Krok pierwszy do dawnej Zołzy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Wita Was Nowa Ja! :)

Zamierzam się zmienić, wróć być taka jak kiedyś jak na początku związku z M.
Bo mój M. mnie strasznie zmienił, uzależnił od siebie a teraz on poszukuje czegoś nowego, a ja czuję się jak dodatek.

Bo na początku to było tak: on dzwonił, proponował randki spotkania, nie chciał żebym wychodziła bez niego, żebym była CAŁA dla Niego i był strasznie zazdrosny. A ja chadzałam własnymi drogami, nie wiem kiedy ta linia się skurczyła i stałam się taka zależna od niego. Zrezygnowałam na początku z kontaktu ze znajomymi, przestałam chodzić na basen sama teraz tylko z Nim.
Wyczekiwanie z utęsknieniem na telefon, czekanie aż tylko przyjedzie, czekanie aż przytuli, aż powie coś miłego.

Paranoja! 

Jesteśmy zaręczeni ślub za jakiś czas a ja chyba zrobiłam się kobietą bluszczem. (gdyby ktoś z moich znajomych to przeczytał, to by oczy wyszły mu z orbit). Ja dusza towarzystwa, wygadana, zaradna, uśmiechnięta.

Kurcze koniec z tym. Złapałam się na tym pardę dni temu, gdy ja powiedziałam mojemu M. że idę w piątek z koleżankami z uczelni się spotkać, a on na to ok.
Po czym po paru godzinach powiedział,ze on idzie z kumplami. zdenerwowało mnie to. rozłączyłam się.
i myślałam, myślałam co się ze mną stało z moją osobą z moją niezależnością i taką swobodą w życiu.


Nie chce go ograniczać ani być ograniczaną. Ale znalazłam ten problem, dostrzegłam Go przeanalizowałam i teraz do dzieła:)

O właśnie dzwoni-nie odebrałam bo mam czas dla siebie piszę tutaj oraz piję kawę, nie przeszkadzać:)


Chciałabym Was prosić o pomoc w powrocie do dawnej mnie. Tzn. będę opisywała co zmieniłam w moim zachowaniu, jaki krok zrobiłam a chciałabym żeby ktoś z boku powiedział czy dobrą drogą idę. Czy gdzieś znowu nie popełniam błędu. Wiem,że to będzie trudne bo człowiek przyzwyczaja się do pewnego schematu i ciężko Go zmienić.
Ale dam radę!:)




xoxox zołza wróci (ła) ! :)

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-22 08:57:02)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

I myslisz, ze udawanie ze masz go gdzies jest ok? Dzwoni, a Ty sobie nie odbierasz "bo kawke pijesz"? To raczej nie tędy droga smile
Uniezależnienie to zmiana zycia, priorytetów, a nie ucinanie kontaktu z błahych powodów. To nie jest zmiana na zasadzie, on mnie krzywdzi to ja jego też. On mnie olewa to ja jego też. Wszystko zalezy od powodów jego zachowan i Twoich. Ty jak tak bedziesz robic to sie prędzej 'odkochasz':P

Poczatki były takie bo prawdopodobnie mało do niego czułaś. Pozniej uczucie sie rozbudziło, chcialas z tego czerpac najwiecej, az zauwazylas, ze poswiecilas za duzo. I teraz zmiana znowu w tą co była na początku? Dobre, ale na rozstanie. Nic nie szkodzi odebrac, nic nie szkodzi sie spotkac jak on chce. W koncu nadal nie robisz nic ciekawego, nie jestes z kolezankami, w pracy, na bankiecie itp tylko nie robisz nic i myslisz sobie, a to teraz pokaze sobie i jemu ze go nie potrzebuje. Rzeczywiscie wyjdzie tak, ze uczucie was nie trzyma tylko uzaleznienie:) Wiez emocjonalną łatwo w ten sposob burzyc.

To tylko chodzi o zmiane zycia. Jak nie masz kolezanek z ktorymi mozesz wyjsc to z kosmosu ich nie wyciagniesz. Jak nie masz zajęć, które uniemozliwiaja zabieranie tam narzeczonego(?) to tez mozesz tylko ich poszukać. I wtedy zyjesz wlasnym zyciem, a w wolnych chwilach od własnego tworzycie swoje. Mysle, ze tylko o to chodzi. Nie masz co robic z kims, to robisz wszystko z nim i sie tym samym uwieszasz ,potrzebujesz za bardzo.

3

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

I myslisz, ze udawanie ze masz go gdzies jest ok? Dzwoni, a Ty sobie nie odbierasz "bo kawke pijesz"? To raczej nie tędy droga smile
Uniezależnienie to zmiana zycia, priorytetów, a nie ucinanie kontaktu z błahych powodów. To nie jest zmiana na zasadzie, on mnie krzywdzi to ja jego też. On mnie olewa to ja jego też. Wszystko zalezy od powodów jego zachowan i Twoich. Ty jak tak bedziesz robic to sie prędzej 'odkochasz':P

Więc co proponujesz?

4

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:

Kurcze koniec z tym. Złapałam się na tym pardę dni temu, gdy ja powiedziałam mojemu M. że idę w piątek z koleżankami z uczelni się spotkać, a on na to ok.
Po czym po paru godzinach powiedział,ze on idzie z kumplami. zdenerwowało mnie to. rozłączyłam się.
i myślałam, myślałam co się ze mną stało z moją osobą z moją niezależnością i taką swobodą w życiu.

