Żebracy w Polsce - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: Żebracy w Polsce

W dużych miastach jest ich pełno, można się na nic natknąć na każdym kroku. Jednych denerwują, a inni ich wspomagają. Tylko czy warto wierzyć żebrakom? Czy może nas nieustannie oszukują, bo wiedzą jak zwrócić na siebie uwagę i wzbudzić litość przechodnia?
Przykładowo matka z dzieckiem siedzące np pod bankiem.  Pomyślicie "Biedne dziecko, trzeba dać im parę groszy" Ale czemu to dziecko siedzi kilka godzin gdzieś na chodniku i czemu nie jest w szkole? Pomijając już kwestię czy to na pewno dziecko tej konkretnej kobiety, bo czasem widzę, że dorosła osoba jest ta sama tylko dzieci się zmieniają... 
Weźmy przykład kaleki. Również wzbudza naszą litość, bo jest chory, na pewno ciężko mu w życiu. Ale czytałam o takim, który żebrając dziennie zarabiał kilkaset złotych.

A czy Wy wierzycie żebrakom? Pomagacie im?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żebracy w Polsce

Ja nie wierzę. Byłam świadkiem sytuacji, gdy żebrak zamiast pieniędzy otrzymał chleb, to jeszcze tym chlebem rzucił za daną osobą. A wykorzystywanie dzieci do żebrania to już przesada.

3

Odp: Żebracy w Polsce

żebracy będą tak długo chodzić i żebrac dopóki naiwni ludzie będą im dawać kasę.

4

Odp: Żebracy w Polsce

Naiwni ludzie będą zawsze, więc i zjawisko żebractwa nie zniknie. Też znam takie sytuacje, kiedy żebrak dostanie jedzenie zamiast pieniędzy, a potem to wyrzuca prosto pod drzwiami albo na klatce schodowej.
Dzieci się wykorzystuje, bo prędzej ich ludzie wspomogą niż dorosłego. Ale też te dzieci są natrętne, bo potrafią kilka razy podejść do jednej osoby albo nawet chodzić za nią, żeby tylko coś im dać.

5

Odp: Żebracy w Polsce

ja wyznaję tylko zasadę, że daje tym naprawdę potrzebującym, czyli np. stara babuleńka siedzi pod tunelem to wrzucę jej 5zl, albo kupię kwiatki od staraszej Pani mimo , że nie są mi potrzebne.
kiedyś zbulersowala mnie sytyuacja kiedy może 7-8 letni chlopiek(rom) podszedl na przystanku do dziewczyny i pyta czy da mu zlotowkę na jedzenie, ona powiedziala , że nie ma a on ją uderzyl w brzuch.
prawda, że szkoda mi jest tych dzieci, bo to nie ich wina, ale oni będą tak dlugo na ulicach dopuki my będziemy dawać im pieniądze

6

Odp: Żebracy w Polsce

Tyle, że wszyscy wydają się być bardzo potrzebujący...

7

Odp: Żebracy w Polsce

naiwność to moja wielka wada jak widzę w moich oczach naprawdę potrzebującą osobę to oczywiście dam im pieniądze, no i czasem daje kasę bo się ich zwyczajnie boję. Zawsze noszę kilka złotych w kieszeni osobno tak aby nie wyciągać przy nich portfela.

ale od pomagania istnieją róznego rodzaju fundancje dzięki którym mamy pewność że te pieniądze trafiają w dobre ręce.

8

Odp: Żebracy w Polsce

Mam mieszane uczucia kiedy widzę żebrzących. Tyle razy zostałam nabrana... A już na pewno nigdy nie zaufam Romom/ Cyganom. Kiedyś przeklęła mnie Cyganka, bo nie chciałam dać jej 2 zł. Innym razem żebrząca kobieta z małym dzieckiem klęczała pod kościołem, przeczekała wyjście wiernych, po czym wsiadła do ... mercedesa! Mały chłopiec, proszący o drobne na chleb, dostał hamburgera, którego ze złością wyrzucił do kosza na śmieci.

