Witam.
Jestem z chłopakiem od 2 lat,chociaz cos sie psuło stopniowo od roku...zaczęłam zauważać jego najmniejsze wady, ciągła krytyka wpłynęła na to ze juz wgl przestać sie starać. Chociaz przed tem rowniez cudów nie było z jego strony.
Nie jestem materialistka ale w domu jestem tak przyzwyczajona,ze wszystko co chce,w miarę możliwości rodzice mi zapewniają. Mimo to bardzo miło by mi sie zrobiło gdyby sprawił mi jakaś niespodziankę. Niestety na takie rzeczy nie mogę od niego liczyć, gdy dostalam upominek od rodziców w stylu biżuterii stwierdzil ze potem on sam nie moze sie wykazywać w tej kwestii, (zaznaczam ze w ciagu tych dwóch lat dostałam tylko raz porządna biżuterię od rodziców, a jemu sugerowałam biżuterię aby kupił na moja 18stke gdyż nie wiedział co by mi kupic, jednakże jego zdaniem bardziej sprawił mi radość wielki miś i serce z drewna, niby to słodkie bo troche w to włożyl serca ale jak na swój wiek jestem poważniejsza w tej kwestii)
Kiedyś przywoził mi raz na jakis czas kwiaty ale to juz sie skończyło, nie liczylam ze do końca życia tak będzie, ale nawet na jakieś większe wydarzenia by mógł...
Mniejsza z tym. Najgorsze jest to, ze nie potrafi ze mną rozmawiać. Czasami siedzimy w czterech ścianach nie odżywiając sie do siebie,albo jesteśmy zajęci laptopem/tabletem...nawet gdy ja próbuje to on nic nie moze z siebie wydusic, czasami mamy poważne problemy na które trzeba poważnie porozmawiać, w koncu odkryłam ze jedynym sposobem na rozmowę sa smsy! Tyle ze w tych smsach po godzinie poważnej rozmowy żali mi sie czemu robimy to przez telefon... No ludzie juz nie wiem jak jego dziwactwo mam wyleczyć.. Straciłam juz ochotę na wszystko, nawet mnie juz nie pociąga sexualnie,tzn moze pociąga ale nie wychodzę juz z taka inicjatywa pierwsza, bo po prostu nie mam ochoty... Czuje sie jakbym była z nim juz 30 lat, jakbym znała go od zawsze i niczym mnie juz nie zaskoczy. Jest nieśmiały, ja bardziej przebojowa,chce go tym zarazić ale nie zawsze to sie udaje. Boli mnie to ze nie traktuje mnie jak swojej miłości,mimo ze jesteśmy dla siebie swoimi pierwszymi poważnymi partnerami(rowniez w sensie fizycznym) to widze ze dla niego miłość opiera sie na samym byciu drugiej osoby. Czasami traktuje mnie jak powietrze,chce mi sie płakać bo mie zasługuje na to, staram sie a on pomimo swoich przyrzeczeniach miłosnych w smsach okazuje sie byc kompletnym niewypałem w rzeczywistości. Jest zupełnie innym człowiekiem w smsach a innym w rzeczywistości, jednak i tak częstym zjawiskiem jest marudzenie. Marudzenie na wszystko i bidolenie o wszystko! (Chłopak 21 lat, pracuje w sklepie budowlanym gdzie az tak sie nie przemęcza bo wiem jak tam jest, mimo to potrafi co dwa dni miec jakaś chorobę) Mimo wszystko cieżko mi odejść, chociaz próbowałam juz nie raz, jestem do niego przywiazywaczoja a z racji tego ze jestem bardzo sentymentalna i to moj pierwszy partner sexualny to cieżko mi tak po prostu go zostawić. Wiem ze jestem młoda ale zawsze chce wiedzieć na czym stoję, często wiec chciałam z nim pogadać o przyszłości, czy cos planuje itd, jednakże on od razu traktuje moje wypowiedzi jakbym juz chciała sobie z nim dziecko zrobic i do oltarza pójść. Wiem ze mam na to czas, nie chce takiego życia juz teraz,muszę sie wyszaleć, ale porozmawiać o wspólnym życiu tez trzeba, zwłaszcza ze skończyłam szkole i będę musiała robić cos dalej.
W koncu doszło do tego ze Zdradziłam go z byłym chłopakiem po pijaku. Myślałam ze to mi pomoże w decyzji ale jednak nie, bo Bardzo było mi głupio, ze mu to zrobiłam. Jednak do dzisiaj ze mną o tym rowniez na poważnie nie pogadał. Wszystko odkłada na potem,mnie tez. Sam boi sie wielkich zmian, czuje ze jak nie odejdę od niego to zgnuśnieje razem z nim. Mimo to cieżko mi go jeszcze bardziej po tej zrpdradzie skrzywdzić.
Radzcie cos, czy wy tez uważacie ze jestem z dziwakiem? Jest wiecej takich sytuacji potwierdzających to, jednakże to co napisalam to tylko namiastka.