Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Mój wątek o balecie dla córeczki zainspirował mnie do stworzenia kolejnego - o niebezpiecznych pasjach i zainteresowaniach, i naszej, rodziców, roli.

Balet, sztuki walki, wspinaczka wysokogórska, skoki spadochronowe, streetworking - możemy sobie wyobrazić tysiące, według nas, niebezpiecznych zajęć, które z kolei dla naszych dzieci są fascynujące. Z jednej strony wiemy, jak się więdnie, jak męczy, kiedy nie można robić tego, co się kocha... Ale z drugiej strony chcemy chronić nasze pociechy przed wszystkim, co może się źle skończyć.

Zabraniać? Jak zabronimy, o ile oczywiście się uda big_smile, to postępujemy dobrze (bo dziecku nie stanie się krzywda)? Czy egoistycznie (bo przez nasze własne lęki odbieramy dziecku coś dla niego ważnego)? Mamy karać? Rozmawiać i tłumaczyć? Pozwolić i bezradnie patrzeć, a może bać się, ale i być dumnym z syna/córki?

Jak widzicie rolę rodzica w sytuacji, w której dziecko zaczyna interesować się czymś fajnym, ale i potencjalnie groźnym?

Czy Wasze dzieci robią coś niebezpiecznego i jak sobie z tym radzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Ciezko znalezc zloty srodek, bo ja osobiscie jednak mialabym obawy przed niektorymi sportami czy hobby. Nie bylabym z pewnoscia zachwycona, gdyby moj syn zaczal scigac sie na jakims super szybkim motorze albo corka trenowala chodzenie po linie na wysokosci 10 metrow.
Moze to i pasja, ale chyba egoistycznie staralabym sie wyperswadowac te potencjalnie grozne zajecia. Wiem, mozna i na ulicy podczas spaceru zostac rozjechanym, ale tego nie mozemy przewidziec. A w przypadku tych ekstremow mialabym dusze na ramieniu za kazdym wyjsciem mojego dziecka "na trening".

Pytanie: co to jest streetworking? Nigdy wczesniej nie slyszalam takiego okreslenia.

3

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Myslę, że rolą rodzica jest wybrać opcję najbezpieczniejszą a nie zabraniać. Jeżdzenie na rowerze bez kasku może mieć gorsze akutki niż sporty walki, przesiadywanie z laptopem bedzie bardziej obciazajace dla kregoslupa niz wieloletnia nauka baletu tongue

Dzieci mają pasję, a my mamy rozum i doświadczenie - jak się to połączy to da się odnaleźć drogę do sukcesu wink

4

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Mussuka napisał/a:

Pytanie: co to jest streetworking? Nigdy wczesniej nie slyszalam takiego okreslenia.

Taki wolontariat na ulicy. Podchodzisz, zaczepiasz ćpunów, prostytutki, bezdomnych, zaprzyjaźniasz się z nimi i próbujesz im pomóc: namówić na odwyk, zrezygnować z prostytucji albo chociaż pamiętać o prezerwatywach. Łazisz po kiepskich dzielnicach i dworcach, jednym słowem: szukasz guza.

5

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Podobnie jak Mussuka, mam świadomość potencjalnego ryzyka związanego z ekstremalnymi sportami. Choć samo to pojęcie może być różnie definiowane przez różne osoby. Dla niektórych żeglarstwo, wspinaczka górska (niekoniecznie alpinizm), kajakowanie już jest ekstremalnym sportem).
W moim przypadku, mam dodatkowe obawy, bo straciłam kilkoro przyjaciół i znajomych właśnie z powodu wspinaczki (wysokogórskiej) i żeglarstwa. Ale, paradoksalnie, akurat tych sportów nie zabraniałabym, bo sama je lubię i uprawiam (choć raczej nie jest to wspinaczka  wysokogórska, tylko chodzenie po wysokich górach).
Pewne rzeczy jednak próbowałabym wyperswadować (bo zakazać to już nieco trudniej wink).   
Mnie jednak można przekonać, więc gdyby dziecku się to udało, to być może zmieniłabym zdanie.

Jak widzę z jakich gór i w jaki sposób zjeżdża na nartach mój syn, to niemal dostaję zawału. Sama jeżdżę, ale lajtowo.
Jednak mu nie zakazuję. Raczej rozmawiamy na temat podejmowania ostrożności. Czy to jednak odnosi skutek? lol

Chyba najbardziej byłabym przeciwna spadochroniarstwu.

6

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Iceni napisał/a:

Myslę, że rolą rodzica jest wybrać opcję najbezpieczniejszą a nie zabraniać.

Oczywiscie, tylko, ze to bedzie wtedy Twoj wybor, a co jesli dzieciak jednak ma swoje zupelnie odmienne zdanie?

Ten streetworking to chyba jednak bardziej zajecie dla pelnoletnich osob?

7

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Mussuka napisał/a:

Ten streetworking to chyba jednak bardziej zajecie dla pelnoletnich osob?

Chyba tak, ale znam 18-letnią, śliczną, drobniutką dziewczynę, która się tym zajmuje i gdybym była jej matką, to bym ją chyba do kaloryfera przywiązała hmm

8

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Myslę, że rolą rodzica jest wybrać opcję najbezpieczniejszą a nie zabraniać.

Oczywiscie, tylko, ze to bedzie wtedy Twoj wybor, a co jesli dzieciak jednak ma swoje zupelnie odmienne zdanie?

Ten streetworking to chyba jednak bardziej zajecie dla pelnoletnich osob?

Co rozumiesz przez "zupelnie odmienne zdanie"? To, że dziecko się nie zgodzi np trenować akrobacji na deskorolce w kasku i nakolannikach?

