przyszlosc. Ale do rzeczy...
Moze przesadzam albo jestem "inna" ale mój chłopak jest dla mnie tak opiekunczy ze az zastepuje mi mame, nie wiem troche jak to ujac w slowa. Nie mam pojecia czy robi on to bo tak chce czy moze specjalnie, ale przez to zaczynaja byc nieporozumienia. Moze podam kilka przykladow.
1) Byłam u niego pewnego dnia po zajęciach, powiedziałam ze wroce do domu sama i nie ma potrzeby zeby jechal ze mna autobusem, ja rozumiem gdyby to byl poczatek zwiazku ale my jestesmy ze soba już 2 lata... Oczywiscie doszlo do klotni ze ja nie chce.
2) idziemy na wesele, mam na sobie wygodne buty w których już kilka razu gdzieś byłam, on sie pyta, a gdzie buty na zmiane ja mówie ze ide w tych bo sa naprawde wygodne, poza tym innych nawet nie miałam, on twierdzi ze bez wygodnych butów dla mnie nie wyjdziemy z domu...
3) Spotykamy sie przykladowo po moich zajęciach na uczelni, on musi czekać na mnie pod drzwiami gdzie mam cwiczenia.
4) idziemy po miesci nagle zaczyna wiac zimny wiatr wieć mój chłopak oznajmia ze wracamy bo zaraz mnie owieje...
5) jestem chora i chciałabym pobyc w domu, wygladam wtefy fatalnie, wszystko mnie boli, ale on musi natychmiast do mnie przyjechac żeby byc przy mnie bo kiedy powiem ze nie to jest że ja go nie potrzebuje...
kiedy chce sie sprzeciwić w takim wypadku czuje sie on niechciany i jest mu przykro. Ale swoje zdanie w zwiazku mam bez obaw, tu chodzi bardziej o to ze on chce byc dla mnie taki dobry na siłe.
Powiem cos wiecej, moj chłopak jest taki tylko dla mnie, dla kolezanek, kolegów potrafi byc nawet chamski bo mówi ze mu na nich nie zalezy i żebym sie przyzwyczajala poniewaz śmie twierdzic ze kocha mnie bardziej nawet niż moi rodzice. Jest on osoba spokojna i delikatna ale w moim towarzystwie i mowi ze chce byc dla mnie jak najlepszy.
Ja cenie opiekunczych facetów i sama sie o niego martwie, jest dla mnie najważniejszy, ale czy to nie jest przesada?