Moje pytanie brzmi -czy pozwoliłybyście swojemu mężczyźnie pojechać na wczasy tygodniowe z kumplami(bez Was)?Bardzo proszę o odpowiedzi.Zadałam takie pytanie iż ja na pytanie mojego chłopaka czy mu pozwolę powiedziałam nie.Pewnie jestem nienormalna bo potem po chwili czasu namysłu pomyślałam dlaczego nie może jechać?Z drugiej strony on ma takich kolegów ktorzy pewnie pili by na takim wyjezdzie non stop ,poszliby na prostytutki itp same głupie pomysły.Bardzo proszę o odpowiedzi.
chciałam dodać że moja odpowiedz była powiedziana w nerwach dlatego że mój chłopak chociaż jesteśmy ze soba z dobre 3 lata nigdy nie chciał jechać ze mną na wczasy dopiero rok temu jadąc z moimi rodzicami na wczasy zaproponowałam mu że może pojechać z nami i pojechał.
Gdybym miała zaufanie do chłopaka- pewnie nie miałabym nic przeciwko temu.Piszesz o pijańswie i głupich pomysłach kumpli .... by je realizować nie potrzeba wyjeżdzać - a skoro tego nie robi- to widocznie nie imponuje Mu takie coś.Z drugiej strony- na wyjeździe- puszczają hamulce..... sama nie wiem.Podzieliła bym się swoimi wątpliwościami z Nim i wierzyła w mądrość i odpowiedzialność.To tak jak z dorastającymi dziećmi- skoro nie zaufasz- starasz się trzymać pod kloszem- a to też nie jest do końca dobre wyjście.
w życiu bym się nie zgodziła!!! ja mu są potrzebne rozmowy z kolegami io trocge rozmowy z nim to niech się spotkają w domu u któregoś i się opiją aż do nie przytomności. jak mu jest potrzebny odpoczynek i oderwaniee się od codziennych spraw to niech sobie z tobą wyjedzie i odpocznie a nie z kumplami! mój by nawet nie próbował wtskakiwać z taka propozycją i pytaniem do mnie.
mam ogromne zaufanie do partnera,wiem mysle,ze z bolem serca,zgodzilabym sie.
Dziękuję bardzo za odpowiedzi.To jest tak że mój chłopak ma 24 lata.przez całe studia imprezował(jeżdził na imprezy beze mnie).Pozwalałam mu na to ale teraz po paru latach związku chciałabym żeby dojrzał(myślałam że z czasem odechcę mu sie co tygodniowych imprez).Chyba nie powinnam być w takim związku w którym nie rozumiem jego potrzeb-co tydzień impreza +wódka,do tego chęć wyjazdu tygodniowego z kumplami.Jestem jeszcze bardzo młoda mam 20 lat ale myśle zeby w przyszlosci stworzyc dom,rodzine( kiedy zrealizujemy swoje plany zyciowe, tak za 10 lat).Więc pytam się gdzię w tym wszystkim jestem "ja" jako osoba?Może poprostu do siebie nie pasujemy i powinnam z bólem zrezygnować tej miłości.
Hmmm....
ale rozmawialiście szczerze o Waszych planach na przyszłość?
Z tego co piszesz, to pozwalałaś mu na wiele...
ale chyba czas, żebyś otwarcie mu powiedziała co myślisz o jego życiu, o tym jaką rolę Ty w nim odgrywasz???
Za mało było Twojej osoby, ale niestety sama tak zadecydowałaś...
powinnaś wcześniej powiedzieć co Cię boli....
Twoje zdanie też się liczy, super że byłaś taka tolerancyjna, ale czy ta granica nie została przekroczona?
Moim zdaniem powinnaś powiedzieć jak bardzo sama chciałabyś pojechać z nim...jak by było super powariować tylko razem, wyluzować się:)
zobacz jak zareaguje...
