Witam
Mam na imię Agnieszka .Od 10 miesięcy jestem z mężczyzną ,którego tak na prawdę nie znam .Początki były bardzo dobre ,był miły ,romantyczny ....aż do czasu nauczyłam go ,że ja przyjeżdżam do niego codziennie (mieszkamy 5 przystanków od siebie ) dlatego doprosić się go nie moge żeby przyjechał do mnie ;( jego argumenty to ,że jest nie śmiały .....jest wybuchowy ,ale nigdy mnie nie dotknął fizycznie ,ale psychicznie ...wybucha o wszystko co powiem ,zrobię .... mówi ,że mnie kocha ,że śliczna jestem ale zaraz jakaś sugestia ,żę mogłabym schudnąć pare kilo;(patrzy tylko na siebie ,ani razu nie byliśmy w kinie ,ani na kolacji ;( jak chce z nim spędzić jakoś czas w inny sposób mówi ,że kasy nie ma ,albo pogada zła ;(...nie mam sił ,odeszła ze mnie cała moc kochania ....i nie wiem czy go kocham czy jestem bo boje się być sama ,nawet podczas seksu się kłócimy ,tylko patrzy na siebie a ja czasem czuje się jak jakaś "lalka" ....bez emocji bez miłości ,podniecenia chce to zmienić a nie potrafię ??? Jego mama widzi jak się czasem odnosi do mnie ,zwróci mu uwagę ? ale co z tego ? on się niechce zminić ,zmienić traktowania mnie ..a chce się czuć kobietą ,pociągającą ...kochającą ;( .....jestem młoda a mi się już nic niechce ;(