Zastanawia mnie fakt dlaczego mężowie zdradzają swoje żony??? W końcu przysięgali przed Bogiem "miłość, wierność, uczciwość małżeńską" nikt im nie kazał, zrobili to z własnej woli... a teraz? Skoki w bok, kochanki.... (oczywiście nie mówię, że dotyczy to wszystkich małżeństw) ale zastanawia mnie dlaczego to robią?? Czy jeśli facet zdradza to znaczy, że nie kocha naprawdę? Co Wy o tym myślicie ??
A dlaczego żony zdradzają?
myśle, że odpowiedź będzie ta sama.... ja nie mam męża więc nie moge się wypowiedzieć... dlatego Was pytam.... co ich do tego skłania...
Ja myślę, że już całe tomiska na ten temat napisano...
Chyba jest wiele powodów.
1. Kompleks zdobywcy - jest się czym pochwalić przed innymi przedstawicielami gatunku
2. Wygórowane oczekiwania w małżeństwie - on jest tu taki "facio", a żona każe mu umyć gary. Dla kochanki będzie znów "facio".To jest takie potwierdzenie swojej atrakcyjności, zwłaszcza u facetów nie pierwszej świeżości.
3. Poczucie małości wobec przebojowej żony, która nad nim góruje. Kochanke wybiera sobie wtedy głupszą, nad którą będzie górował, bo będzie w niego wpatrzona i będzie na każde wezwanie.
4. Spadek atrakcyjności zony - kochanki nie widzi w nieefektownych czynnościach domowych, w wałkach i w chorobie...Ta się stara dla niego, gdy ma się spotkać raz na tydzień.
5. Mała asertywność mężczyzn - myślą, że nie mogą odmówić, gdy kobieta "atakuje", bo okazaliby sie niemęscy. Wszak prawdziwy mężczyzna wykorzystuje sytuacje.
6........
W tym wszystkim jest dla siebie wyrozumiały - twierdzi, że jemu trzeba wybaczyć, bo u niego to tylko sex...Bo faceci to generalnie egoiści. Natomiast nigdy nie wyobrazi sobie zdrady swojej żony.
Swoim kochankom zwykle mówią, że niezgodność charakterów... że żona go nie rozumie...
Jasne, że nie zrozumie - tego, że chce być wiecznym zdobywcą... że nie chce mu sie umyć garów, bo facetom nie wypada... że nie pójdzie do teściowej, bo woli poleżeć przed telewizorem... że powinien sie wziąć do roboty, to też będzie miał sukcesy... że już się postarzał...żę nie musi skarpetek rzucać pod łóżko, a do pojemnika w łazience...
Ona go nie rozumie!!! Więc ma kochankę, tylko że z zoną sie nie rozwiedzie, bo jest odpowiedzialny...hihihiiii
W tym wszystkim jest dla siebie wyrozumiały - twierdzi, że jemu trzeba wybaczyć, bo u niego to tylko sex...Bo faceci to generalnie egoiści. Natomiast nigdy nie wyobrazi sobie zdrady swojej żony.
dokładnie.... jak oni zdradzają to jest ok... a żony to niby nie mogą... bo co.... egoiści..
Hm, a co z powszechnie panującym wśród kobiet poglądem, że jak mężczyzna zdradza, to świnia, padalec, to JEGO wina, bo przecież mógł utrzymać "ptaszka" w spodniach, seksu mu się zachciało, zwierzowi jednemu... a jak kobieta zdradza, to również wina faceta, bo przecież ją zaniedbywał, nie starał się, no to przecież musiała poszukać zainteresowania u innego... ? ![]()
Anemonne, oczywiście, że nie powinien zdradzać, tak jak nie powinniśmy łamać danego słowa. To, co wyżej napisałam, wcale mężczyzn nie usprawiedliwia - nawet świadczy o ich małości, braku lojalności i złych skłonnościach.
Kobiety widzą winę mężczyzn - mężczyźni mówią o winie kobiet. To normalne, że rzadko jest się tutaj obiektywnym.
Ale sama zdrada jest złem, bo jest to krzywdzenie drugiego człowieka, a nawet krzywdzenie dzieci. Porzucanie dzieci, odbieranie im poczucia bezpieczeństwa. To w przypadku rozwodu.
Natomiast podwójne życie, czyli ukrywanie się i potajemne schadzki, z jednoczesnym pozostawaniem w związku małżeńskim jest jeszcze gorsze. To kłamstwo i oszustwo, kłamanie na dwa fronty.
8 2009-10-11 13:42:55 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-11 13:44:43)
Bardzo podoba mnie sie wypowiedź koma5 .Od siebie jedynie dodam , a raczej skopiuje to co napisałam na innym poście w podobnym temacie:
...żona oziębła,sex schematyczny,nudny,żona po ciąży zaniedbana , nie rozumie go, krytykuje,wymaga....itp
Łatwiej szukać nowego ,atrakcyjnego obiektu westchnień. Kochanka nie marudzi bo o co- nie musi mu prac ,gotować,prosić zeby z dzieckiem do lekarza pojechał.Pomógł w opiece,obiedzie ..itp
A jak kochanka zacznie naciskać ..buzi w czółko szukam nowej pszczółki.
No i czas na panią dopuszczającą się zdrady...mąż nie pije ,nie bije ..ale ciagle pracuje,nie słucha ,nie rozumie..
Podsumowując bo tak jest najłatwiej...po co rozmawiać ,naprawiać,urozmaicać, skoro tak łatwo o pocieszyciela i pocieszycielke,która doceni, zawsze powie to co chcemy usłyszeć....żałosne i smutne.
Oczywiście, że zdrada jest złem w każdej postaci, zdrada jest pójściem na łatwiznę, bo przecież łatwiej jest zdradzić niż porozmawiać z partnerem/-ką albo po prostu się z nią/nim rozstać, jeśli nie układa się dobrze. Miałam na myśli tylko to, że nie można generalizować, że najczęściej to mężczyźni zdradzają - na pewno czytając to forum można odnieść takie wrażenie, ale w końcu wypowiadają się tu głównie kobiety - i to te zdradzone, nie zdradzające.
