Hej. Piszę bo już sama nie wiem co mam robić. Pierwszy raz zostałam zgwałcona jak miałam 16 lat byłam dziewicą. Bardzo długo się z tym borykałam. I nadal we mnie to siedzi. 3 lat miałam uraz do facetów i seksu. A w sobotę zostałam zgwałcona drugi raz. Byłam na imprezie u koleżanki. Trochę wypiłam i kolega zaczął się do mnie dostawiać. Całowaliśmy się ale jak zauważyłam że chce więcej to go spławiłam. Poczułam się źle i wyszłam do ogrodu a on poszedł za mną. Próbowałam się bronić. Zatkał mi usta ręką nie mogłam krzyczeć bałam się. Nie dałam rady. Nikomu o tym nie mówiłam. Jestem w rozsypce. Mam do siebie pretensje, że go zachęciłam, że powinnam się obronić:-( nie jem, mało śpię, boję się czuć cokolwiek bo to boli. Godzinami wpatruję się w ścianę albo płaczę, boję się że sobie coś zrobię. Boję się, nie umiem sobie poradzić pomóżcie.
zgłoś się proszę do psychologa. ja nie czuję się na tyle kompetentna, by Ci pomóc, ale wiedz jedno, nie ma w tym twojej winy. powiedziałaś, że nie życzysz sobie bliższych kontaktów, on je sam sobie wziął, siłą.
U psychologa byłam za pierwszym razem i to nic nie dało. A teraz jest jeszcze gorzej bo myślalam że jestem silniejsza. Nie wiem jak teraz znaleźć jakiś sens w życiu. Jestem załamana
a nie masz kogoś, kto dałby Ci jakieś wsparcie?
5 2012-04-04 08:17:38 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-04-04 08:23:51)
zgłoś się proszę do psychologa. ja nie czuję się na tyle kompetentna, by Ci pomóc, ale wiedz jedno, nie ma w tym twojej winy. powiedziałaś, że nie życzysz sobie bliższych kontaktów, on je sam sobie wziął, siłą.
Nie tylko do psychologa ale i na policje. Swoja biernoscia (choc zrozumiala w pewnym sensie, bo to strach, wstyd itp.) dajesz ciche blogoslawienstwo temu oprychowuí aby uznal swoj czyn za bezkarny i go kiedys, a moze i nie raz, powtorzyl. Taki glab siedzi sobie teraz i mysli "he, glupia ges, na pewno nigdzie nie pojdzie i nie powie, wstyd ej bedzie i wystraszy sie" - wiec pokaz mu, ze sie myli i zaplaci za to co zrobil.
Wstyd? Wstyd to bedzie jak on zacznie dookola rozprawiac jak to z Toba kazdy moze, kiedy i gdzie zechce. To bedzie taki jego atak-samoobrona. A Ty co wtedy powiesz? Ze klamie, ze Cie zgwalcil? Bedzie za pozno, uwierza jemu a Tobie powiedza, ze go szkalujesz i mscisz sie za jego slowa o Tobie. Uprzedz go. To Ty masz prawo po swojej stronie.
To pomoze Ci tez psychicznie odetchnac, jego kara bedzie dla Ciebie dowodem, ze niczego zlego TY nie zrobilas.
Wejdź na policję, oni Cię pokierują dalej. Zrób to dla siebie, bo to, że byłaś pod wpływem alkoholu nie świadczy o Tobie źle. Alkohol jest dla ludzi. Ty nikogo nie zaatakowałaś, to on Cię zmusił. Zrób to tez dla kogoś innego - dla innej ofiary, innej dziewczyny, nie wiadomo czy ten koleś nie robi tego "nagminnie".
Idź. Jeśli masz rodziców, kogokolwiek, powiedz. Żebyś nie czuła się sama i zastraszona. Na pewno nie zostaniesz z tym sama.
U psychologa byłam za pierwszym razem i to nic nie dało.a
Terapia musi trwać aby coś dała. Zwlaszcza w przypadku tak traumatycznego wydarzenia jak zgwałcenie.
Warto poszukać dobrego specjalisty ponieważ dzięki temu posklejasz swoje życie. W terpaię trzeba włożyć wysiłek ale to opłacalny wkład.