Mnie rażą też ludzie rzekomo zbierający pieniądze dla chorych dzieci. Niby mają identyfikatory, ale ja nie wierzę takim 'akcjom', nie tym przeprowadzanym na ulicy.

9

Odp: Żebracy w Polsce

KATEGORYCZNIE NIE DAJĘ.!!! GDY WIDZĘ ,ŻE W PROCEDER SĄ  WMIESZANE DZIECI TO SERCE MI PĘKA  I DZWONIĘ NA POLICJĘ! BIEDNE MALEŃSTWA SĄ WYKORZYSTYWANE DO ŻEBRANIA. DOROŚLI DLA CHĘCI ZYSKU ODZIERAJĄ DZIECI Z GODNOŚCI I WYSTAWIAJĄ NA ULICĘ! NIE DAJĘ!

10

Odp: Żebracy w Polsce

W moim mieście chodzi po ulicach chory chłopak ....zbiera pieniadze na alkohol. Jest dośc znacznej postury, młody ludzie sie go boją. Ale jak go widzę to wiem że mnie zaczepi i zawsze daje mu jakieś grosiki bo zbiera bardzo drobne pieniadze...jakos tak mi go żal. Młody chłopak bez perspektyw .....wiem, że nie powinna..ale nie potrafie powiedziec NIE.

11

Odp: Żebracy w Polsce

OD CZASU DO CZASU WPŁACAM DROBNE KWOTY NA FUNDACJE LUB WYSLĘ SMS-A. CHĘTNIE POMAGAM POTRZEBUJĄCYM JESLI TYLKO MOGĘ,ALE NIGDY ŻEBRZĄCYM NA ULICY, DO TO NIE ROZWIĄŻE ICH PROBLEMÓW A TYLKO JE POGŁĘBI. LUDZIOM TRZEBA DAWAC WĘDKĘ A NIE RYBĘ! I APELUJĘ DO WAS  JEŚLO JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO ŻE DO ŻEBRANIA SĄ WYKORZYSTYWANE KOBIETY I DZIECI REAGUJCIĘ! POPROSTU DZWOŃCIE NA POLICJĘ! TYLKO W  TEN SPOSÓB MOŻECIE IM NAPRAWDĘ POMÓC...

12

Odp: Żebracy w Polsce

Jeśli chcę dać komuś pieniążki to mówię "niech pan/pani pójdzie ze mną kupię panu/pani  coś do jedzenia". Jeśli idzie ze mną bez oporów pod sklepem daję pieniażki lub idę i kupuję. Jeśli ktoś mówi żeby mu dać kaskę a on sam sobie kupi to mówię że nie i odwracam się i idę:) a dawać rzadko daję. Tym bardziej jeśli widzę kogoś codziennie,w tym samym miejscu mimo iż jest w sile wieku i zamiast pracować stoi i żebrze...

13

Odp: Żebracy w Polsce

Ale po co dawać komuś pieniądze na alkohol? Jest mu to tak bardzo potrzebne? Mnie nie jest takich osób żal.
karol_cia_s, to chyba dobry sposób. Wyeliminujesz w ten sposób nieuczciwych naciągaczy.

14

Odp: Żebracy w Polsce

Na żebraków mam sposób niezawodny.Popisałam karteczki z adresami Ośrodków Pomocy Społecznej. I zawsze zamiast pieniążka wrzucam kartkę . Pod marketami jednak przeważnie są to rumunki z dziećmi. /te są bogatsze odemnie więc je omijam/.
A tak nawiasem mówiąc jeśli Polak idzie żebrać to musi być albo bardzo odważny albo bardzo zdesperowany ! Jak uważacie?