Mnie smuci to, że w dzisiejszych czasach prawie nie ma komunikacji międzyludzkiej, partnerzy nie umieją ze sobą rozmawiać o tym co ich boli, słuchać się wzajemnie. Jeśli coś nie gra, wolą iść do innego/innej, niż naprawiać to co mają, albo po prostu lojalnie rozstać się najpierw z dotychczasowym partnerem, żeby go nie krzywdzić.
Jedynym wytłumaczeniem na to, dlaczego (jeśli już tak zakładamy) faceci zdradzają częściej niż kobiety, jest to, że oni częściej i burzliwiej przechodzą kryzys wieku średniego - ten moment, kiedy czują się mniej atrakcyjni, mniej pożądani, chcieliby mieć młodą, piękną kobietę i wysoką pozycję społeczną, a ich żona nie jest w stanie im tego zapewnić. Co oczywiście nie zmienia faktu, że zdrada zawsze jest obrzydliwa, mimo że monogamia nie leży stricte w naturze człowieka.
faceci zdradzają z tych samych powodów co kobiety. tu się niczym nie różnimy.
zastanówcie się kiedy stajecie się nieszczęśliwe w związku i co się do tego przyczyniło......
kiedy kobieta albo facet jest nieszczęśliwy w związku to szuka tego szczęścia dalej u innej osoby. tak jak np kobieta która nie czuje się dla swojego męża atrakcyjna, a inny facet ja adoruje docenia mówi jaka ona ot nie jest śliczna i super to ona lgnie do takiego faceta bo dostaje od niego ten dreszczyk którego jej partner nie daje. to samo tyczy się mężczyzn. ich jeszcze dodatkowo zniechęca chora zazdrość, próba kontrolowania i ciągle pretensje ......
11 2009-10-11 16:55:29 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-10-11 16:59:00)
a ja się z Tobą Szirina nie zgadzam...faceci zdradzają nie tylko wtedy kiedy są nieszczęśliwi w związku...przynajmiej mało takich mężczyzn, którzy zdradzają dlatego że są nieszczęśliwi...zgadzam się w pełni z komą i ze zrezygnowaną.
kobiety zdradzają wtedy kiedy nie są kochane...kobiety potrzebują faceta ciepłego, kochającego, czułego i pomocnego...jeżeli takiego w związku nie mają wtedy zdradzają
12 2009-10-12 19:17:43 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-12 19:27:18)
Goniu dokładnie...szirina poczytaj posty panów,którzy zdradzili-dlaczego??Nie posty kochanek ,które swoją wiedzę czerpią na podstawie tego co usłyszą od pana męża -bo w takiej sytuacji panowie zawsze skarżą sie jacy nieszczęśliwi-ale to już przerabiałyśmy(oczywiście wykluczam tu patologie ..bo ciekawość,brak zrozumienia itp z naciskiem na patologie kobiece)
Faceci zdradzają z naukowego wytłumaczenia z ciekawości, chęci nowości,fascynacji erotycznej-chęci zmiany,dowartościowania się -polecam pościk komy5 ujęła niemalże wszystkie aspekty...
Kobiety bo szukają miłości,aby odzyskać wiarę po zdradzie męża, szukają tego czego brak w związku ciepła,czułości...zasadnicza różnica jak wywnioskujesz w emocjach...kobiety kierują się emocjami/uczuciami a panowie no cóż ...
Kolejna różnica kobieta najpierw próbuje naprawiać związek, a gdy nie widzi możliwości ,sensu ucieka w inne ramiona,facet ucieka natychmiast....i kolejna różnica wiele ,mnóstwo kobiet po zdradzie odchodzi od męża ,a mężowie od swoich żon nie....czyżby jednak tak źle im nie było???
Bez względu na" licytację" przedstawioną przeze mnie każda zdrada jest zła.
Zastanawia mnie fakt dlaczego mężowie zdradzają swoje żony??? W końcu przysięgali przed Bogiem "miłość, wierność, uczciwość małżeńską" nikt im nie kazał, zrobili to z własnej woli... a teraz? Skoki w bok, kochanki.... (oczywiście nie mówię, że dotyczy to wszystkich małżeństw) ale zastanawia mnie dlaczego to robią?? Czy jeśli facet zdradza to znaczy, że nie kocha naprawdę? Co Wy o tym myślicie ??
Uważam - i zaraz pewnie ostro mnie skrytykujecie - że to także my, kobiety ponosimy za to winę. Oczywiście, że faceci przysięgali, ale my też obiecywałyśmy im, że zawsze będziemy kochać i dzielić z nimi życie. Tymczasem zdarza się i to - moim zdaniem - dość często, że małżonkowie już po kilku latach całkowicie się rozmijają. My mamy swoje przyjaciółki, biegamy na aerobic, coraz mniej się staramy, bo w końcu facet jest już nasz. Po co przytulać się do niego wieczorem, rozmawiać, mówić, jak jest ważny i kochany, po co seksownie ubierać się, chociaż raz na jakiś czas, do łóżka? Przecież nie zdradzi, bo kiedyś w kościele albo przed urzędnikiem obiecał. Może się ze mną nie zgodzicie, ale uważam, że nawet po 20 latach małżeństwa trzeba starać się tak samo, jakby ono dopiero się rozpoczęło. To, oczywiście, nie dotyczy tylko kobiet, ale drogie panie, dbanie o swojego faceta może nam tylko pomóc.
