W moim domu nigdy nie było miłości.Mama miała ciągłe pretensje do taty i jak się potem dowiedziałam zranił ją w młodości i nigdy mu tego nie wybaczyła. Zresztą ogólnie trudno im było się porozumieć. Przez to mama wpadła w nerwicę często krzyczała, krytykowała i z bratem usłyszeliśmy trochę przykrych słów. Bardzo rzadko nas chwaliła i mówiła o uczuciach. Tato z kolei mało z nami rozmawiał. Gdyby nie babcia, która dużo z nami rozmawiała i okazywała nam więcej ciepła pewnie bylibyśmy zamknięci w sobie i pozbawieni poczucia własnej wartości. Rok temu gdy babcia zachorowała to ja zawiozłam ją do lekarza, bo mama kompletnie nie wiedziała jak się zachować. Okazało się, że to problemy z sercem i jej stan jest poważny. Moja mama była tak zdenerwowana, że nie była w stanie podjąć żadnej decyzji a potem jeszcze obwiniała mnie mówiąc, że mogłam powiedzieć, żeby ją wzięli do innego szpitala itp. Wpadła w histerię powiedziała żebym się nie wtrącała ( a przecież to ja zawiozłam babcię do lekarza i pytałam o stan jej zdrowia i byłam przy niej w stanie krytycznym). Gdy jej się polepszyło mama trochę się uspokoiła i wspieraliśmy się wzajemnie ale potem znów miała pretensje i stała się obojętna. W tym czasie ja zaczęłam popadać w nerwicę ale ona tego nie zauważyła. Uznała że coś sobie wymyślam. Wróciłam na studia do innego miasta, ale tam wcale mi się nie poprawiło, wręcz przeciwnie. Straciłam chęć do życia i coraz mniej rzeczy mnie cieszyło. Zaczęłam terapię oraz leczenie u psychiatry i długo czekałam na efekty. W tym momencie nie miałam wsparcia u mamy. Jedynie z babcią jak zwykle mogłam porozmawiać choć początkowo też nie rozumiała mojej choroby. W każdym razie mama ani razu nie spytała jak się czuję, jak daję sobie radę itp. Udało mi się zdać egzaminy, napisać i obronić pracę a nerwica w dużym stopniu zmalała. Wróciłam do domu żeby odpocząć i pomyśleć co dalej. Cieszyłam się spokojem i swoimi sukcesami. Niestety moja mama musiała to zepsuć. Któregoś dnia zaczęła się histeria mama zdenerwowała się na mnie o błahostkę i stwierdziła, że oboje z bratem jesteśmy tacy jak nasz ojciec i zazdrości ludziom innych dzieci. Brat to słyszał i powiedział babci.a ona zrobiła mamie awanturę o to jak się zachowuje wobec innych. Mama stwierdziła, że nie rozumie o co jej chodzi i że to jakieś wymysły ( brak słów), ale się uspokoiła. Jednak ja poczułam się zraniona i objawy nerwicy się nasiliły. I pomyśleć, że wpływ na to miała osoba która powinna wspierać i darzyć miłością. Za kilka tygodni wyjeżdżam na wakacje żeby w spokoju nabrać sił a potem będę szukać stażu. Wtedy też planuję się znów wyprowadzić choć i tak zapewne nie zapomnę o tym wszystkim tak szybko. Mam tylko nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać odpowiednią osobę i założyć rodzinę w której będzie miłość i ciepło. W każdym razie uważam, że negatywne relacje między rodzicami zdecydowanie nie powinny wpływać na ich relacje z dziećmi.
1 2014-08-01 01:13:00 Ostatnio edytowany przez kasia5266 (2014-08-01 09:59:19)
Hej. Rozumiem Cię, bo miałam podobnie. To przykra sprawa, ale nic na to my poradzić nie możemy. Ludzie są różni, my ich zmienić nie możemy. Ale to nie oznacza, że jeśli rodzic jest zły, to my też tacy będziemy. Wiadomo, będzie ciężej w życiu na początku, będą problemy ale można z tego wszystkiego wyjść i czuć się szczęśliwym. Rozwiązaniem tego jest psychiczne odzwyczajenie się od rodziców ( nie miejsce zamieszkania, tylko w naszej głowie musi się to zrobić). Bo teraz to Ty ciągle jesteś w szoku, nie umiesz uwierzyć w to, że mama taka jest, masz pretensje do niej i chcesz by była inna. A musisz się z tym pogodzić, musisz to tak jakby olewać.
Super, że masz taką babcię i na pewno przekazała Ci ona wiele dobrych uczuć i wartości w życiu.
Niektórzy ludzie mają dziwne charaktery i ciężko się żyje z takimi. Ale ludzie są różni, my tylko możemy wybrać z jakimi chcemy przebywać ![]()