Witam serdecznie. Od dawien dawna sledze forum i napisze,ze wiele mi nieraz posluzylo, wiec dzisiaj postanowilam sie zarestrowac i prosic o obiektywne spojrzenie Was drogie netkobietki :-)
Na imie mi Łucja, lat 30, pracuje, jestem szczesliwa, samotnie ale z wyboru wychowuje wspanialego synka ktory w tym roku konczy 8 lat, ale nie tu problem.
Zwracam sie do Was z prosba, o obiektywne ocenienie mej sytuacji.
Jestem z partnerem od 2,5 lat. 1,5 roku bylo wspaniale a od 1 moj mezczyzna cierpi na nerwice, co nie bede sie bala okreslic- depresje raczej. Ma wprowadzona terapie farmakologiczna a takze wizyty u psychiatry, psychologa. We mnie ma wsparcie, pomagam, daje z siebie wiecej niz powinnam, mimo ze mam swoje obowiazki to nie zostawiam go samego sobie. Od tygodnia stal sie naprawde bardzo oschly, niemily- mowi,ze mnie nie kocha, kochal jak byl zdrowy, mowi ze w dupie ma leki, lekarzy, ze chce wyjechac zagranice,ze nic go tu nie trzyma. Jest bardzo obojetny, ale przy tym pewny siebie. Mowie mu,ze kocham go,ze nie zostawie to najezdza na mnie,ze tak bawil sie nie bedzie bo on nie kocha, postanowil byc sam i w dupie ma wszystkich.
Sa chwile, praktycznie codziennie gdy placze mysle co ja zlego zrobilam, przeciez wspieram wyslucham. Daje i daje nie liczac na nic a choc na dobre slowo, a on ma mnie gdzies.
Czy trwac czy na jakis czas urwac kontakt, dac mu czas, nic nie pisac nie odbierac jak dzwoni. Ja juz nie wiem. Naczytalam sie roznych historii ale kazda inna. Dodam tylko ze z moim synkiem sie lubi a synek za nim przepada ale czy to cos zmienia. Doradzcie prosze jak postepowac.
Daje czas ale mysle i znowu skacze. Nie umiem byc asertywna. Beznadziejny przypadek? Opowiada nieodrzeczy, przykre dla mnie to jest. Czy on zdaje sobie sprawe z tego co mowi? Czy ignorowac to mowienie jego? Kobiety prosze Was kochane, pomozcie mi, pomozcie mi utwierdzcie co robic?!
Niestety nie jestem kobietą
Brat mojej małżonki był alkoholikiem (on tak nie twierdził) byliśmy go odwiedzić na odwyku w specjalnym ośrodku próbowałem zrozumieć jego postępowanie co nim kierowało ,
Dopiero psycholog zebrał odwiedzających i powiedział że normalnie myślący człowiek nie jest w stanie zrozumieć postępowania ludzi uzależnionych ani jakichkolwiek zasad jakie nimi kierują.
Chora osoba uzależniona ciągnie za sobą najbliższych które chcą jej pomóc a tak naprawdę to jej szkodzą myślą że robią dobrze,
Płacąc zaległe rachunki lub wspierając finansowo lub litując się nad nimi
Osoba chora sama powinna czuć konsekwencje swojego postępowania i nawet sięgnąć dna aby zrozumieć i zdecydować co dalej i jak żyć
Niewiele napisałaś o swoim partnerze jaki był wcześniej gdzie pracował czy miał znajomych jakieś hobby
Są dwa czynniki które mogą zmienić człowieka
Neurologiczny (można sprawdzić rezonansem magnetycznym z kontrastem)-krwiak, guz
Psychologiczny który rok temu zmienił twojego partnera w kłębek nerwów
Człowiek chory czasami mówi i robi rzeczy z których nie był by dumny, ale nie wszystko można zgonić na zdrowie psychiczne
Postępowanie twojego partnera jest dokładnie przemyślane i ma konkretne cele wie czego chce i jak to osiągnąć to nie choroba
Dlatego mogę tobie powiedzieć odpuść sobie masz synka jesteś zadowolona, szczęśliwa i tak na razie niech zostanie
Tak będzie lepiej
Zbyś
Dziekuje Zbysiu za odp. Co do przeszlosci, mial problemy rodzinne, a takze bardzo przez eks, po latach zwiazku odeszla, czy zdradzila czy nie- ale problem bym glownie w jego mamie. Mama jest nadopiekuncza, mimo,ze partner po 30stce nie potrafi sie przeciwstawic tej kobiecie. Slucha sie jej. Ona mnie lubi,mam z nia dobry kontakt ale nie podoba mi sie ogromna troska o synka.