Pamiętaj - to Ty masz mu pokazać, że chcesz odgrywać większą rolę w jego życiu....
hmmm, to zależy przede wszystkim czy mu ufasz, bo jeżeli nie ufasz to i ten związek cały będzie pełen takich myśli przez cały czas,
sama też pomyśl co to za kumple z którymi jedzie, bo czasami jakieś zachownaia wynikają nie tyle z chęci zrobienia czegoś ale też z chęci nieodstawania od grupy jeśli wiesz co mam na myśli
CHłopcy w wieku 24 lat przeważnie nie myślą o założeniu rodziny , i szczerze mówiąc nie dziwie sie im wcale. Rodzina i dom to nie sielanka rodem z telenoweli to trudy codzienności obowiązki problemy, a młodzi ludzie powinni kożystac z wolności braku ograniczeń, i cieszyc się życiem.
Studia to okres zabawy moim zdaniem on po prostu nie jest gotowy na stały związek.
Chce wyjwchac z kolegami z toba nie jeździ, on cały czas bierze z zycia co najlepsze.
Osobiście uważam że ty teżpowinnaś zacząc korzystac , jedz z dziewczynami na wypad w góry posmakuj życia jesteś jeszcze młoda , 20 lat to wiek na poznawanie życia.
Hmmm sytuacja wygląda tak.Ostatnio powiedziałam mu że męczą mnie te jego ciagłe imprezy że mógłby wkońcu pokazać że mu na mnie zależy,że on też musi dawać w związku a nie tylko brać.Powiedziałam że nie wyobrażam sobie już dalej takiego życia z nim co piątek on na imprezie z kumplami ja z koleżankami a potem spędzanie w sobote razem czasu kiedy on jest na kacu.Powiedziałam że chcę abyśmy piątki spędzali razem a w soboty to już różnie żeby uszanował po tylu latach także mój czas.Dla niego to pewnie była nagła zmiana ale ja już nie potrafię dłużej być tylko na jego zawołanie.Powiedzialam mu rowniez o moich planach na przyszlosc on tez powiedział że w wieku 30 lat powoli by chcial zakladac rodzine(ja i on).
on wie jak bardzo mi zalezy na wczasach z nim.zreszta nasze pierwsze i jak na razie ostatnie wczasy wspomina bardzo dobrze.
Przez jego kumpli miałam duży metlik w głowie bo jeśli tacy ludzie sa jego znajomymi,przyjaciolmi to wmawialam sobie ze on tez musi byc taki po czesci.Do tej pory nie potrafie rozwiklac tej zagadki.Znajomi mi mowili że jak on jest z tymi znajomymi zachowuje sie chamsko i wulgarnie.
zgadzam się z Tobą fenix, że jesteśmy jeszcze za młodzi na zakładanie rodziny jednakże będąc z kimś chciałabym wiedzieć że kiedyś będziemy razem że mamy plany względem siebie.On zaczął się bawić w wieku 17 lat(co tydzień imprezka) i zaczynam myśleć czy kiedykolwiek mu to minie,czy sie zmieni. źle zrobiliśmy wiążąc się ze sobą kiedy nie jesteśmy być może oboje dojrzali do związku.Wolałabym być w związku z mężczyzną który wybawił się i już nie potrzebuję imprez raz na tydzień.Pewnie dlatego ta cała sytuacja jest tak męczaca dla mnie i pewnie tez dla niego.
Moje pytanie brzmi -czy pozwoliłybyście swojemu mężczyźnie pojechać na wczasy tygodniowe z kumplami(bez Was)?Bardzo proszę o odpowiedzi.Zadałam takie pytanie iż ja na pytanie mojego chłopaka czy mu pozwolę powiedziałam nie.Pewnie jestem nienormalna bo potem po chwili czasu namysłu pomyślałam dlaczego nie może jechać?Z drugiej strony on ma takich kolegów ktorzy pewnie pili by na takim wyjezdzie non stop ,poszliby na prostytutki itp same głupie pomysły.Bardzo proszę o odpowiedzi.
ja bym nie puściła i koniec kropka.
