Mam 18(za tydzien 19) lat i mieszkam w internacie. W tym roku do internatu wraz z pierszakami przybyla drugoklasistka. Po pewnym czasie zaczela mi sie podobac. Na dzien chlopaka dziewczyny przygotowaly przedstawienie. Jakies 10 dziewczyn spiewalo i tanczylo na scenie. Byla tez tam ona ale tylko przeczytala cos na poczatku z kartki a potem siedziala z boku. Pod koniec przedstawienia pomyslalem ze zyje sie tylko raz i wstalem z widowni poszedlem w podskokach na scene i zaczolem z nia tanczyc. Sala sie ozywila, dostalismy brawa, ogolem zrobilem furore z tej akcji. Potem namowilem wychowawco na zrobienie potancowki i jakies poltora godziny tanczylismy i sie wyglupialismy. W sumie to tylko ja sie wyglupialem
Poszlismy z tamtad do jej pokoju i zaczelismy rozmawiac, tylko rozmawiac. Opowiedziala mi o tym ze ja ojciec zostawil ja, ja jej o tym ze mi umar 6 lat temu. Wszystko pieknie szlo. Staralem sie schodzic na stolowke w tym samym czasie co ona. (na fejsie obczailem ze zerwala z chlopakiem). Tu pojawil sie on. Do naszego internatu przyszedl jakis 26 letni student medycyny na praktykach. Wydaje mi sie ze do niej zarywa. A moze szuka nowych znajomych. W kazdym badz razie zakolegowala sie z nim. on ma jeszcze tu byc przez 13 miesiecy wiec mi to raczej nie pasuje. Dodam tylko ze ona jest 2 lata mlotsza ode mnie. I tak zaczelismy jadac w trojke. W pierwszy piatek jak wracalismy do domu okazalo sie ze ma autobus 5 minut po moim i do tego z tuz obok przestanku. Od slowa do slowa postanowilismy ze zaprowadze jej walizke. Wyszlismy wczesnie co mnie zdziwilo. Jak wychodzilismy polzartem zapytalem sie co bede z tego mial i nastawilem policzek. Gdy chciala mi dac buziaka szybkim ruchem przechylilem glowe i pocalowalem ja w usta. Posmialismy sie i zaczelismy isc. Gdy wyszlismy z internatu dowiedzialem sie ze w piatki kolerzanka odprowadza ja na autobus i poszlismy w trojke(dlatego wyszlismy tak wczesnie). Traf chcial ze ten studencik akurat o tej godzinie wraca ze starzu. Przywitalismy sie potem odwrucil sie do niej i co widze: wita sie z nia calusem w policzek. Ale nic. Zachowuje stoicki spokuj bo przeciez co mialem zrobic. 5 minut pogadalismy i poszlismy dalej. Poczekalismy na autobus pozegnalismy sie i sie rozjechalismy. Nastepny tydzien mija jak inne. W piatek znowu wyszlismy wczesniej.Ale przedtem w pokoju zapytalem sie czy ma chlopaka. Powiedziala ze sie rozstala ze swoim. Wiec pytam sie czy widzi sobie mnie w tej roli a ona odpowiada nie
Sytuacja z buziakiem tylko ze teraz nie odwracalem glowy i dostalem go w policzek. Idziemy z nia i jej kolerzanka i znowu studencik. Tym razem posiedzielismy na laweczce w czworke. Oczywiscie [wulgaryzm] sie obok kasi. Odprowadzil nas do autobusu,zanim wsiedlismy posiedzial z nami potem poszedl gdzies z jej kolezanka.
Moje pytanie jest nastepujace. Co teraz mam zrobic jezeli jednak chce byc z kasia? nie posiadam za duzo hajsu wiec jakies restauracje itp odpadaja.
Wydaje mi sie ze albo ona chce byc ze studencikiem albo poprostu chce przez jakis czas byc sama. A moze chce wrocic do bylego?
Dodam tylko ze ja jestem dos dobrze zbudowany i mam 185 cm wzrostu a ten studencik jakies 170 cm i taki bardziej chuderlawy ale podobno cwiczyl karate.
Boje sie zeó poszcza ktoregos razu mi nerwy i mu strzele ale to nie bedzie dobre rozwiazanie. Jak byc pewnym i opanowanym tak zebym tego napewno mnie zrobil?
Ps. Sorry za ortografie ale nie moge sie pozbyc dysortografi mimo iz aktywnie pruboje.