Zgłaszałam tamten gwałt na policję i nic nie wyszło bo brak dowodów. Mi bardziej chodzi jak mogę sobie pomóc psychicznie. Ja już straciłam sens życia. Raz dałam radę sobie poradzić z gwałtem ale drugi raz nie dam sobie rady. Ja wiem że policja itd ale ja nie mam dowodów ani świadków. Żeby to zgłosić. To mnie przerasta po prostu. Mam przyjaciół i wsparcie ale oni widzą co się dzieje. Mam jakąś blokadę. Nie chce dać sobie pomóc
skoro już raz byłaś z tym na policji, to dlaczego zaraz po drugim gwałcie nie poszłaś na obdukcję?
przecież wiedziałaś jak przebiega cała ta procedura...
bałaś się? byłaś wystraszona?
ja rozumiem, że może tak, ale myśl o sobie.
nie chcę żeby to brzmiało jak nagana, bo i tak wiele przeszłaś, i bardzo Ci współczuję, ale...
Przy pierwszym gwałcie byłam na policji ale go skazali na rok w zawieszeniu. Jeszcze mnie przesłuchiwali jakbym była winna. Więc się zniechęciłam. Bardzie boję się tego że znienawidzę facetów i seksu. Nie będę w stanie stworzyć związku.
Idź na policje. Może tym razem policja inaczej podejdzie do sprawy i udowodnią mu winę. Może ktoś widział całą sytuacje i będziesz mieć świadków. Masz może kogoś bliskiego z kim mogłabyś porozmawiać ?
Madzikkucharska,
Po pierwsze, TO NIE JEST TWOJA WINA. Niewazne co wydarzylo sie wczesniej na imprezie. Jesli kobieta mowi nie, to znaczy NIE i wybij sobie z glowy jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Masz racje, teraz bedzie trudno cokolwiek udowodnic, tymbardziej, ze minelo juz pare dni i jakiekolwiek dowody zblizenia zostaly usuniete podczas mycia. Chociaz uwazam, ze moze jeszcze warto sprobowac, chociaz szanse sa bardzo znikome. Teraz mozesz polegac na swiadkach. To, ze Ty nikogo nie widzialas nie oznacza, ze ktos nie widzial was. Wiem, ze pisze, iz najbardziej zalezy Ci na wsparciu psychicznym, ale uwierz mi, ze bedzie Ci o wiele trudniej wyjsc z tego wiedzac, ze on bezkarnie paraduje po tym swiecie.
Czeka Cie ciezka praca nad sama soba. Jak najbardziej radze Ci terapie z ekspertem. Pamietaj, ze bedzie to dlugi proces, patrzac na to co napisalas. Nie zniechecaj sie. Co najwazniejsze, NIE POZWOL, ABY TEN DRAN ODEBRAL CI CHEC DO ZYCIA. NA PRAWDE UWAZASZ, ZE ON JEST WART TEGO?
KARMA moja droga istnieje.
Pozdrawiam Cie cieplutko!
Co do zgłaszania na policję to mam takie wrażenie że będzie gorzej z moją psychiką. Jedyne czego chce to jakoś to przetrwać, przestać o tym myśleć. Wróciły wszystkie wspomnienia z tamtego gwałtu. Muszę chodzić do pracy a nie potrafię normalnie funkcjonować. Nie mam ochoty nawet na jedzenie. Mieszkam z ciocią wiec ona i tak jeszcze nie zauważyła że coś jest nie tak. Są dni kiedy w ogóle na nic nie reaguję. Pocieszam się, że nie mam myśli samobójczych.
Najgorsza jest ta bezsilność. Wiem że powinnam coś zrobić ale stanęłam w miejscu bojąc się że będzie gorzej.
Zawsze chciałam mieć rodzinę a teraz boję się każdego faceta nawet kolegów z pracy. Czuję się brudna
Zmień psychologa, ale nie rezygnuj z terapii.
Powiedz o tym najbliższym - może pomogą Ci przez to przejść.