15

Odp: Żebracy w Polsce

Myślę, że odważny, bo wielu żebraków  ma środki do życia i chce sobie żebrając "dorobić". Żebracy nie chcą korzystać z ośrodków pomocy społecznej. Od ludzi wyciągną przecież dużo więcej.
Nicolle, jestem ciekawa jak ci ludzie reagują na karteczkę zamiast pieniędzy. Nie wyrzucają jej od razu?

16

Odp: Żebracy w Polsce

Przy mnie nikt nie wyrzucił. Ale i nie przeczytał. Może póżniej  na pewno wyrzucają. A ja mam poczucie spełnionego obowiązku.
A jak zabraknie ludzi dających? To chociaż ten adres im zostanie !

17

Odp: Żebracy w Polsce

Zależy. Ja jak patrzę na kobietę, która fizycznie wygląda dobrze, a stoi, marznie, żebrze ile sił... Zamiast tak siedzieć i żebrać powinna wziąć się za robotę. Prosiła mnie kiedyś taka o pieniądze na bułkę- powiedziałam, że nie dam kasy. Kupiłam bułkę, odeszłam obróciłam sie a ta bezczelna wyrzuciła tą bułkę do kosza ! I jak tu im wierzyć ?! Jakby naprawdę była taka potrzebująca to by przyjęła wszystko. Rozymiem, że są tacy, którzy naprawdę są potrzebujący, ale prócz nich są też Ci, którzy myślą, że wezmą 'na litość' ;/

18

Odp: Żebracy w Polsce

Naiwności i głupota ludzka nie zna granic Zaproponowałem w ciągu 4 miesięcy ponad 30 osobom żebrakom - domokrążcom prace płatną wyżej nisz minimalna płaca Chodziło o prace porządkowe sprzątnie mieszkania i ŻADNA Z NICH NIE ZGŁOSIŁA SIĘ DO PRACY hahahaahahah Oni mają jeden problem nie to ze są biedni ale całkiem inny ONI CHCĄ DOSTAĆ PIENIĄDZE a nie pracować
Troszeczkę problem biedy i bezrobocia został ostatnio ujawniony w TV gdzie osoby biedne zadłużone nie płacące czynszu gdy im się zaproponowało podjecie pracy przy odśnieżaniu na rzecz administracji to na 100 osób wstawiło się możne 2 osoby w tym jedna nachlana Oni nie potrzebują pieniędzy na życie ale chcą je na alkohol hahaahahaha Pozdrawiam więc tych naiwniaków co tym cwaniakom dają na wódę kasę Bo oni sa w potrzebie i potrafią wychlać dziennie 1 l wódki czyli
są oni BAJOŃSKO BOGACI Prosty rachunek 1 litr wódki x średnio 50 zł x 31 dni = 1550 zł miesięcznie
Wiec potrzeba im na samo chlanie miesięcznie około 1550 zł
Inne osoby pracując w trudzie  cały miesiąc nawet często tyle nie zarabiają
Osoby będące na rencie całkowicie niezdolne do pracy dostają z ZUS około 550 - 700 zł tak samo jak emeryci
Muszą z tej kwoty utrzymać uczące się dzieci wykupić leki zapłacić opłaty i wyżyć

19

Odp: Żebracy w Polsce

Ja kiedyś uległam i dałam jednemu pare groszy może z 5zł i wiecie co zrobił. Nawet nie wiem kiedy i jak byłam w sklepie on już tam był w kolejce i kupywał tanie wina... A co do dzieci to jest lekka przesada. Wydaje mi się ,że nie powinno się takim ludziom pomagać .

20

Odp: Żebracy w Polsce

Na różne sytuacje się napatrzyłam... raz jechał ze mną autobusem starszy jegomość. Wysiadł przystanek przede mną. Później, chodząc po mieście, natknęłam się na niego. Siedział z tak sprytnie podkulonymi nogami, że wyglądał jakby miał je amputowane (nie muszę mówić, że w autobusie niczego mu nie brakowało).
Nie zliczę ile razy prosili "na chleb", a jak zaproponowało się im wejście do sklepu i kupienie czegoś, to "nie, nie..." Ale bywały sytuacje, gdy  prawie płakali ze szczęścia, gdy wręczyło im się jakąś bułkę.