Carrie_B pomyliłaś się, bo bynajmniej ja jestem tego samego zdania ![]()
15 2009-10-12 20:08:31 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-12 20:12:49)
Carrie_B oczywiscie ,ze fajnie by było sie starać...dbać,pielegnować..jest tylko jeden mały problem...do tego trzeba dualizmu, a nie singla w małżeństwie.A raczej rzadko zdarza się i na całe szczeście,że gdy starają sie oboje dochodzi do zdrad.Co do reszty wypowiedzi przepraszam za wyrażenie ,ale bredzisz jak opętana...każdy musi mieć czas dla siebie przykładowy aerobik,kawa,mecz,motocykle....nie mozna skupiać się na jednej osobie,rezygnowac i ograniczac siebie.Co do seksownego ubioru..fajnie ale wprowadź te porade na co dzień ...bądź zawsze sexu gdy zmieniasz pieluchę,myjesz gary,biegasz z pracy do domu,do sklepu- nie zawsze się da.Dotyczy to również sexu.
Nasi panowie tez nie zawsze pamietaja o usmiechu na dzień dobry,podanej nam kawie,całusie na dobranoc,czy fajnej koszuli,nowym zapachu.....ale czy z takiego błahego powodu kobiety uciekają w zdradę?
No przestań proszę....
tak Carrie_B do tanga trzeba dwojga...ja się od męża nie odwróciłam...wręcz przeciwnie i dbam o niego dalej...myślę że w pewnym momencie on przestał dbac o mnie...nawet powiem więcej...spełniałam i spełniam zachcianki łózkowe mojego męża...nie powiem żeby mi się to nie podobało...moim zdaniem zawsze się starałam...i zawsze kochałam swojego męża i kocham do tej pory
Carrie_B może i masz racje,po dwódziestu czy więcej,a może i mniej,ale my też potrzebujemy żeby ktoś zadbał o nas,......gonia fajnie napisałaś,ja czuje tak samo mimo że mąż mnie skrzywdził i nie potrafię się z tym pogodzić to nadal go kocham,dbam o niego dom i dzieci,mimo że w pracy i wogóle jestem kobietą zasadniczą i twardą-przy nim wymiękam
Dlaczego zdradzają ? Bo jest im za dobrze , zawsze posprzątane mieszkanie , obiad ugotowany, pranie zrobione, ciężkie siaty z zakupami przyniesione, lekcje z dziećmi zrobione , oczywiście wszystko to między naszą pracą. Więc co oni mają robić ? Tak przynajmniej było w moim małżeństwie.
Mąż szukał sobie panienek z nudów, bo co on biedny miał robić ?
Ale na szczęście są jeszcze inni faceci, tylko jak na takiego trafić ![]()
Ja uwazam, ze o zdradzie zaczyna sie myslec, kiedy milosc zaczyna wygasac i wszystkie uczucia slabna... Nie mam innego wytlumaczenia... W zwiazku, w ktorym kroluje prawdziwe i szczere uczucie, nie ma nawet najmniejszej mysli o zdradzie...
I tak wkoło Macieju i nic z tych wyjaśnień nie wynika. Wątek jest zdominowany przez kobiety zdradzone więc nie trudno sobie wyobrazić jaką opinię faceci tu mieć będą.
Wrzucanie do jednego wora to jakaś dolegliwość chyba. Nie zgadzam się z tym. Szirina napisała bardzo rozsądnie - i faceci i babki zdradzają z tego samego powodu - braku szczęścia i poczucia, że sie jest wyjątkowym dla drugiej osoby. A dorabianie ideologii, że my to zdobywcy, myśliwi to takie pójście na łatwiznę i mam takie czasem wrażenie unikanie brania odpowiedzialności także za swoje działanie.
Nie zdziwię się, gdy za takie słowa zostanę tu skrytykowany ale forum od tego jest więc spoko ![]()
Uwypuklają tu Panie kwestię prowadzenia domu, zajmowania się dziećmi, robienia zakupów, zmywania garów itp. Bez przesady, że nie ma facetów, którzy też to robią. A gadanie, że jak macie wyglądać sexy przy tylu obowiązkach domowych to zwykła wymówka. Nikt od Was nie oczekuje, że gotując obiad czy co tam innego będziecie to robić w szpilkach i bieliźnie. Ale kiedy już to wszystko zostanie zrobione to chyba możecie swojego faceta trochę pokusić? Pokazać się właśnie nie w stroju "domowym"? Phi, samo założenie fartuszka na ciałko ubrane jedynie w bieliznę mogłoby wiele dać. Facet wtedy podchodzi, klepie w pośladek i patrzy na swoją kobietę tak jakby właśnie ją chciałby teraz zjeść
Jasne, zaraz dostanie mi się za seksizm albo męskie prostactwo ale akurat nieco pieprzu w kuchni chyba nie zawadzi...
Teraz o facetach, żeby nie było, że stronniczy jestem: też dajemy ciała. Zero uśmiechu, krytykowanie, oglądanie tv, bekanie po wypiciu piwa i takie tam. Też mamy sporo za uszami. Po różnych doświadczeniach jednak wiem, że obie strony muszą podsycać związek a szczególnie nie bagatelizujmy potrzeb seksualnych bo tu najczęściej jest pies pogrzebany.
I tak na koniec. Jest trochę racji w tym, że ludzie obojga płci szukają przygód jak jest im ZA DOBRZE. A dlaczego? Bo spada motywacja. Bo wydaje się, że zawsze tak będzie i nic złego nie może się stać no i normalnie spoczywa się na laurach. Wdziera się nuda i rutyna, a ta działa negatywnie w każdej dziedzinie.
Tak więc drogie kobiety proszę o nieco więcej powściągliwości i obiektywizmu w swoich opiniach. Zdrada zawsze jest kwestią indywidualną, a że ma wspólny mianownik to nie znaczy, że mam lądować z przedstawicielami mojego gatunku w jednym worku z napisem "Niegodziwcy" ![]()
Mądre słowa Don Pedro...zgadzam się w 100%
Don ja również uważam,że gadanie zdobywca, wrokowiec to tylko definicyjne/naukowe(?) usprawiedliwienie.
Ale zauważ ile kobiet trafia na takich facetów z "worka"?
Mnie samej trudno uwierzyć,że są faceci z zasadami,wartościami nie tylko o nich mówią,ale je posiadają.Za każdym razem nawet jak czytam wypowiedź faceta wydaje mi sie jejku gdzie on sie uchował,a po chwili sam sie facet demaskuje .....szkoda.