Ja bym nie miala nic przeciwko spadochroniarstwu bo nie znam nikogo kto by zginął ze spadochronem, poza ttm sama bym chetnie aprobowala (na bungee juz skakalam, a ponoć to rez sport ekstremalny big_smile)

Natomiast znam co najmnie kilka przypadków utonięć wzalewie niedaleko mojej miejscowosci. A plywanie na pewno sportem ekstremalnym nie jest.

________

Poza tym czy my rozmawiamy o dzieciach-dzieciach czy o dzieciach-potomstwu?

Bo raczej spadochroniarstwa i wyacigow motorowych dzieci nie uprawiają tongue
A raczej nie sadzę zeby jakis 20-latek zrezygnował z wyscigow bo go mamusia prosiła big_smile

Ale ta sama matka mogla go przez te 20 lat nauczyc odpowiedzialnosci i chlopak sam wiedzialby, że scigac sie mozna na specjalnych torach w odpowiednim stroju i kasku, a nie w dzinsach i trampkach srodkiem miasta.

9

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Iceni napisał/a:

bym nie miala nic przeciwko spadochroniarstwu bo nie znam nikogo kto by zginął ze spadochronem, poza ttm sama bym chetnie aprobowala (na bungee juz skakalam, a ponoć to rez sport ekstremalny big_smile)
raczej spadochroniarstwa i wyacigow motorowych dzieci nie uprawiają tongue

Ja znam sad Nie osobę, która się zabiła, lecz jej ojca (sam jest spadochroniarzem), córka zabiła się na jego oczach.
Oczywiście nie była kilkulatkiem.

10

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Wspinaczki gorskie moze juz i niepelnoletni trenowac i zapewne bedzie mial caly sprzet i trenerow w poblizu. A jednak balabym sie widzac swoje dziecko wiszace na jakiejs pionowej skale. I staralabym sie namowic je na bardziej przyziemny sport.

Mowimy o wlasnych dzieciach, ktore zawsze dla nas dziecmi pozostana i zawsze jakos bedziemy sie o nie bac. Nie mozna zabronic 20-latkowi jazdy motocyklem, nie pisalam o tym, ale mozna sprobowac przekonac, ze to dosc niebezpieczny pojazd. Nie bez przyczyny motocyklistow nazywa sie dawcami narzadow. I nie jest to zawsze wina ich samych, moga rozsadnie jechac ale i tak sa narazeni na wieksze niebezpieczenstwo w przypadku kolizji.

11 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-28 14:20:06)

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Luc, no ale czy to jest argument żeby kogoś odwodzić od pomysłu?

Oczywiście, że sporty ekstremalne są ryzykowne, ale mało kto zaczyna od ekstremów.

Mussuka, wspinaczkę tak, ale raczej nie wspinaczkę górską, (chyba że pod opieką dorosłego - a tu już dotykamy kwestii komu oddajemy dziecko pod opieke) a juz na pewno nie wspinaczkę wysokogórską (choć pewnie wyjątki się zdarzają).

A wspinaczkę na ściance, w uprzęży i kasku raczej trudno nazwac ekstremalnym sportem.

Choć tak naprawdę to najbardziej ekstremalnym sportem jest bezmyślność wink a ta akurat jest dość chetnie uprawiana ;P

12

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Tak naprawdę jest to super-hiper-mega ciężka sytuacja, kiedy dziecko chce czegoś, co jest niebezpieczne i budzi w matce (choć nie tylko) strach.
Sama nie wiem jak bym zareagowała na jakiś ekstremalny pomysł córki. Chyba starałabym się znaleźć bezpieczniejszy zamiennik. tongue
To wszystko oczywiście dopóki dziecko nie ukończy 18 lat, później chyba pozostaje liczyć na to, że dziecku znudzi się ryzyko.

Sama po sobie wiem, że zabranianie przynosi odwrotny skutek do zamierzonego, więc może lepiej powiedzieć swoje i czekać, aż dziecko samo się przekona czym to pachnie?

Co do lajtowych zajęć, jak np taniec czy sztuki walki, to myślę, że mogłabym przystać na 'zachciankę' dziecka.
Wszystkiego trzeba spróbować. wink Chociaż balet czy boks, spędziłby mi sen z powiek... smile

13

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Iceni napisał/a:

Luc, no ale czy to jest argument żeby kogoś odwodzić od pomysłu?

Dla mnie jest (jeśli chodzi o spadochroniarstwo).
Może trochę jestem w tym niekonsekwentna, bo, jak pisałam, straciłam też przyjaciół: żeglarzy i alpinistów, a tego niekoniecznie bym odradzała.
Nie wiem. Może dlatego, że spadochroniarstwo wydaje mi się wyjątkowo ekstremalnym sportem - może dlatego, że sama nie próbowałam.

Iceni napisał/a:

Choć tak naprawdę to najbardziej ekstremalnym sportem jest bezmyślność wink a ta akurat jest dość chetnie uprawiana ;P

Całkowicie się zgodzę smile
Przy bezmyślności prawie każda forma aktywności może się źle skończyć.

14

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
BabaOsiadła napisał/a:

Czy Wasze dzieci robią coś niebezpiecznego i jak sobie z tym radzicie?

Odkąd pamiętam mój syn wybierał niebezpieczne odmiany każdego rodzaju aktywności. Jak rower, to trial, four cross, na koniec stunt. Jak hulajnoga, to od razu akrobacje, podobnie z deskorolką i rolkami - tylko jazda w skate parku przynosiła mu frajdę. Po drodze był jeszcze parkour, dziś nadal trenuje stunt na rowerze, a równolegle na motocyklu (na tę chwilę małe pojemności), do tego od ponad roku doszedł street workout i zimą snowboard z naciskiem na ewolucje w snowparku.

