Byliśmy ze sobą prawie 8 lat, pod koniec sierpnia byłaby nasza druga rocznica zaręczyn. Od jakiegoś czasu nie układało nam się, były dni lepsze i gorsze. on twierdził,że nie pozwalam mu nigdzie wychodzić i tak było za każdym razem jak gdzie szedł to byłam zła. nie lubiłam jak pije, bo nie potrafił ze mną rozmawiać, często poniżał mnie (a ja nadal go kochałam). Ja tylko chciałam żeby trochę czasu mi poświęcił,ostatnio była ważna dla niego praca i znajomi, jak był ze mną to ciągle bawił się telefonem,gdy chciałam z nim rozmawiać ciągle miał jakąś wymówkę. Dlatego robiłam mu awantury jak gdzieś wychodził,może źle postępowałam jeśli myślałam,że to nam pomoże. Dzisiaj cały dzień spędził ze znajomymi,przyjechał po mnie do pracy i jak tylko wróciliśmy to od razu poszedł do nich,chociaż obiecał że razem porozmawiamy. Wrócił po 15 min rozmawialiśmy chwilę spokojnie, a później znowu była kłótnia, powiedział ze każdy wieczór będzie z nimi,a nie ze mną . Próbowałam go jakoś przekonać ale on stwierdził,że jestem pojeb... i nie ma o czym ze mną rozmawiać,dla niego ważniejsi byli koledzy. Powiedział,że próbowałam zatrzymać go przy sobie na przymus, chociaż tak nie było podczas poprzedniej kłótni powiedziałam mu że jeśli tak chce to go nie zatrzymam,a on później zachowywał się jakby się nic nie stało. W końcu ubrał się i wyszedł do swoich znajomych,a mi powiedział że jutro się spakuje, nie zatrzymywałam go, nie potrzebuje miłości z przymusu. i zostałam sama bez przyjaciół i miłości, musiałam to wyrzucić to z siebie,nie wiem jak sobie dalej mam radzić,bo bardzo go kocham i wiem,że mimo wszystko nie jestem dla niego obojętna, jeszcze dziś mówił że zależy mu na mnie. Później pod wpływem emocji powiedział, że nie chce ze mną być. Nie potrafię go zrozumieć, nie wiem co mam zrobić
Witam. Przeczytałem Twój post. Pierwsza refleksja z mojej strony: Twój narzeczony dusi się w uścisku Twojej zaborczości i w końcu wylał to z siebie.
Przekazałaś zbyt mało szczegółów, zwłaszcza dotyczących Waszych relacji w okresie sprzed "...od jakiegoś czasu nam się nie układa", by pokusić się o sensowniejszą próbę skomentowania przyczyn kryzysu Waszego związku i udzielenia jakiejkolwiek sensownej rady.
Rzecz podstawowa: gdy zechcesz napisać coś więcej, powiedz, dlaczego odczuwasz wyobcowanie w otoczeniu, w którym funkcjonuje Wasz związek oraz, co to znaczy "...często mnie poniżał...", bo to też ważne. Pozdrawiam