Don Pedro...niestety więcej jest niegodziców ![]()
Są mężczyźni " z worka" i kobiety "z worka"
Faceci zdradzają i kobiety zdradzają.Najlepiej byłoby ich wsadzić , niezależnie od płci do jednego worka.
Mężczyźni zdradzają z różnych powodów ( posty wyżej), a kobiety ?... Czasami mam wrażenie , że to większe świnie...
[
Jeanne czy wieksze(?) perfidniejsze..
czytam te Wasze odpowiedzi dziewczyny.. ale moim zdaniem jakby kochał to by nie zdradzał.... nie ważne czy ma kompleksy, czy che zdobywać czy cokolwiek.... jakby naprawde kochał prawdziwą miłością nie zdradził by... nie ważne czy chodzicie po domu w dresie, czy macie dużo pracy- czy jesteście mało w domu, czy sie kłócicie ..... jakby naprawde kochał to nie znalazł by "odskoczni"
Jeanne czy wieksze(?) perfidniejsze..
Nie wiem...może wyrażenie : "większe świnie " powinnam była dać w cudzysłów , żeby było bardziej czytelne , co chciałam wyrazić? Ale myślę , że doskonale wiesz , o co mi chodziło.Mówi się , że facet to świnia.Ale kobieta może nawet większa? W znaczeniu : perfidniejsza, pozbawiona skrupułów,
dążąca do celu byle po trupach...Wystarczy prześledzić to forum.Co rusz jest wątek napisane przez kobiety , które albo zdradzają , albo rozwalają czyjeś związki...A facet jak to facet - dlaczego ma nie skonsumować , skoro ma wszystko podsunięte na talerzu ?
czytam te Wasze odpowiedzi dziewczyny.. ale moim zdaniem jakby kochał to by nie zdradzał.... nie ważne czy ma kompleksy, czy che zdobywać czy cokolwiek.... jakby naprawde kochał prawdziwą miłością nie zdradził by... nie ważne czy chodzicie po domu w dresie, czy macie dużo pracy- czy jesteście mało w domu, czy sie kłócicie ..... jakby naprawde kochał to nie znalazł by "odskoczni"
RACJA!!!
Jeśli się naprawdę kocha, to się nie zdradza, koniec kropka.
Moi rodzice mają znajomego, którego żona zachorowała na SM. Piękna kobieta z dnia na dzień zmieniała się nie do poznania. Przestała chodzić, siedzieć, jeść samodzielnie, a On był cały czas z Nią. Dla Niej założył własną firmę, by spędzać więcej czasu w domu. Mył, czesał, karmił i niewiarygodnie mocno kochał. Zmarła po 10 latach choroby, On płakał jak małe dziecko. Od tego czasu minęło 13 lat, On ma nową żonę, życie toczy się dalej. A i gdy kiedykolwiek słyszał, że się poświęca był oburzony, nie raz słyszałam - to nie poświęcenie to miłość!!!
Dlatego jak słyszę,że facet zdradził, bo żona w dresie, dziecko płacze i to wszystko go przerosło to nóż mi się w kieszeni otwiera!!!
ja myślę, że facecie zdradzają z podobnych pobudek co kobiety. To mit, że facet to "samiec" szukający ujścia popędów itp. Tłumaczenie tego biologią to oczywiście najłatwiejsza sprawa, która w jakiś sposób wytrąca moralne argumenty. Ale Jeanne powiedziała, że kobiety to często gorsze świnie. I to prawda. Najgorsze, że do zdrady wcale nie trzeba mieć pobudek takich jak to, ze coś dzieje się w związku, seks nie wychodzi itp. Są ludzie, którzy to po prostu lubią... lubią zdradzać, być z kimś nowym. Taki dreszcz itp. Dla mnie to jest na granicy z jakąś fobią, manią... Najważniejsze jest to, by nauczyć się przeżywać coś takiego, i stawać na nogi- silniejszą, silniejszym..:)
30 2009-10-19 10:46:19 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-19 11:17:24)
Majorka zdecydowanie przyznaje po burzy z myślami ,ze masz racje nie można kochać i zdradzać w jakiejkolwiek formie zdradę ujmiemy...mentalna,fizyczna....
Nie można spłycać tego to tekstów typu...zabawa,brak zrozumienia,rewanż...to tylko usprawiedliwianie siebie.
A co powicie na to? Moj maz po 18 latach malzenstwa, szczesliwego, ze wzajemnym glebokim porozumieniem, wiara we wspolna milosc, zdradzil mnie w moim wlasnym domu, kidy spalam wpokoju obok, z kuzynka ktora przyjechala do nas na miesiac. Ona 23 ja 38 ni ma porownania. Przez trzy tygodni traktowal ja jak intruza i nagle stalo sie. Wyladowal z glowa miedzy jej nogami. Nie dokonczyl bo za duzo ludzi sie krecilo i nie byl dostatecznie podniecony. Wieczorem chyba chcial poprawic, bo kiedy ja po ciezkiej pracy spalam niczego nieswiadoma na gorze, on w salonie na dole ja obmacywal, ze az sie kurzylo, byla gotowa rozlozyc nogi ale mu nie stal i mu sie nie chcialo. Co to bylo? Pirwszy przypadek kiedy h... byl madrzejszy od glowy? Czytam wasze wypowiedzi i prubuje dopasowac jakis powod do tej niesmacznej sytuacji. On nawet sie nie zabawil a moje zycie leglo w gruzach. Jego przy okazji tez. Msle, ze bardzo ciezko bedzie nam znow nawiazac te niepowtarzalna nic porozumienia. Jedyny powod jaki mi pasuje, to ze mial za dobrze. On sam nie umie powiedziec dlaczego to zrobil, a nawet do niej smowil, ze bardzo mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Co to bylo?
Padły tutaj właściwe słowa , że jeśli ktoś naprawdę kocha - to nie zdradza.Znam małżeństwa , pary , których związki wytrzymały wiele ciężkich prób.