Nie rozumiem. To co miał Twój facet zrobić? Zaakceptował to, że idziesz z koleżankami i sam sobie ogarnął temat w wolnym czasie.

Wygląda na to, że masz problem z własną niezależnością i fajnie, że chcesz ją niejako "odbudować". Natomiast nie widzę celowości w denerwowaniu się na faceta i karanie go nieodbieraniem, bo za co?

5

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Ja wiem o co chodzi, droga Autorko i w pierwszym poście dopisałabym, że wypowiedzi panów nie są mile widziane, bo oni tego nie załapią. Thepass już elaboraty pisze, a to nie o to chodzi. Panowie będą Ci wszystko negować, twierdzić, że zaczniesz udawać, że to, że tamto itp. Bo o tym się nie mówi, a się robi. Dlatego Panów odstaw i pisz, co zrobiłaś smile

6

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
Teo napisał/a:

Ja wiem o co chodzi, droga Autorko i w pierwszym poście dopisałabym, że wypowiedzi panów nie są mile widziane, bo oni tego nie załapią. Thepass już elaboraty pisze, a to nie o to chodzi. Panowie będą Ci wszystko negować, twierdzić, że zaczniesz udawać, że to, że tamto itp. Bo o tym się nie mówi, a się robi. Dlatego Panów odstaw i pisz, co zrobiłaś smile

Wielka, kobieca tajemnica smile

7

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Hehe no tak nie załapiemy, nie ten poziom smile A moze tak konkrety, argumenty, a nie założenie?

8

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Tu nie ma żadnej tajemnicy i załapywania i poziomu. Tu jest różnica w rozumowaniu i tyle. Czasem są takie tematy i problemy, które rozwiązuje się w otoczeniu i towarzystwie jednej płci i tyle w temacie. smile

9

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Teo, chciałam tak napisać, żeby faceci nie komentowali ani się nie angażowali. aczkolwiek już widziałam wtedy to dyskryminacja, nie chce usłyszeć słowa krytyki i takie tam inne bajery. wiec ok luz. ale jakoś nie mam zamiaru stosować się do ich zaleceń. to jest MÓJ 'eksperyment',że tak to ujmę i to wszystko.

Wczorajszy dzień potoczył się tak:
odbierałam od niego telefony, ale rozmowa była zawsze krótka i zawsze kończyłam ją ja, z uśmiechem i bardzo miłymi słowami.
o 16 umówiłam się z koleżankami z uczelni takie spotkanie po latach, było bardzo sympatycznie na tym spotkaniu dostałam kilka smsów ale nie odpisywałam, nic ważnego nie pisał, nie paliło się, nie chorował -zaznaczam, bo zaraz mi się oberwie od Facecików,że miałam go gdzieś i takie tam.
Po powrocie do domku napisałam mu smsa,że życzę mu udanego wieczoru z kolegami a ja zmykam do mojej przyjaciółki R.

Posiedziałam pogadałam, piwerko wypiłyśmy.
Gdy wracałam do domu patrzę 6 połączeń nieodebranych od mojego M. a że było dość późno napisałam tylko,że miałam wyciszony telefon i wracam do domu - wszystko zgodnie z prawdą.
wchodzę do mieszkania a w MOJEJ sypialni mój M. sobie czeka na mnie. Wyprzytulał mnie, wycałował i tak sobie leżeliśmy gadaliśmy, śmialiśmy się:)
jak zapytałam dlaczego nie poszedł z kumplami to powiedział,że oni pojechali do jakiś koleżanek a on był stęskniony  za mną i wolał na mnie zaczekać :D

dawno się tak swobodnie nie czułam przy nim, taka jakaś odprężona, zadowolona nie wiem skąd takie uczucie. 
ale bardzo fajnie:)


więc chyba nie jest źle:) 1:0 dla mnie:D

10

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Jest dobrze smile Zza kilka dni proponuję etap "ojej, jaki jesteś cudowny i wspaniały" - czyli chwalimy na potęgę, podajemy kolacje i podziwiamy, a potem znowu do koleżanek smile

11

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Wczoraj np. jak nigdy się nie śpieszyłam ze sprzątaniem i nie pisałam nie dzwoniłam co robimy.
Przyjechał i zapytał na co mam ochotę. Chciałam iść z moimi znajomym do klubu pobawić( dodam,że on za zabawą taneczną jest taki ło-ale na weselach bawimy się zazwyczaj fajnie).

zgodził się. nioby twierdził,że nie będzie tańczył i że bym się nie złościła. OK-:)
Więc bawiłam się z wszystkimi znajomymi, pojawił sie mój bardzo dobry kumpel Ł. o którego mój M, strasznie zazdrosny.
Bawiłam się z Panem Ł. i mój M. nie wytrzymał zrobił 'odbijany' i cały czas się ze mną bawił :D

2:0 dla mnie?


ps: jaka pogoda u Was? u mnie tragedia póki co ja ranny ptaszek poszłabym pobiegać a tu bardzo pada, ale może kurtka przeciwdeszczowa i jazda? hm:)

Miłego dnia!

