Witam wszystkich.
Miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem, jednak ciągle o nim myślę i bardzo zależy mi na nim. Rozstaliśmy się z mojej winy, ale nie było to nic strasznego.
Chciałabym o niego walczyć, chcę go odzyskać..
Ale jestem bardzo nieśmiała i ciężko jest mi podjąć jakieś działania. Powinnam działać, ale nie mam pomysłu. Jednego dnia jestem gotowa na walkę, a za chwilę emocje opadają i tchórzę..
Chciałabym być bardziej zdecydowana i odważna wtedy już dawno podjęłabym kroki naprzód, a tak stoję w miejscu, nic nie działam.
Chcę walczyć o niego, o jego uczucia i zaufanie, ale ten strach..jak to mam zrobić..
Proszę doradźcie mi, co mam robić walczyć czy odpuścić?
Odpuścić? Nie chcesz tego. Chcesz go odzyskać, więc zrób to. Uwierz w siebie, wiem, że to łatwo powiedzieć, ale znajdź to coś, co Ci w tym pomoże.
Chcę go odzyskać, ale strach jest silniejszy ode mnie...
Strach przed czym?
przed zrobieniem kroku, aby zawalczyć
Jaki strach? Głowa do góry i realizujesz, to, co chcesz osiągnąć. Ile masz lat?
Bo ja jestem taka nieśmiała, wstydliwa i mało odważna..
Mam 22 lata
Jak nie spróbujesz to za rok jak on będzie w innym związku będziesz myśleć co by było gdybym spróbowała teraz to po ptakach...
22 lata, to już powinnaś mieć jakieś schematy w głowie. Wstyd, nieśmiałość, przełam to, to nić strasznego, 10 oddechów i do przodu ![]()
Bo ja jestem taka nieśmiała, wstydliwa i mało odważna..
Mam 22 lata
E tam sama sobie to wmawiasz. W życiu trzeba zawalczyć o własne szczęście nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. Zrób ten pierwszy krok i później będzie już tylko z górki. Wiem co mówię ![]()
Każdy mi powtarza rusz się w końcu, zawalcz o swoje!
Ale ja wciąż stoję w miejscu, bo nie umiem..
No to go odpuść widocznie AŻ tak ci nie zależy ![]()
Zależy mi i to bardzo, bo to mój taki pierwszy poważny chłopak i całe serce mu oddałam. Codziennie za nim płaczę, tęsknie, brakuje mi go...
Ale nie wiem co mam robić? Jak działać?
Powiedz mu to? Chryste.... Masz 22 lata... DZIEWCZYNO!
Powiedziałam mu to wszystko
No to jesteś nieśmiała? Czy mu powiedziałaś? Bo już nie rozumiem ![]()
Kto nie ma odwagi starać się o własne szczęście, tym samym udowadnia, że tego szczęścia nie jest wart. . .
To nie jest smieszne..
Powiedziałam mu, że bede o niego walczyc.
A nie wiem jak mam walczyc, bo sie boje ze mnie wysmieje itp.
Ja sie zbyt przejmuje opiniami ludzi.
Powiedziałaś i co dalej? Nic... sam nie będzie walczyło o siebie, za Ciebie...
I to mnie właśnie boli, ze stoję w miejscu, bo nie umiem się w sobie jakoś zebrać i ruszyć do walki.
Jednego dnia mówię walczę, a następnego dnia budzę się i mówię jednak nie, nie dam rady..
Ja po prostu nie wierzę w siebie.
Jezeli rozstaliście się z twojej winy to on właśnie czeka żebyś się wykazała....
A takto z każdym dniem twoje szanse maleją bo gość myśli sobie "Powiedziała i tyle, 0 czynów nie zależy jej to czemu mi ma jeszcze zależeć?"
22 2014-08-16 21:34:42 Ostatnio edytowany przez pola_aaa (2014-08-16 21:35:26)
Chciałabym iść do niego do domu porozmawiać z jego mamą, ale się boję że mnie wygoni, powie po co tu przyszłam..
Właśnie takich rzeczy się obawiam.
A co jego mama ma do tego? Zaproś go w takim razie do siebie..
Zapraszam go, ale on nie chce.
Chce z jego mam pogadać i wyjaśnić całą zaistniałą sytuację.
Jednego dnia mówię walczę, a następnego dnia budzę się i mówię jednak nie, nie dam rady..
Typowe podejście mężczyzn(chociaż jesteś kobietą)
Ja też tak mam czasami, wypiję coś tam i mam plany, budzę się rano i po planach ![]()
A na poważnie, musisz się przełamać, jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, co będzie.
On powiedział mi "Nie wybaczę Ci, więc nie ma sensu żebyś walczyła"
Czy pomimo tych słów jest jakaś szansa na odzyskanie go?