Jak sobie z tym radzę? Staram się polegać na rozsądku i odpowiedzialności tego młodego człowieka, którego wychowałam. Oczywiście, że nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć i od wszystkiego się ustrzec, ale każda aktywność ma w swoją specyfikę wpisane pewnego rodzaju ryzyko, tylko niektóre jej odmiany mają to ryzyko większe.

Czy zabraniałam? Był taki moment, że próbowałam, ale odpuściłam, bo czułam, że w ten sposób po prostu go unieszczęśliwię. Moje lęki są moimi lękami, a to, co mogłam i robiałam, to uczulałam, rozmawiałam, prosiłam o rozwagę. Zainwestowaliśmy też w dobry sprzęt, w tym kaski, wszelkiego rodzaju ochraniacze, łącznie z tzw. żółwiem na plecy. Ponadto mamy taką umowę, że zawsze jeździ/trenuje z kimś, a ja wiem, gdzie jest. Jeśli zbyt długo się nie odzywa, to dzwonię i pytam czy wszystko jest w porządku. Jasne, że to niczego nie zmienia, ale daje jakieś złudne poczucie kontroli i bezpieczeństwa.

Syn od kilku ładnych lat, pomimo innych, tymczasowych "miłości", wciąż wraca do jednej, jest to wspomniany stunt. Odnoszę wręcz wrażenie, że chciałaby się z nim związać na stałe. Jeśli chodzi o motocykl, to ma swojego guru, od którego się uczy. Już teraz zaczyna brać udział w różnego rodzaju pokazach, nie wspominając o zlotach i zmianie (w pewnym zakresie) stylu życia.

Street workout to inna bajka, równoległa. Chłopak należy do grupy, w której od półtora roku razem trenują, wspierają się i motywują, wspólnie spędzają czas. Grupa się rozrasta. Ostatnio zainteresowało się nimi miasto, udzielili kilku wywiadów, dostali fundusze na nowy park do street workout'u (kompleks specjalnych drążków, nowa nawierzchnia). Moim zdaniem wspólne treningi bardzo ich ze sobą intergują, uczą samodyscypliny oraz regularności, ale też tolerancji dla innych i ich słabości. Tam nikt nie jest gorszy, bez względu na poziom zaagnażowania i możliwości. Ci chłopcy są po prostu... fajni.

Uważam zresztą, że pasja, jakkolwiek byłaby niebezpieczna, jest lepsza niż jej brak i wynikający z tego marazm. Chłopak realizuje się, spełnia w tym, co robi. Jakiś czas temu założył nawet własną stronkę na FB, wrzuca na nią filmy obrazujące kolejne osiągnięcia, widzę jak cieszy go każde nowe polubienie.
Ja naprawdę nie miałabym sumienia podcinać mu skrzydeł. 

Jest jeszcze taka kwestia, że koledzy syna, którym rodzice zakazali takiej czy innej aktywności, oczywiście i tak to robią, ale poza ich wiedzą.

15

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Umówmy się tak umrzeć można wszędzie, równie (o ile nie bardziej) groźne jest siedzenie przez całe życie na pupie, otyłość, zła kondycja, zły styl życia- zabija znacznie więcej ludzi niż sporty wyczynowe.

Sztuki walki niebezpieczne? Dla zdrowia, dla stawów jeśli wyczynowo, ale nie jednemu znajomość sztuk walki uratowała życie, także komuś kogo znam.

Balet? No cóż, niszczy stawy, więzadła, miałam koleżankę tancerkę, non stop o kuli bo ciągle skręcała kostki. Z drugiej strony to pasja, jeśli prawdziwa, to dobry zarobek i szczęśliwe życie, a to że coś tam potem niedomaga? Większość ludzi nie żałuje tego że poszli za pasją, a wielu żałuje że nie mogli zajmować się nią od najmłodszych lat.

Więc troska, jest ważna, w końcu naszym obowiązkiem jest troszczyć się o nasze dzieci, ale uważam że najważniejsze jest aby były one szczęśliwe.

16

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Małpa69 napisał/a:

Sztuki walki niebezpieczne? Dla zdrowia, dla stawów jeśli wyczynowo, ale nie jednemu znajomość sztuk walki uratowała życie, także komuś kogo znam.

No cóż, zależy jakie i dla kogo wink Znam wielu rodziców, którzy nigdy by nie puścili dziecka na, na przykład, treningi karate, a ja z kolei byłabym przeszczęśliwa, gdyby córka zainteresowała się sztukami walki zamiast tym durnym baletem big_smile Dużo chyba zależy od tego, co sam rodzic wie o danej aktywności.

17

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Znam pasjonata ( mój mlodszy brat), który od wczesnych nastoletnich lat jeździ na deskorolce. Wszelkie rampy, schody, murki i poręcze znane mi w miescie ma w małym palcu.
Oczywiście mama zawsze drżala, kiedy wychodzil z domu,  bo bała się,  czy wróci w jednym kawalku.
Dodam, ze miewał urazy większe i mniejsze. Otarcia to byl chleb powszedni. Bywaly i zwichniecia i złamania.
Ale miłość do tego sportu była silniejsza. Zawsze podkreślał,  że ten sport uchronił go od nudy. Obserwował kolegów, którzy nie mieli zadnych pasji i wystawali po bramach z piwem w ręku.
Co mi sie podobało w nim,  to fakt,  ze od.samego początku sam zarabiał na swoją pasję. Połamał dziesiątki desek, zuzył mnóstwo kółek,  traków itp. Wiedział,  ze rodziców nie stać na kupowanie mu kolejnych desek i osprzetów.
Myślę,  że człowiek z pasją,  to szczesliwy człowiek.
Braciszek, już dobrze po 30 tce, ojciec dzieciom smile, nadal łapie deske i pędzi na te.swoją rampę z uśmiechem na twarzy. I ku przerazeniu jego żony,  zaraża pasją swoje dzieciaki.