Ja już wolę właśnie dać jakieś jedzenie. Jeżeli podejdzie do mnie osoba i poprosi o kupienie dla niej drożdżówki (gdy sama sobie kupuję), to zrobię to. Ale jeżeli prosi o pieniądze, to wymiguję się brakiem drobnych. Ale zauważyłam, że coraz częściej (przynajmniej u mnie w mieście) ludzie zrobili się do bólu szczerzy i mówią otwarcie: brakuje nam np 2 zł żeby kupić sobie fajki/wino/wódkę/piwo - da nam pani? Ja mimo wszystko nie lituję się, ale narzeczony w 99% przypadków coś im daje.

21

Odp: Żebracy w Polsce

Ja nie daję żebrakom, bo nieraz się przekonałam, że za wyżebrane pieniądze wcale nie kupują jedzenia. Pracowałam kilka lat w sklepie spożywczym i było widać na co są przeznaczane te pieniądze, alkohol, papierosy, gazety itp, na pewno nie były to artykuły pierwszej potrzeby. Poza tym ci żebracy to często chodzą w lepszych ubraniach ode mnie ( ja pracuję ale czasami muszę się zastawić czy w tym miesiącu mogę sobie coś kupić czy starczy mi pieniędzy), oczywiście " do pracy" zakładają inne. Jeśli ktoś poprosi o kupienie jedzenia to tak, nawet jeśli jest  to jakiś pijak.  Nie twierdzę, ze wszyscy żebracy to oszuści ale takie dawanie pieniędzy wcale nie pomaga, uczy tylko bezradności.

22 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-01-04 19:40:36)

Odp: Żebracy w Polsce

Może to wstyd, ale nigdy przenigdy nie dałam osobie żebrzącej na ulicy pieniędzy i nie dam. Widziałam już tyle przypadków.

1. Siedziałam na ławce w parku podszedł do mnie Pan. Zapytał, czy nie dam mu jakiś pieniędzy, bo głodny, nie ma na leki itp. Było czuć ogromny smród papierosów od niego. Odp: "Ale pan pali przecież" On mi na to z taką pewnością w głosie i zdziwieniem, że się o to przyczepiłam: "Oczywiście, że palę."Ja na to, a ja panu nie dam pieniędzy." Poszedł. Miałam ochotę nieco więcej mu powiedzieć, ale zawsze się obawiam, tego czy potem nie zrobiłby mi krzywdy.

2. Msza niedzielna w Kościele. Przyszedł Pan. Wyciągnął pudełko sam sobie wrzucił już tam jakieś pieniądze (cwane wink ) klęczy w przedsionku. Ja akurat miałam takie miejsce, że mogłam go obserwować. Zaczął robić cyrk. Wkuśtykał w środku mszy na środek, klęczy, wstaje, mało krzyżem nie leżał na podłodze. Po mszy starsze panie sypały nieźle groszem. Za jakiś czas widziałam go jak szedł niedaleko mojej ulicy z siatką piwa. Oczywiście już nie kuśtykał.

3. Oczywiście Romowie. Zawsze gdy jestem we Wrocławiu na dworcu pks widzę tą samą Romkę z dzieckiem na ręku, a dwójka maluchów biega po stanowiskach i prosi o pieniądze.

4. Na koniec zostawiłam bardziej ekskluzywną żebraczkę. Poznałam kiedyś chorą kobietę. Nie było nic widać, gdy mi powiedziała, że jest chora, zdziwiłam się. Ale fakt ma stwardnienie rozsiane. Mega tipsy, obwieszona biżuterią, ubranie nie najtańsze. Opowieści o zagranicznych wczasach ze swoim mężem, wyposażeniu swojego mieszkania, ogromnym weselu jakie wyprawiła swojemu synowi. Weszłam kiedyś na jej profil na nk. A tam opowieść o strasznej chorobie, oczywiście nr konta bankowego, na który można wpłacać pieniądze. W gazecie regionalnej także znalazłam wzmiankę o niej i nr konta. Jak się potem okazało stała również pod kościołem. Ciekawe czy z kilogramami swojej biżuterii.