Pasje, hobby ma. Non stop siedzi w tym, teraz gdy nie pracuje. Wczesniej pracowal dorywczo. Ma stwierdzona nerwice wegetatywna, na dodatek jest lekko niepelnosprawny.
Nie ma znajomych ( szczerze-to jedynie kawalerow po 50tce spod sklepu) Szkoda mi go chcialabym dobrze,ale wiem,ze sila nic nie zrobie.
On sam musi chciec. Wczoraj rozmawialismy,mial dobry nastroj, smialismy sie, a jeszcze kiedys mowil nie odrzeczy.
Nie czuje sie wykorzystywana w sensie finansowym czy jak ale te jego hustawki sa nie do wytrzymania. Gdybym byla pewna czy to faktycznie choroba czy nie?! Nie wiem. Wiem ze ma leki, raz bierze raz nie, do psychiatry raz chodzi raz nie, a na codzien gdy nie ma tej pracy spedza czas przy hobby i przy mamusi.
Ma marzenia, wybiega w przyszlosc co on moze- ale tylko konczy sie na slowach. Nie ma motywacji do dzialania.
Nie wiem czy z nim ba o czym rozmawiac czy sluchac czy odciac sie na chwile!?
Powtarza mi, ze jest dziwny i zdaje sobie z tego sprawe, duzo panikuje a bez potrzeby. Wczesniej tez mial takie odchyly. Planowal zareczyny i zamiekszanie wspolne. Dlugo mnie zdobywal bardzo. Dziwny jest fakt, bo jakby mial raczej zaburzenia osobowosci no ale licze na rady od Was!
Nerwice są często spowodowane zaburzeniami osobowości. To jest długi proces odnajdywania siebie znowu, często mylnych ocen rzeczywistości, niestety też izolacji od wszystkich z którymi wiążą się emocje. Mimo wszystko trzeba uszanować decyzje tej osoby. Bardzo Ci współczuje, ale ta choroba jest wielce silna i jako osoba z drugiej strony radzę Ci odsunąć się.
Toksyczne matki to podstawa w tym wypadku.
Odsunac, ale byc przy nim? Nic nie mowic ale czuwac? Czy calkowicie zerwac kontakt z nim?
To ostatnie co napisałaś(całkowicie zerwać kontakt )jest najwłaściwsze.
Albo się opamięta i odstawi cyca mamusi.
Albo no właśnie to jego decyzja nie twoja ty zrobiłaś wszystko co trzeba i starałaś się
Zobacz jakie uzyskałaś wyniki.
Albo sie opamieta i...i bedzie walczyl o mnie, o nas...to takie trudne,zerwac calkowicie kontakt...
Ty Zbyszku jestes madrym czlowiekiem i troche, jak nie wiecej przezyles i twierdze,ze dobrze mi radzisz ale to takie trudne...zerwac calkowicie kontakt bo boje sie,ze juz sie nie odezwie...choc nieraz mowil,jesli nie bede chciala z nim PRZYJAZNI to on to uszanuje...
