Skończyłam studia, wybieram się na drugie...zawsze kochałam dzieci i wszystko dla nich, zawsze...na praktykach każdy mnie chwalił, a jeśli chodziło o pracę każdy obiecywał złote słonie. Miałam nadzieję że we wrześniu będę miała swoje biurko w przedszkolu, moją grupę...a skończyło się na depresji. Chcę od października zacząć studia magisterskie, bo może brakuje mi doświadczenia, a może to ze mną jest coś nie tak...bo teraz tak sobie myślę po co mi to było, i po co mi to dalej ?. Byłam zdesperowana i łapałam się wszystkiego aby odłożyć sobie trochę grosza na te studia, u mnie w domu nigdy się nie przelewało, a nawet bardzo nie przelewało...dlatego nie mogę prosić o pomoc rodziców bo sami nie mają, a na dodatek 23- letnia córka żyje jeszcze z nimi, pod jednym dachem. Dostałam staż, przyjęłam bez wahania, brzmiało świetnie, są dzieci, będą zajęcia, będę miała doświadczenie !!. Euforia opadła już pierwszego dnia...dostałam się do żłobka, prywatnego. Nie mam co łudzić się że wyjdę po 8 godzinach dziennej pracy !, po tym jak rodzice odbiorą dzieci trzeba posprzątać, wymyć naczynia, umyć podłogi. Nikt ode mnie nie wymaga robienia z dziećmi zajęć, czy przygotowywania jakiś scenariuszy co od zwykłej przedszkolanki jest wymagane !...no ale z kim prowadzić, skoro te maleństwa są jeszcze malutkie. Postanowiłam zacisnąć zęby, przeboleć...nawet te 800 zl miesięcznie poratuje mnie przecież. Robiłam wszystko tak jak mnie nauczono, scenariusze, zajęcia, szybko dzieci mnie polubiły, oczywiście poziom zajęć był nieco niższy niż dla małych przedszkolaków ale i tak czułam satysfakcje że bawią się ze mną...czułam się szczęśliwa właśnie w tych chwilach. Myślałam że padnę, jak wychodząc wcześnie do domu, rodzice pewnego chłopca skupili swoją uwagę na tablicy prac plastycznych swoich pociech...< którą ja tak nawiasem wprowadziłam> . - Jakie piękne te prace, co dwa dni co innego - kwestia rodzica
- Tak, dziękuje, staram się, aby nasze dzieci dobrze się rozwijały, stąd takie mam pomysły - kwestia szefowej
Zawsze jest zrobiłyśmy, te "myśmy" przypisuje sobie pani...żałosne, skoro moja szefowa pojęcia nie miała co robię z dzieci, bo jej nie było.
Jest wiele przypadków gdzie przypisuje sobie wszystko począwszy od głupich prac, nauczenia tańca dzieci, śpiewania piosenek .... a teraz dochodzi do tego że jak sama wymyśliłam pewien taniec do muzyki poważnej ( dzieci mają go świetnie wypracowany ), szefowa go zmienia, bo stwierdziła że tak będzie lepiej, ba ona go już kiedyś tańczyła !. CO !?, co za obłuda. Gdy robię z dziećmi zajęcia, teraz za każdym razem chce mieć też swój udział w tym, i wymyśla cuda wianki. Nie miałam tego za złe, rozumiałam, jestem strasznie wyrozumiała, mimo tego... cieszyłam się że mam ten staż.
Nie będę się tutaj rozwodzić na temat tego jak w naszym kraju rządzą i ile zarabiamy i gdzie jest sprawiedliwość, bo cisną mi się pytania na ślinę po co mi to wszystko było...? Moja koleżanka nie zdała matury, jest ładna i ma plecy a teraz świetną pracę a ja się naprawdę cieszę że jej się udało, tylko zastanawiam się po co się tak męczyć z tymi studiami...może muszę, bo nie jestem ładna.
Potrzebuję pomocy, bo wpadnę w depresję , problem ten nie pozwala mi funkcjonować normalnie.
Za niecały miesiąc kończę staż, moja pracodawczyni chce abym tam pracowałam, że mnie zatrudni tylko
1200 zł za 8-9 godzin pracy codziennie i czasem w niektóre dni świąteczne to... nie za mało ?
Do tego na błysk trzeba sprzątać, raz spieszyłam się na autobus, bo niestety dojeżdżam dwoma autobusami...i zostawiłam jedno łóżeczko nie pościelone. Na drugi dzień nasłuchałam się ... absurd !
Do tego te autobusy, to też kosztuje i tracę czas, jestem w domu po 18
Nie wiem, czy mam tam zostać...skoro, nie wiem już sama co robić
To wszystko mnie przytłacza
Daje się wykorzystywać, bo potrzebne mi pieniążki !! to przykre naprawdę chce mi się płakać.
Pokochałam te dzieci, to nie ich wina , ale boje się że jeśli dalej tak pójdzie będę wchodziła tam zamiast z uśmiechem z ponura miną
Czy nie lepiej by mi było znaleźć sobie jednego maluszka do opieki codziennej ?, 6 zł za godzinę i mam tyle samo i mniej odpowiedzialności ?... Ale tu mam papierek.
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale chodzę taka niewyspana i nabuzowana, nie wiem co mam zrobić. Życie dorosłego człowieka który chce coś osiągnąć a uświadamia sobie że jeszcze nic nie osiągnął - to tak jakby życie mi podcinało skrzydła za każdym razem gdy myślę że mi się udało i chyba już nie polecę. Dlaczego sytuacja majątkowa musi weryfikować to kim będziemy w przyszłości...ja wybrałam zawód z zamiłowania...Co zrobić ? Proszę o radę.