12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 09:08:47)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Haha nie moge tego czytac, przecie to jak walka o władze big_smile A walka o władze kobiet zawsze sie konczy mniejszymi uczuciami, czyż nie? (mam go pod pełną kontrolą, nie jest juz interesujący). Ale dobra, ja siedze cicho jako ten zły prorok, powo smile

Tak tak ,widze ze jest delikatnie. Tylko mowie, mozna sie uzaleznic od tej kontroli, no i przyjdą powazniejsze kroki gdzie juz powiesz ze masz na niego 100% sposób i lata jak piesek:) No ale w sumie kazda cwana babka tak robi... smile

13

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Ty to masz jakiś skrzywiony obraz tego wszystkiego. Nie przesadzaj, kontroluję sytuację. Póki co.
A tak szczerze to wolę,żeby jemu bardziej zależało niż mi, i szczerze to ja wolę się pierwsza się odkochać niż On.
Może to egoistyczne ale prawdziwe.

14

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Pozniej tylko nie zakladaj tematu "Chlopak mnie zostawil - pomocy!!!"

15

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
Knappe napisał/a:

Pozniej tylko nie zakladaj tematu "Chlopak mnie zostawil - pomocy!!!"

On mnie nie zostawi:):P

16

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Tak dla porządku zapytam:
Wy drzema, w tym tzw. związku, to gracie w TEJ samej drużynie - czy PRZECIWKO sobie? Skoro już tak liczysz te "bramki"... i czekasz na oklaski kibiców...
No, bo jeżeli STAWIASZ (nowe) własne granice to OK.
Ale jeżeli to ma być sparing... to może być i gol-samobój wink
W sporcie to i dyscyplina potrzebna i praca(trening) ale w drużynowym sporcie to TAKŻE współpraca wink

17

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:
Knappe napisał/a:

Pozniej tylko nie zakladaj tematu "Chlopak mnie zostawil - pomocy!!!"

On mnie nie zostawi:):P

Zwiazek nie polega na rywalizacji, wielu juz sie na tym przejechalo.

18

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
Anhedonia napisał/a:

Tak dla porządku zapytam:
Wy drzema, w tym tzw. związku, to gracie w TEJ samej drużynie - czy PRZECIWKO sobie? Skoro już tak liczysz te "bramki"... i czekasz na oklaski kibiców...
No, bo jeżeli STAWIASZ (nowe) własne granice to OK.
Ale jeżeli to ma być sparing... to może być i gol-samobój ;)
W sporcie to i dyscyplina potrzebna i praca(trening) ale w drużynowym sporcie to TAKŻE współpraca ;)

To wszystko nie tak jak wy to rozumiecie, ale nie będę się rozpisywać na temat tego,że się kochamy i inne bajery.
Generalnie o to chodzi,że chcę być taka jak kiedyś, nie taka zależna od niego i nie patrzeć TYKO na niego.
Np. ostatnio potrafiłam odwołać spotkanie z koleżankami, bo jemu się plany zmieniły i chciał jednak czas spędzić ze mną.
A ja poleciałam za Nim. Zmieniałam zdanie i plany pod niego. Wiem,że związek to kompromis, że trzeba iść razem a nie w przeciwnych kierunkach.
Naprawdę to liczenie 'bramek' jak to nazwałaś to taka przenośnia, jejku nie chcę zakończyć tego związku, zniszczyć go BROŃ BOŻE. Z kim będzie mi tak dobrze?!

19

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

na miłość boską, jestem dorosła i wiem co robię.
A co według Ciebie drogi chłoptasiu, powinnam latać za nim, rezygnować z planów bo jemu się coś odmieniło jakaś pierdoła (bo mam zdrowy rozsądek i gdyby coś się stało poważnego, złego to uwierz nie poszłabym z koleżankami).
co mam cały czas piec mu cista jakie sobie zażyczy, dawać mu dupy kiedy chce i jeszcze może prać mu majtki i skarpetki ręcznie.
bo inaczej go stracę?!

halo halo ziemia!!!!

20

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:

na miłość boską, jestem dorosła i wiem co robię.
A co według Ciebie drogi chłoptasiu, powinnam latać za nim, rezygnować z planów bo jemu się coś odmieniło jakaś pierdoła (bo mam zdrowy rozsądek i gdyby coś się stało poważnego, złego to uwierz nie poszłabym z koleżankami).
co mam cały czas piec mu cista jakie sobie zażyczy, dawać mu dupy kiedy chce i jeszcze może prać mu majtki i skarpetki ręcznie.
bo inaczej go stracę?!

halo halo ziemia!!!!

Ekhm... drzema chyba sie zdrzemnelas jak Cie uczyli co to znaczy zwiazek. Popadasz w skrajnosci. Jestes furiatka i tyle. Wspolczuje chlopu...

21

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Przekażę:)

22

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Prosisz o wskazanie popełnianych przez Ciebie błędów. smile Błąd znalazłam na poczatku Twego pierwszego posta:

drzema napisał/a:

(...) Bo mój M. mnie strasznie zmienił, uzależnił od siebie a teraz on poszukuje czegoś nowego, a ja czuję się jak dodatek. (...)

To nie Twój partner Cię zmienił, to Ty się zmieniłaś. Ty jesteś odpowiedzialna za to, że zaczęłaś być bluszczem. Jeśli nie zmienisz tego punktu widzenia, nie staniesz się osobą niezależną, bo punktem odniesienia Twego sposobu myślenia, zachowania ciągle będzie M.. Nie będziesz naturalną, decyzyjną, gdyż w głowie obracać będziesz jedną myśl "Muszę (?) postąpić odwrotnie do wyobrażanych przeze mnie oczekiwań M."