9 2014-08-28 06:00:41 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-08-28 06:02:06)
Kobietko
Jesteś bardzo uparta i trochę źle oceniasz sytuację
Postaram się tobie otworzyć oczy i przetrzeć śpiochy pewnie trochę zaboli
Twój facet w swoim życiu nie zhańbił się pracą z której byłby zadowolony gdzie mógłby się wykazać
i wesprzeć całą waszą trójkę
Każdy by szmergla dostał (choroba twojego mena)przecież on leci w konia jak Zorro w ostatnim odcinku
Jego mamusia robi więcej szkód jak tornado w waszym i jego życiu do tej pory nie odcięła pępowiny, przecież kota można na śmierć zagłaskać, sluuu napisała wystarczająco Toksyczna mamusia (chodź syneńku mamusia nakarmi posprząta wypierze a on rośnie jak wrzód na tyłeczku ,Ja też chciałbym mieć dwa domy w jednym mi źle idę do drugiego, tylko mleka ptasiego jeszcze mu potrzeba
Wiesz co jego nerwica prawdopodobnie nie istnieje bo wszyscy przy nim skaczą, jak by zakasał rękawki i dostał w dupę w robocie pracując ( byłoby to cudowne uzdrowienie )
mama powinna swoje dziecko owszem przyjąć w domu nakarmić i wysłuchać i dać kopa w tyłek skoro ma dom (czyli was) to tam niech mieszka i żyje
Czy ty potrzebujesz komety na niebie albo jakiegoś wielkiego znaku który powie co masz robić
Zresztą sama podejmij decyzję w końcu to twoje życie (Jak mówi przysłowie jak se pościelesz )
Zbyś
Kobietko
Jesteś bardzo uparta i trochę źle oceniasz sytuację
Postaram się tobie otworzyć oczy i przetrzeć śpiochy pewnie trochę zaboli
Twój facet w swoim życiu nie zhańbił się pracą z której byłby zadowolony gdzie mógłby się wykazać
i wesprzeć całą waszą trójkę
Każdy by szmergla dostał (choroba twojego mena)przecież on leci w konia jak Zorro w ostatnim odcinku
Jego mamusia robi więcej szkód jak tornado w waszym i jego życiu do tej pory nie odcięła pępowiny, przecież kota można na śmierć zagłaskać, sluuu napisała wystarczająco Toksyczna mamusia (chodź syneńku mamusia nakarmi posprząta wypierze a on rośnie jak wrzód na tyłeczku ,Ja też chciałbym mieć dwa domy w jednym mi źle idę do drugiego, tylko mleka ptasiego jeszcze mu potrzeba
Wiesz co jego nerwica prawdopodobnie nie istnieje bo wszyscy przy nim skaczą, jak by zakasał rękawki i dostał w dupę w robocie pracując ( byłoby to cudowne uzdrowienie )
mama powinna swoje dziecko owszem przyjąć w domu nakarmić i wysłuchać i dać kopa w tyłek skoro ma dom (czyli was) to tam niech mieszka i żyje
Czy ty potrzebujesz komety na niebie albo jakiegoś wielkiego znaku który powie co masz robić
Zresztą sama podejmij decyzję w końcu to twoje życie (Jak mówi przysłowie jak se pościelesz )
Zbyś
Witaj Zbyszku!
Tak, tak jestem uparta i przyznaje po czesci naiwna.
Moze ma zabolec! Czytajac Twoj post potwierdzam, wszyscy wokol niego skacza...lacznie ze mna. Wygodnie ma!
Nerwica, czy nie, ale napewno zaburzenia emocjonalne. Sprobuje pomyslec logicznie, zdejmie rozowe okulary i pomysle...
Odetne sie, zobacze...
Skacze, na kazde zawolanie jestem- i to mnie wykaczna! Bo chce jak najlepiej, a najlepiej powinnam miec dla siebie i dziecka!?
Sloneczny poranek, usmiechne sie i rzekne: jestem szczesliwa, mimo,iz to wzgledne pojecie, DAM RADE!
Dziekuje !
Łucka.
Nie mieszkamy razem! On mieszka z rodzicami, z mamusia ktora rzadzi! Jego ojciec jest pod pantoflem zony!
Planowal, ba mowil, o wspolnym zamieszkaniu, u niego, u mnie czy nawet w wynajetym- ale na tym sie skonczylo...
Napisze sobie co juz mam stwierdzone!
NAPEWNO! ON NIE MA JAKICHKOLWIEK ZNAJOMYCH. PRZEZ KOGO? PRZEZ MATKE? BO JEST DZIWNY?
NIE MA! TRZYMA SIE MNIE, CORAZ TO BARDZIEJ PANIKUJAC, BY LITOSC WZBUDZIC? BYM SKAKALA? GLASKALA? JAK MAMUSIA!
Ot i tyle! Solidny kop wskazany- odciam sie, juz nawet nie liczac na wiele, bo 34 lata to za pozno na zmiane. Facet to dodatek,a ja mam takie parcie na zwiazek...sama siebie czasem nie rozumiem.
Napewno jest mi lzej jesli nie kontaktuje sie z nim, jak prosi. Nie analizuje kazdego slowa, zdania...
JAK WAMPIR ON!