Ja widzę, że mu na mnie zależy, ale on się jakoś broni przed tym.
Gdy chcę się spotkać to ciągłe "nie", "nie"
Moja ex powiedziała mi że mnie nienawidzi a odzyskałem ją
Jeżeli masz u niego szanse to te słowa mają mu pokazać jak ci zależy czy dalej będziesz walczyć.
Ale czego Ci nie wybaczy? Bo tego nie napisałaś.
Bo mi wstyd o tym pisac czego mi nie wybaczy.. oklamalam go..
ale mi początkowo wybaczyl, a na drugi dzien byl koniec..
Wstyd, to kraść. tu się pisze wszystko, co leży na wątrobie.
mam podobna sytuacje... dokladnie prawie taka sama
I nie wiem jak go odzyskac. Opisalam swoja historie juz tutaj
Napisze wszystko. Wiem, ze będziecie mnie krytykowac. I to jest duze klamstwo...
Jestesmy z tego samego miasta, ale poznaliśmy sie przez neta, bo ja szukalam ludzi co gry
I on napisal. I tak pisalismy, pisalismy...ale ja na pol roku musialam wyjechac i on przez ten czas czekal na mnie, dzien w dzień ze soba pisaliśmy. On od razu mnie polubil, a mi zajelo to troche czasu, bo nie umiem tak szybko ufac ludziom... On mowil, ze lubi brunetki, a ja jestem blondynkom. Nalegal na moje zdjęcia, chcialam mu wyslac swoje, ale przyjaciolka namowila mnie zebym swoich nie wysylala, bo mu sie nie spodobam. Ja posluchalam, bo ja nie wierze w siebie... Przez pol roku dzien w dzien myslalam jak ja mu to powiem, meczylo mnie to...lecz nie umialam. Gdy wrocilam odwazylam sie i zadzwonilam do niego. Powiedzialam, byl w szoku, ale wybaczyl, bo powiedzial, ze pokochal mnie za osobowość, a wyglad...spodobalam mu sie tez.. a na drugi dzien po rozmowie z przyjacielem byl koniec..
http://www.netkobiety.pl/t72774.html to moja historia ;(
No taki poplątany Twój opis całości.... ale chyba rozumiem
No jeżeli Cie nie zaakceptował w realu, to odpuść... skoro zdanie kolegi jest ważniejsze, to on jest płytki i daj sobie spokój. Ja też wolę brunetki
ale wygląd nie jest najważniejszy.
Wlasnie mnie zaakceptowal. Bo mowil, że wyglad nie jest najwazniejszy. Ale może zabolalo go to klamstwo...
36 2014-08-16 22:20:05 Ostatnio edytowany przez pola_aaa (2014-08-16 22:49:31)
A jak ze mna sie spotykal to zawsze kolega byl w poblizu...bo bal sie ze peknie. Bo po 1 spotkaniu plakal za mna...
No jeżeli nie potrafi sobie poradzić z tak "wielkim" kłamstwem, to co będzie dalej? Mówiłaś mu, że jesteś nieśmiała? że zrobiłaś to, bo bałaś się odrzucenia? Jak on na to zareagował?
Mowilam mu, ze to dlatego...a on, ze ja to specjalnie. Ja mowie, ze nie, ze ja balam sie odrzucenia, ze mnie nie zaakceptuje... Ze na to tez wplyw mialo moje zycie...
Bo ja jestem zamknieta w sobie, nie mam zbyt wielu znajomych. Nie umiem sie otworzyc przed ludzmi.. A piszac z nim bylam choc na moment szczęśliwa, zawsze mnie wspieral, dodawal otuchy, a teraz zostalam sama i tesknie za nim...
To ktoś tu jest niedojrzały. Ty czy on? A może wspólnie? Dziewczyno, co chcesz od życia? Chcesz być z nim, czy chcesz być sama? A może pora poszukać lepszego modelu?
A możesz powiedzieć jak ten wasz związek właściwie wcześniej wyglądał?
Chce byc z nim! Pokochalam go calym sercem. Ale jestem za slaba, bo nie wiem jak walczyc...
Jesteś kobietą i nie wiesz jak walczyć?
Przecież to macie we krwi, spontan i jedziesz
A możesz powiedzieć jak ten wasz związek właściwie wcześniej wyglądał?
Zaczęło się od siatkówki i tak trwało to i trwało...
Ogólnie znamy się 10 miesięcy dla jednych to strasznie krotko dla mnie to długo.
Przez ten czas głównie kontaktowaliśmy się przez neta i tak rozwijała się nasza znajomość.