Jak pisałam wcześniej, nigdy nie dam pieniędzy osobie żebrzącej na ulicy. To jest przykre, bo w tym całym oszustwie mogę przegapić naprawdę potrzebujące osoby. Jednak u mnie w rodzinie jest kilka potrzebujących osób i im pomagamy. Przynajmniej mamy pewność, że nie będą to wyrzucone pieniądze.

23

Odp: Żebracy w Polsce

Ogólnie jestem nieufna w stosunku do ludzi, ale żebrakom to już kompletnie nie wierzę. Szczególnie tym, którzy proszą o pieniądze niby na jedzenie, a zakupują alkohol albo papierosy. Jednak kiedyś spodobała mi się szczerość pewnego pana, który bez owijania powiedział, że potrzebuje pieniędzy na alkohol, a nie na jedzenie. wink

24

Odp: Żebracy w Polsce

A ja rozumiem,że nie wszyscy są tacy/. Ja właśnie się zastanawiam czy nie zacząc żebrac. Niestety ale jestem w ciężkiej sytuacji z której nie widzę wyjścia. Potrzebuję pomocy a normalnie nikt nie chce pomóc.
No to co mi pozostaje???
Iśc na ulicę i zacząc żebrac.

25

Odp: Żebracy w Polsce
Myszka098 napisał/a:

A ja rozumiem,że nie wszyscy są tacy/. Ja właśnie się zastanawiam czy nie zacząc żebrac. Niestety ale jestem w ciężkiej sytuacji z której nie widzę wyjścia. Potrzebuję pomocy a normalnie nikt nie chce pomóc.
No to co mi pozostaje???
Iśc na ulicę i zacząc żebrac.

???
Każdy ma jakąś ciężką sytuację, jedni nie mają pieniędzy, inni zdrowia, albo jeszcze czegoś innego im brakuje.
Dlaczego myślisz, że cudze pieniądze rozwiążą twoje problemy? Jest takie powiedzonko, że lepiej dać wędkę niż rybę. Ile planujesz "zarobić" żebrząc? jak chcesz wyjść ze swoich problemów bazując na tym, co ludzie ci dadzą z łaski?
Pomóż sobie samej i zamiast szukać "tanich pieniędzy", zastanów się nad możliwością pracy. Skoro do Polski mogą przyjeżdżać za wschodniej granicy i pracują tutaj, ty też możesz spróbować popracować.

26

Odp: Żebracy w Polsce

Ja również nie wrzucam pieniędzy do puszek ludziom żebrzącym. Takie osoby potrafią być czasami bardzo nachalne. Byłam kiedyś świadkiem sytuacji gdzie na targowisku do faceta handlującego jakimś tam towarem podszedł kilkunastoletni cygan i prosił natrętnie o pieniądze. Facet powiedział że da mu parę groszył ale pod warunkiem że chłopak umyje mu samochód. Wiecie jak bluzgał chłopak na handlarza?!
Miałam też kilka lat temu sytuację gdy na dworcu do mnie i koleżanki podszedł bezdomny, podpity facet i zapytał czy podzieliłybyśmy się z nim bulkami które jadłyśmy. Wtedy mu nie odmówiłyśmy. Bo według mnie jest różnica dać komuś kasę w sumie za nic, a podzielić się jedzeniem.

27

Odp: Żebracy w Polsce

Witam smile

Co do ,,żebrących" mam mieszane uczucia .

