Witam
Mam na imię Kuba, mam 18 lat.
w zeszłym roku na jesieni poznałem super dziewczynę, dwa lata młodszą, zauroczyłem się, ja się jej podobałem już od paru lat jak się potem dowiedziałem. Zaczęliśmy się spotykać, wspólne imprezy, zaczęliśmy być o siebie zazdrośni, wszystko wskazywało na związek. Zaczęły się nocowania u siebie, mimo ze zachowuywalismy się jak znajomi, pierwsze przytulenia, czułe słowa, w końcu wyznanie miłości i pierwsze pocałunki, zdaliśmy sb sprawę że to już nie tylko znajomość, zaczęlismy poważny związek. Przez cały czas było idealnie, dużo czułości, pierwszy związek dla nas obojga, pierwszy "raz", mimo tak młodego wieku kochaliśmy się bardziej niż ktoś mógł sobie wyobrazić.
a teraz do sedna, oboje utrzymywalismy kontakt ze znajomymi płci przeciwnej, zaczela się zazdrość, postanowiliśmy zerwać te kontakty, tak było, mimo wszystko czasami ja i czasami ona, pisaliśmy ze swoimi starymi przyjacielami, przyjaciółkami. czesto pisaly do mnie jakies dziewczyny, moja kochana wiedziała o tym, pokazywałem jej wszystko, przegladalismy sobie wzajemnie rozmowy wiadomosci Facebooka i telefon. Nagle to wszystko się skończyło. nie sprawdzałem z kim się spotyka ona mnie też nie kontrolowała, w maju zaczęło nam się psuć, poszedłem na 18 urodziny do kolegi sam bo ona nie chciala, mimo tego ze ją namawialem, chcialem isc z nia mimo wszystko, wkoncu poszedlem sam, poznalem pare nowych ludzi w tym jedna dziewczyne, z ktora raz zatanczylem nic wiecej. Moja dziewczyna się o tym dowiedziała, żałowałem tego, nie wiedziałem że ta się wścieknie, zaczęło nam się psuć wszystko, mineły 2 tygodnie, wkońcu oznajmiła mi że chce skończyć. Nie chciałem do tego dopuścić, nie dałem jej spokoju, dowiedziałem się też, że zaczęła sięgać po narkotyki (jej towarzystwo) spotykala się z ludzmi którzy regularnie je zażywają, nie chciałem, żeby się stoczyła, obiecywałem jej ze wszystko naprawimy itd, że nie bedzie załowała, dawała mi parę szans, a na drugi dzień byłem okłamywany, miała być w szkole a była z nimi. tak minęły 2 tygodnie, miałem już sobie dawać z tym spokój, poprosiłem ją o ostatnie spotkanie, łkałem jak dziewczynka której zabrano zabawkę, chciałem żeby ze mna została, widzialem że płakała jak mówiła NIE, że to koniec itd, ze juz mnie nie chce.
Dalem jej odejsc, pojechala do kolezanek, nie odzywala się, tego samego dnia w nocy napisala mi że beze mnie nie da sobię rady, przyjechałem pogodziliśmy się, za parę dni znowu, spotkalem sie z jej kolezankami, pogadalem dowiedzialem sie paru rzeczy mialy nam pomóc,spotkałem się znowu płakałem ona też, namówiłem ją na ostatnią szansę, zgodziła się od tamtej pory było okej, pogodziliśmy się, ale juz nic nie było jak kiedyś, była ciągle zazdrosna, częste kłótnie ze myśli ze z kimś się spotykam, że pisze z innymi dziewczynami, miałem już trochę dość, rzadziej się spotykaliśmy nie sprawdzaliśmy się nawzajem kto z kim pisze i się spotyka, chcialem jej wszystko pokazywać żeby mi wierzyła, naprawdę ją kochałem, tydzień było ok, drugi tydzien codziennie kłótnie, zaczeła się o wszystko denerwować, o wszystko kłótnie, ja przez to stałem się troche arogancki, nie miałem ochoty się kłócić.
Miesiąc temu wróciłem z 3 dniowych wakacji z kolegą nad jeziorem, przyjechałem do niej na noc, ona była po imprezie trochę pijana, jak leżelismy razem, naglę się rozpłakała, jak spytałem o co chodzi to powiedziała, że boi się że ją zostawie na co powiedziałem "jak ktoś kogoś ma zostawić to chyba Ty mnie" przeczyła itd. przytuliłem ją ona mnie, uspokoiłem ją było okej, później znowu było denerwowanie się na siebie itd.
Ostatnio zdenerwowała się przez telefon, zerwała ze mną bo za dużo jej się przypomniało, płakałem, przez kolejne 3 dni pisałą mi że chce do mnie wrócić ze tęskni, ja udawałem obojętnego za co mam ochotę się teraz zabić.
Napisałem 4 dnia że chcę przyjechać a ona że już za późno, ze juz koniec na zawsze...
Płakałem nie miałem ochoty życ, pisała ze mi przejdzie itd, dowiedziałem się że pisala z dawnym przyjacielem, i że się z nim spotkała ( na jedno spotkanie mam dowód) a wiem że się spotyka z nim cały czas bo wiem kiedy kłamie, spotkalismy się, chcialem z nia szczerze porozmawiać co bylo nie tak ze potrafie to naprawić ze ma mi dac szansę, ona jest strasznie przy tym obojętna, widać ze serce jej każe wrócić a umysł nie, tak jak kiedyś płakała jak mówiła ze to już koniec. mówiła że nie chce skonczyć znajomości ze chce się ze mną kolegować ze chce odpoczac od zwiazku jak pytalem o tego nowego znajomego mowila ze tylko kolega ze ona nie chce zwiazku zadnego ze ma dosc juz zwiazku, wydaję mi się że mówi prawdę. Dowiedzialem się też że znowu zaczęła sięgać po narkotyki, gorsze niż wtedy, teraz jest tak że piszemy ze sobą i nic więcej, jak wspominam o zwiazku to się denerwuje i chce zebym dał jej spokoj i nie pisał.
Ona jest taka że nie mówi nic wprost. Teraz ciągle kłamie, oszukuję, mówi ze jak się kolegujemy to nie powinno mnie obchodzić jej życie i to z kim i gdzie wychodzi, a mimo to woli skłamać niż napisać że "nieważne gdzię idę" .
Nie wiem co się z nią dzieje, nie wiem co mam robić, tak bardzo za nią tęsknie, nie potrafię o niej zapomnieć, codziennie piję, rano się budzę i znowu sie zaczyna, ból serca, drgawk, płacz, nie mogę się na niczym skupić, żałuję że po zerwaniu do niej nie przyjechałem, wtedy bym z nia teraz był, byśmy się kochali, teraz ona ma mnie gdzieś, nie piszemy tak często jakbym chciał. Nie wiem czy mam dać jej spokój i poczekać może naprawdę bedzie chciała do mnie wrócić, albo ona już będzie z nim i wtedy się zabiję. W tej chwili gdy to pisze to ona z nim siedzi :c
Nie wiem co mam robić, chciałem mieć jedną dziewczynę do końca życia. Straciłem całe swoje szczęście, zrobiłbym dla niej wszystko, zmieniłbym się całkowicie ![]()