Mnie nie było przez pol roku, ale przez ten czas każdego dnia ze sobą rozmawialiśmy.
Rozmawialiśmy o wszystkim, on mi wszystko o sobie powiedział, ja mu o sobie częściowo też, bo ciężko mi jest mówić o swoim życiu, nie umiem..
I tak się poznawaliśmy, polubiliśmy aż ja się w nim zakochałam.
Wiem, ze to "tylko internetowa znajomość", ale dla mnie coś więcej to jest i było.
A gdy się spotkaliśmy ja go na nowo pokochałam, nawet jeszcze bardziej.
Wtedy wszystko w nim mi współgrało. Pokochałam go za charakter, sposób bycia, a gdy go zobaczyłam cały mi się spodobał..
Jesteś kobietą i nie wiesz jak walczyć?
Przecież to macie we krwi, spontan i jedziesz
Ja jestem inną niż wszystkie, nie mam spontanu.. choć chciałabym..
Powiedz mi z męskiego punktu widzenia jak mam działać?
Nie mogę Ci powiedzieć, jak masz działać. Masz być sobą, bo inaczej będziesz "sztuczna". Jak nie zaakceptuje Cię, taka jaką jesteś, to wybacz, ale to nie jest on.
Jestem sobą, tylko się boję...
Nie wiem jak to naprawić? Skoro on boi się spotkać..
Co mam go nachodzić? To nie bede ja...
Co mam go nachodzić? To nie bede ja...
I tu sobie odpowiedziałaś sama. Oddal się lekko, zaznaczaj, że jesteś, ale nie perfidnie. Niech wie o Twoim istnieniu, ale najlepiej od innych. Pokaż, że jesteś, ale delikatnie. Twoja nieśmiałość może tu być dużym plusem.
On mieszka 30 km ode mnie i mnie ciągnie, żeby tam pojechać.
Bo przez te pół roku byłam tysiące kilometrów stąd, a teraz jestem na wyciągnięcie ręki i nawet nie mogę go zobaczyć.
Jak mam zaznaczyć swoją obecność?
Bilbord w jego miejscowości i napis kocham Cię, krótki spot po Teleexpressie?
Nie wiem, może jednak jedź tam i spotkaj się z nim, przełam się i pokaż, że jesteś jednak kobietą, prawdziwą kobietą. Taką, która potrafi pokazać swoje emocje, która potrafi walczyć o to, na czym jej zależy. Skoro dystans kilometrowy Was dzieli, to spróbuj może w ten sposób.
51 2014-08-16 23:28:02 Ostatnio edytowany przez pola_aaa (2014-08-16 23:57:19)
Na takie akcje to ja za wstydliwa ![]()
Ale myślałam, zeby do niego pojechać i porozmawiać
Pierw od niej zacząć naprawę.
Tylko nie chce tam sama jechac, bo uciekne..
Ale Ty chcesz się z babcia spotykać, czy z nim?
Jedź tam, zadzwoń do niego, jak nie wiesz co wymyślić, to ściemnij, że akurat przejazdem jesteś, tak jak w filmach
i porozmawiaj, to nic nie kosztuje.
53 2014-08-16 23:35:25 Ostatnio edytowany przez pola_aaa (2014-08-16 23:52:26)
Ostatnio mowie, ze przyjde do niego to on, ze do domu po pracy nie wraca...
A jak mu zrobie gdzies nalot to mnie zjedzie..
No to tylko pozostaje jedyne wyjście, te najgorsze..... odpuść sobie.
Nie walczyć?
mi się wydaje, ze on tak mówi, że tylko czeka na mój ruch.
A ile razy widzieliście się w rzeczywistości? Raz?
Jesteś pewna, że go kochasz czy może tylko zauroczona tym, że trafiłaś wreszcie na kogoś, kto bądź co bądź, ale pozwolił Ci się choć trochę otworzyć. Wydaje mi się, że powinnaś najpierw zacząć od siebie, bo postawą, którą świecisz obecnie (wiecznie niezdecydowana, bezsilna) możesz go w przyszłości tylko zniechęcić. Idź do psychologa. Ludzie raczej nie rodzą się nieśmiali, to się skądś bierze, przeważnie z jakichś sytuacji z dzieciństwa. Potem na wiele spraw może sama już będziesz potrafiła spojrzeć inaczej.
pola a Ty to autentyczna jesteś?!, bo jak czytam co wypisujesz nam tutaj to śmiem twierdzic ze niezle tu trollujesz
A ile razy widzieliście się w rzeczywistości? Raz?
