Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Witam wszystkich,

chciałabym prosić Was o ocenę tej sytuacji, należę niestety do kobiet, które często trafiają na niewłaściwych facetów. Poza tym jak wiadomo w stanie zauroczenia ciężko jest o obiektywizm.

Spotykam się od 3 tygodni z pewnym facetem. Jest nam ze sobą dobrze. Przedwczoraj pierwszy raz byłam u niego w domu. Wszystko było super do momentu kiedy musiałam już iść. Mieszkamy dość daleko od siebie (jakieś 30 min drogi). Było po 22 i on był już zmęczony, rano musiał wstać do pracy (chciałam iść wcześniej, ale sam nalegał abym została). Odprowadził mnie ok. połowę drogi. Nie naciskałam żeby szedł dalej ze mną, bo za bardzo nie chciał. Czy to nie powinno być tak, że jeżeli mu zależy to mimo zmęczenia mnie odprowadza pod drzwi? A może przesadzam? W końcu nie raz o takiej porze chodzę sama po mieście.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Przesadzasz

3

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
aaga90 napisał/a:

(...)W końcu nie raz o takiej porze chodzę sama po mieście.

Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie.

4

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Jak facet po trzech tygodniach znajomości jest zmęczony na tyle, żeby dziewczynę odprowadzić bezpiecznie do domu, szczególnie w nocy, to po miesiącu już nic mu się nie będzie chciało. A potem będzie następny watek " on w ogóle nic nie robi dla mnie i naszego związku".

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Przesadzasz

Jeśli nie chciałaś wracać tak późno to mogłaś wyjść szybciej, a jeśli on nalegał mogłaś powiedzieć w porządku zostaje, ale potem odprowadzisz mnie do domu.

Zazwyczaj jakieś nieporozumienia wychodzą z niedomówień, Ty nie powiedziałaś żeby odprowadził Cię pod drzwi, nie zaprotestowałaś kiedy zrobił to tylko do połowy drogi, więc myśli, że tak ma być i już.

6

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Dzięki wam za odpowiedzi.

Myślę, że po prostu powinnam go czujnie obserwować no i nie doprowadzać do takich niedomówień.

7

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

W sumie ja się spotkałam z tym, że jak facet był mną zainteresowany to raczej odprowadzał mnie pod sam dom jak było późno, ale też nie wydaje mi się, żeby była to reguła. Jakby następnym razem było podobnie, to możesz powiedzieć np, że idziesz wcześniej właśnie albo ewentualnie, by odprowadził Cię dalej jeśli może. Jednak, po jednej takiej sytuacji nie wyciągałabym wniosków, że mu nie zależy, chociaż oczywiście milej by było jakby odprowadził pod sam dom, skoro było późno.

8

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Hmm no ja jestem ze swoim chłopakiem już kilka lat i nie puściłby mnie samej nawet kawałek , więc tym bardziej na początku znajomości tak było.... Ale to chyba zalezy od faceta i to , że Twój akurat Cię nie odprowadził wcale nie musi świadczyć o nim źle... Po prostu jak dziewczyny pisały następnym razem powiedz , ze albo Cię odporwadza, albo wracasz wcześniej smile

9

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
Mycha91 napisał/a:

Hmm no ja jestem ze swoim chłopakiem już kilka lat i nie puściłby mnie samej nawet kawałek , więc tym bardziej na początku znajomości tak było.... Ale to chyba zalezy od faceta i to , że Twój akurat Cię nie odprowadził wcale nie musi świadczyć o nim źle... Po prostu jak dziewczyny pisały następnym razem powiedz , ze albo Cię odporwadza, albo wracasz wcześniej smile

Rozumiem, że nie chodzisz po ulicy bez niego ?

10

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
Arius napisał/a:
Mycha91 napisał/a:

Hmm no ja jestem ze swoim chłopakiem już kilka lat i nie puściłby mnie samej nawet kawałek , więc tym bardziej na początku znajomości tak było.... Ale to chyba zalezy od faceta i to , że Twój akurat Cię nie odprowadził wcale nie musi świadczyć o nim źle... Po prostu jak dziewczyny pisały następnym razem powiedz , ze albo Cię odporwadza, albo wracasz wcześniej smile

Rozumiem, że nie chodzisz po ulicy bez niego ?

Nie nie chodze... Chyba logiczne ze chodziło mi o sytuacje gdzie jesteśmy gdzieś razem i jest juz ciemno...

11 Ostatnio edytowany przez Arius (2014-09-24 22:50:26)

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
Mycha91 napisał/a:
Arius napisał/a:
Mycha91 napisał/a:

Hmm no ja jestem ze swoim chłopakiem już kilka lat i nie puściłby mnie samej nawet kawałek , więc tym bardziej na początku znajomości tak było.... Ale to chyba zalezy od faceta i to , że Twój akurat Cię nie odprowadził wcale nie musi świadczyć o nim źle... Po prostu jak dziewczyny pisały następnym razem powiedz , ze albo Cię odporwadza, albo wracasz wcześniej smile

Rozumiem, że nie chodzisz po ulicy bez niego ?