Często bolesne doświadczenia nie spowodowały , że zaczęli się oddalać od siebie , wręcz przeciwnie - stali się sobie jeszcze bardziej bliscy.
Tłumaczenia , że zdradził ( zdradziła), bo żona chodzi w dresach po domu , bo nie ma takiej ochoty na seks , jak na początku znajomości , związku są dla mnie dziecinnie śmieszne.Ludzie na ogół zdradzają , bo maja to we krwi, albo mając za sobą jeden taki wyskok , zdają sobie sprawę , że mają zdolność do rewelacyjnego zagłuszania własnych wyrzutów sumienia.
Pisałam , że czasami wydaje mi się , że kobiety to większe świnie.To kobieta kusi.Wykorzystuje często sytuację , kiedy w czyimś związku nie dzieje się dobrze.Doskonale rozumie faceta , jego problemy , utwierdza go , że on jest cacy , a jego zona beee,perfidnie wabi swoim seksapilem , staje się ideałem:nianią i kochanką w jednym.Mówi mu rzeczy , które on chce usłyszeć, podkrecając coraz bardziej jego wyobraźnię.Nie myśli o tym , że kogoś rani, najważniejsze , że ona czuje się numer jeden , atrakcyjniejsza od jego zony, bardziej wyrozumiała , bardziej zadbana , idealna.To , że zajęty facet właśnie nią się zainteresował , i stracił dla niej głowę baaardzo ja dowartościowuje jako kobietę.W końcu zdradził swoją żonę , dla niej.Myśli tylko o sobie , a fakt , że rozbija czyjąś rodzinę , czyjś związek , sprawia takim "świniom" ogromną satysfakcję.Myślę , że faceci zdradzają właśnie przez takie modliszki, które nie mają szacunku , ani dla świętości rodziny, ani dla innej kobiety ...i tym samym dla samej siebie.
Jeszcze cos dodam. Dla mnie tez to bylo oczywiste, ze prawdziwa milosc niesie za soba nie tylko odpowiedzialnosc za kochana osobe ale tez nieustajace dazenie do do wspierania, robienia wszystkiego dla dobra i zmysla o tj osobie. Wiec jak mozna na przyklad powiedziec, ze zapomnialem co mam, ze zapomnialem jak bardzo cie kocham, ze zapomnialem ZE CIE KOCHAM?
34 2009-10-19 12:28:42 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-19 12:29:26)
...zapomniał,zagubił się ......ach...żenada
Ile razy każdy z nas ma kłopoty,czuje sie niezrozumiały,olewany w związku.Każdego dnia z bezsilności, chciałoby sie uciec w ramiona innej/innego by na chwilke chociaz zapomnieć ,dowartościować sie.
Każdego dnia chciałoby sie szukac na portalach przyjazdnej ręki, kogos kto zrozumie,pocieszy.
Jasne ,ze znajdzie bo jakże łatwo udzielić rady,wparcia na chwilkę przez gg, przez maila.
Stworzyć dobra rada wizerunek wspaniałej wyrozumiałej ,jakże innej osoby od tej,która ciągle w domy gdacze.
Jeżeli powie sie A to trzeba powiedzieć B.
Raz sie ktos da pocieszyc to niech nie wraca z banałami po wszystkim do domku typu przepraszam,zbłądziłem/am.Tylko niech wraca do swojego pocieszyciela/ki i niech z nia/nim dzieli problemy codziennego zycia.
Kiedyś usłyszałam teorie od mojej koleżanki , kiedy chodziłyśmy jeszcze do liceum , że każdy facet zdradza.Że nie ma takiego , co by tego nie zrobił.Okropnie mnie to przeraziło .Chciałam wierzyć , że jednak są mężczyźni , dla których miłość i kochana kobieta są priorytetami.
Jednak kiedy zaczęłam się później nad tym zastanawiać , doszłam do wniosku ,że tak naprawę , to każda kobieta w dzisiejszych , chorych czasach , przepełnionych zepsutymi ludźmi i perfidnymi modliszkami powinna być przygotowana psychicznie , że coś tak przykrego może ją spotkać.Zanim z kimkolwiek się zwiążą , powinny poznać partnera od strony moralnej.Wyczuć , co jest dla jej faceta ważniejsze : seks czy miłość ? Zaczynając wspólne życie powinno się określić pewne sprawy , że kiedy zaczyna się zdrada , kończy się związek.
36 2009-10-19 13:43:21 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-19 13:43:41)
Jeanne kochana jak określić skoro mówi sie jedno,pisze drugie ,trzecie robi.Jak wykryc czy prawda czy fałsz?
majorka napisał/a:czytam te Wasze odpowiedzi dziewczyny.. ale moim zdaniem jakby kochał to by nie zdradzał.... nie ważne czy ma kompleksy, czy che zdobywać czy cokolwiek.... jakby naprawde kochał prawdziwą miłością nie zdradził by... nie ważne czy chodzicie po domu w dresie, czy macie dużo pracy- czy jesteście mało w domu, czy sie kłócicie ..... jakby naprawde kochał to nie znalazł by "odskoczni"
RACJA!!!
Jeśli się naprawdę kocha, to się nie zdradza, koniec kropka.
Moi rodzice mają znajomego, którego żona zachorowała na SM. Piękna kobieta z dnia na dzień zmieniała się nie do poznania. Przestała chodzić, siedzieć, jeść samodzielnie, a On był cały czas z Nią. Dla Niej założył własną firmę, by spędzać więcej czasu w domu. Mył, czesał, karmił i niewiarygodnie mocno kochał. Zmarła po 10 latach choroby, On płakał jak małe dziecko. Od tego czasu minęło 13 lat, On ma nową żonę, życie toczy się dalej. A i gdy kiedykolwiek słyszał, że się poświęca był oburzony, nie raz słyszałam - to nie poświęcenie to miłość!!!