Jesteś pewna, że go kochasz czy może tylko zauroczona tym, że trafiłaś wreszcie na kogoś, kto bądź co bądź, ale pozwolił Ci się choć trochę otworzyć. Wydaje mi się, że powinnaś najpierw zacząć od siebie, bo postawą, którą świecisz obecnie (wiecznie niezdecydowana, bezsilna) możesz go w przyszłości tylko zniechęcić. Idź do psychologa. Ludzie raczej nie rodzą się nieśmiali, to się skądś bierze, przeważnie z jakichś sytuacji z dzieciństwa. Potem na wiele spraw może sama już będziesz potrafiła spojrzeć inaczej.
Na nieśmiałość miało wpływ niestety moje dzieciństwo i teraz jest mi trudno z tego wyjść.
pola a Ty to autentyczna jesteś?!, bo jak czytam co wypisujesz nam tutaj to śmiem twierdzic ze niezle tu trollujesz
co masz na myśli?
lucielle napisał/a:A ile razy widzieliście się w rzeczywistości? Raz?
Jesteś pewna, że go kochasz czy może tylko zauroczona tym, że trafiłaś wreszcie na kogoś, kto bądź co bądź, ale pozwolił Ci się choć trochę otworzyć. Wydaje mi się, że powinnaś najpierw zacząć od siebie, bo postawą, którą świecisz obecnie (wiecznie niezdecydowana, bezsilna) możesz go w przyszłości tylko zniechęcić. Idź do psychologa. Ludzie raczej nie rodzą się nieśmiali, to się skądś bierze, przeważnie z jakichś sytuacji z dzieciństwa. Potem na wiele spraw może sama już będziesz potrafiła spojrzeć inaczej.Na nieśmiałość miało wpływ niestety moje dzieciństwo i teraz jest mi trudno z tego wyjść.
A możesz jakoś dokładniej opisać problem? Co takiego wydarzyło się w Twoim dzieciństwie, że teraz jako dorosła osoba masz tak wielkie blokady przed pewnymi sytuacjami?
pola_aaa napisał/a:lucielle napisał/a:A ile razy widzieliście się w rzeczywistości? Raz?
Jesteś pewna, że go kochasz czy może tylko zauroczona tym, że trafiłaś wreszcie na kogoś, kto bądź co bądź, ale pozwolił Ci się choć trochę otworzyć. Wydaje mi się, że powinnaś najpierw zacząć od siebie, bo postawą, którą świecisz obecnie (wiecznie niezdecydowana, bezsilna) możesz go w przyszłości tylko zniechęcić. Idź do psychologa. Ludzie raczej nie rodzą się nieśmiali, to się skądś bierze, przeważnie z jakichś sytuacji z dzieciństwa. Potem na wiele spraw może sama już będziesz potrafiła spojrzeć inaczej.Na nieśmiałość miało wpływ niestety moje dzieciństwo i teraz jest mi trudno z tego wyjść.
A możesz jakoś dokładniej opisać problem? Co takiego wydarzyło się w Twoim dzieciństwie, że teraz jako dorosła osoba masz tak wielkie blokady przed pewnymi sytuacjami?
Może dla tego, że zawsze rodzice mnie wyręczali w wielu rzeczach i teraz jak mam coś sama zrobić to wstydzę się, nie umiem sobie poradzić.
Poza tym też w dzieciństwie nosiłam okulary i byłam wyśmiewana, więc wolałam się "ukrywać".
Też ponad przeciętną urosłam i stałam się żyrafą.
Przez to nie wierzę w siebie.
Bilbord w jego miejscowości i napis kocham Cię, krótki spot po Teleexpressie?
Ja kiedyś chciałem wyświetlić tekst (jakieś hasło) skierowany do niej przed filmem w kinie na ekranie ![]()
Daj sobie spokoj. To krotki zwiazek internetowy. Nie wyrobila sie miedzy Wami powazna wiez, wiec latwo sie sprawa wykruszyla.
Choc moze krotki czas ze soba byliśmy to uwazam, ze bardzo sie do siebie przywiazalismy. Byla miedzy nami wiez dosc silna. Ciezko mi jest to wszystko zostawić i odejsc...
Od siedzenia i biadolenia jeszcze nikomu nic się w życiu nie pozmieniało. Chcesz czegoś, to rusz cztery litery i do boju. Przestań się użalać i być sierotką, bo rodzice już Cię w życiu wyręczać nie będą. Wstydzisz się jak trzeba coś załatwiać? Jak Ty masz zamiar wejść w dorosłość? Wiecznie coś będziesz musiała załatwiać...
Siądź na chwilę, zastanów się czego Ty tak naprawdę chcesz. Przestań pytać innych o to, co masz robić. Nikt za Ciebie nie przeżyje życia, nikt za Ciebie odpowiedzialności też nie poniesie. Pora pomyśleć o tym, czego chcesz i starać się to osiągnąć.