23

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Drzema robi to, co większość kobiet tylko że ona o tym pisze i dlatego podnosi się oburzenie. Panowie uważają że taka metoda prowadzi do katastrofy naiwnie wierząc, że oni by sobie na takie traktowanie nie pozwolili i na pewno by je wyczuli. Panie, które są przeciwne, albo tego nigdy nie robiły, albo są na zupełnie innym etapie zzwiązku. A jedyne co robi Autorka to zwykłe oduzaleznianie się od faceta. Robi to, co każdy by jej tutaj doradzał, gdyby stworzyła wątek "mój facet się mną nie interesuje, całe moje życie kręcić ie wokol niego"

24

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Teo, dzięki za zrozumienie. Być może źle opisałam moje starania, jaki mam cel. Nie chce żyć tylko życiem faceta. Chcę mieć swoje życie.
A dokładnie tak jak napisałaś, przeczytałam kilka postów dziewczyn, które miały problem 'bo facet się mną nie interesuje, nie dzwoni itp.' to te same osoby co mnie krytykowały pisały: znajdź sobie zajęcie, zrób coś dla siebie... nie rozumiem skąd w ludziach tyle krytyki, ale nie miało być o tym.

25 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-08-24 11:40:27)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:

Teo, dzięki za zrozumienie. Być może źle opisałam moje starania, jaki mam cel. Nie chce żyć tylko życiem faceta. Chcę mieć swoje życie.
A dokładnie tak jak napisałaś, przeczytałam kilka postów dziewczyn, które miały problem 'bo facet się mną nie interesuje, nie dzwoni itp.' to te same osoby co mnie krytykowały pisały: znajdź sobie zajęcie, zrób coś dla siebie... nie rozumiem skąd w ludziach tyle krytyki, ale nie miało być o tym.

Jeszcze radzą, żeby  nie być na każde jego zawołanie, niech się trochę pomartwi, pozastanawia itp smile

Krytyka się bierze stąd, że piszesz to, o czym się nie mówi. Panowie się wpieniają "bo jak to?!", ale jeśli oni wypisują jakieś prawdy i kobiety się wpieniają "ale jak to?!", to oni i tak wiedzą swoje, bo wiedzą jak jest. Twoja sytuacja jest identyczna, tylko żaden pan się nie przyzna, że zaczyna gonić króliczka jak ten przestaje mu okazywać totalne zainteresowanie i poddanie. Nie przyznają się do tego, że to takie proste smile Tak samo jak kobiety się nie przyznają do wielu różnych rzeczy, które na nie działają. Dlatego o takich rzeczach nie powinno się pisać, a je robić ^^

Ale Wielokropek ma rację. Zastanów się, czy robisz to wszystko przez pryzmat M, czy faktycznie dla siebie. Na razie, na rozpęd i tak będzie pryzmat M, ale żeby za jakiś czas się nie okazało, że analizujesz każde swoje zachowanie i decyzję.

26 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 12:07:47)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

No tak, nie przyznajemy sie... kompletnie nie o to chodzi, ale nie ma co tlumaczyc bo i tak "wiecie swoje", a my wiemy swoje i tego nie mowimy. Niezaleznosc ma wyplynac z samego zycia. Wtedy nawet sie o tym nie mysli, co by zrobic by "wygrac". Nie analizuje, nie sprawdza. Po prostu dzieje sie to co ma sie dziac, bo jest wyważenie zaangażowania i mniej wiecej rownej atrakcyjnosci zyciowej. Taka dyskusja jak w tym, ze mezczyzna mowi co kobieta chce uslyszec, by ona myślała ,że jest po jej... albo, ze na glos nie mowimy kobiecie tego ,ze i tak wszystkie jestescie głupie i lubimy was wykorzystywac, jestescie gorszym gatunkiem, ale udajemy ze jestesmy zainteresowani i doceniamy... co za durnoty. Jeszcze jakby karano w internecie za mowienie czegos otwarcie itp ale tu nic takiego nie ma, wiec jesli tak robicie to dobrze. Powodzenia w zdrowych i szczesliwych zwiazkach big_smile Szczegolnie, ze sama Teo wiele razy przechodziłaś przez to ze Twojemu facetowi sie "odwidziało", czy tez nie wykazuje zaangażowania. No ale Ty masz na to sposoby przeciez i zawsze jest rozowo...

Inne sztuczki manipulacyjne? (niekoniecznie potrzebne do bycia zołzą, ale do urobienia faceta, a pozniej sie nim znudzenia). Wywoływanie zazdrosci, zanizanie wartosci komus (obrazanie, fochy, granie ofiary, obwinianie), udawana niedostepnosc (brak czasu), kreowanie bajeczek. Bardzo dobrze dziala, tylko to wlasnie takie egoistyczne i niedojrzałe. I wszyscy tak robia, tylko tego nie mowia glosno! smile
Ano i zapomnialem, najlepiej stworzyc jeszcze np na fejsie/portalach randkowych konto fikcyjne z ktorego bedzie sie podrywało delikwenta, a pozniej mu to wypominało i stosowało w obronie, czy ukazaniu jego wiekszych slabosci. Jak jedziemy to po calosci. No ale wtedy nie cierpią, bo kocha ta druga strona będąc zmanipulowaną, a ta sie odkochuje bo sie dała w to uwikłać. Łatwo, prosto i przyjemnie. Jak ktos ma wysokie poczucie wlasnej wartosci i ciekawe zycie to kroliczek sie goni z automatu. Po prostu. I tak, to działa, bo nie daje sie kogos na tacy. Ale nie ze względu na egoizm, egocentryzm i traktowanie kogos z gory "bo ja pani, to sie o mnie staraj, choc to wszystko to udawanie kogos kim nie jestem". Moze tak, by czasem dodac pikanterii, ale nie po to by zdobyc kontrole - szczegolnie nad sobą. Bo to tylko o to chodzi. O nie bycie nazbyt potrzebującą.