Może zapisz się też na kurs samoobrony.
terapia z dobrym psychologiem to świetna sprawa. poszukaj, moze trafisz na takiego. co do winy.... nie ma tu absolutnie nawet ułamka procentu Twojej winy!!!!! zapamietaj to dobrze!! rozumiem Twoje zniechęcenie do policji po pierwszej sprawie, ale wydaj mi się że warto to zgłosić. nawet dlatego żeby sprawca nie czuł się bezkarny. co do siły.... może zapisz się na samoobronę, karate lub coś takiego, a poczujesz się pewniej. wiem że u mnie w mieście policja organizuje takie szkolenia dla kobiet kilka razy w roku, może u Ciebie tez tak jest. powodzenia
Jestem zszokowana i mam mętlik w głowie ,zastanawiam sie co jest nie tak, ja wiem sama po sobie że uraz mam do dziś a mineło pare dobrych lat . kiedy zostałam zgwałcona na imprezie u koleżanki nie poszłam na policje bo winiłam siebie alkohol buziaki miłe słowa pełen luz a skończyło się dla mnie trauma . od tamtej pory bywałam na inprezach jednak zmieniło się moje zachowanie kiedy któryś próbował być miły dla mnie to pokazywałam mu granice, a zarazem robiłam się agresywna i nie miła, to skutecznie odstraszało psełdo kolegów .mam rodzinę dzieci męża ale o normalnym uprawianiu sexu nie było mowy , potrzeba było pełnego zaufania i kupy czsu . do dzis boje się grópy pijanych nastolatrków przechodzę na drógą strone serce wali jak młot ale próbuje żyć dalej .. dlatego też nie wiń siebie ale też przeanalizuj czy zawsze musisz być ok w towarzystwie...a na policje pewnie zgłoś może poczujesz się lepiej bądz bardziej uważna w towarzystwie.
Wstyd? Wstyd to bedzie jak on zacznie dookola rozprawiac jak to z Toba kazdy moze, kiedy i gdzie zechce. To bedzie taki jego atak-samoobrona. A Ty co wtedy powiesz? Ze klamie, ze Cie zgwalcil? Bedzie za pozno, uwierza jemu a Tobie powiedza, ze go szkalujesz i mscisz sie za jego slowa o Tobie. Uprzedz go. To Ty masz prawo po swojej stronie.
To pomoze Ci tez psychicznie odetchnac, jego kara bedzie dla Ciebie dowodem, ze niczego zlego TY nie zrobilas.
Hey Massuka dobrze pisze Madziu
zgłoś pierwsza!!!! - bo On zrobi dokładnie jak napisane powyżej ....:/
trzymam kciuki !!
Dobrze ale gdzie w tym wszystkim ja? To że pójdę na policję nie sprawi że sobie z tym poradzę. Dla mnie ważniejsze jest to żebym psychicznie potrafiła sobie z tym poradzić. Kochani ja wam bardzo dziękuję za wszystkie rady ale nadal nie wiem jak zacząć normalnie żyć. Za pierwszym razem byłam dziewicą jak mnie zgwałcono, znienawidziłam facetów, do seksu miałam obrzydzenie. Boję się że to wróci. Jak zaufać facetowi jakiemukolwiek.
Madziu ... młodziutka jesteś
Myszko
czas leczy rany !! - może to banalne ale prawdziwe
przyjdzie czas - odpowiedni moment - odpowiedni Men ... i będzie Ok !!! tylko daj sobie CZAS !!!
a temu draniowi - nie daruj !! zrób coś ... zgłoś to ...
Tak. Tylko z tego co mi tłumaczył psycholog to w którymś momencie trzeba się przełamać bo można mieć problemy.
masz blokade żeby sobie pomóc bo sobie narzucasz pewnie wine
że jestes winna
za lekko tez traktujesz gwalciciela
może ukaranie go wyprostuje cię
dowodem sa twoje zeznania resztę niech badaja na policji
jeśli jeden psycholog nie pomógł spróbuj z innym
albo daj pomóc przyjaciłom
to poważna sprawa może być jesli nie dasz sobie wytłumaczyc
Że jesteś ok
czas zrobi swoje ale ty też rob coś zeby było ok
pozdrawiam