18

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
BabaOsiadła napisał/a:

Dużo chyba zależy od tego, co sam rodzic wie o danej aktywności.

Myślę, że tak. Wiedza nas uświadamia, wiemy czego możemy się obawiać i na co nastawić, mamy lepszy obraz, jak duże niebezpieczeństwo związane jest z daną formą aktywności. Być może właśnie dlatego, choć sama nie uprawiałam ani jednej z tych dyscyplin, które wymieniłam powyżej, to staram się wiedzieć na ten temat jak najwięcej. Wbrew pozorom ta świadomość bardzo mi pomogła w nabraniu pewnego rodzaju dystansu i poczucia spokoju.

19

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Ktos tu juz napisal ze nasze leki sa naszymi lekami.
Nie ma sensu transferowac je na dzieci, obojetnie w jakim wieku.

Moja matka by piala z radosci gdybym wlasnie wykrecala sobie stawy i kregoslup na balecie czy innej durnej gimnastyce i w zyciu by mnie nie puscila na jakiekolwiek sporty walki. Zabraniala mi jazdy konnej pod byle pretekstem (ot noszenie okularow chociazby smile  ), narty byly be, rower byl be...Ot tak sie o mnie bala.
A ja sie wlasnie meczylam bo nie moglam znalezc ujscia dla swojej energii.
Efekt jest taki ze uwazalam ze "matka truje d..e" i...i tak robilam to co lubilam tylko oczywiscie bez jej wiedzy.
Sa ludzie i ludzie.
Jednego przeraza wspinaczka na skalkach, drugiego jazda konna trzeciego sporty walki...
Prawda jest taka ze kazda aktywnosc fizyczna posunieta do ekstremum moze byc na dluzsza mete ryzykowna i szkodzic zdrowiu.
Najwazniejsze to byc racjonalnym, uswiadamiac, rozmawiac i...zaufac.

20

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Babo sztuki walki również bardzo niszczą stawy, Mój trenował boks, muai thai, kung fu, prościej by było spytać czego nie trenował. Ma ogromne problemy zwłaszcza z kolanami i jednym barkiem. Ale sztuki walki, mogą uratować każdemu życie, warto jest znać chociaż jedną, dla samego siebie na wszelki wypadek.

Po za tym tak jak mówię, co bardziej zniszczy organizm? Ćwiczenia czy ich brak? Chyba każdy zna odpowiedź.

21

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
BabaOsiadła napisał/a:

No cóż, zależy jakie i dla kogo wink Znam wielu rodziców, którzy nigdy by nie puścili dziecka na, na przykład, treningi karate, a ja z kolei byłabym przeszczęśliwa, gdyby córka zainteresowała się sztukami walki zamiast tym durnym baletem big_smile Dużo chyba zależy od tego, co sam rodzic wie o danej aktywności.

Nie martw się tak tym baletem smile ja uprawiałam dość długo taniec akrobatyczny (mimo wady wrodzonej stawu biodrowego i przy niedożywieniu) ale moje problemy wywołało właśnie karate, bo to jest sport kontaktowy i tego faktycznie bym nie polecała.
co do tańca w pojęciu wyczynowym - najważniejsze, to zacząć wcześnie profilaktykę stawów czyli odpowiednia dieta i badania gęstości kości co jakiś czas no i trening do 4 godzin dziennie. Mam koleżankę, która długo zajmuje się baletem a inwalidką bynajmniej nie jest.

22

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Ciekawy temat.
Ostatnio rozmawialiśmy z moim narzeczonym o takich wlaśnie sportach.
Znajomi kupili córce ktora ma 16 lat , motor. Tak mala pojemność mój mówi ze to taki jakby skuter ale z wyglądu wygląda na motor. Duży i za pewnie dużo wazy.
Wszystko pieknie, dziewczyna dostala bo miala kiepskie oceny i jej zachowanie miało wiele do życzenia.
Rodzice kupili jej ten prezent jako motywacje do poprawy własnej osoby.

Ja osobiście nie kupiłabym dziecku,ani córce ani synowi taki sprzet.
Jeśli zarobi samo pieniążki to sobie moze kupic.

23 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2022-06-01 21:59:38)

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Moja mama zawsze wręcz zniechęcała mnie do jakichkolwiek aktywności (zgodziła się jedynie na piłkę nożną, ale że talentu nie miałem za grosz to sam zrezygnowałem) i najchętniej to by mnie przywiązała do kaloryfera, żeby tylko wiedziała, gdzie jestem i że nic mi jest... A teraz jest zdziwiona, dlaczego nie mam znajomych i ciągle siedzę w domu.

24

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
rakastankielia napisał/a:

Moja mama zawsze wręcz zniechęcała mnie do jakichkolwiek aktywności (zgodziła się jedynie na piłkę nożną, ale że talentu nie miałem za grosz to sam zrezygnowałem) i najchętniej to by mnie przywiązała do kaloryfera, żeby tylko wiedziała, gdzie jestem i że nic mi jest... A teraz jest zdziwiona, dlaczego nie mam znajomych i ciągle siedzę w domu.

