Witam Was. Nie zakładam tego wątku po to, żeby się pożalić, tylko poprosić o radę. Mianowicie wyraźnie widzę, że nie jestem w stanie sprostać potrzebom seksualnym mojego chłopaka. Rozmawiałam z nim już o tym wiele razy, nigdy nie powiedział mi tego wprost (że mu nie wystarczam, że nie daję rady), ale tego niestety da się ukryć.
Może zacznę od początku. Z moim chłopakiem tworzymy związek już od ponad 3 lat, oboje jesteśmy w tym samym wieku (21 lat) i oboje mamy pewność że jesteśmy razem na poważnie. On jest moim pierwszym partnerem seksualnym. Zawsze był dla mnie bardzo czuły i megacierpliwy. Kiedy dopiero zaczynaliśmy chodzić ze sobą do łóżka, często byłam chętna i miałam wysokie libido. Normalnym było dla nas kochać się po kilka razy w dniu kiedy się spotkaliśmy. Jednak od mniej więcej roku nie mam już tak dużej ochoty na seks, w przeciwieństwie do niego. Jest mi z tym bardzo źle, ponieważ uważam że w pewien sposób go krzywdzę. Teraz często zdarza się, że on jest podniecony i nic z tego nie wychodzi przeze mnie. Dwa razy było tak, że kiedy spaliśmy razem ja budziłam się sama w łóżku i znajdywałam go śpiącego w innym pokoju, później tłumaczył mi to tym, że po raz kolejny w nocy nie mógł zasnąć bo go tak bardzo pociągam i nie wiedział co zrobić więc poszedł spać do innego pokoju żeby mu przeszło. Rozmawiałam z nim już kilka razy o masturbacji (proszę, nie myślcie o mnie jak o zimnej suce, która ma w poważaniu swojego chłopaka i odsyła go do pornoli - nie jest tak), ale on powiedział że nie lubi tego i tak na prawdę rzadko kiedy ma ochotę żeby to robić. Mój chłopak nigdy do niczego mnie nie zmusza i nie naciska, bo nie chce żebym kochała się z nim wbrew sobie.
Na prawdę nie wiem co mam robić... To nie jest tak, że znudził mi się i już mi się nie podoba... Bardzo mi się podoba w dalszym ciągu i kocham go ponad życie. Nie martwię się tą sprawą dlatego, ze boję się że mnie zacznie zdradzać albo mnie zostawi - mam do niego pełne zaufanie - tylko po prostu chciałabym potrafić dać mu to, czego on potrzebuje, nie chcę żeby męczył się w moim towarzystwie, żeby musiał się czegoś wyrzekać, powstrzymywać... Nie chodzi o to, że nasz związek to tylko seks, to jest tylko jego niewielka część, ale niezwykle ważna.
Nie myślcie proszę, że mój chłopak jest jakiś niedopieszczony i w głowie mu tylko ciupanie. To nie jest tak, on zawsze się o mnie troszczy, bardzo dobrze się razem dogadujemy i spędzamy razem cudowny czas.
Przepraszam, że napisałam to chaotycznie, nigdy nie potrafiłam pięknie pisać ![]()