27

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

hej, hej drzemo smile moim zdaniem thepass w ostatnim poście ma wiele racji... najlepiej, gdy króliczek jest goniony od tak sam z siebie, nie musi kreować sam dla siebie więcej uwagi. jednak co, jeśli zatraciło się swoje poczucie wartości i uzalezniło się swoje samopoczucie od drugiego faceta?
nie mówię, że jesteś jakąś zachukaną dziewczynką, która wszystko zrobi dla swojego pana, ale sama przyznałaś, ze nie jest tak jak wcześniej. gdzieś to poczucie niezalezności zanikło...
ja uwazam, ze to co robisz aktualnie nie jest niczym złym. chyba robiłabym tak samo nawet, bo nigdy nie byłam postacią, która była jakoś specjalnie niezalezna, z własnym drogami. niestety jestem typem kobiety, która w pewien sposób uzaleznia swój humor od tego czy pokłóciła się z facetem, czy go ma czy nie. oczywiście jak jestem singielką, to nie popadam w depresję, jestem szczęśliwa, ale to nie ten zenit, kiedy akcpetuję i jestem w pełni akceptowana przez partnera (tak jak teraz przykładowo wink ). no cóż... nie wiem co będzie, gdy te pierwsze motylki w mojej relacji pofruną sobie w siną dal, ale może myślenie o tym teraz jest bez sensu? w moim świeżutkim związku, każda randka jest spontanem, nie ma nic z nudów. do tej pory był jeden spacer, a tak to zwiedzanie starego zamku, wycieczka rowerowa, oglądanie gwiazd, śmianie się z ludzi, robienie głupot w marketach... tongue widzę, że facet jest mną zauroczony bardzo i cieszy mnie to. troszkę to smutne, że jestem teraz dopiero baaardzo szczęśliwa, bo znalazłam kogoś kto się mną tak na maksa interesuje. wpływa to poniekąd na moje poczucie wartości, samoocenę. smutne, ale prawdziwe!
mimo to, na twoim miejscu chyba robiłabym podobnie... nie chodzi przecież o to, by liczyć bramki, ale o to, by polepszyć swoje "ja" w tym związku dla siebie samej. są to kroki do przodu, które nie burzą relacji, a mogą scementować nawet co nieco! dlatego rób, to co robisz aktualnie. może to troszkę sztuczne, ale cóż.. lepiej takie działania, niżeli uzależnienie od drugiej osoby i bycie szczęśliwym tylko dlatego, bo "w moim związku jest dobrze, to ja też się czuję dobrze".

28

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

nie ma sensu się tłumaczyć, ja będę robić swoje:)

Byłam właśnie na basenie napisałam do mojego M. który pojechał z kolega po auto, że idę na basen to od razu 5 smsów żebym sie ubrała ciepło bo pogoda nie fajna, czy idę sama ? czy okres mi się skończył,że idę... coś się zaczyna dziać i NIE UDAJE bo uwielbiałam przed związkiem i w trakcie chodzić na basen...
tylko czasami wolałam odpuścić basen i leżeć na kanapie bo mój M. tak wolał. kapujecie?

mówił mi oo nie chce mi się dziś iść kiedy indziej i tak kilka razy pod rząd, a ja zostawałam z nim.
zamiast iść sama -czego potrzebowałam.

29

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

No ale robisz co chcesz robic. Zawsze masz wybór. Jesteś sobą. To ze z nim zostaniesz to czego to jest oznaka? Z litosci z nim zostajesz, bo ci rozkazał, czy dlatego ze chciałaś? Wszystko o to chodzi, czy potrzebujesz, czy nie i czemu. W maksymalnym uzaleznieniu zawsze musisz isc do podmiotu uzaleznienia,bo nie masz co ze sobą zrobić i humorek pada. Kierujesz sie nadal swoim znudzeniem. A w tym przypadku idziesz sama, bo masz co robic w zyciu i mozesz, nikt nie zabrania, nikt nie zmusza. Co innego jesli macie oboje wolny czas i masz chęci isc, a udajesz ze nie chcesz i na sile szukasz wyjscia, by nie pobyc z nim. No to juz by był krok jak pisałem na początku, ale do rozstania.

30

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

No ale robisz co chcesz robic. Zawsze masz wybór. Jesteś sobą. To ze z nim zostaniesz to czego to jest oznaka? Z litosci z nim zostajesz, bo ci rozkazał, czy dlatego ze chciałaś? Wszystko o to chodzi, czy potrzebujesz, czy nie i czemu. W maksymalnym uzaleznieniu zawsze musisz isc do podmiotu uzaleznienia,bo nie masz co ze sobą zrobić i humorek pada. Kierujesz sie nadal swoim znudzeniem. A w tym przypadku idziesz sama, bo masz co robic w zyciu i mozesz, nikt nie zabrania, nikt nie zmusza. Co innego jesli macie oboje wolny czas i masz chęci isc, a udajesz ze nie chcesz i na sile szukasz wyjscia, by nie pobyc z nim. No to juz by był krok jak pisałem na początku, ale do rozstania.

mam ochotę Cię pogryźć!!!!!!!!!!!!!!!!!
nie szłam bo nie chciał żebym sama szła, rozumiesz? co miałam iść i go zostawić. więc było po jego! a ja się w środku męczyłam. po chciałam coś porobić, a on kanapa.
jest strasznie leniwy na początku bardzo go ciągnęłam do sporu a potem odpuściłam, i sama siebie zapuściłam przez to. a ja kocham sport i chcę ćwiczyć, biegać, pływać skakać SAMA jeśli Jaśnie Panu się NIE CHCE.

