Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Internet jest pełny newsów i historii mających na celu jedynie nas wzruszyć - a to dowiadujemy się o 3-latce uratowanej przez szczeniaczka, a to o piesku, który chciał ratować złowione ryby polewając je wodą, a to o parze, która żyła ze sobą lata na kocią łapę, ale kiedy on zachorował na raka, postanowili się pobrać i wyruszyć w romantyczną podróż. Bohaterskie zwierzaki, skrzywdzone dzieci, romantyczni dorośli, dziesiątki i setki historii każdego dnia.

Jak na nie reagujecie? Faktycznie Was wzruszają i jakoś uwrażliwiają na krzywdę dookoła, inspirują do zrobienia czegoś bezinteresownego, pomocy komuś, czy może przeciwnie - znieczulają, bo co z tego, że sąsiadka dostała po buzi jak przed chwilą przeczytaliście o kobiecie, co przez 10 lat była więziona w piwnicy, a teraz założyła fundację? Przy 10 latach jeden policzek to faktycznie niezbyt dramatyczne... Uważacie to za pozytywne zjawisko czy raczej negatywne? A może w ogóle coś takiego ignorujecie, nie czytacie, blokujecie i unikacie, jak tylko się da?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Dla mnie te wszystkie newsy są raczej obojętne, ale ja jestem mało podatna na wzruszenia/współczucie. Jedyne, co mnie rusza, to krzywdzone zwierzęta, ale tego nawet nie oglądam, bo jak nie działają na mnie w ogóle głodne dzieci, bite kobiety, dzielni chłopcy itd., to mam tak, jakby wszystkie uczucia z powyższych pojawiały się naraz skumulowane/połączone przy maltretowaniu zwierząt. Zresztą wystarczy, że dłużej skupiłabym się na wizji "mój kot porzucony gdzieś tam" i już biegnę go przytulać.

A cała reszta po mnie spływa, tyle że krzywdy staram się nie komentować i nie pokazywać, jaka to jestem nieczuła - ja nie mam granic, jeśli chodzi o tematy do żartów, ale komentarze na fejsbukach i innych takich widzą różni ludzie, więc wiadomo... jak żart-beton to w towarzystwie, które ma podobne podejście. Poza tym różne doświadczenia mają ludzie i nie chciałabym sprawić przykrości. Z kolei pod tymi rozloficianymi historiami o wielkich miłościach brakuje czasem tylko dopisku "wyślij to do miliona znajomych, bo inaczej umrzesz" i tam nie kryję już swojego zdegustowania i cięte komentarze lecą dość mocno. Może przesadzam, ale jak mam koleżankę, która takich historii o miłościach (w większości fikcyjnych) i podobnych memów, sentencji itd. wrzuca dziennie na pęczki, to trudno czasem powstrzymać jad sączący się z klawiatury. tongue

3

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Mnie wzruszają (czy szokują, czy cokolwiek innego) tylko filmy. Wiadomości jakoś nie bardzo.  A życie chyba jeszcze mniej. W większości przypadków czuję się bezsilna więc raczej szybko takie informacje wyrzucam z głowy, bo co mi po nich? Będę przeżywać - ale co komu po moich łzach? Ani to nikogo nie uratuje, ani mi nie potrzebne.

4

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Są takie historie, które mnie wzruszają i naprawdę robią wrażenie - na pewno te, które są wiarygodne i smutne, ale dokładnie nie potrafię określić od czego zależy, że jedna mnie poruszy, a przy innej nawet nie drgnę. Na to nie ma reguły. Może jest to zależne od samego bohatera i jego wpływu (a raczej braku) na sytuację, w której się znalazł, może od postawy, ogromu tragedii i/lub cierpienia? Tego naprawdę nie wiem.

Mimo wszystko większość tego typu news'ów zwyczajnie omijam, zwłaszcza tych, które już w tytule na kilometr trącą banałem. Ckliwe opowiastki i kiczowate historyjki - to nie dla mnie, tego po prostu nie kupuję.

Z drugiej strony zdarza się, że ktoś zainteresuje mnie tak bardzo, że później uważnie śledzę koleje jego losu. Tak jest na przykład z Marzeną Erm, kobietą młodą, dzielną, silną i bardzo optymistycznie nastawioną do świata, choć chorą na złośliwą, i w jej przypadku trudną do wyleczenia, odmianę nowotworu - chłoniaka Hodgkina.

Mnie też, podobnie jak Eileen, ogromnie poruszają smutne historie zwierząt. Tutaj nie potrafię przejść obojętnie, tym bardziej, że zwykle jeden obraz wystarcza za tysiąc słów. W tym miejscu ciśnie mi się na usta tylko jedno stwierdzenie - ludzie to potwory!

5 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-08-13 23:51:10)

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?
Vian napisał/a:

Internet jest pełny newsów i historii mających na celu jedynie nas wzruszyć - a to dowiadujemy się o 3-latce uratowanej przez szczeniaczka, a to o piesku, który chciał ratować złowione ryby polewając je wodą, a to o parze, która żyła ze sobą lata na kocią łapę, ale kiedy on zachorował na raka, postanowili się pobrać i wyruszyć w romantyczną podróż. Bohaterskie zwierzaki, skrzywdzone dzieci, romantyczni dorośli, dziesiątki i setki historii każdego dnia.