"Pańskie oko konia tuczy" lub "okazja czyni złodzieja"
widzę że zdania są podzielone:)jednak dziękuję za każdą wypowiedz.Wolałabym żeby mój chłopak nie zadał mi takiego pytania:D. ehh a teraz muszę się z tym męczyć.Może powinnam wyluzować i nie brać tego związku na poważnie,zacząc sie powoli wycofywać,jechac z kolezankami na takie wczasy.Tylko do czego to doprowadzi przeszlo 3 lata w związku a i tak nic nie jest pewne miedzy nami.
Tutaj nie chodzi tylko o ten wyjazd...
odnoszę wrażenie, że jesteście zupełnie innymi osobowościami...
czasem przeciwności się przyciągają, ale czasem po czasie to zanika...pozostaje niezrozumienie
Ja swojemu chłopakowi pozwoliłabym jechać, tylko że on jest odpowiedzialny, ma kolegów których znam b.dobrze i z którymi sama się świetnie bawie:)...
ja bym sie nei zgodizla, ale tylko dlatego, ze wiem, jacy sa jego koledzy i co chcieliby robic na takim wyjezdzie.
szkoda, ze na pocztaku nie powiedzialss Twojemu facetopwi, ze nie podoba Ci sie to, ze on imprezuje co pt. szkoda ze np na takie imprezy nei chodziliscie razem. wtedy nei byloby takiego problemu.
tak sobie mysle, ze skoro on tak bardzo potrzebuje imprez, kolegow itd, to on jeszcze powaznie nie mysli o zyciu i zwiazku,a Ty chyba odwrotnie(jak wiekszosc dziewczyn:))
Tak na prawede nie chodzi o to ile jesteście ze soba bo ludzie i po 6 ,7 latach nagle dochodza do wniosku ze po prostu nie pasują do siebie.Jeśli tobie taki tryb życia nie odpowiada a jemu wręcz przeciwnie to masz odpowiedz. Tym razem nie pojedzie a następnym usłyszysz że go ograniczasz a on się dusi w tym zwiąsku. Przemyśl czy nie ma u was zbyt wielu różnic, bo może sie okazac że tak na prawde to jesteście obcymi ludzmi których łączy tylko sex lub co gorsze przyzwyczajenie.
Zakazany owoc smakuje najlepiej, więc jak mu czegoś zabraniasz to on pragnie tego mocniej. Uwież mi i daj mu wolną rękę, zresztą nie jest Twoją żadną właśnością żebyś mogła mu cokolwiek zabraniać. Im bardziej Ty zaufasz jemu, tym bardziej on zaufa Tobie. To powinno wyjść od Ciebie jako pierwszej.
20 2009-02-04 23:38:10 Ostatnio edytowany przez wczesajka (2009-02-04 23:39:50)
why not?
jesli wychodzisz z zalozenia-ze jezie tam pic i bzykac prostytutki, to chyba Wasz zwiazek nie powinien byc jeszcze na etapie-pytania drugiej strony o coklwiek powazniejszego.
a jesli 89 to Twoj rok urodzenia, to masz lat 19. nie wiem ile ma on, ale na powazny zwiazek to mi nie wygada.
ja bez problemu bym powiedziala TAK. nie widze w tym nic zlego .... poza tym,ze 7 dni bez niego to udreka. ![]()
ja do mojego faceta mam zaufanie, wiem na co on może sobie pozwolić, a czego nigdy nie zrobi nie tylko ze względu na mnie, ale także dlatego, że sam uważa to za niestosowne. poza tym znam jego kumpli, to są świetni ludzie, więc jak najbardziej byłabym na tak dla takiego wyjazdu.
a poza tym, wydaje mi się, że wasz związek nie jest oparty na zaufaniu. i chyba więcej was dzieli, niż łączy.
sama nie wiem ,w sumie jesli ufasz swojemu facetowi ,to czemu nie pozwolic troche mu ,,odpoczac,, od szarej rzeczywistosci? to kwestia zrozumienia potrzeb i no wlasnie zaufania.ale z drugiej strony jesli przyzwyczai sie ,ze mu na wszystko pozwalasz ,to potem moze byc z tego problem.