31

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

Szczegolnie, ze sama Teo wiele razy przechodziłaś przez to ze Twojemu facetowi sie "odwidziało", czy tez nie wykazuje zaangażowania. No ale Ty masz na to sposoby przeciez i zawsze jest rozowo...

Mojemu się odwidziało?! Gdzie i kiedy?

32 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 13:36:58)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Gryź gryź, troche emocji tez mi sie przyda smile
Tak mialas isc i go zostawic. Czyli jednym słowem był/ jest zaborczy, a Ty sie pod to dostosowałaś BO, bo bo bo? No bo?
Naprawde zaraz wyjdzie, ze nie pasujecie do siebie, nie kochacie i to tylko uzaleznienie, bo chcialas byc kochana i dlatego sie godzilas na takie cuś:)

Nie wiem Teo, czy ten Twoj obecny, czy poprzedni. Cos tam pisalas, ze Cie zostawiał, ale pozniej zmieniał zdanie i czcigodnie mu pozwoliłaś na powrot, bo zobaczył jaka jestes najlepsza. No a teraz to jestescie idealną parą ;p no krolowa bajerki tongue Tez tak chce. Cos jak patent, tylko o tym sie nie mowi. Dla mnie to lepsze na dowartosciowanie czyms kosztem, a nie naprawe relacji. Ja nie widze w tym współpracy, uczuc. Ja nie mowie ze drzema totalnie zle robi, tylko jakby merytorycznie zle do tego podchodzi. Metodyka z jednej strony po trupach (a nie dzieje sie mu nic złego, nic waznego nie pisze to mu nie odpisze), a z drugiej bardzo dobrze - wiesz, dzis ide na basen ,nie posiedzimy razem. A w ogole to męczymy sie ze sobą, czesc:P

33

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Dupa nie chciałam być kochana i nigdy nie kochałam. Raz jedyny kochałam ale to nie o tym.
U nas nie było motylków z mojej strony z jego były, on się starał, mówił że kocha nosił na rękach i nadal to robi, powtarza,ze kocha itp.
fakt on jest bardzo zazdrosny nawet jak jego koledzy ze mną rozmawiają na boku to się potem pyta o czym rozmawialiśmy. albo była taka sytuacja niedawno,że byliśmy na wypadzie na weekend i w drugi dzień dojechali do nas jego znajomi, ja ich kompletnie nie znałam był tam taki chłopak co nie ma nikogo, wieczorem poszliśmy na balety jak mój M, zobaczył że tańczę z jego kumplem to była strasznie zazdrosny jak zostaliśmy sami, to się prawie popłakał i cały czas powtarza,ze nie chce mnie stracić,że nie wie co by wtedy zrobił,że tak bardzo mnie kocha i te inne bajery.

Nie poszłam bo nie chciałam żeby było mu przykro, po prosu.
Jego mniejsze staranie może jest przez to,że się zaręczyliśmy i myśli,że JUŻ MNIE MA?!

Może On tak bardzo nie odczuwa,że ja jestem od niego uzależniona, ale ja SAMA się z tym źle czuje.

34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 13:39:43)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

To kurna go nie kochasz i z nim jesteś!? Nie chcesz byc kochana, nie kochasz, a jestes uzalezniona. Jaki powód? Nie ogarniam tego.

35

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

To kurna go nie kochasz i z nim jesteś!? Nie chcesz byc kochana, nie kochasz, a jestes uzalezniona. Jaki powód? Nie ogarniam tego.

No nie kocham tak na zabój w sensie,że martwię się o niego, chcę z nim być. ale trochę zaprzepaściłam granice. ja też nie ogarniam.

36

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

Nie wiem Teo, czy ten Twoj obecny, czy poprzedni. Cos tam pisalas, ze Cie zostawiał, ale pozniej zmieniał zdanie i czcigodnie mu pozwoliłaś na powrot, bo zobaczył jaka jestes najlepsza. No a teraz to jestescie idealną parą ;p no krolowa bajerki tongue Tez tak chce. Cos jak patent, tylko o tym sie nie mowi. Dla mnie to lepsze na dowartosciowanie czyms kosztem, a nie naprawe relacji. Ja nie widze w tym współpracy, uczuc. Ja nie mowie ze drzema totalnie zle robi, tylko jakby merytorycznie zle do tego podchodzi. Metodyka z jednej strony po trupach (a nie dzieje sie mu nic złego, nic waznego nie pisze to mu nie odpisze), a z drugiej bardzo dobrze - wiesz, dzis ide na basen ,nie posiedzimy razem. A w ogole to męczymy sie ze sobą, czesc:P

No tak, tak, thepass, nie ma jak coś pamiętać, ale nie za bardzo wiadomo co, trochę wątków pomylić, reszte pomieszać, a potem teorie wysnuwać smile Już nie będę Twoich teorii i konkluzji komentować smile

37 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 13:57:57)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Zadnych teorii nie wysnuwam. Po prostu odbijam pileczke, kiedy piszesz, ze "tak sie robi", inni tego nie zrozumieja, a juz na pewno nie mezczyzni - a jednak sporo problemow miłosnych miałas i masz. Ba, nawet pytałaś o rozwiązanie innych ludzi:) Czyli wcale to nie taki patent i nie zawsze działa to co sugerujesz. Ja chcialem na argumenty podyskutowac, a nie na to ze mezczyzni sa głupi i nie zrozumieja, wiec niech siedza cicho.