Jednak kiedys będąc na pizzy z koleżanką pod takim zadaszeniem jakby podszedł do nas mężczyzna w wieku ok. 25-30 lat ( choruje na coś , bo kuleje ) i spytał ,,przepraszam kupilibyście mi coś do jedzenia ? " Daliśmy mu kasę i teraz zawsze gdy go widuję to daję mu jakiś grosz , bo co do niego akurat się przekonałem.  Czasami sobie myślę jak to ja mam dobrze ...

28

Odp: Żebracy w Polsce

Często się zdarza, że gdy żebrzącemu zaproponujemy jedzenia zamiast pieniędzy to odmawia, wtedy wiemy o co mu chodzi na prawdę. Nie ciepie sytuacji, gdy taki bezdomny przyjmie od nas jedzenie my jeszcze na dobre nie zdążymy odjeść, a posiłek ląduje w koszu. Dlatego przestałam dawać pieniądze czy jedzenie.

29

Odp: Żebracy w Polsce

Małgorzatka - też kojarzę tą cygankę z dzieckiem z pksu. Cały rok tam żebrze.

Nie daję, nigdy. Mnie nikt nie daje na zawołanie, więc ja się nie czuję w obowiązku nikomu dawać pieniędzy. Inni ludzie jakoś mogą normalnie pracować, a nie żebrzą na ulicy.

30

Odp: Żebracy w Polsce

Kazdy kto wyciaga reke po jakakolwiek pomoc,widocznie jej potzrebuje.Wiem ,ze sa tacy i to coraz ich wiecej ,ze zyja z zebractwa.Ale nie wszyscy,jesli komus sie podwinela noga,stracil prace,lub zdrowie,lub sa inne tez okolicznosci to uwierzcie ,ze jedynym wyjsciem jest zebrac,choc to slowo brzydko brzmi ale tak sie wlasnie o tym mowi.Znam wiele osob ,ktore juz nie wyrabiaja finansowo,i to przez rozne koleje zycia ,nie przez to ze sa leniwe i wygodne ,poprostu tak sie dzieje.Jest duze bezrobocie,jeden drugiego by utopil w lyzce wody by miec prace,nie myslac o tym ze dzieci czyjes sa glodne.U mnie jest tez bardzo ciezka sytuacja,i uwierzcie ,ze nieraz plakalam,wiele nocy nieprzespalam i myslalm juz kilka razy by wyjsc na ulice czy tez pod kosciol,bo dzieci glodne.To nie jest latwa decyzja,to bardzo upokarzajace,ale gdy czlowiek juz nie ma skad i nie wie co dac dzieciom do jedzenia nastepnego dzia,mysli o takich rzeczach.Sa naciagacze,jest ich bardzo duzo,kiedys tez sie kilka razy dalam nabrac,trudno,pomoglam ,dalam pare groszy,nie zaluje,bo tak naprawde te pare groszy moze komus naprawde potzrebne.Teraz nie daje bo sama nie mam,dorabiam jak moge i na ile zdrowia starcza,ale nie wiem czy kiedys nie wyjde na ulice,lub pod kosciol,samo zycie ...

31

Odp: Żebracy w Polsce

W Polsce to ja jeszcze rozumiem, ale tu gdzie mieszkam czyli w Londynie.
Tu to nie dość , że pełno jest żebraków w łachmanach w dodatku to jeszcze pełno naiwnych. A przysięgam, że kasy to oni nie potrzebują.

