Witam Was kochane.
Powiem tak;jego rodzina jest bardzo trudna, bogata, zapatrzona w siebie i oni są super fajni, małą najładniejsze wszystko nawet szczotkę do czyszczenia WC.
Ja zawsze czułam się u nich ok.naprawdę w porządku, ale od pewnego czasu zaczęła mi działać jedna z siostrzyczek, (można poczytać w innym wpisie), jej wtrącanie itp.
dowiedziałam się niedawno,że się na mnie ta małpa skarży,że mną się nie da rządzić. - a co to jakaś niewolnica ze mnie czy jak?
cholera jestem po studiach, mam pracę sama zarabiam. a ta chce mną rządzić jak jakąś gówniarą! ;/
to jestem jeszcze w stanie zrozumieć, choć nie do końca. ale mnie to nie boli tak bardzo jak:
wczoraj mój M. przyjechał do mnie po tygodniu niewidzenia się i pierwsze co mówi, to musimy pogadać
-o czym?, pytam.
-o tej całej sytuacji, tydzień temu w sobotę twoje zachowanie na grillu skrytykowała MAMA, że jakaś naburmuszona siedziałaś, że obrażona. że masz coś do mojej rodziny!
wkurzyłam się wyszłam do sypialni, przyszedł za mną. powiedziałam mu (starałam się spokojnie, naprawdę),że przecież zachowywałam się normalnie,że nie przekrzykiwałam wszystkich (jak ma to w zwyczaju robić jego siostra) to nie znaczy,że miałam muchy w nosie.
a może jej chodziło,że nie piłam alkoholu jak jej CÓRECZKI? Bo akurat w ten dzień nie miałam ochoty?!
naprawdę słuchajcie zachowywałam się normalnie. a czuje się winna. czuję się,źle bo się tym przejmuje a na dodatek mój M. jest za matką;/
jesteśmy zaręczeni mamy mieszkać u niego po ślubie, póki nie wybudujemy domu.
a ja? a ja mam ochotę to zostawić w cholerę i iść swoją drogą, którą zgubiłam wchodząc w tą rodzinę!
Dziś ma być Grill u niego, i co jak mam się zachowywać? O rany jakie to idiotyczne! głupie!!! nie mam ochoty tam iść. nie mam ochoty! nie mam!
tylko,że znowu będzie awantura a jego MAMUSIA i Siostrzyczka nr 1 będą znowu mnie krytykować!