Heja. mam do was pytanie: czy znacie może jakieś sposoby na wyciszenie tzw. "wewnętrznego dręczyciela" który prześladuje mnie od gimnazjum, chodzi mianowicie o natrętne myśli, analizowanie wszystkiego i każdego?? Bo szlag mnie już jasny trafia od tego, przejawia sie to tym że nawet jak ktoś na mnie krzywo spojrzy czy podniesie głos to to cholerstwo w głowie chce mnie juz zastraszyć, przerodzić taką pierdółkę w coś strasznego, niepokonanego, dołującego. Jest to naprawdę okropnie uciążliwe bo w ten sposób wykańczam samego siebie, często czuję się zmęczony tą wewnętrzną walką
![]()
Działa to zazwyczaj na zasadzie np. ktoś na mnie krzyknął. Ja wiem że to jest błaha sprawa, której nie należy rozmyślać tylko zaraz durna,debilna,kretyńska (brakuje mi innych przymiotników) podświadomość nakręca mnie negatywnie w stylu : "Dobrze wiesz że to nie jest nic ważnego, ale ja i tak sprawię że będziesz załamany, że będziesz sto przeżywał, bo po co masz mieć święty spokój??"
Przewalona sprawa ![]()
Może by pomogła na to jakaś hipnoza czy medytacja?