38

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
thepass napisał/a:

Zadnych teorii nie wysnuwam. Po prostu odbijam pileczke, kiedy piszesz, ze "tak sie robi", inni tego nie zrozumieja, a juz na pewno nie mezczyzni - a jednak sporo problemow miłosnych miałas i masz. Ba, nawet pytałaś o rozwiązanie innych ludzi:) Czyli wcale to nie taki patent i nie zawsze działa to co sugerujesz. Ja chcialem na argumenty podyskutowac, a nie na to ze mezczyzni sa głupi i nie zrozumieja, wiec niech siedza cicho.

Ilość moich problemów miłosnych nie jest większa od przeciętnych problemów statystycznych par. Czasem pytałam o zdanie na forum z ciekawości, co mogą mi inni doradzić, ale to nie znaczy, że moje rozterki były wielkie, głęboki i związek wisiał na włosku.
Każdy patent jest na dane sytuacje i żaden nie jest uniwersalny. Autorka próbuje się wyrwać z marazmu, w który sama się wpakowała i konsekwentnie realizuje swoje cele. Ty próbujesz jej wmówić, że gra w gierki i dąży do rozwalenia związku, bo próbuje się zmienić, czy wrócić do poprzedniego "ja". Jakbyś doradzał jakiejś kobiecie, żeby w końcu się zajęła sobą, swoim życiem i nie wieszała się na faceci, to myślisz, że co ona by robiła? Dokładnie to samo co Autorka. A co by myślała i co analizowała podczas swojej zmiany? Dokładnie to samo co Autorka. Więc dalej nie rozumiem Twoich postów i teorii, że to gierki, że szkoda faceta, że to się wszystko rozwali.

39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-24 14:23:32)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Ja bym tak doradzał, gdyby kobieta cierpiała po rozstaniu. A gdyby chodziło tylko o walke o samą siebie, to jedynie wyroznilbym to jedno podejscie o ktorym pisała - ide na basen, bo chce isc sama, bo tak robiłam kiedys i to mi sprawiało frajde. ALE przy tym szanuje uczucia/potrzeby drugiej strony. Czyli nie, że nie odpisuje mu, robie z siebie niedostępną, tylko pisze - sorry, ale dzis mam wypad na basen, ale poczekaj na mnie bo warto! Troche tak zachowujac balans wlasnie w szanowaniu siebie i drugiej strony, a nie ocenianiem przez pryzmat, ze to nie male dziecko wiec mu nie odpisze (no coz, lekko mnie zdenerwował ten egoizm). Nie umiera, nie ma sytuacji kryzysowej to JA decyduje kiedy mu "dać", cokolwiek, wiadomosc takze. Z reszta dla mnie to nie przetrwa, predzej czy pozniej, cos tu nie gra w tej relacji. drzema zacznie wychodzic sama, spotka kogos kto ją zamotylkuje i sie skonczy. No przeciez takich historii jest mnostwo i podobnie sie to wszystko konczy, predzej czy pozniej. Uczucia by nie mogły tak kalkulować wg mnie, nie dałoby sie "oprzeć" temu co pokazuja te kobiety, ktore ciągną do swoich facetów niezaleznie od wszystkiego. Czy to nie jest roznica? Czy moze to tylko skrajnosci?

40

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Tylko wiesz co ja nie chcę motylków. Bo jak ktoś kiedyś powiedział 'wszystkie kwiatki po jakimś czasie pachną tak samo'. Mam odczucie,że mój partner poczuł,że Go nie zostawię i podporządkuję się pod wszystko co On postanowi. Stałam się taka głupiutka i żyję pod jego dyktando.
Raczej nie marzę o miłości życia, bo już ją raz przeżyłam, zakończyła się tragicznie i jestem z Nim, bo chcę kogoś mieć, zaręczyliśmy się. czekam na ten ślub na dom, który będziemy budować i na dziecko. Bo dziecko chcę mieć bardzo.

41

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

a ja sie zgadzam z thepass, te wiadomosci ktore pisze autorka sa niejasne - jakby napisala 'ide dzisiaj do kolezanek, chce nadgonic plotki, do zobaczenia pozniej wink' to co innego niz 'ide do kolezanek' 'biip biip biip' wyłączona komórka bo to drugie to rzeczywiscie jak jakis foch o.O

Oduzaleznic się - jak najbardziej, tylko bez takich niefair zagrywek.

42

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

A jego chcesz też tak bardzo? Moze po prostu Ty sie tych motylków i 'milosci zycia' boisz i stąd takie decyzje? Nie myslalas nad tym?

43

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Motyli nic nie dają są na chwilę. A ja chcę być szczęśliwa a od kąt zaczęłam się bawić w tą całą akcję jest mi dobrze. Po prostu czuję się DOBRZE.