Dlatego jak słyszę,że facet zdradził, bo żona w dresie, dziecko płacze i to wszystko go przerosło to nóż mi się w kieszeni otwiera!!!
każdej z Was życze tak kochajacego męża...
38 2009-10-19 16:17:35 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-19 19:30:37)
Padły tutaj właściwe słowa , że jeśli ktoś naprawdę kocha - to nie zdradza.Znam małżeństwa , pary , których związki wytrzymały wiele ciężkich prób.
Często bolesne doświadczenia nie spowodowały , że zaczęli się oddalać od siebie , wręcz przeciwnie - stali się sobie jeszcze bardziej bliscy.
Tłumaczenia , że zdradził ( zdradziła), bo żona chodzi w dresach po domu , bo nie ma takiej ochoty na seks , jak na początku znajomości , związku są dla mnie dziecinnie śmieszne.Ludzie na ogół zdradzają , bo maja to we krwi, albo mając za sobą jeden taki wyskok , zdają sobie sprawę , że mają zdolność do rewelacyjnego zagłuszania własnych wyrzutów sumienia.
Pisałam , że czasami wydaje mi się , że kobiety to większe świnie.To kobieta kusi.Wykorzystuje często sytuację , kiedy w czyimś związku nie dzieje się dobrze.Doskonale rozumie faceta , jego problemy , utwierdza go , że on jest cacy , a jego zona beee,perfidnie wabi swoim seksapilem , staje się ideałem:nianią i kochanką w jednym.Mówi mu rzeczy , które on chce usłyszeć, podkrecając coraz bardziej jego wyobraźnię.Nie myśli o tym , że kogoś rani, najważniejsze , że ona czuje się numer jeden , atrakcyjniejsza od jego zony, bardziej wyrozumiała , bardziej zadbana , idealna.To , że zajęty facet właśnie nią się zainteresował , i stracił dla niej głowę baaardzo ja dowartościowuje jako kobietę.W końcu zdradził swoją żonę , dla niej.Myśli tylko o sobie , a fakt , że rozbija czyjąś rodzinę , czyjś związek , sprawia takim "świniom" ogromną satysfakcję.Myślę , że faceci zdradzają właśnie przez takie modliszki, które nie mają szacunku , ani dla świętości rodziny, ani dla innej kobiety ...i tym samym dla samej siebie.
Jeanne ujmę to ironią..czy pani wolna czy też zajęta -chętna pocieszycielka na chwilkę ,przez gg,przez maila.Jaka fajna ,wyrozumiała dla pana męża.Pocieszy doradzi,podbuduje jego pieprzone ego bo żona ciagle wymaga,krytykuję.Taka sama półka pana męża co 'życzliwej" pocieszycielki, pólka na samym dnie.
Nie wiem tylko ,która gorsza ta wolna co pcha sie z buciorami bo wolnego faceta nie może sobie znaleźć, czy ta zajeta,której mąż w pracy a ona z nudów pociesza innego bo sama swojego męża nie pocieszy ..hihi tylko krytykuje i wymaga .Strasznie fajnie być tą pocieszycielka i patrzeć jak mężowie sie im żalą jak im dziękują za wsparcie,którego nie mają u swojej zonki. Taka"życzliwa" czy ma moralność czy jest faktycznie życzliwa...gdyby była to pogoniłaby pana męża słowami: zmykaj facet z portalu,czata,netu do kwiaciarni i rozmawiaj z żonką ,a nie szukasz wrażeń gdzie indziej...patologia ,patologia, sami ja tworzymy i dajemy przyzwolenie...
Dlatego drodzy panowie piszący na moją skrzynke w dupie mam Wasze pisadło"Twój mąż ma szczęście,ze ma taką zonę..."
Jak Wasza jest inna to albo ją zmieńcie ,albo szukajcie innej wartościowej, a nie puszczalskiej co siedzi na portalu i innym swoje fotki rozsyła.
Jeanne kochana jak określić skoro mówi sie jedno,pisze drugie ,trzecie robi.Jak wykryc czy prawda czy fałsz?
Szczerze mówiąc , nie bardzo rozumiem , w jakim kontekście zadałaś mi to pytanie.
Nawiązując jednak do mojej poprzedniej wypowiedzi:prawda jest taka , że wielu ludzi zakłada rodziny , wiąże się z drugim człowiekiem ślepo, pod wpływem fascynacji, ślepej miłości .Żyją wyobrażeniami o ich cudownej , wspólnej przyszłości , nie biorąc realiów pod uwagę.Pod wpływem zauroczenia ludzie nie myślą o życiowych przeszkodach, o tym , co złego ich może spotkać na wspólnej drodze życia.Natomiast głównym tematem rozmów jest seks .
Ale żeby poznać człowieka , z którym chcemy żyć musimy rozmawiać , rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.Ale nie tylko o tym , co zrobić żeby było dobrze w łóżku.Można podyskutować ....na temat życia po prostu.Zadać znienacka pytanie:co byś zrobił , kiedy byłabym już stara i niedołężna ? Jeśli odpowie żartując , że odda cię do domu starców , to warto się zastanowić , czy z takim żartownisiem można mieć odwagę iść przez życie.Albo zadać pytanie:czego ode mnie oczekujesz ? Jeśli powie : lojalności , miłości , szczerości , to jest duże prawdopodobieństwo , że ta druga osoba oczekuje od nas tego , co sama chce nam dać.Życie to nie tylko łóżko.To choroby, problemy ...nie tylko seks i rozrywka.
Wiadomo , że to nie daje gwarancji , że facet nie zdradzi, kiedy wokół licho nie śpi , ale jest szansa , że będzie wierny swoim zasadom.
Dla mnie zdrada = koniec związku.Myślę , że warto uświadomić to facetom.Nie potrafiłabym , a nawet chyba bym nie chciała od nowa odbudowywać czegoś , na bagnistym gruncie braku zaufania.
Jeanne piszesz aby na poczatku znajomości okreslić jasno pewne sprawy...ale jak należy to zrobic (?)skoro wielu panów/pań powie to co chce sie usłyszeć ,a w "praniu" wychodzi całe łajno charakteru.
