Mam koleżankę, znamy się od 2 lat. Poznaliśmy się na pewnym wyjedzie, który ja poniekąd organizowałem.
Potem raczej utrzymywaliśmy luźne kontakty - ja spotykałem sie z inna dziewczyną, ona była
za granicą. Ona traktowała mnie jak kolegę, ja ją jak koleżankę ale pewnego dnia tak po prostu
to się zmieniło z mojej strony co pewnie nie było trudne bo dziewczyna jest b.ładna ale też nie
z tego powodu - po prostu zacząłem ją lepiej poznawać.
To już trwa długo. Od początku tego roku nasze kontakty są w miarę regularne, tzn. nie ma
tygodnia żeby się ktoś nie odezwał. Gorzej jest jednak ze spotkaniami więc widujemy się raz
na jakiś czas jak coś się dzieje - tak jak znajomi po prostu.
Zazwyczaj to ja wymyślam jakieś okazje do spotkania ale ona też nie ma oporów żeby mnie gdzieś zaprosić,
np. kiedyś byliśmy na urodzinach jej chrześnicy gdzie właściwie wszyscy byli w parach więc ja robiłem za
takiego prawie chłopaka. Odniosłem nawet wrażenie, że jej koleżanka trochę chce nas zeswatać.
Chciałem nią spędzać wiecej czasu, żeby się lepiej poznać, że się trafi jakaś okazja ale już jestem zmęczony
wymyślaniem/szukianiem pretekstów szczególnie, że z najfajniejszych moich propozycji i tak nic nie wyszło.
Lato się skończyło i takich okazji będzie co raz mniej.
Raczej ciężko by mi było dobrać sie do niej tak fizycznie - nie mam doświadczenia, a ona bardzo mnie onieśmiela.
Zresztą przecież od razu by się zorientowała o co chodzi - taka nagła zmiana zachowania wiec już chyba lepiej
powiedzieć co czuję. Tak czy siak raczej będzie zaskoczona.
Nie myślę o jakiś wyznaniach typu, że ją kocham bo tak nie jest ale o tym, że za nią tęsknię jak się nie widujemy
i chciałbym z nią spędzać więcej czasu albo, że przestałem na nią patrzeć jak na koleżankę.
Ale nie wiem czy to ma sens ? To chyba tak nie działa - nie ma chemii. Nie sądzę żeby chciała ode mnie coś wiecej
bo raczej dużo razy mi odmawiałą jak miała coś innego do roboty więc nie wygląda żeby jej specjalnie zależało
na spotkaniach ze mną - raczej po prostu mnie tylko lubi co w sumie też mnie dziwi bo jednak jesteśmy dosyć różni
pod względem charakterologocznym.