Przykre i smutne równocześnie. Rodzice niestety nie zdają sobie sprawy, jak dużą krzywdę robią dziecku swoimi decyzjami.

Ja wychowując syna postępowałam dokładnie odwrotnie - nie zniechęcałam do niczego, a wręcz zachęcałam i motywowałam, by próbował, pomimo że czasem naprawdę trudno było za nim nadążyć, tyle tego było. Co prawda do części ze swoich pomysłów miał słomiany zapał, bo szybko okazywało się, że to nie to, ale są i takie, które zostały mu do dzisiaj, dały pasję do życia i duże grono znajomych. Dziś, oceniając z perspektywy czasu, bo syn jest już dorosłym człowiekiem, wiem, że to była słuszna droga. 

P.S.
Jak trafiłeś na tak archiwalny temat? wink

25

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Jak już wywołaliście ten bardzo ważny temat, z którym mierzy się wielu z nas. Nawet ci co podcinali skrzydła. Bardzo polecam moje dzisiejsze odkrycie. Chłonę i próbuję się w tym odnaleźć.

i cały kanał pani Agnieszki

26

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Moja mama zawsze wręcz zniechęcała mnie do jakichkolwiek aktywności (zgodziła się jedynie na piłkę nożną, ale że talentu nie miałem za grosz to sam zrezygnowałem) i najchętniej to by mnie przywiązała do kaloryfera, żeby tylko wiedziała, gdzie jestem i że nic mi jest... A teraz jest zdziwiona, dlaczego nie mam znajomych i ciągle siedzę w domu.

Przykre i smutne równocześnie. Rodzice niestety nie zdają sobie sprawy, jak dużą krzywdę robią dziecku swoimi decyzjami.

Ja wychowując syna postępowałam dokładnie odwrotnie - nie zniechęcałam do niczego, a wręcz zachęcałam i motywowałam, by próbował, pomimo że czasem naprawdę trudno było za nim nadążyć, tyle tego było. Co prawda do części ze swoich pomysłów miał słomiany zapał, bo szybko okazywało się, że to nie to, ale są i takie, które zostały mu do dzisiaj, dały pasję do życia i duże grono znajomych. Dziś, oceniając z perspektywy czasu, bo syn jest już dorosłym człowiekiem, wiem, że to była słuszna droga. 

P.S.
Jak trafiłeś na tak archiwalny temat? wink

Trafiłem przypadkiem, szukając zupełnie czegoś innego big_smile

Nawet teraz, mimo że jestem pełnoletni, to trudno mi jest realizować swoje zainteresowania, bo rodzice kompletnie ich nie rozumieją . Chcę jechać na wycieczkę, coś pozwiedzać, to zaraz jest "a po co, na pewno coś ci się stanie? W ogóle co chcesz tam robić? Nie szkoda ci kasy? Chce ci się samemu jechać?" itd. i żadne argumenty nie przekonują (no chyba że jechałbym ze znajomymi albo do znajomych, ewentualnie z biura podróży, ale to mi nie odpowiada). No i kończy się tym, że nigdzie nie jadę. A nawet jeśli jadę, to i tak nie mam żadnej swobody, bo co chwilę jest wydzwanianie (a broń Boże oglądać jakieś zachody słońca czy dyskoteki, bo przecież jak mnie nie ma o 21:00 w miejscu zakwaterowania, to już telefonu nie uniknę). Góry to już w ogóle odpadają, bo "niebezpieczne".

Nauka języków – niby spoko, ale nie potrafię uczyć się samemu (no chyba że powtarzałbym sobie na głos, ale wtedy znowu "z kim rozmawiasz, czemu mówisz sam do siebie" itd. Kiedyś chodziłem na takie wydarzenia, na których można rozmawiać z ludźmi w obcych językach, ale one były wieczorami, więc "nie mogłem wrócić za późno", tylko że kiedy wracałem, to większość ludzi dopiero przychodziła...

27

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
rakastankielia napisał/a:
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Moja mama zawsze wręcz zniechęcała mnie do jakichkolwiek aktywności (zgodziła się jedynie na piłkę nożną, ale że talentu nie miałem za grosz to sam zrezygnowałem) i najchętniej to by mnie przywiązała do kaloryfera, żeby tylko wiedziała, gdzie jestem i że nic mi jest... A teraz jest zdziwiona, dlaczego nie mam znajomych i ciągle siedzę w domu.

Przykre i smutne równocześnie. Rodzice niestety nie zdają sobie sprawy, jak dużą krzywdę robią dziecku swoimi decyzjami.

Ja wychowując syna postępowałam dokładnie odwrotnie - nie zniechęcałam do niczego, a wręcz zachęcałam i motywowałam, by próbował, pomimo że czasem naprawdę trudno było za nim nadążyć, tyle tego było. Co prawda do części ze swoich pomysłów miał słomiany zapał, bo szybko okazywało się, że to nie to, ale są i takie, które zostały mu do dzisiaj, dały pasję do życia i duże grono znajomych. Dziś, oceniając z perspektywy czasu, bo syn jest już dorosłym człowiekiem, wiem, że to była słuszna droga. 