Jeanne piszesz aby na poczatku znajomości okreslić jasno pewne sprawy...ale jak należy to zrobic (?)skoro wielu panów/pań powie to co chce sie usłyszeć ,a w "praniu" wychodzi całe łajno charakteru.
Nie oczekuj ode mnie gotowej instrukcji , bo takiej nie ma.Nie można dzisiaj zaufać nikomu na 100 %.Ale jest coś takiego jak intuicja , inteligencja emocjonalna.Nie można partnera oceniać tylko jedną miarą, bo np.cudownie całuje lub jest niesamowity w łóżku.Po pewnym czasie okaże się ,ze są w związku inne , być może ważniejsze sprawy , które mają ogromny wpływ na udany związek.Łatwiej jest urozmaicić życie seksualne , niż nauczyć się odpowiedzialności , empatii , szacunku do innych.Ciekawe , ilu ludzi rozmawia o zdradzie ze sobą? Założę się , że w większości przypadków jest to temat tabu , który z założenia ich nie dotyczy.Zdrada pojawia się jak choroba.Może warto o tym pogadać , powiedzieć , że chciałoby się o tym wiedzieć , zanim inni zaczną gadać.Tak z przyzwoitości...Że jeśli tak się stanie , to będzie to KONIEC.Że skoro same jesteśmy lojalne , to mamy prawo tego samego oczekiwać.
A kiedy mimo wszystko On popełni " błąd", " zapomni się " , " zrobi TO będąc nieświadomy" , dotrzymać słowa i wystawić mu walizki za drzwi.Niech wie , że to nie są żarty.I nie dawać kolejnej szansy , bo miał taką podczas takiej rozmowy.
Witajcie któras z was napisała ze wina lez tez po stronie kobiety bo dba o faceta, nie przytula idt.U mnie było odwrotnie robiałam kolacje przyśiecach,kapiele w pine, przytulałam sie chwaliłam, robiałam pyszne obiadki tylko po jaką cholere?O n tego nie doceniał,nawet nie podziekowłał ze cos dobrego zrobiłam, tak jak bym nie istniała nie chciał zebym sie przytulała i co?
43 2009-10-27 11:00:55 Ostatnio edytowany przez olina22 (2009-10-27 22:50:16)
agag1968, wiesz, problem jest w tym, że nam, kobietom, wydaje się, że nasi panowie potrzebują tych obiadków, kolacyjek przy świecach, kąpieli w pianie. I owszem, to jest bardzo ważne jeśli dba się o związek, ale żaden, nawet pieczołowicie przygotowany codziennie z trzech dań obiadek nie zastąpi mężczyźnie naprawdę kochającej i przyjaźnie nastawionej żony. Często jest tak, że kobieta pichci jedzonko, stara się swojemu mężczyźnie dogodzić, ale w środku oczekuje wdzięczności. I tu się zatracamy. Ktoś mi ostatnio powiedział też, że mężczyźni co prawda biorą udział w tych romantycznych kolacyjkach, ale właściwie tylko dlatego, że tak naprawdę to my tego potrzebujemy, to dla nas ważna jest ta cała oprawa, ale dla nich to tylko niepotrzebne wydłużanie drogi do ,,deseru". Wiem, że tu nie ma reguły, ale dało mi to nieco do myślenia. Mężczyzna potrzebuje usłyszeć, że jesteśmy z niego dumne, że widzimy jak on się stara, jak świetnie to czy tamto mu wychodzi. I uwierz, ta teoria się sprawdza. Mężczyzna doceniony może dla Ciebie góry przenosić. Tak więc drogie panie słowo klucz to ,,jestem z ciebie, kochanie, dumna".
A Tobie agag 1968 naprawdę współczuję. Ja też trochę zbyt późno otworzyłam na to wszystko oczy, ale mnie udało się to jeszcze poskładać. Tobie natomiast życzę szczęścia na przyszłość.
Niestety się nie zgodzę to nie kwestia uczuć , dbania o związek czy to dobrym słowem czy obiadkiem tylko kwestia samego człowieka jego zasad wartości hamulców panowania nad instynktem. Każdy facet to wzrokowiec każdy jest czuły na piękno kobiet tyle że jeden porozmawia i się pośmieje a inny zaprasza do auta . Popęd jest naturalną sprawa w życiu człowieka tyle że jeden nad nim panuje bo ma zasady a inny nie bo może żona się nie dowie , bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal a może jak się dowie to wybaczy.
Faceci zawsze myśleli bardzo płytko jeśli chodzi o tego typu kwestiach zresztą zazwyczaj udaje im się wyślizgnąć i dlatego każdy inny myśli że skoro innym się udaje to i on z tego wyjdzie cało.
45 2010-04-01 01:56:59 Ostatnio edytowany przez motard (2010-04-01 02:08:18)
Dlaczego w takim razie wybierają czasem kobiety wcale nie np. zgrabniejsze od własnych żon? Może szukają odwzajemnionej czułości, bliskości. Dlaczego cenią tak rozmawianie o niczym i wreszcie szczery śmiech? Dlaczego dotykają później tą inną tak delikatnie i z takim lękiem jakby była rozkwitniętym tulipanem, którego płatki są tak delikatne? Dlaczego? Może to racja, że są wzrokowcami, że to ogólnie zwierzęta kierujące się instynktem itp. , ale może czasem ktoś zapomniał ich po prostu kochać? Może obiad to nie wszystko? Może tą drugą połowę jabłka wcale nie znajduje się na początku tylko w dalszej części życia? Może, może ...
Pozdrawiam
Motard
PS. Meżczyźni czasem też mają uczucia.
PS.2.
Olina 22, mądra z Ciebie kobieta, która w porę odkryła to co inne nie znajdą do końca swych dni. Szacunek z mojej strony. Dbaj o swojego faceta, kochaj go, okazuj mu to, wymagaj zdobywać się i zdobywaj, bądź w każdym tygodniu inna, kokietuj go, czasem spraw by był trochę zazdrosny i ? kochaj szczerze. Bo z czasem najcenniejsze stają się te rozmowy w fotelach, na ławce, czy w muzeum.