spokojnie. podstawa to nabrać odpowiednie nastawienie. mój facet mi powiedział że nie jest gotowy na to by ze mna mieszkać bo nie jest w stanie teraz zrezygnować z takiego życia jakie teraz prowadzi i skupić się na motywie "praca dom". On imprezuje od 15 roku życia, imprezy, dziewczyny, bijatyki, to dla niego norma. Myślałam że uda mi się zmienić jego świat, że pokaże mu co traci takim podejściem lajtowym do życia. Ale cóż trudno
Byłam naiwna i czas skupić się na sobie. I bóg jeden wie kiedy się to zmieni !! żyjemy ze sobą na odległość i ten zwiazek nie ma dla mnie już sensu, ale ciągniemy to dalej. przynajmniej mam do kogo jeździć, z kim się od czasu do czasu kochać, pisać smsy, odsuwam się od niego by mniej bolało mnie rozstanie które nadejdzie lada dzień. Szkoda, no ale cóż .... zmuszać go nie będę do niczego bo to sensu nie ma. Zbieram wspomnienia, i doświadczenie. Kocham go ale już raz byłam z chłopcem, teraz czekam może pojawi się ten mężczyzna .....
ufam mojemu chłopakowi bo z tymi kumplami z którymi ma jechać na wczasy tygodniowe jeżdził na imprezy.Ufałam mu również wtedy kiedy był 4 miesiące w stanach.Wszystkie moje koleżanki mówiły mi że jestem głupia a ja wiedziałam że nawet jesli on mnie zdradza to ja tego nie zrobię.Okazało się że mnie nie zdradzał.Skąd to wiem? jego kumple z którymi był w stanach się z niego śmiali(jak mógł nie skorzystać z okazji tyle dziewczyn itp) a ja przez przypadek to usłyszałam.Mój chłopak jest poprostu imprezowy,ma znajomych za równo( moim zdaniem) nieodpowiedzialnych,"jajcarzy" i znajomych na studiach którzy może i imprezują ale w tym wszystkim są bardzo kulturalni(tych bardzo lubię).Wiem jedno że faktycznie jesteśmy całkiem inni.Zawsze mu pozwalałam na wszystko.Po trzech latach zwiazku chciałam żeby on też myślał o mnie tak jak ja o nim tylko że nie mogę mu nie pozwalać być sobą.Rozmawialiśmy i ustalilismy sobie parę zasad bez których nasz związek by nie przetrwał.Nie wiem czy bedzie wszystko wporządku wiem jedno że muszę myśleć o sobie na samym początku i albo nasz związek się rozleci albo stanie się niesamowita rzecz że razem przetrwamy.
dziękuję Wam bardzo bo dzieki Wam przemyślałam cała sytuację,porozmawiałam z partnerem doszlismy do porozumienia.Ciekawe czy przetrwamy heh nawet nie wiecie jakbym chciała czasem żeby mój chłopak powiedział:" zostańmy w piątek w domu i zróbmy sobie romantyczny wieczór we dwoje"(kąpiel,wino) "a nastepnego dnia chodzmy razem ze znajomymi do kina (na kregle,na piwo czy cokolwiek)".Jego wersja piątku jest taka:napić się wódki z kumplami a potem rano zadzwonic do mnie żebym do niego przyszla najlepiej z butelką wody mineralnej.Co ja dostane od niego- nieświeźy oddech alkoholu.
nie pasujemy do siebie ale się kochamy.Chciałam już oddejśc ale on mnie błagał żebym została że się zmieni.Ja wiedziałam że nie może się zmienić. a nawet jesli to moze byc nieszczesliwy.Nie wiem czy robię dobrze ale jakoś w tym trwam.Jesli chodzi o wczasy z kumplami to pozwolę mu na nie jechać.
