Po raz pierwszy kochałam się z moim chłopakiem dwa miesiące temu. Około tydzień temu mieliśmy okazję zrobić to ponownie. Za pierwszym razem bolało i było trochę krwi, ale było do wytrzymania. Za drugim razem wydawało mi się, że już nie będzie bolało i łatwo wejdzie, ale ból był tak jak za pierwszym razem. Od razu jak zaczął wchodzić, zaczęło boleć, wszedł trochę i dalej już nie chciał mi sprawiać bólu. "Wejście" pogrubiało i trochę bolało, lecz po dniu już przestało. Czy coś jest nie tak, że boli? Czy po prostu nie jestem jeszcze przyzwyczajona? Dziękuję za odpowiedzi ![]()
Może być tak, że za pierwszym razem nie do końca została przerwana błona dziewicza i twój chłopak musiał "dokończyć robotę" ![]()
Może też być tak, że pamiętając o bólu pierwszego razu podświadomie się spięłaś i twoje ciało nie reagowało tak, jak powinno.
Jeżeli za drugim razem nie krwawiłaś, to zafundujcie sobie dobry lubrykant, najlepiej taki z apteki, nie jakieś tani Durex i spróbujcie jeszcze raz. Jeżeli będziesz miała obawy, to niech cię chłopak dobrze rozgrzeje (palce będą wskazane
) a potem usiądź na nim w pozycji na jeźdźca i sama się na niego nasuń. Kiedy będziesz sama mogła kontrolować tempo i szybkość stres będzie mniejszy, a co za tym idzie i ból.
Niestety ból może się pojawiać na początku stosunku jeszcze przez dłuższy czas, staraj się nauczyć to kontrolować, nie zaciskaj zębów i czekaj aż chłopak zrobi swoje, tylko ucz się panować nad swoim ciałem. A pozycję na jeźdźca faceci z reguły lubią. Potem, jak już dasz radę "dobić" oczywiście możecie zmienić pozycję na inną.
Bywa tak, że początek stosunku bywa dla kobiety nieprzyjemny na początku współżycia, ale z czasem to przechodzi.