Jak na nie reagujecie? Faktycznie Was wzruszają i jakoś uwrażliwiają na krzywdę dookoła, inspirują do zrobienia czegoś bezinteresownego, pomocy komuś, czy może przeciwnie - znieczulają, bo co z tego, że sąsiadka dostała po buzi jak przed chwilą przeczytaliście o kobiecie, co przez 10 lat była więziona w piwnicy, a teraz założyła fundację? Przy 10 latach jeden policzek to faktycznie niezbyt dramatyczne... Uważacie to za pozytywne zjawisko czy raczej negatywne? A może w ogóle coś takiego ignorujecie, nie czytacie, blokujecie i unikacie, jak tylko się da?

No ja to jestem wrażliwa i media jakoś tego znacznie nie stępiły. To taka niby typowo kobieca cecha, czasem się to wytyka kobietom, ale nie czuję się przez to głupsza czy coś, wręcz przeciwnie. Wzruszają mnie i zwierzęta krzywdzone lub jak pokazane ich bohaterskie wyczyny czy oddanie właścicielowi, chore dzieci też mnie bardzo wzruszają i smucą, że po prostu tyle niesprawiedliwości, sporo innych historii też. Wiele też mnie denerwuje np bezmyślność rodziców, a potem tragedia dziecka np. Wiadomo, że czasem rodzic tego nie chciał, ale czasem też to istne zaniedbanie np ostatnia historia jak rodzice w ten upał co był jakiś czas temu jeszcze poszli z inną pociechą na pizzę, a 3 letnie bodajże dziecko drugie swoje zostawili w aucie... Na szczęście policja ją znalazła, dziewczynka miała już objawy przegrzania czy coś takiego... Takie rzeczy tak mnie wkurzają, że tutaj bez poprawności żadnej miałabym ochotę nakopać tym rodzicom. Nie zawsze wchodzę na takie newsy, ale jak już widzę, to dosyć często mnie wzruszają. Czasem po prostu to smutek, jakieś poruszenie, czasem uronię łzę, jak coś bardzo bardzo mnie poruszy, ale może już rzadziej, bo faktycznie tyle tego jest, że jakbym miała wszędzie ronić łzę, to pewnie niefajnie by było. No, ale wzrusza mnie coś nie raz.

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?
Eileen napisał/a:

Dla mnie te wszystkie newsy są raczej obojętne, ale ja jestem mało podatna na wzruszenia/współczucie. Jedyne, co mnie rusza, to krzywdzone zwierzęta, ale tego nawet nie oglądam, bo jak nie działają na mnie w ogóle głodne dzieci, bite kobiety, dzielni chłopcy itd., to mam tak, jakby wszystkie uczucia z powyższych pojawiały się naraz skumulowane/połączone przy maltretowaniu zwierząt. Zresztą wystarczy, że dłużej skupiłabym się na wizji "mój kot porzucony gdzieś tam" i już biegnę go przytulać.

A cała reszta po mnie spływa, tyle że krzywdy staram się nie komentować i nie pokazywać, jaka to jestem nieczuła - ja nie mam granic, jeśli chodzi o tematy do żartów, ale komentarze na fejsbukach i innych takich widzą różni ludzie, więc wiadomo... jak żart-beton to w towarzystwie, które ma podobne podejście. Poza tym różne doświadczenia mają ludzie i nie chciałabym sprawić przykrości. Z kolei pod tymi rozloficianymi historiami o wielkich miłościach brakuje czasem tylko dopisku "wyślij to do miliona znajomych, bo inaczej umrzesz" i tam nie kryję już swojego zdegustowania i cięte komentarze lecą dość mocno. Może przesadzam, ale jak mam koleżankę, która takich historii o miłościach (w większości fikcyjnych) i podobnych memów, sentencji itd. wrzuca dziennie na pęczki, to trudno czasem powstrzymać jad sączący się z klawiatury. tongue

Może odniosę się do Twojego postu w sposób następujący. W tematach do żartów istnieją granice (co prawda płynne). Granice dobrego smaku i wyczucia. Z pewnych rzeczy nie należy/nie wypada żartować. Można w ten sposób łatwo kogoś skrzywdzić.
Internetowe wzruszenia poruszają moją wrażliwość. Oczywiście pod warunkiem ich wiarygodności.

Odp: Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Do znieczulicy raczej mi daleko. Nie uzależniam co prawda swojego życia od tego co jest napisane w necie czy ewentualnie podane w telewizji, ale potrafię się cieszyć szczęściem innych jak i smucić się nieszczęściem. Powiem szczerze, że nie wiem od czego to zależy. Zawsze byłam wrażliwa, ale są momenty, gdy jakieś wiadomości silniej na mnie zadziałają. Często związane jest to z pewnym stopniem utożsamienia się z osobą cierpiącą. Zdarza mi się nawet rozpłakać gdy słyszę o cierpieniu dzieci, zwłaszcza gdy mówią w telewizji o dwuletniej dziewczynce wykorzystanej seksualnie przez ojca. Takie rzeczy potrafią rozbudzić we mnie emocje.

Eileen napisał/a:

(...)
"wyślij to do miliona znajomych, bo inaczej umrzesz"

ha!

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Internetowe wzruszenia - poruszają czy znieczulają?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024