W długotrwałym związku- odpowiedź brzmi oczywiście-tak.Należy sobie od czasu do czasu odpocząć od partnera.Takiej rady udzielają nawet psychologowie.Rozłąka krótkotrwała wzmacnia związek,uczucia.Każdy człowiek potrzebuje odmiany,spokoju,izolacji od codzienności.
W przypadku młodych ludzi,o luźnych relacjach-chyba to nie jest dobry pomysł.Wszystko zależy od ludzi-ich zażyłości.Ważnym jest wzajemnie zaufanie.
A propos zasadniczego pytania tego wątku - tak pozwoliłabym mu, ale by mi było przykro jeśli np. wykorzystałby na to swoje 2 tygodnie urlopu i nie mógł jechać ze mną... Natomiast gdyby znalazł czas i dla mnie i dla kumpli to czemu nie? Ja też lubię czysto babskie wyprawy. W sumie on by mnie nawet nie zapytał czy może, czemu miałby to robić? Ufam mu, nie świruje, jest zaangażowany, ma prawo do tego żeby się poczuć czasem jak czyste 100% testosteronu wśród samców ![]()
Ona nie jest jego mama, wiec przepraszam bardzo, ale jej nie musi pytac o pozwolenie, bo jest wolnym czlowiekiem. Jednak jak sie jest w zwiazku to uwazam, ze powinno chociaz brac pod uwage opinie drugiej osoby i jesli on nie wezmie pod uwage twojej opinii i pojedzie ot tak sobie, zostaw go.
No ale branie pod uwagę opinii drugiej osoby może być irytujące... Jakbym ja chciała z moimi kumpelami pojechać gdzieś a i tak zostawiłabym sobie czas na to żeby pojechać gdzieś z moim facetem, to bym się chyba poczuła dotknięta gdyby zaczął mi robić jazdy i sugerować, że mi nie ufa...
sytuacjajuz dawno się zmieniła jeśli chodzi o mnie i tego chłopaka.wracajac do temtu pozwole jechac na wczasy swojemu przyszlemu chlopakowi jesli znajdzie dla mnie czas i jesli nie sprawi bym nie mogla mu zaufac(zreszta gdy nie znajdzie dla mnie czas to powiem od razu ze to nie ma sensu).Dlaczego nie chcialam pozwolic swojemu bylemu by pojechal na wczasy?po pierwsze dlatego ze poczulam sie dotknieta ze nigdy nie zaproponowal abysmy my pojechali ze soba na wczasy a nagle tylko mowi o wczasach z kumplami(to byla zlosc,przykro mi sie zrobilo).Po drugie nie ufam jego kumplom ktorzy sa straszni-chamscy,wulgarni i maja bardzo ale to bardzo glupie pomysly.Mam teraz drugie pytanie.Czy jesli Wasz mezczyzna ma kolegow i sa oni tacy az wrecz chamscy,wulgarni itp czy nie zaczynacie stwierdzac ze jacy znajomi taki jest on sam(nawet gdy troche podobny to i tak juz za duzo na tak negatywne cechy).Jak to jest,czy jesli przyjaznimy sie z kims jestesmy troche podobni do tych osob?Mnie zaczelo meczyc to ze jesli on ma takich kumpli i mu oni odpowiadaja to on wcale moze nie byc lepszy od nich
Odpowiadajac na twoje pytanie, uwazam, ze jest w tym troche prawdy, zwlaszcza jesli nasz partner jest bardzo podatny na wplywy srodowiska, grupy swoich przyjaciol. A zaobserowalas w jego zachowaniu jakies drastyczne zmiany, mam na mysli czy stal sie taki jak jego kumple, jak o nich mowi, czy go fascynuja, imponuja mu czyms?