Polecam obejrzeć film pt" 5 szalonych filmów" ale nie jestem pewna czy znajdziesz to na internecie. W jednym filmie jest 5 krótkich filmów, o depresji, chorobie dwubiegunowej, schizofrenii itp. Polecam obejrzeć ten film każdej osobie, która nie miała do czynienia z tymi chorobami ale też osobą które mają
A teraz do rzeczy. Ty za jakiego stany kompletnie nie jesteś odpowiedzialna, ale też nie masz wpływu na jego stany, ani on nie ma wpływu na swoje, to normalne jeśli chodzi o depresje. Jeżeli On chce wyjść z tego to powinno mu się udać, bo jego chęci to ponad połowa sukcesu . Wiem coś o tym, bo sama się leczę z depresji. I takie stany co on ma teraz ja jeszcze nie zwalczyłam (a leczę się 2 lata)czasami je mam, brak chęci do życia nic nie chce i nikogo nie kocham, ale szybko staram się otrząsnąć, bo to właśnie ode mnie zależy ile czasu będę w tym trwać
Do takich osób trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości dlatego, cięzko jest być z taką osobą w związku.
Witam.
Historia ma cd.dalszy! Od tego czasu co radzilam sie Was zmienilo sie tylko to,ze utrzymujemy kontakt codzienny. Rozmawia, zwierza sie, pisze dzwoni. Jest wesoly.
Watpie czy nerwice nadal ma ale nic...
Sedno. Wczoraj mi powiedzial,ze zobaczyl na miescie byla i powrocilo wszystko. Ze nadal ja kocha, ze ciagnie jego do niej. Ona jak juz wiecie jest szczesliwa w zwiazku, jest matka. Popatrzyla na niego ale nic ani slowem. Twierdzil ze napewno nadal go kocha, ze bylby skory ja przygarnac gdyby chciala ( mimo wstydu dla rodziny) ale ona nie chce.
Zwierza mi sie, wie ze go kocham- a mnie tak to boli...spokojnie wysluchalam bez emocji.
Jemu dobrze, ma mnie wolnego sluchacza a mi zle. Zastanawiam sie nad odcieciem od niego na jakis czas,moze sobie uzmyslowi cos! Co jest wazne w zyciu! Czy prawdziwa przyjazn, wsparcie osoby ktoras kocha bezgranicznie, czy zgrabna eks zolza.
Poradzcie prosze! Czuje gorycz. Cala noc przeplakalam, wygladam strasznie. Odetne sie na jakis czas zobacze czy zawalczy...
Jest bardzo pewny siebie. Wie,ze napewno z nim bede rozmawiala codzien,ze przyjade gdy on chce ( czuje ze moje oddanie jemu mmmmoze wykorzystywac)
Nie! nie dam sie, ale poptrzebuje obiektywnej porady!
Ciężko udzielic Tobie porady. Twój partner ma nerwicę- a to wiele zmienia. Kiedys słyszałam że nerwicowcy są bardzo skoncentrowani na sobie i stąd mogą wynikac ich problemy. Nie wiem nie znam się na tym. Wydaje mi się, że zamiast szukac porady tu na forum powinnaś z partnerem wybrac się na terapię do specjalisty lub po prostu wizytę. Wybierz takiego który specjalizuje się w nerwicach.
Znam osobiscie kobietę, która leczy się na nerwicę lękową- ma takie jazdy że szok. Zupełnie czasem oderwane od rzeczywistości. Pamiętaj, że nerwica odbiera zdolnośc racjonalnego myślenia.
Dzisiaj mi oswiadczyl,ze zalezy mu na mnie i ze robi tak specjalnie by mnie uchronic przed eks i jej partnerem.
Ja nie wiem co o tym myslec...wiem jedno.
Zaburzenia ma, ale czy to nerwica.
Czuje sie jak w zawieszeniu. Raz tak robi,mowi a raz zupelnie na odwrot.
Dla mnie bezsens w tym trwać. Nie jesteś dla niego tym kimś. Nie ma co usprawiedliwiać go chorobami. On dokładnie wie co czuje. Ty robisz za przyjaciółke, która czeka na cud. To sie nie wydarzy. Juz dawno by wydarzyło, gdyby miało. Sad but true.
Dla mnie bezsens w tym trwać. Nie jesteś dla niego tym kimś
Bo? Skąd ta pewność?
thepass napisał/a:Dla mnie bezsens w tym trwać. Nie jesteś dla niego tym kimś
Bo? Skąd ta pewność?
No właśnie?!
Dobra, inaczej. Czujesz sie ważna, najważniejsza, jak kobieta i że czyny potwierdzają to że takową jesteś?
Kwestie byłej musze przemilczeć. W koncu ją kocha, nie? To nic nie znaczy, jasne.