Witam jestem mężatką od 5lat ale razem jesteśmy juz 10 mamy 3corki. Mąż ciągle wyjeżdża za granice ja jestem w domu ale od pewnego czasu zmienil się jest obojętny w stosunku do mnie. Proszę go żeby juz nie,jeździł zostal z nami ale ma ciągle wymówki ze musimy wykończyć dom itp. Nawet jak wraca to tez jest nie obecny a ja czuje,jak by mi serce chcialo pęknąć. Rozmawiamy przez Skype codziennie ale tez wiem ze tam ma luz,bez placzu dzieci i klutni. Wiem ze nie ma,nikogo bo mieszka u moich przyjaciół. Wiec nie wiem co jest przyczyną takiego zachowania.
takie luźne myśli wrzucę, może ktoś rozkręci rozmowę, bo za pewne osoba pisząca jakiś problem ma ![]()
wiesz z jednej strony jak koleś spokojny, uczciwy, myśli może za bardzo o zapewnieniu normalnego bytu
ale jesteś pewną nie masz podejrzeń, to w czym problem???, może trzeba zmiany w twoim życiu, oddechu, nie wiem jakiejś odskoczni,
za pewne wiele kobiet czy wogole partnerow chcialo by miec mozliwosc, dorobienia kasy
postawienia domku, nie placenia temu choremu krajowi characzu od wszsytkiego
czy jak startowaliście z domem nie ustalaliście nic w sensie tych wyjazdów, rozumie że mocno pomagają w wykonczeniu domu,
jeśli to jest droga która ustalaliście, wydaje mi się że trzeba się jej trzymać,
znam kilka byłych małżeństw, dom, kredyt na dom, wyjazdy za granice, bo jak wyrzyc za marna kase, i co dom postawiony, ale nie ma kto mieszkać
na pewno nie możesz o tym nie mówić, może trzeba stanowczości większej, aby rozmowy efekt przyniosły
co nie zmienia sprawy że obojętność, w przypadku chyba mężczyzn po dłuższym czasie rozłąki, jest chyba nieco nie na miejscu określeniem, ![]()
ja bym sie zastanowił, w którym momencie nastapila ta obojętność, bo moze za dużo każdy osobno, a takie skype rozmowy ja wiem, no coś to jest, ale ani dotknąć, ani uszczypnąć, itd itp
taki jałowy bieg dla mnie
piszesz ogolnikowo, moge sobie to wyobrazic jedynie
Ja sprzedałam mieszkanie i kupilam dom on mial na niego zarobić bo jest do remontu. Ale to nie zmienia faktu że po przyjeździe do domu nie jest dobrze ciągle kłótnie bo ja chce żeby docenil mnie i dal mi trochę odpoczynku który on ma w każdy weekend i po pracy. Chce poczuć sie kochana a nie samotna. Może i masz racje ze w Polsce nie da się zarobic juz sama nie wiem co robić myśleć ale jego obojętności na moje prośby i błaganie o jego uwagę dobija mnie to bardzo boli.
4 2014-08-08 10:11:50 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-08 10:13:04)
Ja mam podobnie, z tym, że mój mąż przyjeżdża do domu na weekendy. Także czuję się samotna w tym małżeństwie, mówię mu o tym, ale moim zdaniem nic się nie zmienia. Przytula, całuje, zaprasza na randki, pomaga w domu gdy jest, a jednak ciągle czegoś mi brak. Może po prostu nie doceniamy tego co mamy? Może zrozumiałybyśmy jakimi jesteśmy szczęściarami dopiero, gdyby tego mężczyzny zabrakło? Wolę tego nie sprawdzać:)
Ty masz męża co tydzień to masz fajnie???? mój mial byc 20sierpnia ale juz zmienił zdanie i moze będzie 27go. On mówi że robi to dla nas ale ja odbieram to zupelnie inaczej że ucieka od nas gdzie nie ma placzu dzieci ma wolne po pracy i w weekendy. Boli mnie najbardziej to ze nie potrafi zrozumieć ze ja tez jestem zmęczona że potrzebuje odpoczynku tylko slysze co to ci sie dzieje przecież w domu siedzisz. Boje sie też ze zupełnie sie odzwyczai od nas.
heh a ja mam podobny problem tylko ze jestem w związku od 1,5 roku i czuje się mega samotna. Mimo, że mieszkamy nie daleko siebie i byśmy mogli widzieć się codziennie ale się nie widujemy...... Bo jest cały czas zmęczony, bo musi rano wstać, bo to coś wypadnie. Codziennie dzwoni pisze ale to nie o to chodzi. Heh...
Ale ci mężczyźni są docenią jak stracą. Eh noce są najgorsze dzieci śpią a ja sama placze do poduszki tęsknota tak bardzo boli.