czy stał się taki jak jego kumple-kiedy szlismy na impreze czesto przy znajomych robil sobie glupie zarty(jak dla mnie zachowywal sie jak pajac)badz potrafil zrobic mi przykrosc slowami przy znajomych(nie był az tak drastycznie chamski i wulgarny ale jednak cos było).jak o nich mowi-mowi o nich jak najlepiej,nikt mu nie potrafi przetlumaczyc ze jego przyjaciel to chamski koles,kompletnie nie widzi jego wad i zawsze go broni.czy go fascynuja-nigdy tak nie powiedzial ale napewno bardzo lubi z nimi spedzac czas.czy mu imponuja czyms-nie umiem odpowiedziec na to pytanie bo az sie zloszcze ze jak oni mogliby mu czyms imponowac.Do tego kiedys uslyszalam od znajomych a raz od ludzi,nawet od mojego brata ze byl gdzies na imprezie i zachowywali sie strasznie chamsko.Moj brat mi powiedzial ze przyjaciel mojego chłopaka jest taki sam jak moj chlopak i ze nie chcial mi to mowic ale nie moze patrzec jak sie mecze.Najgorsze jest to ze mamy wspolnych znajomych i pomimo ze nie jestesmy ze soba czesto sie widujemy a w mojej glowie przypominaja sie te dobre wspomnienia zamiast zlych-musze znow przeczytac jego liste wad oraz liste slow ktorymi zrobil mi przykrosc by sie opamietac i nie wracac do tej samej rzeki.
mam ten sam problem jestem z chlopakiem juz ponad 8 lat a jakos za chiny nie potrafie mu na tyle zaufac zeby pozwolic mu na wyjazdy z kolegami Boze czemu tak jest?
bardzo mnie to meczy ale od razujak tylko pomysle o jego wyjezdzie mam przed oczami jakies dzwiki itp!
ja bym nie pozwolila mu jechac. Z reszta moj T napewno nie chcialby jechac na wczasy beze mnie, wiec na szczescie nie musze sie nad tym zastanawiac, ale mysle, ze nie puscilabym go
Na poczatek napisze, ze moj mezczyzna nawet nie zaproponowalby takiego pomyslu, poniewaz jesli chce miec meski wieczor, to moze go miec na miejscu. Nie mysle, ze puscilabym mojego misia z kolegami na wyjazd, pomimo tego, ze wiele razy udowodnil, iz potrafi normalnie funkcjonowac po alkoholu. Jednak zawsze bedziemy miec niepewnosc. Jestem bardzo zazdrosna osoba, ktora ma duzy problem z zaufaniem, wiec tematu osobnych wyjazdow nawet nie ma. Nie puscilabym rowniez dlatego, ze nie znam jego kolegow na tyle, aby wiedziec do czego sa zdolni.
nie pasujemy do siebie ale się kochamy.Chciałam już oddejśc ale on mnie błagał żebym została że się zmieni.Ja wiedziałam że nie może się zmienić. a nawet jesli to moze byc nieszczesliwy.Nie wiem czy robię dobrze ale jakoś w tym trwam.Jesli chodzi o wczasy z kumplami to pozwolę mu na nie jechać.
I wlasnie tutaj mi cos nie gra.
Piszesz,ze nie pasujecie do siebie ,ze Cie przy znajomych obraza,ze jest nie mily-ale sie kochacie (?)A potem przeprasza i jest OK.
Sorry,ale ja nie pojmuje.To jest milosc czy przyzwyczajenie do siebie?A moze nie chcesz go rzucic ,bo boisz sie byc samej?I lepiej sie dac traktowac jak szmate byle by byl i ,przynajmniej mowil,ze kocha?
Ja uwazam,ze w tym zwiazku nie ma milosci i dalej,uwazam,ze chlopak moze jechac z kumplami na pijanstwo i zarywanie dziewczyn.Ma do tego prawo,jest wolnym facetem.Moze lepiej jesli przejrzysz na oczy teraz niz bedzie za pozno.
A co do innych wypowiedzi,nie ma co zabraniac wyjazdow,bo sie boicie o facetow.Co ma byc to bedzie.Bedzie chcial zdradzic,to nie musi wyjezdzac.Bedzie chcial sie upic i poderwac laski,to tez nie musi wyjezdzac.Zaufanie, moje kochane jest wazne.Bez tego to sie wykonczycie,zawsze bedzie palic sie czerwona lampka w glowie