P.S.
Jak trafiłeś na tak archiwalny temat? wink

Trafiłem przypadkiem, szukając zupełnie czegoś innego big_smile



Nawet teraz, mimo że jestem pełnoletni, to trudno mi jest realizować swoje zainteresowania, bo rodzice kompletnie ich nie rozumieją . Chcę jechać na wycieczkę, coś pozwiedzać, to zaraz jest "a po co, na pewno coś ci się stanie? W ogóle co chcesz tam robić? Nie szkoda ci kasy? Chce ci się samemu jechać?" itd. i żadne argumenty nie przekonują (no chyba że jechałbym ze znajomymi albo do znajomych, ewentualnie z biura podróży, ale to mi nie odpowiada). No i kończy się tym, że nigdzie nie jadę. A nawet jeśli jadę, to i tak nie mam żadnej swobody, bo co chwilę jest wydzwanianie (a broń Boże oglądać jakieś zachody słońca czy dyskoteki, bo przecież jak mnie nie ma o 21:00 w miejscu zakwaterowania, to już telefonu nie uniknę). Góry to już w ogóle odpadają, bo "niebezpieczne".

Nauka języków – niby spoko, ale nie potrafię uczyć się samemu (no chyba że powtarzałbym sobie na głos, ale wtedy znowu "z kim rozmawiasz, czemu mówisz sam do siebie" itd. Kiedyś chodziłem na takie wydarzenia, na których można rozmawiać z ludźmi w obcych językach, ale one były wieczorami, więc "nie mogłem wrócić za późno", tylko że kiedy wracałem, to większość ludzi dopiero przychodziła...

Czy jesteś w jakiś sposób zależny od rodziców?

28

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Ajko napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Olinka napisał/a:

Przykre i smutne równocześnie. Rodzice niestety nie zdają sobie sprawy, jak dużą krzywdę robią dziecku swoimi decyzjami.

Ja wychowując syna postępowałam dokładnie odwrotnie - nie zniechęcałam do niczego, a wręcz zachęcałam i motywowałam, by próbował, pomimo że czasem naprawdę trudno było za nim nadążyć, tyle tego było. Co prawda do części ze swoich pomysłów miał słomiany zapał, bo szybko okazywało się, że to nie to, ale są i takie, które zostały mu do dzisiaj, dały pasję do życia i duże grono znajomych. Dziś, oceniając z perspektywy czasu, bo syn jest już dorosłym człowiekiem, wiem, że to była słuszna droga. 

P.S.
Jak trafiłeś na tak archiwalny temat? wink

Trafiłem przypadkiem, szukając zupełnie czegoś innego big_smile



Nawet teraz, mimo że jestem pełnoletni, to trudno mi jest realizować swoje zainteresowania, bo rodzice kompletnie ich nie rozumieją . Chcę jechać na wycieczkę, coś pozwiedzać, to zaraz jest "a po co, na pewno coś ci się stanie? W ogóle co chcesz tam robić? Nie szkoda ci kasy? Chce ci się samemu jechać?" itd. i żadne argumenty nie przekonują (no chyba że jechałbym ze znajomymi albo do znajomych, ewentualnie z biura podróży, ale to mi nie odpowiada). No i kończy się tym, że nigdzie nie jadę. A nawet jeśli jadę, to i tak nie mam żadnej swobody, bo co chwilę jest wydzwanianie (a broń Boże oglądać jakieś zachody słońca czy dyskoteki, bo przecież jak mnie nie ma o 21:00 w miejscu zakwaterowania, to już telefonu nie uniknę). Góry to już w ogóle odpadają, bo "niebezpieczne".

Nauka języków – niby spoko, ale nie potrafię uczyć się samemu (no chyba że powtarzałbym sobie na głos, ale wtedy znowu "z kim rozmawiasz, czemu mówisz sam do siebie" itd. Kiedyś chodziłem na takie wydarzenia, na których można rozmawiać z ludźmi w obcych językach, ale one były wieczorami, więc "nie mogłem wrócić za późno", tylko że kiedy wracałem, to większość ludzi dopiero przychodziła...

Czy jesteś w jakiś sposób zależny od rodziców?

Mieszkam z nimi, przynajmniej do końca studiów. Nie stać mnie na wyprowadzkę, zresztą nie chcę mieszkać sam, bo bym się zanudził, a sensownego współlokatora nie tak łatwo znaleźć.

29

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Egoizm matkowo-kobiecy, wydaje jej się, że skoro ona myśli X to na pewno dziecko też tak myśli/czuję. No i co sąsiedzi powiedzą...ma być bezpiecznie i nijako, bo tak jej jest dobrze. Każda rada czy pomysł na mnie mojej matki był tak totalnie kurewsko chybiony i bzdurny, że właściwie w pewnym momencie nie pozostało nic innego jak ograniczenie kontaktów i zaprzestania informowania jej o większości spraw

30

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Be nie pomijajmy, niespełnionych życiowo ojców z tekstami, że będziesz rowy kopał. Wycofujących się. Udających, że wszystko jest w porządku. Pozwalających srać sobie na głowy. Unikających interakcji z matką dla "dobra dziecka". Unikających relacji z dzieckiem, bo z gówniakiem, to dopiero jak podrośnie będzie o czym gadać.
Jest tego gów*a dużo u rodziców, którzy je dostali od swoich rodziców, a oni od swoich rodziców...
Rakastankielia, nie oczekuj od rodziców zrozumienia, bo oni mają inne priorytety, taka ich rola bać się o ciebie, to jest silniejsze od nich. Odpuść sobie czekanie na ich zmianę i ich zrozumienie. Szkoda twojego czasu i emocji. Zrozum, że oni nie umieją inaczej  i zawsze będą rzucać "złotymi radami".  Twoją rolą jest  sobie radzić w życiu i żyć, co przewrotnie sprawi, że zrozumieją, że nie mają się o co bać.

