Dziewczyny, 1.01 urodziłam przez cc. Pierwszy okres po porodzie dostałam 4.06, potem 14.07 i kolejny dzisiaj. Przed porodem miesiączki przechodziłam raczej bezboleśnie, czasem pierwszego dnia brałam Panadol Femina, ale na tym się kończyło. Żadnego PMS, ani rozdraźnienia przed, żadnego bólu piersi ani przed ani w trakcie (czasem troszeczkę pobolewała mnie głowa). Tymczasem od porodu każdą miesiączkę przechodzę koszmarnie. O ile przed jest jeszcze całkiem ok (choć bolą mnie piersi, jestem rozdrażniona, ale w granicach przyzwoitości), to pierwsze dwa dni okresu to istna gehenna- w ogóle nie funkcjonuję, brzuch mnie rwie strasznie, głowa mnie boli, krzyż, gdyby nie środki przeciwbólowe to prawdopodobnie nawet nie byłabym w stanie zająć się synalkiem.
Zastanawiam się, czy po cc jest to całkiem normalne, że organizm dochodzi do siebie, czy raczej powinnam udać się do gina, żeby mnie przebadał? Aha, miałam robione USG narządów rodnych 30.04 kontrolnie- wszystko było w porządku, ale było to przed pierwszą poporodową miesiączką.
U mnie było odwrotnie. Przed porodem w trakcie pierwszych dwóch dni okresu ledwo funcjonowałam, a po porodzie miesiączki przestały być takie bolesne.
Hormony robią swoje, więc, być może, mogło to pójść w drugą stronę. Niemniej, jesli nie możesz normalnie funkcjonować to poszłabym do gina i zrobiła podstawowe badania
na pewno ci to nie zaszkodzi ![]()
Madzikkk u mnie jest dokładnie na odwrót. Po porodzie miesiączki są ledwo zauważalne (bezbolesne choć obfite jak przed porodem), wcześniej umierałam, mdlałam, pogotowie, kroplówki itp. Teraz bajka.
Myślę że najrozsądniej byłoby pójść do ginekologa choć zapewne skoro można przechodzić lżej to i odwrotnie też może być.....
Albo organizm jeszcze się nie ogarnął po burzach ciążowych i porodowych i jeszcze się wszystko unormuje.