A może zamiast tęsknić i płakać w poduszkę spróbowałabyś postarać się o wyjazd do niego? Wiem, że wyda ci się szalonym pomysłem, bo dzieci i dom, ale mogłaby to być dobra odmiana dla Ciebie. Troje dzieci zostawić pod dobrą opieką i w drogę?
A może zamiast tęsknić i płakać w poduszkę spróbowałabyś postarać się o wyjazd do niego? Wiem, że wyda ci się szalonym pomysłem, bo dzieci i dom, ale mogłaby to być dobra odmiana dla Ciebie. Troje dzieci zostawić pod dobrą opieką i w drogę?
Uważam, że to jest świetny pomysł, o ile oczywiście istnieje taka możliwość. Taki wyjazd byłby oderwaniem od rutyny i dla Ciebie i dla niego.
Witajcie, mam problem małżeński. Zastanawiam się co robię źle. Jesteśmy razem 5 lat. W małżeństwie prawie 2. Oboje jesteśmy po rozwodach z bagażem doświadczeń. Ja mam dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa a mój mąż jedno. Wspólnie mamy dwoje małych dzieci.Na początku był problem z teściową która mnie nie znosiła i robiła ile się da by nas rozdzielić. To był istny koszmar. Ale przetrwaliśmy ten trudny okres. Później dowiedziałam się że mój mężczyzna za moimi plecami ma drugi tel i pisze z jakąś kobietą. byłam w 4 miesiącu ciąży jak się dowiedziałam. Przeżyłam szok bo do tego czasu wierzyłam mu bezgranicznie. Zawalił mi się świat tym bardziej że kobietka twierdziła iż łączy ich coś więcej niż tylko pisanie. Mój partner zaprzeczył bliższym związkom, wydawało się że mówi prawdę jednak utrzymywał tą znajomość rok czasu i ukrywał.Po tym zerwał znajomość z ową panią. Kiedy córka miała 7 miesięcy wzięliśmy ślub. Mąż dużo pracował, ja zajmowałam się 3 dzieci. Później rozwinął swoją pasję, która na początku była fajna. Jednak mam wrażenie że z czasem stała się ważniejsza od nas. Kiedy córka miała rok między nami zaczęło się psuć. Po jednaj z kłótni mąż rozwalił komputer i zniknął na 3 dni. ( zwróciłam jego koledze uwagę że godz. 23 to nie pora na dzwonienie). Później okazało się że jestem w 4 ciąży. Załamałam się, mąż się cieszył. Kupił mi kwiatka i czekoladki z radości że być może będzie miał w końcu syna. W ciąży obiecywał że będzie mi pomagał że nie będę sama. Czar prysł po porodzie. Sama zajmuję się 4 dzieci i domem. Mąż wiecznie pracuje, a chwile wolne poświęca na swoją pasję z kolegami. Dziś wyjechał o 5 rano i wróci wieczorem a ja ciągle jestem sama i już se nie radzę na co on odpowiada że mamy trudny okres, ale że się bardzo stara. Tyle że nie czuję tego. O 20 wieczorem proponuje mi zakupy w markecie. Ciągle wszystko i wszyscy są ważniejsi. Ciągle nie ma dla mnie czasu.Dla dzieci też. Czasem przyjdzie mu do głowy jak już robię awanturę i zabierze córkę na trochę. Mam złe wyniki z krwi, jestem półprzytomna, skierowanie do szpitala a on i tak pojedzie z kolegami bo przecież się umówił. A ja jeszcze chodzę. Wiem że jemu też należy się odrobina wolności ale ja nie mam jej. Całe małżeństwo krąży wokól niego bo twierdzi że pracuje i należy mu się. Kiedy uda mi się wymusić czas wspólny jest jakiś taki znudzony niezadowolony. co ja mam robić, bo brak mi już sił.
Poczytaj sobie o osobowosci borderline, albo o syndromie piotrusia pana...
Ja poznaje nagminnie takich facetow, ok 40.- istna plaga, nieszczesliwi ludzie.
Fajnie by bylo pojechac ale jak zawsze jest nie mam z kim zostawic dzieci no i jeszcze jeden chyba najważniejszy starsza corka jest z pierwszego związku i jak by sie mój byly dowiedzial ze pojechalam to mial by pretekst do zabrania mi córki. No chyba ze na weekend. Teraz jak byl bylo calkiem dobrze o dziwo ale jak tylko zbliza sie jego wyjazd to on juz jest zdenerwowany a ja chyba bardziej mam cisnienie 500/900
. Gdyby on mial stalą prace na bialo to moglibysmy tam wyjechac ale niestety robi nielegalnie
pozdrawiam was dziewczyny damy rade musimy ![]()