31

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

No my jako Polacy będziemy długo jeszcze cierpieć z powodu tego co działo się z krajem przed laty. Mój dziadek przeżył obóz zagłady... wiadomo, że to wpływa jeszcze także i na mnie...do ojców pretensji bym nie miał skoro większość babek oczekuje by ci zarabiali cholera wie ile, dzieci nie wolno im dawać a najlepiej jeszcze jak matka nastawia przeciwko...no i to matka wybiera tego ojca. Nie, winne są głównie kobiety. Chcecie dzieci, chcecie mieć nad nimi władze a nie potraficie się nimi zająć.

32

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Czyli co, według ciebie. mężczyźni to takie bezwolne okazy co  nie mają na nic wpływu, tylko poddają się ciągle a to wrednym matkom, a to wrednym żonom, a to żądzom?
Ja to widzę inaczej ludzie są często zagubieni, wychowani na schematach, nie potrafią myśleć samodzielnie. Jak już po długim czasie gdzieś ta samodzielność zaczyna kiełkować to już jest to już jest po ptokach (takie głupie powiedzenie o przesadzaniu starych drzew) i wtedy biorą się za "naprawianie i modelowanie" życia dzieci, zamiast swojego.

33 Ostatnio edytowany przez Be. (2022-06-02 12:13:04)

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

No tak są nauczeni, że mają być posłusznymi robotami i "dobrymi" mężami w taki sposób. A jak nie zarobi odpowiedniej ilości to wiadomo co się z nim stanie. Tak, jesteśmy pewnego rodzaju niewolnikami systemu. Uważam, że teraz dziecko jest wychować trudniej i na pewno nie podchodziłbym do tematu bez przygotowania merytorycznego w postaci książek i rozmów z osobami, którzy wychowali szczęśliwe dzieci. Natomiast kandydatkę na matkę znaleźć dziś...chyba bym wolał sam wychowywać.

34

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Wydaje mi się, że z tym uczuciem " posłusznego robota" wchodzi w życie większość młodych ludzi, i kobiet, i mężczyzn. Sprzedają się za spełnienie schematu, który ma uchronić przed samotnością. Bo inaczej nie potrafią, a przykład z domu, z otoczenia jest słaby. Takie stąpanie po omacku.
Jest coś na rzeczy, nie przeczę, że takich przykładów nie dostrzegam. Ale też zastanawiam się, czy jeśli człowiek jest świadomy siebie, tego czego nie akceptuje, a co jest do przyjęcia, tego, że jest kimś zasługującym na to co dobre, czy z tłumu nie przyciągnie go właściwy osobnik, z którym bedzie się dobrze żyło? Chociaż jakiś czas, bo jak pokazuje życie, rzadko się zdarza, że na zawsze.

35

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Ajko napisał/a:

Rakastankielia, nie oczekuj od rodziców zrozumienia, bo oni mają inne priorytety, taka ich rola bać się o ciebie, to jest silniejsze od nich. Odpuść sobie czekanie na ich zmianę i ich zrozumienie. Szkoda twojego czasu i emocji. Zrozum, że oni nie umieją inaczej  i zawsze będą rzucać "złotymi radami".  Twoją rolą jest  sobie radzić w życiu i żyć, co przewrotnie sprawi, że zrozumieją, że nie mają się o co bać.

Nie muszą rozumieć, byle tylko nie ograniczali mi możliwości realizowania swoich pasji. Ja już nieraz udowadniałem, że potrafię sobie dać radę, ale oni dalej swoje.

36

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Be. napisał/a:

Egoizm matkowo-kobiecy, wydaje jej się, że skoro ona myśli X to na pewno dziecko też tak myśli/czuję. No i co sąsiedzi powiedzą...ma być bezpiecznie i nijako, bo tak jej jest dobrze. Każda rada czy pomysł na mnie mojej matki był tak totalnie kurewsko chybiony i bzdurny, że właściwie w pewnym momencie nie pozostało nic innego jak ograniczenie kontaktów i zaprzestania informowania jej o większości spraw

No i tak zamierzam zrobič, gdy już się wyprowadzę.

Be. napisał/a:

do ojców pretensji bym nie miał skoro większość babek oczekuje by ci zarabiali cholera wie ile, dzieci nie wolno im dawać a najlepiej jeszcze jak matka nastawia przeciwko...no i to matka wybiera tego ojca. Nie, winne są głównie kobiety. Chcecie dzieci, chcecie mieć nad nimi władze a nie potraficie się nimi zająć.

Otóż to.

37

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
rakastankielia napisał/a:
Ajko napisał/a:

Rakastankielia, nie oczekuj od rodziców zrozumienia, bo oni mają inne priorytety, taka ich rola bać się o ciebie, to jest silniejsze od nich. Odpuść sobie czekanie na ich zmianę i ich zrozumienie. Szkoda twojego czasu i emocji. Zrozum, że oni nie umieją inaczej  i zawsze będą rzucać "złotymi radami".  Twoją rolą jest  sobie radzić w życiu i żyć, co przewrotnie sprawi, że zrozumieją, że nie mają się o co bać.

Nie muszą rozumieć, byle tylko nie ograniczali mi możliwości realizowania swoich pasji. Ja już nieraz udowadniałem, że potrafię sobie dać radę, ale oni dalej swoje.

Na czym polega to ograniczenie? Potrzebujesz od nich pieniędzy i ci nie dają? Czy siłą trzymają cię w domu?.
Jeśli chodzi o zrzędzenie i fochy to nie muszą wszystkiego wiedzieć. Nie wiem co masz na myśli?

38

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Ajko napisał/a:

Na czym polega to ograniczenie? Potrzebujesz od nich pieniędzy i ci nie dają? Czy siłą trzymają cię w domu?.
Jeśli chodzi o zrzędzenie i fochy to nie muszą wszystkiego wiedzieć. Nie wiem co masz na myśli?

