Jestem nowy na forum i wszystkich serdecznie witam. Pisze tutaj bo mam pewien problem. Chodzi dokładnie o dziewczynę. Poznałem ją w dziwny sposób, wyglądało to wszystko tak jak bylibyśmy sobie przeznaczeni, nie będę się jednak rozpisywal na ten temat, bo to długa historia, dodam tylko że znamy się od tygodnia. Odrazu powiedziałem jej wprost że bardzo mi się podoba. I tak od tygodnia codziennie pisalismy do siebie, ja ciągle powtarzałem jej że jest ideałem, że jest ładna, że mi się bardzo podoba itp. zawsze dziękowała za komplementy . Na początku naszej znajomości spytałem się jej czy ma chłopaka, ona to pytanie zignorowała, pomyślałem że może nie zauważyła, i rozmawialiśmy dalej. Problemy się jednak zaczęły gdy zaproponowalem spotkanie, nie odmówiła ale też nie powiedziała tak. Wtedy bardzo mocno docisnąlem z pytaniem czy ma chłopaka, ona jednak uciekła z czatu, i odpowiedziała dopiero następnego dnia że ma. Ale wycisnąć to było z niej bardzo ciężko, tak jakby się tego wstydziła. Wtedy ja zacząłem wypominać jej ze nie powiedziała mi tego odrazu, i że się w niej zaduzylem. Ona odpowiedziała na to że mnie lubi ale ma chłopaka, i że niby nie dawała mi wcześniej żadnych znaków że coś z tego może być i że żadnej miłości z tego nie będzie. A po 5 min powrocilismy do normalnej rozmowy. Leciutko zacząłem wypytywać o jej chłopaka, i z tego co zrozumiałem to jakaś pipka jest, a nie mężczyzna. I szczerze mówiąc czuję że da się mu ją odbić. Trochę mi go szkoda ale czuję też ze jezeli nie zrobię tego ja, to zrobi to kto inny. Są ze sobą niby 6 miesięcy. Tylko teraz nwm czy w zaistniałej sytuacji mam się narzucać i pisać jako pierwszy? czy wrzucić na luz i czekać na rozwój sytuacji? I wgl jak to rozegrać ?
PS Ja mam lat 19, ona 17