Nie nie chodze... Chyba logiczne ze chodziło mi o sytuacje gdzie jesteśmy gdzieś razem i jest juz ciemno...

Wybacz, nie wiedziałem, że jak już jest ciemnio i nie jesteście razem, to nie wychodzisz sama na ulicę.

12

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Ależ ci faceci to szowinistyczne szuje- uważają że kobieta to istota upośledzona i nie potrafi sama chodzić po ulicy.A gdzie partnerstwo i zaufanie?

13 Ostatnio edytowany przez Maciejewski (2014-09-24 23:16:34)

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Byś mu powiedziała prosto z mostu,że się boisz sama iść i żeby Cię odprowadził to byś nie musiała zakładać tematu.Nie nalegałaś to odprowadził Cię pół drogi i zawrócił.
Pamiętam jak kiedyś chciałem odprowadzić dziewczynę,z którą spotykałem się kilka dni to mi powiedziała daj spokój,ja sobie sama zajdę,nie rób sobie kłopotu.Mówię dla mnie to żaden problem i nalegałem na odprowadzenie jej a ta znowu swoje,więc buziak i zawinąłem się do domu.
Piszę smsa za pół godziny czy dotarła a ta jakieś fochy,że ona tak tylko gadała,żeby sprawdzić czy mi faktycznie bardzo na niej zależy.I myślała,że jednak ją odprowadzę do domu bo ciemno było i się bała.

No i pogadane:D

14

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
pitagoras napisał/a:

Ależ ci faceci to szowinistyczne szuje- uważają że kobieta to istota upośledzona i nie potrafi sama chodzić po ulicy.A gdzie partnerstwo i zaufanie?

A co tu za związek ma zaufanie ? Zaufanie do kogo? Chodzi o to , że jakby mi się coś stało do końca życia nie wybaczyłby sobie , że był ze mną  , a mnie nie odprowadził. A to, że mieszkamy w takim miejscu gdzie jest dużo pijaków, gwałcicieli itp., tylko zwiększa szanse, że nie dotrę cała do domu. Zwykły strach, ot co. Jak chodzę gdzies sama ze znajomymi to oczywiście nie mam wyjścia i muszę sama wrócić, aczkolwiek koledzy zawsze starają się odprowadzić płeć piękną. wink Jak jest ze mną , to po co ma zwiększać szanse, że ktoś mnie napadnie, chyba lepiej jak mnie dla świętego spokoju odprowadzi. smile

Odp: Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?
aaga90 napisał/a:

Witam wszystkich,

chciałabym prosić Was o ocenę tej sytuacji, należę niestety do kobiet, które często trafiają na niewłaściwych facetów. Poza tym jak wiadomo w stanie zauroczenia ciężko jest o obiektywizm.

Spotykam się od 3 tygodni z pewnym facetem. Jest nam ze sobą dobrze. Przedwczoraj pierwszy raz byłam u niego w domu. Wszystko było super do momentu kiedy musiałam już iść. Mieszkamy dość daleko od siebie (jakieś 30 min drogi). Było po 22 i on był już zmęczony, rano musiał wstać do pracy (chciałam iść wcześniej, ale sam nalegał abym została). Odprowadził mnie ok. połowę drogi. Nie naciskałam żeby szedł dalej ze mną, bo za bardzo nie chciał. Czy to nie powinno być tak, że jeżeli mu zależy to mimo zmęczenia mnie odprowadza pod drzwi? A może przesadzam? W końcu nie raz o takiej porze chodzę sama po mieście.

Droga Agnieszko,

Myślę, że wszystko jest w najlepszym porządku. Ludzie, szczególnie w bliskich związkach, porozumiewają się nie tylko słowami.
Partner wyraźnie sugeruje Ci, że liczy na związek na wskroś partnerski. Gdyby odprowadził Cię do samego domu, powinnaś go z w ramach rewanżu zaprosić do siebie. Ponieważ on tego nie zrobił, byłby to wyraźny brak symetrii, który bardzo źle wróżyłby związkowi partnerskiemu. A w związku partnerskim wszystko powinno być sprawiedliwe. Ty połowę pensji i on połowę pensji na dom. itd.

Warto w to inwestować. Widzę tylko jeden poważny problem - trudny pierwszy krok. Sadzę, że powinniście się zrzucić na jakiś weekend dla dwojga w romantycznym ustronnym miejscu a potem zamieszkać razem daleko od miejsca, gdzie się z takimi kłopotami musicie odprowadzać. To się po prostu żadnemu z Was nie będzie opłacać. Życie we dwoje potrafi być cudowne, pod warunkiem, że jest sprawiedliwe i partnerskie. Macie olbrzymią szansę, żeby długo do siebie nie stracić wzajemnego zaufania.

Prosisz o obiektywizm, jednak przestrzegam przed szukaniem obiektywizmu poza związkiem. smile  Wspólnie postarajcie się o Obiektywizm a będziecie bardzo szczęśliwi.

smile Zez smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę o obiektywną ocenę sytuacji... Czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024