Pieniędzy nie potrzebuję, uzbieram sam.

Nie muszą wszystkiego wiedzieć, ale jakbym wyszedł bez ich wiedzy, to zaraz by wydzwaniali, a potem na policję szli, że nie wróciłem do domu. No i nie świadczyłoby to dobrze o mojej odpowiedzialności.

Czyli muszą wiedzieć. Ale wtedy i tak byłyby głupie teksty przed wyjazdem, podczas wyjazdu spokoju bym nie miał, a po powrocie pewnie przez rok by mi wypominali ten wyjazd. Za takie "atrakcje" to ja dziękuję, zero odpoczynku i przyjemności z wyjazdu.

39

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
rakastankielia napisał/a:

Nie muszą wszystkiego wiedzieć, ale jakbym wyszedł bez ich wiedzy, to zaraz by wydzwaniali, a potem na policję szli, że nie wróciłem do domu. No i nie świadczyłoby to dobrze o mojej odpowiedzialności.

Czyli muszą wiedzieć. Ale wtedy i tak byłyby głupie teksty przed wyjazdem, podczas wyjazdu spokoju bym nie miał, a po powrocie pewnie przez rok by mi wypominali ten wyjazd. Za takie "atrakcje" to ja dziękuję, zero odpoczynku i przyjemności z wyjazdu.

A może jednak warto spróbować? Przed wyjazdem powiedzieć dokąd jedziesz, ewentualnie z kim, ale równocześnie zapowiedzieć, że już podjąłeś decyzję, jak będziesz na miejscu, to dasz znać, że szczęśliwie dojechałeś, ale potem masz zamiar odciąć się od nadmiernej kontroli i wyłączasz telefon. Dla ich spokoju możesz obiecać, że co drugi dzień się odezwiesz i faktycznie się odzywaj, ale krótko, nie dając się wbijać w żadne poczucie winy.
Oni w końcu muszą zrozumieć, że jesteś już dużym chłopcem i ich rola powoli się kończy.

Swoją drogą, jeśli tak bardzo się o Ciebie boją, to sami sobie powinni uświadomić, że chyba gdzieś po drodze popełnili poważne błędy wychowawcze, jeżeli nie potrafią zaufać Ci na tyle, by mieć pewność, że sobie samodzielnie poradzisz.
I żeby nie było - ja nie twierdzę, że sobie nie poradzisz, ale że wszystko wskazuje na to, że Twoi rodzice tak to widzą.

40

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
rakastankielia napisał/a:

Moja mama
najchętniej to by mnie przywiązała do kaloryfera, żeby tylko wiedziała, gdzie jestem i że nic mi jest... .

U mnie bardzo podobnie. Pod spódnicę schować. Zawsze mówiła: a po co będziesz szła, w domu lepiej posiedz, tam nie idź, tego nie rób, niebezpieczne... Ile ja miałam w sobie leków przez lata... Bałam się wyjść gdzieś, np do klubu, bo mnie zgwałcą. Pierwszy raz wyszłam jak studiowałam w innym mieście. Miałam wrażenie, że to cud, że nic mi się nie stało. Bałam się próbować nowych rzeczy, bo coś może mi się stać.

Zawsze miałam poczucie, że muszę z domu uciec jeśli chcę czegoś doświadczyć. Jako dziecko, jak chciałam pójść z koleżankami gdzieś dalej, to nigdy o tym nie mówiłam matce, bo wiedziałam, że nie pozwoli, po prostu szłam. Później wyjechałam na studia do innego miasta, bo nie chciałam jako dorosły człowiek żyć pod ciągłą kontrolą. Po studiach wyjazd do UK. I teraz wielki problem bo przez pandemię 2 lata nie byłam w Polsce. Rodzice się starzeją, a ja mam życie tutaj w UK. Wyjechałam, bo czułam, że nie mam wyboru, że muszę uciec, a teraz konsekwencje są jakie są.

41

Odp: Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?
Olinka napisał/a:

A może jednak warto spróbować? Przed wyjazdem powiedzieć dokąd jedziesz, ewentualnie z kim, ale równocześnie zapowiedzieć, że już podjąłeś decyzję, jak będziesz na miejscu, to dasz znać, że szczęśliwie dojechałeś, ale potem masz zamiar odciąć się od nadmiernej kontroli i wyłączasz telefon. Dla ich spokoju możesz obiecać, że co drugi dzień się odezwiesz i faktycznie się odzywaj, ale krótko, nie dając się wbijać w żadne poczucie winy.
Oni w końcu muszą zrozumieć, że jesteś już dużym chłopcem i ich rola powoli się kończy.

Swoją drogą, jeśli tak bardzo się o Ciebie boją, to sami sobie powinni uświadomić, że chyba gdzieś po drodze popełnili poważne błędy wychowawcze, jeżeli nie potrafią zaufać Ci na tyle, by mieć pewność, że sobie samodzielnie poradzisz.
I żeby nie było - ja nie twierdzę, że sobie nie poradzisz, ale że wszystko wskazuje na to, że Twoi rodzice tak to widzą.

Jakbym miał z kim jechać, to problemu by nie było, zdarzało mi się np. jechać do znajomych mieszkających w innych częściach Polski.

Oni wiedzą, że sobie poradzę, bo pracowałem za granicą i dałem radę. Zawsze daję znać, co i jak, więc wiedzą, że jestem odpowiedzialny, ale to niczego w ich podejściu nie zmienia.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Podcinanie dziecku skrzydeł - troska czy egoizm?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024