Dzień dobry!
Mam na imię Kaśka, mam 23 lata.
Od zawsze byłam zakompleksiona, ciało nie takie, twarz też nie bardzo. Od listopada wzięłam się za siebie,ćwiczenia, inne nawyki żywieniowe. Miałam dość kompleksów ,niskiej samooceny. Udało mi się schudnąć jakieś 9 kg ale nadal pracuję.
Byłam w paru związkach . Z reguły faceci nieuczciwi.
Od ponad 7 miesięcy jestem w nowym związku. Chłopak opiekuje się mną, troszczy się, kocha.
Ale jest jeden problem. Osobiście obrzydza mnie kiedy starszy facet rzuca dwuznaczne teksty na temat jakiejś ładnej, dużo młodszej kobiety. Ojciec mojego chłopaka tak się zachowuje. Przy żonie, przy nas. OHYDA.
A mój chłopak? Ma chyba tego 'początki'. Na początku znajomości bałam się,że lata za każdą ,że to jakiś bawidamek itp. Wszystko wynikało z niektórych dwuznacznych tekstów , które padały z jego ust. Moja samoocena leci w dół za każdym razem, robię zazdrosna, zła.
Tłumaczyłam, prosiłam. Za każdym razem słyszę 'przeprasza','już nie będę'. Ale nie od razu. Dopiero jak mi powie jaka to jestem psychiczna, że on już nic nie może powiedzieć itp. Ostatnio powiedział,że lubi lato,bo jest sezon na sukienki,po czym głupio zachichotał. Wkurzyłam się ZNOWU.
Usłyszałam,że jestem psychiczna, że każda inna by się śmiała. Jak zobaczył,że te argumenty na nic się zdadzą zaczął kręcić ,że to o coś innego chodziło,że to było jak "sezon na parasole jesienią'. No i znowu 'już nie będę, przepraszam'.
Wczoraj leżeliśmy , nie pamiętam już nawet z czego to wyszło. Mój chłopak 'zażartował',że dużo ogląda filmów porno ,bo ja mu nie wystarczam. Gdybym znowu zwróciła mu uwagę , usłyszałabym ,że jestem zazdrosna,psychiczna , ludzie to by się pewnie pokładali ze śmiechu.
Najdziwniejsze jest ,że rzuca głupimi żarcikami a tak naprawdę kiepsko u niego z seksem. Kiepsko w takim sensie ,że często mi 'odmawia'. A to głowa boli ( ...) ,a to za gorąco, a to się najadł. I to ze mną jest coś niebardzo,że on nie chcę?:(
Tak właściwie to chyba zaczyna mi się już jakaś psychoza. Na pewno samoocena leci na łeb na szyję. i zazdrość mnie zżera...
Dziś powiedziałam sobie DOŚĆ. Jeżeli jeszcze raz usłyszę taki buracki tekst to albo się uspokoi raz na zawsze albo się żegnamy. Bo boje się ,że sama siebie zniszczę... A nie po to tyle pracowałam nad sobą, dla siebie.
Wychodzi tu też pewnie mój brak konsekwencji. Wiedział,że powkurzam się i mi 'przejdzie'....
Powiedzcie mi proszę jak Wy to widzicie? Czy to ja jestem psychiczna i wymyślam ?
Bardzo proszę o pomoc :C