Hej kobietki (i panowie również)
Nie za bardzo wiedziałam, w którym dziale napisać, bo chodzi mi głównie o kwestie techniczne, ale chyba ten jest najodpowiedniejszy.
Wymyśliliśmy z facetem, że chcielibyśmy trochę zintegrować naszych bliższych znajomych - taki pomysł się urodził, bo fajnie byłoby gdzieś wyjechać dużą ekipą, no i mamy też plany "swatkowe", nie ukrywam
Impreza dla około 20 osób, w mieszkaniu jej nie zrobimy. Teraz pytanie - gdzie? Żeby ludzie się NAPRAWDĘ DOBRZE poznali. Głośne kluby odpadają. Myśleliśmy też o tym żeby to była impreza nawet dwudniowa.
F. mówi, że można byłoby poprosić jego (moich w sumie też) rodziców o udostępnienie domu na weekend, a im zasponsorować miły weekend np. w górach w ramach rekompensaty. Tylko gdzie ludzi położyć spać?
No i najważniejsze - rozrywki. Nie będziemy przecież sztywno siedzieć i rozmawiać ani tylko tańczyć, tym bardziej ze to nie tylko wieczór, ale pora przedpołudniowa i popołudniowa również. Jakie rozrywki im zafundować.
A może wynająć jakąś salę? Tylko z kolei co można robić w sali? Dom ma przynajmniej ogród, dziewczyny będą mogły się poopalać itp.
No i jeszcze jeden mały problem - między nami jest różnica ponad 7 lat (7 z miesięcznymi "groszami"
), miedzy naszymi znajomymi podobnie. Jak ją zatrzeć?
Pomysł z domem jest fajny. Ja bym po prostu zrobiła taką typową domówkę i tyle. Ostatnio robiliśmy taką imprezę z naszymi znajomymi i ludźmi z męża pracy i wyszło świetnie. Wiekiem bym się zupełnie nie przejmowała.
No tak, tylko zastanawiam się gdzie ich położyć (nie ma tam 20 pokoi!) i jakie rozrywki zorganizować ![]()
Sama wspomniałaś, że to może być dwudniowa impreza, nie możecie zatem po prostu gdzieś wspólnie wyjechać, choćby na cały weekend? Wynająć jakieś domki nad rzeką czy jeziorem, w ciągu dnia razem zwiedzić okolicę, poopalać się, potaplać w wodzie, a wieczorem zrobić ognisko czy grilla? Możecie do tego dołączyć tańce, karaoke albo kalambury, postawcie jednak na spontaniczność.
Integracja na gruncie neutralnym zwykle sprawdza się najlepiej, bo ludzie zachowują się naturalnie, nie czują się skrępowani, a przy tym dla Was również nie powinno to być kłopotliwe - nie będziecie czuć się odpowiedzialni za panującą atmosferę.
Ja parę razy w roku jeżdżę na zloty. Ilość osób - od 10 do 100+, w zależności od pory/popularności zlotu. Wiadomo, że jedna osoba musi ogarnąć nocleg, ale do końca nie musi się bawić w wodzireja - teraz na majówce osoba organizująca to otrzymała przydomek "nasza pani", bo jak na wycieczce szkolnej chciał nas przegonić po różnych atrakcjach, gdzie większość miała to gdzieś, ogarnęła ognisko, piwo i tyle z atrakcji. Jak jest ciepło, to zloty mamy zawsze na tej zasadzie - domki gdziekolwiek, dużo zieleni, grill/ognisko, opalanie; fajnie, jak do tego jest np. coś w rodzaju świetlicy z bilardem, piłkarzykami... Ostatnio ludzie w wieku 18-40 lat grali w "kocham Cię, Polsko" i inne dziwne gry planszowe.
W ciągu roku robimy jeden zlot z typową imprezą, muzyką itd., a i tak wszyscy wolą grać w kręgle i po prostu rozmawiać, niż wywijać na parkiecie. Jeśli zależy Ci na zintegrowaniu ich, to poza imprezą właśnie zostaw sporo czasu na jakieś "nicnierobienie" - sami zdecydują, na co mają ochotę. ![]()
Mhm, ja robiłam dwudniową osiemnastkę, salę miałam darmową i noclegi też, bo taki jeden znajomy rodziców ma taki no nie hotel, nie wiem jak to nazwać, w każdym razie organizuje tam "zielone szkoły", nocował nawet aktorów, którzy przyjechali. Jest kuchnia, łazienki, dużo pokoi po 3-4 łóżka w każdym. Osiemnastka wyszła dobrze, pomijając to, że jedna dziewczyna przespała się z nowo poznanym kolesiem, jedna ryczała bo zerwała z facetem, a pełno ludzi się spiło a w tym obiekcie ciężko ich było upilnować... Ale ten budynek jest zaraz pod lasem, obok jest miejsce na grilla i ognisko i (uwaga) koza (żywa koza, jako agroturystyka
). Sala do tańczenia duża, obok kuchnia i taka jakby jadalnia. Jakbym pogadała z ojcem to może dałoby się to jeszcze raz załatwić...
Tam jest baaardzooo dużo miejsca, tylko pytanie jakie rozrywki im zagwarantować. Można zrobić ognisko, imprezę z tańcami (problem - praktycznie każdy słucha czego innego), obok są aż 3 stadniny koni, także można się tam wybrać, może nawet w teren pojechać, tylko nie wiem czy to nie za bardzo ryzykowne, bo chyba ja jedna tam umiem jeździć
No ale mieliby tam czas żeby pogadać, poopalać się, robić co tylko chcą. No i przed domem jest ogrodowy basen.
Jeżeli grupa będzie miała 20 osób to skończy się na tym, ze 10 jego znajomych będzie się bawić razem, 10 twoich znajomych razem a wy będziecie stawć na uszach żeby ich scalić.
Ja bym zaczęła od normalnej "domówki" by się wszyscy mogli poznać - dziwny wydaje mi się pomysł robienia "imprezy integracyjnej" tak od strzału. Takie znajomości zazębiają się z czasem, na imprezach, urodzinach, wyjściach do pubu itp - jednym słowem - spontanicznie.
Poza tym nie wierze w cuda - 20 osób nie zarezerwuje sobie całego wolnego weekendu w tym samym terminie - zaprosicie 20, przyjdzie 12
a jeszcze jak się dowiedzą, ze to impreza wyjazdowa, to odpadnie kolejne ćwierć ![]()
Mhm, to jest specyficzna sytuacja. Ja myślałam o tym żeby zintegrować znajomych ZANIM jeszcze się w ogóle poznaliśmy.
Bo wygląda to tak:
- moje 2 przyjaciółki z czasów liceum
- 3 dobrych kumpli ze studiów
- 4 dobrych kumpli z dawnej pracy i działalności
- moja kuzynka - przyjaciółka
... praktycznie się nie znają. A fajnie byłoby z tego zrobić większą paczkę. W końcu może nie musiałabym wybierać z kim się spotkam, a i takie imprezy są fajniejsze ![]()
On ma to trochę mniej "rozstrzelone", bo jest tak:
- brat i jego dziewczyna
- koledzy z aplikacji
- kolega - doktorant.
No i też zastanawiam się czy dobrym pomysłem jest łączenie na imprezie kolegów-studentów z doktorantami. Ja z tym nie mam problemów, bo doktorant to przecież też student, tylko że 3. stopnia. Ale nie wiem jak z resztą, w końcu to są ludzie, którzy mają z nami zajęcia. ![]()