Witam,
otóż od stycznia spotykam się z chłopakiem. znamy się od grudnia 2013 roku. Jest ok. chłopak nie mówi o uczuciach, ale ja widze gesty które on robi.. otóz zrobi obiad i wgl ![]()
jednak kilka miesiecy temu przez przypadek- bo jego tel ciagle dzwonil.. zauważyłam, smsy od koleżanki. przeczytałam kilka dowiedziałam się, że w jego rodzinnym mieście się spotykają. następnie, przeciez nie powiedziałabym że przeczytałam jego smsy to zmyśliłam niestety
że dowiedziałam sie od KOGOŚ i KTO TO jest ta dziewczyna z ktora sie spotyka. A on, że to jego koleżanka TYLKO i wyłącznie, spotykaja sie czasem jak jest w swoim miescie, ale to tylko zwykłe wyjścia... no dobra niech będzie. kilka dni temu, bo 3 miesiące się nie widzielismy, otn jest jeszcze w innym miescie w szkole wojskowej na wakacje, ja jestem u siebie. Pojechaliśmy w góry, wszystko było okej, ale znowu zobaczyłam jego smsy, i fakt faktem ma dużo wiecej ode mnie ale od niej też ma. Zobaczyłam, że właśnie do niej napisał, że do nd jest u siebie, ona, że też itd więc sie spotkają......
od pazdz mamy razem zamieszkać w akademiku bo akademiku, ale zawsze razem... ALE TA MYSL Ze on spotyka sie z ta dziewczyna mnie zabija od środka, boje się, że mnie zdradza. Zwlaszcza ze on jest na maxa zamkniety w sobie... napisałam do niego ostatio czy moge mu ufac, to odpisał tylko: skad takie pytanie i NIC WIECEJ. no moze nie wie o co chodzi. Tylko ja jestem panikarą, wiem, że chciałabym, żeby tylko za mną się oglądał, najlepiej żeby zamknąć go w klatce i nie miałby styczności z innymi dziewczynami...
Ale jak widzę zdjęcia tej dziewczyny to mnie to rozwala, zwłaszcza, że widać, że jakaś inteligentna i w ogóle, znają sie od liceum. Także szmal czasu .... teraz ma 23 lata.
Pociesza mnie jedynie myśl, że skoro znają sie tyle lat to dlaczego razem nie byli skoro juz tyle sie spotykają?
Co robic i myslec pomozcie