32

Odp: Żebracy w Polsce

Ja nie zamierzam ratować nawet tych naprawdę biednych i pokrzywdzonych, bo ani emocjonalnie nie mam na to siły ani ochoty, nie jestem Matką Teresą, ani fundacją polsatu, nie zamierzam brać odpowiedzialności za tych, którzy sobie w życiu nie poradzili. Trudno. Życie nie jest różowe i sprawiedliwe, trzeba się trochę napracować żeby wyjść na swoje.
Wkurza mnie też momentami żebractwo medialne w stylu "wyślij sms". Z jednej strony rozumiem, że komuś się może urodzić chore dziecko i nie ma pieniędzy na leczenie i szuka ratunku jak może, ale z drugiej... Ostatnio widziałam jakiś właśnie tego typu spot o chorych dzieciach i okazuje się, że ludziom się urodziło chore dziecko - wada genetyczna, a więc odziedziczona po nich. No i rozumiem, że zbierają pieniądze, bo chcą leczyć, natomiast kompletnie nie rozumiem, że zaraz zrobili sobie drugie - też oczywiście chore, a w drodze jest trzecie i też małe są szanse, że nie odziedziczy choroby. To już jest dla mnie trochę bezmyślna paranoja. Może z jednym by jakoś uciągnęli, ale z trzema nie ma rady, trzeba żebrać w mediach.

33

Odp: Żebracy w Polsce

WitchQueen, wada genetyczna niekoniecznie musi być odziedziczona po rodzicu, jest ileś tam opcji, nie jestem biologiem ani lekarzem, nie pamiętam, ale wadą genetyczną jest np. zespół downa, a przecież jeden z rodziców nie musi go wcale mieć.

34

Odp: Żebracy w Polsce
Vian napisał/a:

WitchQueen, wada genetyczna niekoniecznie musi być odziedziczona po rodzicu, jest ileś tam opcji, nie jestem biologiem ani lekarzem, nie pamiętam, ale wadą genetyczną jest np. zespół downa, a przecież jeden z rodziców nie musi go wcale mieć.

Akurat o dziedziczeniu się wad genetycznych i o genetyce ogólnie całkiem sporo wiem. Przypadek, o którym słuchałam w tv. To były dzieci chore na mukowiscidozę - dziedziczy się autosomalnie recesywnie, a więc nie jest sprzężona z chromosomami płci (np. chemofilia jest i chorują na nią mężczyźni) Zespół downa jest aberacją chromosomową (potrójny chromosom 21) Powstaje podczas podziałów komórkowych po zapłodnieniu, więc może się przydarzyć każdemu, ale ryzyko rośnie wraz z wiekiem matki. Choroba autosomalna recesywna ujawnia się w chwili, gdy oboje z rodziców mają geny za nią odpowiedzialne (sami nie są chorzy i mogą nie wiedzieć, że są nosicielami). Skoro rodzi się takie dziecko - ok. Mogli nie wiedzieć, ale skoro z uporem maniaków płodzą kolejne wiedząc, że na 50% też będą chore i nie uciągną tego finansowo, no to ja czegoś nie rozumiem. Szukają pomocy, proszą o pieniądze, ale dlaczego jeszcze bardziej pogłębiają swoją nieciekawą sytuację i sami fundują sobie i zmagającym się z poważną chorobą od najmłodszych lat dzieciom kawał tragedii? To samo się tyczy wielodzietnych rodzin, które ledwo wiążą koniec z końcem i potem płaczą gdzieś na łamach jakichś dramatycznych programów w tv. Bieda przeczy matematyce - jak się ją podzieli przez więcej osób, to się nie staje mniejsza. Jak ma ktoś nie być biedny, jak ma standardową pensję poniżej średniej krajowej, a dzieci 8 albo więcej. Ja nie mam nic do biednych ludzi, ani chorych dzieci, ale wielu ludzi ściąga na siebie żebraczy los własną bezmyślnością. I to mnie wkurza. Bo to nic trudnego narobić głupot, a potem nie mieć na chleb.

35

Odp: Żebracy w Polsce

Dobrze, wierzę, tak klarowałam, bo pewnie nie każdy wie jak to jest. Ja jakiś czas temu np. nie wiedziałam. smile

Też nie przepadam za bezrefleksyjnym płodzeniem dzieci, ja bym w ogóle wydała jakieś prawo nakazujące podwiązywanie jajników/wazektomię w określonych okolicznościach. Ale z drugiej strony co winne dzieciaki że mają durnych rodziców?

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024