44 Ostatnio edytowany przez bink (2014-08-24 15:49:52)

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Tak dla porządku zapytam:
Wy drzema, w tym tzw. związku, to gracie w TEJ samej drużynie - czy PRZECIWKO sobie? Skoro już tak liczysz te "bramki"... i czekasz na oklaski kibiców...
No, bo jeżeli STAWIASZ (nowe) własne granice to OK.
Ale jeżeli to ma być sparing... to może być i gol-samobój wink
W sporcie to i dyscyplina potrzebna i praca(trening) ale w drużynowym sporcie to TAKŻE współpraca wink

To wszystko nie tak jak wy to rozumiecie, ale nie będę się rozpisywać na temat tego,że się kochamy i inne bajery.
Generalnie o to chodzi,że chcę być taka jak kiedyś, nie taka zależna od niego i nie patrzeć TYKO na niego.
Np. ostatnio potrafiłam odwołać spotkanie z koleżankami, bo jemu się plany zmieniły i chciał jednak czas spędzić ze mną.
A ja poleciałam za Nim. Zmieniałam zdanie i plany pod niego. Wiem,że związek to kompromis, że trzeba iść razem a nie w przeciwnych kierunkach.
Naprawdę to liczenie 'bramek' jak to nazwałaś to taka przenośnia, jejku nie chcę zakończyć tego związku, zniszczyć go BROŃ BOŻE. Z kim będzie mi tak dobrze?!

dobrze, że się złapałaś w pewnym momencie, jeśli chodzi o to uzależnienie. tylko niepotrzebnie kontrolujesz się tutaj na forum. mi/nam to oczywiście nie przeszkadza, chodzi bardziej o Twoją pewność że to, co robisz jest ok. powinno Tobie to przychodzić naturalnie, że masz swoje życie, koleżanki, spotkania i jakoś wewnętrznie będziesz potrafiła to wszystko sobie poukładać. wątek się skończy i za 3 miesiące zapomnisz o zołzowatości, wrócą dawne problemy. niestety, ja tak długo popełniałam taki błąd kobiety-bluszczu. ale człowiek się uczy na błędach. nie pogub się w tym wszystkim, moim zdaniem powinnaś zakończyć te dywagacje i przejść do sfery bardziej naturalnej. gdybym była na miejscu Twojego chłopaka i natrafiła na ten wątek... nie skończyłoby się to dobrze. gdzie uczucie? miłość? naturalność? zaufanie? tym wątkiem i postami asekurujesz się przed tym, ażeby on się nie zachował jak "samiec" i Cię po prostu nie zostawił, boisz się odrzucenia z powodu zbytniego zaangażowania... skoro on ma taką huśtawkę - uważa, że jesteś wspaniała jak go olewasz, a jak jesteś na wyciągnięcie ręki - to już nie jest milusi, to czy nie jest to instynkt "zdobywcy"? niby każdy facet ma coś takiego, ale mi tutaj się zapala czerwone światełko... powinnaś naturalnie mieć swoją przestrzeń, nie bawić się w gierki. z tego, co piszesz o swoim facecie... no nie wiem, mi się to średnio podoba, jak on Ciebie traktuje, bo znów przeżyłam to samo, kurczę smile w wielu wątkach widzę podobne historie do swoich, może my ludzie tak od siebie wcale się nie różnimy...? smile

45

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

drzema - dobrą drogę obrałaś do odświeżenia więzi, uczuć w Twoim związku smile
Popieram postępowanie wink

46

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.
drzema napisał/a:
Knappe napisał/a:

Pozniej tylko nie zakladaj tematu "Chlopak mnie zostawil - pomocy!!!"

On mnie nie zostawi:):P

drzema napisał/a:

Mam odczucie,że mój partner poczuł,że Go nie zostawię i podporządkuję się pod wszystko co On postanowi.

Czyli Twoje odczucie, że Cię nie zostawi jest OK? Nie wierzę w to co czytam. To co robisz to zwykła manipulacja, a większość Ci kibicuje... Chłop przejrzy na oczy i wówczas się zdziwisz, bo nie wydaje mi się by związek polegał na próbach zdominowania i sterowania zachowaniem drugiej osoby.

47

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

drzema w pewnym sensie ma rację. W związku rządzi ten co potrzebuje go mniej. Działa też zasada push and pull. Jeżeli jedna osoba się odsuwa, to druga automatycznie się przybliża. Ważne jest, żeby zachować równowagę w takim zachowaniu i nie przeholować.

W związku jest jak w biznesie. Nie masz tego na co zasłużyłeś, tylko to co sobie wynegocjujesz.

48

Odp: Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

napewno to jest sto razy lepsze niz tak jak pisalas nie posiadanie swojego zycia a to ze na nowo musisz sie tego nauczyc moze to wyglada sztucznie w oczach innych bo pewnie dla CIebie naturalne stalo sie wlasnie podporzadkowywanie wszystko pod swojego faceta. dobrze ze dzialasz i robisz to co masz ochote choc gdzies w tym co piszesz tez sie wyczuwa ze tym zachowaniem zdobywasz od niego wiecej uwagi i czy czasem nie uzaleznisz sie na nowo od jego uwagi gdy cos robisz? bo serio uwazam ze w zwiazku to powinno byc naturalne. nie myslalas by jemu powiedziec wlasnie to co nam pisalas ze musisz sie zajac swoim swiatem tez? moze powiedz mu otwarcie jak jest

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Krok pierwszy do dawnej Zołzy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024