Może to wstyd, ale nigdy przenigdy nie dałam osobie żebrzącej na ulicy pieniędzy i nie dam. Widziałam już tyle przypadków.
1. Siedziałam na ławce w parku podszedł do mnie Pan. Zapytał, czy nie dam mu jakiś pieniędzy, bo głodny, nie ma na leki itp. Było czuć ogromny smród papierosów od niego. Odp: "Ale pan pali przecież" On mi na to z taką pewnością w głosie i zdziwieniem, że się o to przyczepiłam: "Oczywiście, że palę."Ja na to, a ja panu nie dam pieniędzy." Poszedł. Miałam ochotę nieco więcej mu powiedzieć, ale zawsze się obawiam, tego czy potem nie zrobiłby mi krzywdy.
2. Msza niedzielna w Kościele. Przyszedł Pan. Wyciągnął pudełko sam sobie wrzucił już tam jakieś pieniądze (cwane
) klęczy w przedsionku. Ja akurat miałam takie miejsce, że mogłam go obserwować. Zaczął robić cyrk. Wkuśtykał w środku mszy na środek, klęczy, wstaje, mało krzyżem nie leżał na podłodze. Po mszy starsze panie sypały nieźle groszem. Za jakiś czas widziałam go jak szedł niedaleko mojej ulicy z siatką piwa. Oczywiście już nie kuśtykał.
3. Oczywiście Romowie. Zawsze gdy jestem we Wrocławiu na dworcu pks widzę tą samą Romkę z dzieckiem na ręku, a dwójka maluchów biega po stanowiskach i prosi o pieniądze.
4. Na koniec zostawiłam bardziej ekskluzywną żebraczkę. Poznałam kiedyś chorą kobietę. Nie było nic widać, gdy mi powiedziała, że jest chora, zdziwiłam się. Ale fakt ma stwardnienie rozsiane. Mega tipsy, obwieszona biżuterią, ubranie nie najtańsze. Opowieści o zagranicznych wczasach ze swoim mężem, wyposażeniu swojego mieszkania, ogromnym weselu jakie wyprawiła swojemu synowi. Weszłam kiedyś na jej profil na nk. A tam opowieść o strasznej chorobie, oczywiście nr konta bankowego, na który można wpłacać pieniądze. W gazecie regionalnej także znalazłam wzmiankę o niej i nr konta. Jak się potem okazało stała również pod kościołem. Ciekawe czy z kilogramami swojej biżuterii.
Jak pisałam wcześniej, nigdy nie dam pieniędzy osobie żebrzącej na ulicy. To jest przykre, bo w tym całym oszustwie mogę przegapić naprawdę potrzebujące osoby. Jednak u mnie w rodzinie jest kilka potrzebujących osób i im pomagamy. Przynajmniej mamy pewność, że nie będą to wyrzucone pieniądze.