Od zdrady mojego męza minął już prawie miesiąc.I choć boli jak cholera,kocham go jak wariatka.To racja ,że są modliszki-niestety.Ta z mojego koszmaru powiedziała nawet,ze mam szczęście(ciekawe czy wtedy kiedy mi je kradła?;śmieszne i tragiczne jednocześnie)
Muszę jednak przyznać,że to prawda ,że naszych mężczyzn tez musimy doceniać.Powinnyśmy być dla nich takie,jak oczekujemy,że oni będą dla nas.Może jestem naiwna,ale to dobrze ,że czasem los daje drugą szansę......
Może i dla mnie....
PS.2.
Olina 22, mądra z Ciebie kobieta, która w porę odkryła to co inne nie znajdą do końca swych dni. Szacunek z mojej strony. Dbaj o swojego faceta, kochaj go, okazuj mu to, wymagaj zdobywać się i zdobywaj, bądź w każdym tygodniu inna, kokietuj go, czasem spraw by był trochę zazdrosny i ? kochaj szczerze. Bo z czasem najcenniejsze stają się te rozmowy w fotelach, na ławce, czy w muzeum.
Dziękuję Ci, Motard, za te miłe słowa:) Choć muszę przyznać, że ja też do tej mądrości długo dochodziłam. Kiedyś uważałam, że to, że perfekcyjnie zajmuję się domem, opiekuję dzieckiem, dbam o siebie i mojego mężczyznę, nieźle gotuję, potrafię zrobić fajne przyjęcie to już jest powód, aby on mnie kochał. Owszem, to budzi szacunek, ale jeszcze nie miłość. Z czasem zdałam sobie sprawę, że przecież on też pracuje, zarabia na dom i wakacje, zajmuje się samochodem, naprawia kiedy coś się w domu zepsuje, więc wychodzi po równo. Niemniej to za mało, bo przecież potrzebuję też podziwu jako kobieta, czułości, miłości, troski, prawdziwego oddania. A jeśli tak to z kolei on jako mężczyzna też potrzebuje czuć się ważny i kochany. Pyszny obiad, owszem, ale podany z uśmiechem, tak, aby miał wrażenie, że to specjalnie dla niego ta pieczeń:) Nic z łaski, bo tak trzeba, bo taka jest moja rola. Bo to jest jak dla kobiety wymuszony kwiatek, który nie sprawia autentycznej radości. Lepsza jest zerwana na łące stokrotka niż kosz róż wręczony z musu. Dziś wiem, że bez znaczenia pozostanie fakt, że z czymś nie zdążę (co może zaczekać), kiedy w zamian będę radosna i będę miała czas usiąść, pogadać, wypić razem herbatę. Niby nic, a tak dużo. Dla mężczyzny najważniejsza jest kobieta, która jest ,,taka jego", nieważne, że nie idealna, ale taka, która kocha i patrzy z podziwem. I jeszcze bardzo ważne... pozwolić mężczyźnie być mężczyzną.
I na koniec.... Wczoraj mąż dowiedział się, że został w pracy doceniony i wyróżniony ważną nagrodą. Aż mnie zatkało. I wiecie co mu powiedziałam? ,,Wiesz, kochanie, jestem z ciebie naprawdę dumna". I chcielibyście widzieć ten błysk w oczach:) A wieczorem, kiedy ja już spałam, dotarł do mnie sms, który z założenia miał być przeczytany dopiero rano. Pisał w nim : ,,Chyba zapomniałem Ci powiedzieć jak bardzo Cię kocham". I niech to posłuży za puentę:))
Dlaczego tak mało kobiet to rozumie? Dlaczego musimy szukać uczuć gdzieś po za domem? Dlaczego musimy zamieniać się w maszynę do robienia pieniędzy, zapewniania bezpieczeństwa, wychowywania dzieci, powoli umierającą przed TV z piwem i pilotem by nie wybuchnąć?
Motard zapewniam cie ze istnieja mezczyzni ktorzy gardza miloscia swojej kobiety bo wazniejsza dla nich jest praca ,realizowanie sie wsrod znajomych i to od tych znajomych podziw czy zachwyt jest dla nich bardziej znaczacy niz od wlasnej zony. Kobieta moze okazywac uczucia i czynic ze swojego pana krola i ...nic wzamian otrzymywac tylko pogarde- cicha pogarde. Wiec prosze cie nie tragizuj. a kiedy taki krol sie przebudzi i dojdzie do wniosku ze,, rodzina tez jest wazna,, to moze byc juz za pozno.
Zdrada z kobietą z którą nic nie łączyło nie było bliskości, zafascynowania powoduje po pewnym czasie obrzydzenie do siebie, lub przynajmniej niesmak.
Może tak: ulżyłem sobie byle jak, byle gdzie i z byle kim. Kiedy było to wynikiem czasu i uczuć do innej kobiety, kiedy odnalazło się uczucie, bliskość, spokój, czułość. Wtedy nawet po latach siedząc z żoną i dziećmi przy obiedzie, gdzieś w tyle głowy przechodzi myśl ? ta druga uśmiechała by się teraz do mnie, a ja uśmiechałbym się szczerze.
Teraz możecie sobie czasem zadać pytanie, dlaczego wasz mąż czasem tak dziwnie patrzy np. przy stole.
mężczyźni zdradzają, bo sie nudzą, bo mają chęć zdobywania. no ale czy kobiety nie zdradzają też i z tych samych powodów?
a ja odpowiem tak: a dlaczego żony zdradzają?
Myślę, że z tych samych pobudek, jakby tego w słowa nie owinąć.
53 2010-04-06 15:04:15 Ostatnio edytowany przez mamba (2010-04-06 15:04:27)
Niech wypowie się ktoś kto zdradził... Bo teorie to możemy sobie stawiać różne.